Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Jezioro ognia - Fairbairn/ Smith

Pierwsza scena komiksu: Pireneje, Francja, rok 1220, środek nocy. Wieśniaka i jego owce budzi niesamowity łomot. Wybiega z chaty i z niedowierzaniem spogląda na rozbijający się w okolicy ogromny statek kosmiczny. Owce również patrzą z niedowierzaniem. Ocho - myślą - obcy są wśród nas. O tym, żeby monstra z kosmosu wspomagały złe siły podczas krucjaty przeciwko albigensom podręczniki historii nie donoszą, można zatem ze stuprocentową pewnością stwierdzić, że na kartach komiksu Jezioro ognia nad prawdą historyczną dominuje rozrywkowa fikcja. I dobrze.

Nathan Fairbairn i Matt Smith poszli w stronę zgrabnego akcyjniaka. Skompletowali drużynę, wysłali ją na misję do opuszczonej wioski i skonfrontowali z robakowatymi alienami. Ale żeby nie było, że tylko się tłuką. Autorzy zadbali o pełnokrwiste postaci i interakcje między nimi. Jest na przykład para giermków, którzy z radością marzą o piciu krwi heretyków z pucharu wiecznej chwały. Jest też weteran krucjat, tak smutny wujek, który co chwila stawia młokosów do pionu wspomnieniami ze swoich wcześniejszych akcji. Jest zawzięty inkwizytor, łaknący palenia heretyków na stosie. Jest też dramatyczne zakończenie i bardzo sprawne rysunki.

Sensacyjny wątek oblężonej wioski miesza się tu z poważnymi dysputami na temat sensowności krucjat i przelewania krwi. Jezioro ognia to solidny komiksowy pop i historia z gatunku „co by było, gdyby”. Można przeczytać. 
"Jezioro ognia". Scenariusz: Nathan Fairbairn. Rysunki: Matt Smith. Tłumaczenie: Adam Olesiejuk. Wydawca: Non Stop Comics, 2017.

Brak komentarzy: