Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Binio Bill kręci western i... w kosmos! - Wróblewski

Zbigniew Bilecki to postać znana wszystkim fanom komiksu w Polsce. Ten słynny bohater Dzikiego Zachodu, po którego przygody publikowane w "Świecie Młodych" latało się w latach 80. ubiegłego wieku do kiosków Ruchu znany był bardziej i szerzej pod pseudonimem Binio Bill. Sztandarowa seria Jerzego Wróblewskiego doczekała się wreszcie porządnego wznowienia, czego efektem jest opublikowany w ostatnich dniach album „Binio Bill kręci western i… w kosmos!”. 
Wydany przez kulturę gniewu komiks zawiera w sobie tytułową historię, publikowaną w harcerskiej gazetce w latach 1983 i 1987 oraz krótkometrażówkę "Binio Bill i ciocia Patty" z roku 1984. Album uzupełnia artykuł Macieja Jasińskiego "Nasz szeryf z Dzikiego Zachodu" wzbogacony zdjęciami, dokumentami, szkicami i wyciągami ze scenariusza komiksu. Można więc powiedzieć, że jest na bogato.
Cała seria o przygodach szeryfa Rio Klawo jest wyrazem fanatycznego wręcz umiłowania westernów przez jej autora. Wróblewski od najmłodszych lat interesował się tym tematem, po wielokroć chodząc do kina na ten sam film i wymyślając swoje własne historie, osadzone w realiach Dzikiego Zachodu. Western przemycał również do komiksów rysowanych w stylu realistycznym, jak „Przyjaciele Roda Taylora”, ale największą sławę przyniósł mu tworzony cartoonową kreską Binio Bill. 
Omawiany album to cudowne połączenie najlepszych tradycji frankofońskich z polską fantazją. To taki swojski miks Lucky Luke’a z Valerianem, okraszony wciąż świeżym humorem i wzbogacony świetną, precyzyjną kreską. To  sentymentalny powrót do przeszłości dla starszych czytelników, którym zapewni wiele wzruszeń. Jednocześnie, Binio Bill jest produktem na tyle ponadczasowym i uniwersalnym, że bez problemu wsiąknąć w przygody szeryfa mogą również młodsi czytelnicy. 
W tym roku, w sierpniu, przypada 75 rocznica urodzin Jerzego Wróblewskiego oraz 25 rocznica jego śmierci. Autor „Binio Billa”, „Skradzionego skarbu” i „Legend wyspy Labiryntu” uznawany jest za „ostatniego starego mistrza” tamtych czasów. Fani rodzimego komiksu wymieniają go jednym tchem z Januszem Christą, Papciem Chmielem, Grzegorzem Rosińskim i Tadeuszem Baranowskim. Wszyscy ci twórcy doczekali się czy to reedycji swoich dzieł, czy też wydań zbiorczych. Jerzy Wróblewski - jeszcze nie. Mam więc nadzieję, że rok 2016 będzie należał do niego. „Binio Bill” jest świetnym wejściem w tę celebrację. Drugim krokiem będzie zaplanowana na maj książka Macieja Jasińskiego, zatytułowana „Jerzy Wróblewski okiem współczesnych artystów komiksowych”, a prawdopodobnie trzecim – udział artysty w zapowiedzianej na październik antologii komiksów z kultowego magazynu „Relax”. Co dalej? Jest długa kolejka komiksów mistrza, które trzeba wznowić. Oczekując tych rarytasów, polecam zapoznać się z Binio Billem na Dzikim Zachodzie i w nieco mniej dzikim kosmosie. 
"Binio Bill kręci western i... w kosmos!". Autor: Jerzy Wróblewski. Wydawca: kultura gniewu, Warszawa 2016.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl 

Brak komentarzy: