Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

piątek, 12 czerwca 2015

Batman: Detective Comics: Gniew - Layman/ Fabok/ Clarke

Być może to kwestia zachłyśnięcia się dobrem, jakie John Layman zaserwował w rewelacyjnej serii "Chew", być może opinia "sympatycznego gościa", jaką obdarzyli go koledzy recenzenci po jego wizycie na festiwalu Komiksowa Warszawa, a być może po prostu ciekawsze niż dotychczas pomysły - cokolwiek by to nie było, seria "Detective Comics" zdaje się lekko zwyżkować i zyskiwać na jakości. 
"Gniew" tylko pozornie jest zbiorem krótszych opowieści o mieście Gotham. Tak naprawdę autorzy postarali się o wielowątkowy fresk, w którym sprytny scenarzysta na kilkadziesiąt stron przed zakończeniem jednego wątku ma zasygnalizowane dwa kolejne. Tym samym wytwarza efekt ciągłej akcji, bez reszty angażującej wszystkich zamaskowanych i działających legalnie obrońców Mrocznego Miasta. Layman, choć sprytny, popełnia również błędy, wśród których najłatwiej wybaczyć mu przewidywalność kompozycyjną jego scenariuszy. Zwykle zaczyna od hitchcockowskiego trzęsienia ziemi, po czym cofa się w czasie wyjaśniając genezę poruszającej sceny otwarcia danego zeszytu. Gdy nadużywany, ten chwyt zwykle staje się nużący, tutaj jednak sprawdza się należycie i można go wpisać w tzw. "konwencję".
Wśród zaprezentowanych w albumie wątków najlepiej prezentuje się ten, który finalizuje temat, podjęty w poprzednim tomie serii. Historyjka o Pingwinie Cesarskim ma ręce i nogi. Ba, ma nawet zabawne zakończenie! Lecz żeby tak dobrze nie było, dla równowagi mamy ckliwy i bezsensowny fragment, w którym Batman wspomina himalajski związek z dziewczyną ze sklepu z mleczami. Albo: świetny, rozsiany po albumie wątek profesora Kirka Langstroma i jego żony oraz atak nietoperzowych stworów na Gotham City versus referaty na temat sprawiedliwości wygłaszane przez bohaterów podczas walk. Lub jeszcze: fajne postaci, w bardzo prosty sposób nawiązujące do Bruce'a Wayne'a vel Batmana, z podobną historią i motywacją kontra kiepski wątek zabójcy policjantów. I tak przez cały album: zło równoważy dobro. Fajne patenty występują naprzemiennie z kiepskimi. 
Lecz ogólnie nie jest źle. Nawet rysownik, Jason Fabok daje radę i tworzy kilka ciekawych kadrów. Wśród wielu grafików odpowiedzialnych za "Gniew" warto także zwrócić uwagę na weterana Scotta Eatona. Poza tym kilka smaczków - jak np. parafrazę znanej wszystkim planszy z "Zabójczego żartu" Briana Bollanda (tym razem w wykonaniu Dustina Nguyena) - znaleźć można w wieńczącej album galerii. Oczywiście są tu również rzeczy nad wyraz słabe, przez co wpisują się w ogólną "nierówność" albumu.
Jest lepiej. To na pewno. Ale nie tak dobrze, jak mogłoby być. Layman nie pisze tak sprawnie, jak w "Chew", ale i tak pozwala mu to być co najmniej poziom wyżej od Scotta Snydera, który w "Batmanie" coraz bardziej odlatuje w swój prywatny kosmos. To jest wciąż młodzieżowa seria, ale na znacznie wyższym poziomie, niż "Imperium Pingwina" sprzed kilku miesięcy.
"Batman: Detective Comics (4): Gniew". Scenariusz: John Layman, James Tynion IV. Rysunki: Andy Clarke, Jason Fabok, Brett Booth, Chris Burnham, Scott Eaton, Sandu Florea, Francesco Francavilla, Rob Hunter, Mikael Janin, Henrik Jonsson, Szymon Kudrański, Alex Maleev, Jason Masters, Dustin Nguyen, Jaime Mendoza, Norm Rapmund, Derlis Santacruz, Cameron Stewart. Kolory: Blond, Jeromy Cox, Brad Anderson, Andy Clarke, Andrew Dalhouse, Nathan Fairbairn, Francesco Francavilla, John Kalisz, Emilio Lopez, Dave McCraig, Dustin Nguyen, Brett R. Smith, Cameron Stewart, Juancho. Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2015.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl, Incal

Brak komentarzy: