Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

środa, 26 listopada 2014

Pinki - Płóciennik

"Jedziesz!" - krzyczy ze strony tytułowej najnowszego komiksu Szawła Płóciennika zabarwiony na różowo starszy gość z długą brodą i wąsem. To Krzysztof Brandt, tytułowy Pinki - postać niezwykle barwna, niesplamiona przemocą, działająca wedle hippisowskich zaleceń na temat pokoju i miłości. Przybił piątkę Frankowi Zappie, zwiał do Szwecji z księżną tatarską, był modelem, malarzem, paryskim kloszardem, kumplem Jezusa, hipisem, hipsterem, dobrym samarytaninem. Można by rzec, że jego historia to samograj, co jednak nie zmienia faktu, że musiała trafić w odpowiednie ręce.
I trafiła. W najlepsze, bo zaprawione w podobnych akcjach.
Szaweł Płóciennik skutecznie uciekł przed pułapką pisania i rysowania wciąż o tym samym. Co prawda kolejne jego projekty poświęcone są czasom minionym, bazują na wspomnieniach i zawsze jednym z istotnych motywów czynią muzykę, jednak realizowane są innymi technikami i poruszają zupełnie odmienne kwestie. Wspólnie z ojcem Szaweł stworzył sugestywny obraz Polski lat 80., ze Sławomirem Gołaszewskim opowiedział o muzykoterapii, a bazując na wspomnieniach Pinkiego wykreował biografię człowieka, określanego mianem warszawskiej legendy.
"Dziecko, ale wiesz, że z tym komiksem to się musisz postarać" - powiada Pinki do Szawła w jednej z początkowych scen komiksu. I w związku z tym dużo jest w "Pinkim" sumiennej reporterskiej roboty. Szaweł się stara i - co niezwykle ważne - robi to z odczuwalną przyjemnością. Wnika w świat bohatera, zarywa nocki przy odsłuchach, z ekscytacją dzieli się nowinkami z uniwersum Pinkiego z bliskimi. A przed czytelnikami odsłania także swoje obawy dotyczące pisania i rysowania tak ekscentrycznej postaci, jaką jest potomek Józefa Brandta. Efekt? Komiksowa biografia roku, której autor przyspawał się do bohatera na długi czas, idealnie posklejał przeszłość z teraźniejszością i zaatakował eksplozją różowej radości.

Bo pokolorowany różem, rysowany "tytusową" kreską komiks to rzecz o pozytywnym nastawieniu do świata i ludzi. "Przede wszystkim niech to będzie z przesłaniem dla tych młodych. Radośnie!" - powiada bohater w jednej ze scen. I tych wytycznych Szaweł sumiennie trzyma się przez całą objętość albumu. Niezależnie od pułapek losu, Pinki sieje radość wśród bliźnich - sieje ją będąc brzdącem wśród kumpli z osiedla, wśród dzieci-kwiatów, mecenasów sztuki i przedstawicieli religii wszelakich. Sieje ją nawet wśród paryskich szczurów. A przy tym wyciąga dłoń potrzebującym, bez namysłu poświęca swoje życie dla innych i nie rozpamiętuje. Jest przesłanie dla młodych? Niejedno.
Album Szawła Płóciennika to najlepszy - obok "Blakiego" Mateusza Skutnika - polski komiks mijającego roku. A jednocześnie idealny towar eksportowy. "Ach! Będzie fajowy komiks. Czuję to! A Pinki mi wciąż powtarza, że będę bogaty, że to będzie hit, że trzysta tysięcy nakładu to minimum! Szaleństwo" - wykrzykuje radosny Szaweł w jednej ze scen. Przesada? Niekoniecznie. Uważam, że tak piękny komiks powinien doczekać się co najmniej wspomnianego nakładu w Polsce, jak również wielu edycji zagranicznych. Miłość i pokój to najlepszy towar eksportowy. Zawsze. Tak więc, czytelniku tej recenzji, jeśli nie miałeś jeszcze przyjemności zapoznać się z Pinkim - Jedziesz!
"Pinki" Autor: Szaweł Płóciennik. Wydawca: kultura gniewu, Warszawa 2014.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep Gildia.pl, Incal.

Brak komentarzy: