Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Problem 2 – Lewandowski

Autor: Łukasz Kowalczuk
Kto czytał poprzednie komiksy Sławomira Lewandowskiego, ten wie czego się można spodziewać. Śpieszę z wyjaśnieniem dla tych, którzy ostatni rok spędzili w odosobnieniu na Alasce. Autor pojawił się „znikąd” i własnym sumptem wydaje groteskowe historyjki, w których czarny humor i szara (nie tylko polska) rzeczywistość łączą się w spójną, zabawną całość. 
Pamiętam, że nie byłem zachwycony rysunkami przeglądając wcześniejsze zeszyty stworzone przez Lewandowskiego. Przypomniały mi się ilustracje z Detetektywa i jakieś węgierskie kreskówki dla dorosłych oglądane po kryjomu sto lat temu. Po prostu stara szkoła. Kiedy zacząłem czytać (a nie przeglądać) te historyjki, doszedłem do wniosku, że nie wyobrażam sobie innych rysunków. Mają swój 'oldskulowy' urok i doskonale pasują do fabuły. 
Pierwszy odcinek Problemu zakończył się uszkodzeniem domu przez kłopotliwego lokatora-dinozaura. Dziura w ścianie to nie zepsuta żarówka – potrzebni są więc fachowcy. Znalezieni przez gospodarza budowlańcy to pijaczki i oszuści. Rozpoczyna się historia rodem z telewizyjnej Usterki. Różnica polega jednak na tym, że do akcji wkracza wspomniane monstrum, które również nie wylewa za kołnierz i nie zamierza się patyczkować z hochsztaplerami. 
Smutno mi kiedy po zakończeniu lektury kolejnego świetnego komiksu z zawrotną akcją i epicką intrygą (herosi, wielcy przedwieczny, dobro, zło, mózgi w słoikach, strzelaniny, wybuchy, trochę golizny) muszę wracać do codziennych obowiązków. Szybka pobudka, szybko zjedzone śniadanie (o ile w ogóle jakieś), szybka kolej miejska, dłużące się w nieskończoność osiem godzin w pracy, szybki powrót do domu i tak dalej... No właśnie. Przecież tutaj, wbrew pozorom, roi się od ciekawych tematów! Problem udowadnia, że można zrobić fajny komiks o codzienności. Nie żaden szort ani zamulające wynurzenia tak naprawdę tylko kosmetycznie różniące się od telenowel. A że pojawia się tu prehistoryczny jaszczur? No cóż, każdy ma jakieś alter ego. 
Lewandowski trzyma poziom. To już jego piąty komiks i kolejny raz chichrałem się jak głupi. To również śmiech przez łzy, bo przecież opowieść o „fachowcach” byłaby tak samo na czasie w 2001 i w 1985 roku. Mam nadzieję, że moc pochwał jakie dostaje autor przekłada się choć trochę na przyzwoitą sprzedaż jego komiksów. Trochę się boję zapowiedzianego przez wydawnictwo Ważka Zamachu na Prezydenta. Tam gdzie wkracza polityka, nawet najśmieszniejsze kabarety przestają być zabawne a komiksy to już w ogóle.
Problem 2. Autor: Sławomir Lewandowski. Wydane własnym sumptem.

Brak komentarzy: