Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Axe Cop vol.1 – Nicolle/ Nicolle

Autor: Łukasz Kowalczuk
Oto web-komiks, który dzięki swojej popularności został wydany przez Dark Horse w formie papierowej po czym wydanie zbiorcze trafiło do dystrybucji cyfrowej. Ufff. Kupując Axe Copa w ramach wyprzedaży na DH Digital nie sprawdziłem dokładnie co to właściwie jest i spodziewałem się czegoś w rodzaju Goona. A otrzymałem dość osobliwy tytuł. 
Nie jestem fanem web-komiksu. Nie śledzę, nie orientuję się, czytam niezwykle rzadko. Mogę więc wyjść na ignoranta, jeśli Axe Cop jest popularny również nad Wisłą (tradycyjne pytanie: znacie? Lubicie?). Przygody gliniarza z siekierą mogę postawić w jednym szeregu z parodiami komiksu super-bohaterskiego, ale to nie do końca ten typ. 
Co sprawia, że nie jest to kolejna komediowa wariacja na temat herosów w kalesonach? Otóż kiedy powstały pierwsze odcinki, Malachai Nicolle (scenarzysta) miał... 5 lat. 
Rzućcie proszę okiem na epizod numer 1. 
Należę do tego pokolenia, które już załapało się na figurki He-mana sprzedawane w dogorywających Baltonach i Pewexach, kreskówki emitowane w niemieckiej tv oraz pierwsze gry video z prawdziwego zdarzenia (Pegasus to było coś). Trudno nadążyć za kolejnymi pomysłami Malachaia, ale jako pięciolatek miewałem podobne projekcje i tematy zabaw. Zabrakło tylko starszego brata-rysownika, który wpadłby na pomysł ich zilustrowania. 
Jest tu kilka stałych elementów: „bad guys” muszą umrzeć (giną ich miliony), róg jednorożca spełnia wszystkie życzenia, krew zmienia oblicze bohaterów, tajne ataki decydują o zwycięstwie itp. Kiedy myślimy że nic już nas nie zaskoczy, na scenę wkracza krzyżówka homara i owczarka z ludzką głową chcąca przejąć dowództwo nad drużyną. 
Ethan jest twórcą z umiejętnościami wystarczającymi do narysowania tego, co wymyślił jego młodszy brat (za to plus). Jego styl pasuje do historyjek, wszystko jest tu na miejscu. Dobra, rzemieślnicza robota i niewiele ponadto. Najlepsze ilustracje w komiksie są autorstwa zaproszonych gości. Jestem ciekaw jak spółka autorska Nicolle poradziła sobie z mini-serią, która nie trafiła na stronę (przeznaczona ekskluzywnie do druku). 
Na zawartość tomu składa się kilkadziesiąt epizodów oraz szortów (cykl Ask Axe Cop). Wszystko to opatrzone komentarzami starszego z braci. Polecam czytać najpierw historyjki, potem komentarze. Odwrotna kolejność psuje efekt. Zdecydowanie odradzam lekturę tego komiksu od razu w całości, nawet w większych fragmentach. Nie sądzę, żeby wszystkie web-komiksy trafiające do druku tak miały. To raczej kwestia charakteru samych historyjek – śmiesznych do momentu, w którym należy sobie zrobić przerwę. W tym konkretnym przypadku zabawa jest przednia tylko w odpowiednich dawkach. 
Co najważniejsze, nie trzeba wydawać swoich ciężko zarobionych pieniędzy na edycję zbiorczą. Wystarczy odwiedzić www.axecop.com – tam znajdują się wszystkie epizody zebrane w vol.1 (a ja głupi, wydałem 3 dolary).

Brak komentarzy: