Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

czwartek, 24 września 2009

"Maksym Osa" - Baranko

Autor: Dominik Szcześniak

Kozak, siedzący na swoim grobie z szablą w dłoni - taka okładka to jasne i klarowne zaproszenie do komiksu historycznego, opowiadającego o losach dzielnego Maksyma Osy. Taka okładka mówi: będą bitki, a gorzała zaleje wewnętrzne strony albumu w rytm historycznych akcji z września 1631 roku. Już po kilkunastu pierwszych planszach komiksu Igora Baranko okazuje się jednak, że okładka to podpucha, że siedzący na niej Kozak lewą dłonią powinien raczej podtrzymywać podbródek w geście zamyślenia oraz że zamiast kilku nudnych lekcji historii Czytelnik dostaje do rąk pełnokrwisty kryminał.

Akcja komiksu rozpoczyna się w miejscu przedstawionym na okładce. Maksym Osa, chorąży korsuńskiego pułku, zachlewając się na umór nad swoim grobem, zachodzi w głowę jak to się stało, że taka sytuacja może mieć miejsce. Wyjaśnienie kwestii tego, kto uśmiercił wciąż żywego przecież Kozaka, nie jest jednak głównym tematem detektywistycznych roztrząsań Maksyma. Wezwany na dwór księcia Kryszewskiego, poproszony zostaje o rozwikłanie zagadki skarbu Matwieja Chwosta - atamana koszowego, którego wcześniej O
sa spotkał na wspólnej rekonwalescencji. Matwieja Chwosta, który twierdził, iż jest wilkołakiem. Kryminalna intryga wiąże ze sobą losy wspomnianych już postaci, lecz wspiera ich doborowa obsada bohaterów drugoplanowych. Żona Kraszewskiego - Helena, jego córka - Marynka, Andrijko Buben - drobny szlachcic, ojciec Silantij oraz Prokopus Fogel, nauczyciel fechtunku. Koniec końców, okazuje się iż wiedza każdej z tych postaci pozwoli scalić ze sobą wszystkie elementy układanki.

Baranko wspomniane postaci fantastycznie poprowadził i poustawiał w odpowiednich miejscach w swoim komiksie, przy okazji dodając niektórym z nich barwnego charakteru. Andrijko na przykład, archetypowy idiota o twarzy podobnej do śmieci, święcie wierzy w to, że jego dwie (podobnej urody) siostry zaklęte zostały w dwie suki, które nie odstępują go na kr
ok. Książę Kraszewski to piewca humanizmu, brzydzący się torturami i starający się wyplenić barbarzyńskie obyczaje poprzez wykształcenie i biegłość w filozoficznej wiedzy. Fogel - wierny, choć głupi sługa, który przy okazji skory jest do bijatyk. I Maksym Osa - detektywistyczny przodownik tamtych czasów, metodą dedukcji potrafiący rozpracować każdą zagadkę kryminalną, chyba że przeszkodzi mu w tym alkohol bądź kobiece piersi.

Igor Baranko, znany do tej pory z publikowanych na łamach "AQQ" "Pifitiady" i "Skaggy'ego Zatraconego", zaskakuje. Tak, jak tamte komiksy były średnio udanymi parodiami, tak "Maksym Osa" napisany jest z humorem, polotem, wyczuciem świetnych dialogów oraz wedle prawideł powieści kryminalnych. Maksym Osa, krok po kroku dochodząc do roz
wiązania zagadki skarbu Matwieja Chwosta i swojej rzekomej śmierci, ucieka się do standardowej dedukcji. Bada motywy, co rusz podsumowuje związki każdej z postaci dramatu ze sprawą, prowadząc tym samym czytelnika za rękę. Historii w tle niewiele - więcej szaleńczych pojedynków i niesamowitych zwrotów akcji.

Stosownie do powyższych założeń narysowany jest ten komiks. Kreska Baranko, precyzyjna, "realistyczna" wyraźnie odwołuje się do jego największej inspiracji, czyli Moebiusa. Jest dynamiczna, płynna i wciąga w lekturę "Maksyma Osy" nie gorzej, niż treść komiksu.

"Maksym Osa" jest bardzo sprawnie rozpisanym kryminałem. O tyle niestandardowym, że umiejscowionym przez jego autora w XVII wieku na ziemiach ukraińskich i polskich. Całej historii dodaje to jedynie pikanterii, a dla Czytelnika może być pozytywnym zaskoczeniem. Zdecydowanie najlepszy komiks Igora Baranko, jaki mieliśmy okazję czytać w polskim wydaniu.

"Maksym Osa". Autor: Igor Baranko. Tłumaczenie: Paweł Timofiejuk. Wydawca: timof comics 2009

3 komentarze:

qba- the impossible medieval warrior pisze...

hmmm, czytałem późno w nocy, więc to może być czynnik, który spowodował, że w kilku miejscach mi się nużyło. Nurtuje mnie to jednak na tyle, że przeczytam jeszcze raz.

Pomysł wyjściowy świetny, element zaskoczenia jest, jak ktoś chce się rozerwać, to się rozerwie.

Ziniol pisze...

qba, też późno w nocy czytałem. i jeszcze gdy brałem do ręki, powieki mi opadały ze styrania, ale z każdą kolejną stroną gały wychodziły z orbit:D

Przemek pisze...

przychylam posta, ze strony na stronę coraz szybciej czytałem, tak mnie wkręcił. zeeero nudy.