Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Detektyw Miś Zbyś na tropie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Detektyw Miś Zbyś na tropie. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 stycznia 2015

Detektyw Miś Zbyś na tropie: Złoty sokół teksański - Jasiński/ Nowacki/ Rybb

Pierwsza część serii "Detektyw Miś Zbyś na tropie" zagnieździła się w głowie mojego recenzenckiego konsultanta (wówczas 3-latka) na tyle, że kilka razy wracał do lektury, a na wieść o rychłej premierze drugiego tomu wyraził zainteresowanie jego posiadaniem. Co prawda nie było to zainteresowanie porównywalne do uczuć, jakie żywi do Smerfów, Gumballa i SpongeBoba, ale jednak jakieś. 
Zabierając się za "Złotego sokoła teksańskiego" mieliśmy zatem nadzieję na co najmniej porównywalną zabawę, urozmaiconą większą ilością rozkładówek-łamigłówek i ciekawszym w stosunku do tomu pierwszego poprowadzeniem głównych bohaterów serii. Warto nadmienić, że mój recenzencki konsultant nieco podrósł i z trzylatka stał się 4,5-latkiem, co zapewne miało swój wpływ na odbiór komiksu Macieja Jasińskiego, Piotra Nowackiego i Rybba.
Dużym plusem jest umiejscowienie akcji w rejonach Dzikiego Zachodu. W świetnie rysowane scenerie mały konsultant wsiąkł od pierwszej planszy. Scena napadu na pociąg była dla niego nie lada przeżyciem, a szereg postaci drugoplanowych co chwila wywoływał wytrzeszcz oczu. Nieco mniejszą uwagą (ponownie) obdarzył główne postaci westernu - Misia Zbysia i Borsuka Mruka, na których tym razem spadła misja złapania złodzieja figurki tytułowego sokoła teksańskiego. Powtórzenie motywu przewodniego z pierwszego tomu (tam ścigano złodzieja miodu) okazało się kiepskim rozwiązaniem. 4,5-letni konsultant bardziej zainteresował się listem gończym, wiszącym na ścianie u szeryfa i do końca żywił nadzieję, że motyw Tukana Tuco, za którego głowę zgarnąć można było 500 dolców, powróci i rozpędzi fabułę komiksu. Co jeszcze zapadło w pamięć recenzenckiego doradcy? Wykolejenie pociągu, pościg kolejką w kopalni, indiańskie wigwamy i fantastyczne rozkładówki. Jeśli zaś chodzi o ziewnięcia podczas lektury - wynotowałem je tylko w momentach konwersacji misia z borsukiem. Było też jedno zdziwienie - na ostatniej planszy: "Jak to? To już koniec?"
Opinia starego recenzenta pokrywa się ze spostrzeżeniami młodego pomocnika. Serię ponownie dźwiga na swoich barkach świetny drugi plan, a dużo dobrego robią znakomite, klarowne i komunikatywne rysunki. Niestety, istotnym minusem "Złotego sokoła teksańskiego" jest zakończenie. Zbyt nagłe, za szybkie i słabo napisane (a dodatkowo w dość dyskusyjny sposób usprawiedliwiające napad z bronią w ręku i kradzież). Trudno oprzeć się wrażeniu, że byłoby lepsze, gdyby zostało poprzedzone choćby jedną dodatkową sceną.
Drugi album z przygodami Misia Zbysia i Borsuka Mruka to uczta dla oczu, ale też fabularna powtórka z rozrywki. Czy jednak ten drugi fakt należy traktować jako zarzut? Niekoniecznie. Ten komiks przeznaczony jest nie dla fanów serii, którzy mają zamiar się z nią zestarzeć, a dla dzieciaków w określonym wieku. Być może autorzy nie poszli do przodu, sprawiając wrażenie stagnacji i powtarzalności, bo taki właśnie był zamysł? Jeśli tak, "Złoty sokół maltański" uraduje "nowych" 3-4-latków, natomiast tym, którzy spodziewali się, że ich bohaterowie podrośli razem z nimi o te 1,5 roku zapewni nieco mniej przyjemności. Przy czym niewątpliwie wszyscy (wliczając w to starych recenzentów) będą zachwyceni ilustracjami duetu Nowacki/ Rybb.
"Detektyw Miś Zbyś na tropie: Złoty sokół teksański". Scenariusz: Maciej Jasiński. Rysunki: Piotr Nowacki. Kolory: Norbert Rybarczyk. Wydawca: krótkie gatki, Warszawa 2014.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl, Incal

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Kibicujemy (370)

Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku banalnie prostych czynności celem zrobienia kawy, po czym zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do dalszej pracy i wymyślania pomysłów! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty!
Pierwszy tom "Detektywa Misia Zbysia na tropie", zatytułowany "Lis, ule i miodowe kule" to chyba najchętniej recenzowany komiks mijającego roku. Zgodnie z planem, autorzy - Maciej Jasiński, Piotr Nowacki i Norbert Rybarczyk - pracują już nad drugą częścią. Dziś Ziniol ma przyjemność zaprezentować pierwszą planszę drugiego tomu ("Złoty sokół teksański") oraz kilka słów od scenarzysty komiksu... 
Maciej Jasiński: Scenariusze kolejnych przygód detektywa Misia Zbysia miałem gotowe już rok temu. Jednak i tak postanowiłem jakiś czas temu napisać zupełnie nową historię – w której będzie więcej tego wszystkiego, co najbardziej podoba się dzieciom. To w końcu tytuł dla nich, dla tych najmłodszych, którzy rozpoczynają swoją przygodę z komiksem. I na podstawie własnych obserwacji oraz różnych recenzji i wpisów na blogach, myślę że to co zrobiliśmy z Piotrem i Norbertem tym maluchom przypadło do gustu. To bardzo cieszy i motywuje do dalszej pracy. 
Akcja drugiej część serii będzie się rozgrywać na Dzikim Zachodzie (uwielbiam Dziki Zachód i jego scenerię). Miś Zbyś i Borsuk Mruk wpadną od razu w sam środek akcji i rozpoczną śledztwo, które będzie dotyczyło tytułowego Złotego Sokoła Teksańskiego. 
Będzie jeszcze więcej akcji, więcej dwustronicowych rozkładówek, a także więcej humoru. Mam nadzieję, że rodzice wychowani na westernach z Johnem Waynem czy tych z Clintem Eastwoodem, też znajdą tych kilka nawiązań do filmowej klasyki. 
Piotr już rysuje, ale miesiąc premiery póki co trudno określić. Na razie do obejrzenia pierwsza plansza w tuszu.
Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Piotr Nowacki

środa, 2 października 2013

Detektyw miś Zbyś na tropie - Jasiński/ Nowacki/ Rybb

Podchodząc do pisania recenzji pierwszego tomu przygód Misia Zbysia, zatytułowanego "Lis, ule i miodowe kule", postanowiłem uniknąć błędów kolegów po fachu, mierzących się z komiksem dla dzieci i skonsultować się ze specjalistą. Błędy te to zdania pokroju "scenariusz mnie nie porwał, bo nie jestem już dzieckiem" lub "być może jestem za stary" itp. Konsultantem został mój syn - lat 3, miesięcy (prawie) 2.
Miś Zbyś i jego pomocnik - borsuk Mruk dostają zadanie od królowej pszczół: ktoś kradnie miód z uli. Trzeba tego kogoś znaleźć i rozwikłać zagadkę. Miś i borsuk zlecenie przyjmują i ruszają w pościg za złodziejem. Dialogów w komiksie jest niewiele, kadry są ogromne, ale na szczęście Misia Zbysia nie czyta się ekspresowo. Autorzy zadbali o kilka bardzo owocnych parkowań na planszach: są to fantastyczne rozkładówki, wywołujące czynny udział dziecka w lekturze komiksu. W opinii trzylatka jest to najciekawszy element albumu. Frajdę sprawiło mu wyszukiwanie postaci, wyłapywanie kto kogo goni i którędy musi biec, by go złapać. Wspaniała sprawa do umieszczenia na ścianie - jako plakat bądź malowidło w pokoju dziecka.
Trzylatek zwrócił dużą uwagę na warstwę graficzną, doceniając np. precyzyjne rysunki książek poustawianych na biurkach i regałach czy też ciekawą konstrukcję beczki, do której lis odprowadza miód. Istotne dla niego było wyszukiwanie nawiązań do tego, co już widział. I tak na przykład cała fabuła, wymyślona przez Macieja Jasińskiego wydaje się zaczynać tam, gdzie zazwyczaj kończy się pewien stały element serialu "Dora poznaje świat". We wspomnianej animce, na tytułową Dorę i jej kolegę czyha złodziejaszek lis, który zazwyczaj powstrzymywany jest przed niecnym uczynkiem gromkim: "Rabusiu! Nie kradnij!". U Jasińskiego lis kradnie, a rzucający się w pogoń za nim bohaterowie spotykają na swej drodze chociażby śmieszną sowę, tukana Tuk-Tuka, przywołującego wspomnienie Puk-Puków z "Adasia i Tosi" czy też pancernika, wyczulonego na maruderów, jakimi są główni bohaterowie.
Z całą pewnością mogę powiedzieć, że trzylatka urzekł drugi plan - wszędzie widział coś znajomego ("O! Kaczka z "Shauna the Sheepa!") lub po prostu "śmieszne hipki", natomiast niespecjalnie spodobali mu się główni bohaterowie - miś Zbyś i borsuk Mruk byli jedynie nudnymi przerywnikami w drodze do ciekawych przestrzeni i postaci. Dodam, że odczucia trzydziestolatka + były podobne.
Podsumowując: trzylatek znalazł w "Misiu Zbysiu" mnóstwo ciekawych rzeczy, przy czym najbardziej ucieszył się z zaproszenia do zabawy, jakie wystosowali do niego autorzy w świetnie skomponowanych rozkładówkach. Główni bohaterowie go nie porwali, ale drugoplanowi już owszem. Po pierwszym czytaniu teksty w dymkach wydały mu się zbędne i wolał komiks jedynie oglądać. Być może więc wskazówką dla autorów byłoby pakowanie w dymki większej ilości tekstów bądź zrobienie z "Detektywa misia Zbysia na tropie" komiksu niemego.
"Detektyw miś Zbyś na tropie: Lis, ule i miodowe kule". Scenariusz: Maciej Jasiński. Rysunki: Piotr Nowacki. Kolor: Norbert Rybarczyk. Wydawca: krótkie gatki (kultura gniewu), Warszawa 2013
Tak kibicowaliśmy Misiowi Zbysiowi: