Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 10 września 2012

Witch Doctor vol.1: Under the Knife – Seifert/ Ketner

Autor: Łukasz Kowalczuk
Tydzień temu obiecałem tekst na temat komiksu grozy stanowiącego zamkniętą całość w większym stopniu niż recenzowany BPRD Hell on Earth – New World.
Oto Witch Doctor - horror medyczny inspirowany Lovecraftem. Dobrze przeczytaliście. Dr House* i Egzorcysta trafiają do produkcji gore opartej na twórczości samotnika z Providence.
Podobnie jak w BPRD, bohaterowie to ekipa zajmująca się zjawiskami paranormalnymi. Zagrożona jest oczywiście cała ludzkość, ale opisywane wydarzenia dzieją się w najbliższej dla bohaterów okolicy (brak tutaj podróży po całym świecie). Takie historie nie mają racji bytu bez oryginalnych postaci. W skład walecznego trio wchodzi Vincent Morrow – niezależny i postrzelony lekarz używający magii; tajemnicza Penny Dreadful, o której nie napiszę więcej nie chcąc psuć zabawy; Eric Gast – ratownik medyczny, którego paradoksalnie wyróżnia normalność. Nie jest to formalna grupa, aczkolwiek tytułowy szaman jest związany z pewną tajną organizacją. Spółka autorska Seifert – Ketner postarała się i możemy o stworzonych przez nich bohaterach powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że są nudni. Morrow i jego pomocnicy też nie narzekają na nudę, scenarzysta zapewnił im moc atrakcji na poziomie. Akcja jest wartka, ale daleka od bezmyślnej młócki.
Cieszy widok fajnie pomyślanych i zaprojektowanych potworów inspirowanych klasyką horroru (choć nie tylko). Ketner nie jest jeszcze twórcą na miarę choćby Davisa. Odnoszę wrażenie, że postaci są w niektórych momentach dziwnie „sztywne”. Rysunki są jednak lepsze z każdym kolejnym epizodem, layouty coraz bardziej zróżnicowane. Zdolny rzemieślnik zaczyna być artystą z pazurem.
Pamiętam czasy, kiedy nie miałem dużego dostępu do komiksów, ale zaczytywałem się już w opowiadaniach H.P.Lovecrafta. Marzyły mi się historyjki oparte o jego prozę. Oczywiście kilkanaście lat temu nie wiedziałem jak bardzo spuścizna pisarza jest od lat eksploatowana przez wydawnictwa różnego formatu. Zaryzykuję stwierdzenie, że rzadko zdarzają się udane produkcje w takim klimacie. I chodzi zarówno o adaptacje, jak i rzeczy tylko inspirowane. Witch Doctor należy do tych chlubnych wyjątków.
To jeden z takich komiksów, które nie są przełomowymi dziełami, ale zostały pozytywnie odbierane przez recenzentów (wysoka średnia ocen w branżowych serwisach) i, co ważniejsze, czytelników (sprzedaż na odpowiednim poziomie).
Po prostu kawał dobrej roboty. Ja kupiłem swój cyfrowy egzemplarz na Comixology za niecałe 3 dolary, ale opłaca się sięgnąć po ten tytuł za nominalną cenę. Tym bardziej, że to ponad 140 stron – oprócz samych historyjek wstęp Kirkmana i dużo fajnych materiałów dodatkowych. Polecam.
*Hasło House, a jakże, pojawia się w notce promocyjnej.

1 komentarz:

TomekSzymek pisze...

Nie omieszkam sprawdzić :) Bardzo fajna recenzja, a komiks prezentuje się naprawdę świetnie. Przeczytam w wolnej chwili!