Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

środa, 5 września 2012

Burrit - Kunicki

Autor: Dominik Szcześniak
Tak marnie i bez pomysłu zaprojektowana okładka nie wróży dobrze zawartości. Opis na jej tyle daje jednak nadzieję na ciekawą lekturę - nawet mimo tego, że jego powaga nie jest zbieżna ze stylem graficznym preferowanym przez debiutanta, Klaudiusza Kunickiego, co rzuca się w oczy zaraz po przekartkowaniu zeszytu. Tym większe zaskoczenie w trakcie lektury - oto bowiem mamy do czynienia z jednym z lepszych polskich albumów ostatnich lat. Debiutów również.
"Pełną rozmachu i złożoną narracyjnie historię", przyłożenie do przestępców występujących w komiksie miary Hannibala Lectera, czy wszystkie poważnie brzmiące problemy, jakie są udziałem głównego bohatera ("pustka po stracie przyjaciela, problem alkoholowy, ból odrzuconej miłości") należy wziąć w odpowiedni nawias, dzięki któremu wprawny Czytelnik (recenzent również) bez problemów wychwyci, iż opis Burrita jest ironiczny, prześmiewczy, przesadzony. Bo to, co znajdziecie na kartach tego komiksu to parodia, strzelająca śmiechem niemal z każdej strony i przywołująca na myśl stare komiksy, takie naprawdę stare, w których czcionka dominowała w kadrze, rysunek był cartoonowy, a każda plansza bądź każdy pasek musiał być zakończony w sposób zabawny.
Rozpoczynając trzeci akapit recenzji warto byłoby zahaczyć cokolwiek o fabule. Muszę stwierdzić, że choć złożona narracyjnie nie jest, to jednak posiada wysoki stopień komplikacji i - rzeczywiście - rozmach. Jest tu pierdołowaty detektyw, pretekstowa sprawa którą prowadzi a która jednocześnie jest wierzchołkiem góry lodowej, gangsterzy, cyrkowcy, słonica afrykańska i wiszący w powietrzu wielki krach systemu ubezpieczeń. Kto z kim co i jak - zapraszam do lektury albumu, tam uzyskacie satysfakcjonujące konkrety. Warto natomiast nadmienić, że Kunicki wprowadza dużo orzeźwienia poprzez bardzo żywy drugi plan i mnóstwo postaci, które aktywne są na kilku jedynie kadrach, a potrafią skraść show Burritowi. Podobnie dobrze radzi sobie z detektywistycznym aspektem historii, elegancko dociągając ją do końca mimo wyjaśnienia kilku (wydawałoby się, że najistotniejszych) wątków już w połowie albumu.
Przyznam, że Burrit sprawia wrażenie reliktu z dawnych lat - jedynym, co tej tezie przeczy, jest młody wiek autora i nawiązanie do w miarę bieżących wydarzeń. Kadrowanie i zawieszenia akcji sugerują, że komiks tworzony był na zasadzie jednoplanszowych odcinków, bądź - jak wspomniałem wcześniej - stripów komiksowych, co przecież od zawsze było chlubną tradycją polskich komiksiarzy. Wielka czcionka to również czytelny trop. Graficznie to taka undergroundowa Szarlota Pawel - jest dobrze, momentami świetnie, ale większości kadrów bardzo pomogłoby wyczyszczenie z kreskowania, jak również śmielsze operowanie czernią.
Co tu dużo pisać (a przecież można - o trafionym nazewnictwie postaci, nietypowym gangu, świetnych obserwacjach autora, braku bluzgów czy zdystansowanej narracji): Burrit to porządna lektura. Klaudiusz Kunicki to perspektywiczny twórca. Będzie z niego dużo pożytku, jeśli nie porzuci rysowania komiksów. 
Burrit. Autor: Klaudiusz Kunicki. Wydawca: Lubelskie Stowarzyszenie Fantastyki Cytadela Suriusza 2012
Komiks można nabyć tutaj: Allegro

Brak komentarzy: