Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

środa, 13 lipca 2011

"Wiedźmin: Racja stanu" - Gałek, Klimek, Poller

Autor: Dominik Szcześniak
Wiedźmin wiecznie żywy. Zakończenie książkowych historii z tym bohaterem zapoczątkowało proces odcinania kuponów od popularnego przedsięwzięcia. Był komiks, film, gra, było zapewne także wiele innych prób wywleczenia Geralta poza prozę Sapkowskiego. Niektóre z nich adaptowały książki, inne z kolei rozwijały wiedźmińskie uniwersum. Tak też jest z "Racją stanu" - zeszytowym komiksem, wydanym przez Egmont w dwóch odsłonach magazynu "Komiksowe hity".
Publikacja komiksu, jak również nazwiska jego autorów owiane były tajemnicą, którą staraliśmy się w miarę możliwości rozwiewać na łamach ziniolowego cyklu "Kibicujemy". Scenarzystą komiksu został Michał Gałek, znany z "Piekielnych wizji" czy historycznych "Epizodów z Auschwitz", a rysunkami zajęli się Arkadiusz Klimek i Łukasz Poller. W skrócie: Panowie z pART studio. Można było spodziewać się więc rzetelnego podejścia do tematu, precyzyjnej roboty rysowniczej i nawiązywania do tradycji komiksu frankofońskiego tak w formie, jak i treści.
Cóż, jeśli ktoś tego wszystkiego się spodziewał, to po publikacji wszystkich czterdziestu sześciu stron "Racji stanu" nie powinien czuć się zawiedziony. I prawdopodobnie powinien odczuwać pragnienie skonsumowania co najmniej czterokrotnie większej ilości plansz, koniecznie w elegancko wydanych albumach i bez - bardzo zbędnych w obu zeszytach - dodatków.
Fabuła jest prosta, tajemnica owiewająca historię -  odpowiednio skomplikowana, a bohaterów w niej bez liku. I można odnieść wrażenie, że Geralt nie jest tak naprawdę najważniejszym z nich. Po przybyciu do księstwa Melleore w celu zlikwidowania leszego, siejącego popłoch wśród miejscowej szlachty, odkrywa, że nic nie jest takie jak się wydaje i - stawiając się w roli detektywa - rozwikłuje zagadkę pewnej intrygi wśród miejscowej władzy. Jest tu i braterski konflikt, są knowania przepełnionego ambicją ojca, jest i kotołak i jego straszna ekipa.
Michał Gałek na łamach drugiego zeszytu słusznie zauważył, że "dialog to chyba najbardziej charakterystyczny element twórczości AS-a, więc komiksu o wiedźminie nie można sprowadzić do szeregu efektownych pojedynków Geralta z potworami". I dialogi w "Racji stanu" są jak najbardziej obecne - bo całą historię, wszystkie jej niuanse i związki między bohaterami poznajemy właśnie z rozmów, przeprowadzanych przeważnie przez Geralta z mieszkańcami Creigiau. Początkowo jest to nużące, a natłok informacji, jakie otrzymuje biedny czytelnik może przyprawić o zawrót głowy, jednak po przeczytaniu kilkunastu stron i wbiciu się w klimat historii, wszystko zaczyna trzymać się kupy. Wielka tu rola rysunków - Klimek, zamiast uprawiać pojedynki gadających głów, bawi się ujęciami i planami, ukazując architekturę miasteczka i jego mieszkańców. Bardzo eleganckie połączenie grafiki i tekstu czyli - mówiąc krótko - komiks. O to chodziło.
"Racja stanu" ma wszystko to, co powinien mieć rozrywkowy komiks - wartką akcję, przemyślaną fabułę i świetne rysunki pokolorowane w profesjonalny sposób. Do tego również bohatera, który jest znany i rozpoznawalny. Zespół Gałek/ Klimek/ Poller sprawdził się w tej produkcji. Jeśli kiedykolwiek ktokolwiek chciałby wydawać kolejne przygody wiedźmina, to chciałbym, by zostały one wyprodukowane właśnie przez nich.
Na pochwałę zasługuje również inicjatywa Egmontu. Mimo, iż wielu wolałoby album na półce, rozbicie historii na dwa zeszyty jest strzałem w dziesiątkę (podobnie zresztą, jak np. jego ewentualna publikacja w "Fantasty komiks"). Komiks tani, rozrywkowy, stanowiący podpórkę dla gry komputerowej o wiedźminie. Kupować obowiązkowo!
Komiksowe Hity nr 2/2011 i 3/2011. Racja stanu - nowa opowieść o wiedźminie. Scenariusz: Michał Gałek. Rysunek: Arkadiusz Klimek. Kolory: Łukasz Poller. Wydawca: Egmont Polska 2011

3 komentarze:

Maciej Gierszewski pisze...

jedyne co mi "przeszkadzało" (choć to jest za duża słowo), to fakt, że plansze są bardzo ciemne, dużo scen dzieje się w nocy, ale jakoś tak za ciemno...

lucek pisze...

Fakt, trochę musiałem wytężać wzrok i patrzeć na planszę pod pewnym kątem, ale myślałem że to ze starości. Może w druku coś poszło nie tak?

Anonimowy pisze...

Ten kolor został przygotowany na komputer, ta pomroczność to stuprocentowa wina kolorysty, widać nie jest grafikiem i nigdy nie miał do czynienia z czymś takim jak nadzór druku (albo autonadzór). Zachowam się jak Baranowski i zacytuję sam siebie (wypowiedź z bloga Ziniola sprzed kilku tygodni): „największą wadą Wiedźmina jest kolor, kolor nasycony do tego stopnia, że momentami (sceny nocne) rysunek zlewa się w jedno. to wygląda dobrze tylko na ekranie komputera, nie w druku, ŁP powinien o tym wiedzieć”. Dodam jeszcze jeden cytat z siebie: „bardzo dobrze narysowany komiks, profesjonalny i dopracowany rysunek komercyjny - u nas w kraju to się w zasadzie nie zdarza”. A z nowszych refleksji: zatrważają mnie poglądy MG dotyczące pisania scenariuszy, widzę, że dostrzegł to i Lucek cytując fragment w swojej recenzji („komiksu o wiedźminie nie można sprowadzić do szeregu efektownych pojedynków Geralta z potworami”)… Ten człowiek (MG) powinien pisać dla Marvela