Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com

środa, 15 stycznia 2014

Patronujemy: TRUST w Zielonej Górze

Galeria BWA w Zielonej Górze zaprasza na wystawę: 
Przemysław Truściński. "TRUST".   
Wernisaż: 17 stycznia (piątek) o godzinie 19:00.
Wystawa będzie czynna do 9 lutego 2014 r. 
Wystawa indywidualna Przemysława Truścińskiego. Prezentujemy wybór z całego artystycznego dorobku twórcy, komiksy, ilustracje, rysunki koncepcyjne oraz malarstwo. Prace eksponowane są w formie oryginałów (co w przypadku materiałów przygotowywanych do druku zdarza się niezwykle rzadko). 
Truściński eksplodował w polskim środowisku twórców oraz czytelników komiksów na początku lat 90. Jego działalność artystyczna była swego rodzaju przełomem w podejściu do tego medium. Jak pisze Jerzy Szyłak w albumie towarzyszącym wystawie: „Nowoczesność (...) Truścińskiego polegała na tym, że traktował on plansze komiksu jak grafiki: nie ukrywał się za światem przedstawionym, ale eksponował własny styl, technikę i wyobraźnię. Gdy tradycyjnie przyjęło się, iż styl rysunków należy dopasować do opowieści, którą się snuje, Truściński manifestacyjnie dopasowywał opowieść do stylu, czy nawet nie do stylu, ale do tego czegoś, co mu „się” narysowało”. Truściński w swoim podejściu do komiksu oprócz technik tradycyjnych (rysunek piórkiem, kolor nakładany farbami wodnymi) stosował kolaż, tworzył komiksy z elementów gotowych (tkaniny, metal, gwoździe), wykonywał fotokomiksy, w których niejednokrotnie sam występował, tworzył komiksy w formie projekcji wideo... Na początku kariery, na przełomie lat 80. i 90., Truściński zafascynowany był szeroko pojętą fantastyką. Jego fabuły zdominowane były przez groteskę, satyrę i czarny humor. Nie stronił przy tym od obrazów przemocy i makabry. Na przełomie tysiącleci nastąpił w twórczości Truścińskiego zwrot od fantastyki w stronę mistyki, pojawiły się też wątki autobiograficzne. Artysta zaczął rysować komiksy historyczne. Z ogromnej ilości zleceń, które Trust współcześnie realizuje, wyłania się obraz rysownika uniwersalnego, publikującego zarówno w „Rzeczpospolitej”, jak i „Playboyu”. Jako artysta Przemysław Truściński wciąż się rozwija, przy czym jego prace niezmiennie charakteryzują się warsztatową perfekcją oraz innowacyjnością. Przemysław Truściński jest artystą podnoszącym rękawicę, podejmującym wyzwania, jego twórczość jest przez to wieloraka i wielowątkowa. Miarą sukcesu Truścińskiego jest jego siła, powszechność i klarowność przekazu. 
Przemysław Truściński (ur. 1970 r.) jest rysownikiem komiksów, ilustratorem, koncept artystą i malarzem. Studiował na Wydziale Grafiki i Malarstwa Łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych. Jest laureatem Grand Prix na IV Ogólnopolskim Konwencie Twórców Komiksu w Łodzi (1993 r.) za Piekło. Truściński ma na swoim koncie kilkadziesiąt komiksów krótkometrażowych (współpracował m.in. ze scenarzystami: Tomaszem Kołodziejczakiem, Maciejem Parowskim i Dennisem Wojdą), trzy albumy (Najczwartsza RP - Antylista Prezerwatora do scenariusza Tobiasza Piątkowskiego, 2007 r.; Komiks W-wa do scenariuszy Tomasza Kwaśniewskiego i Aleksa Kłosia, 2009 r.; Tymczasem do scenariusza Grzegorza Janusza, 2011 r.), trzy antologie swoich prac, setki ilustracji wykonanych do tekstów prozatorskich oraz do artykułów prasowych (współpraca z „Dużym Formatem”, „Polityką”, „Faktem”...), ogromną liczbę storyboardów (kilkanaście tysięcy rysunków) i projektów reklamowych (kampanie Roxy FM, Antyradia, Nescafe…), rysunki do scenografii dla telewizji (TVN, TVP) i teatru, a także projekty dla gier komputerowych (m.in. Wiedźmin).
Wystawie towarzyszy album (368 stron, twarda oprawa), którego wydawcą jest timof i cisi wspólnicy (we współpracy z BWA Jelenia Góra, BWA Awangarda Wrocław i BWA Zielona Góra). W albumie znajdą się teksty Bartka Chacińskiego, Tomasza Kołodziejczaka, Wojciecha Kozłowskiego, Piotra Machłajewskiego, Macieja Parowskiego, Mariusza Szczygła oraz Jerzego Szyłaka. 
Kurator wystawy: Piotr Machłajewski. 
Wystawa przygotowana we współpracy z BWA Jelenia Góra oraz BWA Awangarda Wrocław.
Wsparcie finansowe wystawy: LOTTO.
Patroni wystawy: Biuro, Format, Obieg, RBL. TV, Roxy FM, Nowiny Jeleniogórskie, NJ24, Zeszyty Komiksowe, Ziniol.
Galeria BWA | Al. Niepodległości 19 | 65-048 Zielona Góra | Tel./Fax 0048 68 325 37 26 |
www.bwazg.pl | bwa@bwazg.pl | fb.com/bwazielonagora
Godziny otwarcia | wtorek: 10-15 | środa-piątek: 11-17 | sobota: 12-18 | niedziela: 11-17 |
poniedziałek: nieczynne
Galeria BWA jest finansowana przez Urząd Miasta Zielona Góra
Patronat medialny: TVP Gorzów Wielkopolski, ZielonaGora24.tv
Sponsor: P. W. Fast Sp. z o. o.
Specjalne podziękowania dla: Zielona Jadłodajnia, Apartamenty na Placu Słowiańskim, Drukarnia FORTIS, StampTeX

niedziela, 5 stycznia 2014

Konkurs: Kot rabina - rozwiązanie

Do zdobycia był egzemplarz komiksu "Kot rabina" ufundowany przez Wydawnictwo Komiksowe. Wystarczyło odpowiedzieć na pytanie "Dlaczego chcę mieć ten komiks?"
Odpowiedzi nadeszło kilkanaście - większość możecie przeczytać poniżej. Zwycięzca mógł być tylko jeden. Jako, że konkurs miał charakter spontaniczny, jedną jego zasadę musiałem ustalić w trakcie zabawy. Jest to zasada mówiąca: koledzy redakcji Ziniola bądź jej byli współpracownicy nie wygrywają, nawet jeśli nadesłane przez nich odpowiedzi są celne i błyskotliwe.

A zanim wyniki - Wasze odpowiedzi:
Damian Szwaba: Dlaczego chcę mieć ten komiks? Bardzo spodobały mi się dwie wydane części innego wydawnictwa. Chętnie przeczytałbym całość, a zaoszczędzone pieniądze wydałbym na inne komiksy Wydawnictwa Komiksowego, dokładniej Wieże Bois-Maury, których jeszcze nie zakupiłem oszczędzając na komiks "Kot Rabina", który planuję zakupić w styczniu z pozycją Ethel i Ernest. Wiadomo, wszystkiego nie można mieć. Może nie o taką odpowiedź chodziło ale mam nadzieję, że wezmę udział w zabawie. 
Łukasz Molenda: Ponieważ ogromna część mojego otoczenia prezentuje poglądy mocno antysemickie. Myślę, że ten komiks świetnie wspomógłby mnie w dyskusji z nimi. 

Maciek Szatko: Dlaczego chcę mieć ten komiks? Bo od zawsze lubiłem koty, zwłaszcza gadające. "Siedem życzeń" do dzisiaj pozostaje do tego stopnia moim ulubionym serialem z lat dzieciństwa, że mimo wszystkich możliwych przeciwieństw dotarłem nawet na warszawski, niedawny koncert znanego z jego pierwszego odcinka i tytułowego utworu zespołu Banda i Wanda! Mozolnie szukałem i kupowałem oba wydane przez Andrzeja Rabendę tomy "Kota rabina", modląc się bezkutecznie o następne. Optymizm związany z poznaniem końca historii zalotów kota do córki rabina ustąpił miejsca pesymizmowi, że to się nigdy nie stanie, który z kolei przerodził się w euforię pod wpływem wiadomości, że wreszcie kompletną historię wyda Wydawnictwo Komiksowe. Teraz wreszcie jest możliwym dowiedzieć się co jeszcze mówi kot.  
 

Łukasz Kowalczuk:
Jakby ktoś chciał oryginał tej planszy, to jest na sprzedaż. Za kasę zarobioną kasę zobowiązuję się kupić komiksy od jakiegoś polskiego wydawcy.
 
Maciej Tyszkowski (alias Oaza Komiksu): Chciałbym wygrać komiks Joana Sfara pt.: "Kot Rabina" ponieważ:
Po primo: nie dane mi było ani posiadać ani przeczytać tego wspaniałego dzieła,
Po drugie primo: przeczytałem wszystkie pozostałe pozycje Joana które ukazały się w Polsce,
Po trzecie primo: oglądałem film na Canal+ ale to nie to samo :)
Po czwarte primo: fajnie było by wygrać prawdziwą nagrodę a nie tam wiecznie te szóstki w Totolotku ;)
 

Agnieszka Kolano: Będzie szczerze. Chcę go mieć, bo lubię komiksy, lubię zapoznawać się z nowymi pozycjami z tego gatunku, powoli (bo drogie, a piracić nie chcę) wypracowuję sobie gust komiksowy i cieszę się, gdy coś nowego wpada w moje łapki. Autora wcale nie znam, więc sugerowaną podpowiedzią nie mogę się posłużyć, ale dzięki za linka, obejrzałam sobie, co tam napisano na temat kota i pokazano plansze. Kota sobie też obejrzałam, o rany, jakiż on brzydki. Ale jak już pysk otworzy, to przestaję zauważać jego brzydotę, wsłuchuję się, co też on gada. Zadziwiające, nawet przestaje mi przeszkadzać ta przeokropna, mało czytelna czcionka! A rabin - złoto, nie człowiek (przynajmniej na tych dwóch planszach, które obejrzałam).  :)
 
Leszek Wicherek: Bo mam kota na punkcie Sfara.
 

Dorota: Dlaczego chcę mieć ten komiks? Bo go czytałam! Wiele lat temu, będąc za granicą, wypożyczyłam z biblioteki i przeczytałam cztery z pięciu tomów "Kota rabina" (piątego nie mieli, strasznie mnie ciekawi, co w nim jest). Potem przeczytałam jeszcze Klezmerów i coś o zminiaturyzowanym muszkieterze, który pukał różne atrakcyjne kobiety, ale opowieść o kocie najbardziej mi się podobała. Po powrocie chciałam go kupić, ale był już niedostępny. Myślałam, że na fali filmu wyjdzie jakaś reedycja, ale tak się nie stało. I w końcu się pojawił:)
A czemu taki fajny ten komiks? Bo jest bajkowy, dzieje się w świecie, którego już od dawna nie ma, opowiada rzeczy, które się nie mogły zdarzyć, a jednocześnie - jak każda dobra historia - opowiada coś mądrego o rzeczywistości. Sfar lubi ludzi i wiele im wybacza, ale jednocześnie jest wnikliwym obserwatorem i ma dar do ironii. Chętnie powędrowałabym razem z kotem po algierskich dachach i zapomniała na chwilę o zimie ;)
 

Radosław z Opola: Chciałbym mieć ten komiks, ponieważ zgłębiam tajniki kabały i jej historii a kilka rzadkich publikacji zdobi moją półkę, jak chociażby Palma Dewory. Kabała jest mistycyzmem żydowskim wyrastającym z religii judaistycznej i jak się zdaje istnieje kilka odniesień do niej w Sfarowym bande dessinee. A już z pewnością interesujące mnie kwestie pojawiają się w "Małym świecie Golema". Każdy z nas był kiedyś golemem (hebr.-płodem, tłumacząc dosłownie), lecz w tym komiksie golem pojawia się w oczywisty sposób na modłę kabalistyczną.
A wracając do kota rabina. Jest on po prostu gojem, chcącym poznać Święte Pisma, w oczywisty sposób również kabalistyczne. Kot rabina to każdy goj- ironiczny, wątpiący i niecierpliwy, jak współczesny człowiek Zachodu zadowalający się powierzchowną wiedzą w tych kwestiach, a jednak mający czasem aspirację przejść konwersję na judaizm. Kot rabina to goj, który chce posiąść wiedzę. Znam tylko pierwszą część tego cudownego komiksu, ale coś myślę, że kot rabina pod wpływem zdobytych nauk zamieni się w młodzieńca, który poślubi Malkę (o ile dobrze przypominam sobie imię dziewczyny), córkę rabina i wezmą ślub w tradycji żydowskiej. W ten sposób stanie się pełnoprawnym Żydem.
A wszystkiemu towarzyszy kreska Joana Sfara, zachowująca niewątpliwie oryginalność, ale w oczywisty sposób przywołująca na myśl wybitne malarstwo artystów żydowskiego pochodzenia takich jak Marc Chagall czy Jankiel Adler. Myślę, że posiadanie tego komiksu wzbogaci mnie o wiedzę na temat tego, co społeczności żydowskie sądzą na temat interesowania się przez ludzi, którzy wyrośli z innej tradycji, poznawaniem Tory, Talmudu, czy chociażby jak w moim przypadku kabały. Myślę, że po przeczytaniu tego komiksu Bramy Halachy zostaną dla każdego czytelnika otwarte.
 

Damian: Dlaczego chcę mieć ten komiks? To proste: Ten komiks jest genialny i mieć go po prostu trzeba. A, że w zeszłym tygodniu straciłem pracę i w tym roku już raczej nic nie znajdę to lepiej wygranie jest świetną opcją. No i fajnie coś wygrać.

Marcin P.: Czytałem dwa tomy "Kota rabina", te wydane przez Post. Do następnych nie udało mi się dotrzeć. Dystans czasowy między publikacjami skutecznie mnie zniechęcił. Informacja Wydawnictwa Komiksowego o wydaniu integralnego komiksu zbierającego wszystkie tomy, zelektryzowała mnie. Przypomniałem sobie dlaczego czytałem "Kota rabina" wtedy i dlaczego chciałbym go pochłonąć teraz. Bo kot prawił mądrości które mnie cieszyły i wprawiały w zadumę. Powodowały, że lepiej się czułem, pewniej chodziło mi się po ulicach i zawsze w zanadrzu miałem jakieś hasełka którym mogłem zaimponować kolegom lub zrobić wrażenie na dziewczynach. Nie pamiętam niestety jakie to były hasełka, tylko że były dobre i efektywne. Czytałem tylko dwa tomy i to dawno temu. Chcę sobie te powiedzonka przypomnieć. To dla mnie ważne. Nie tylko by zaimponować dziewczynie i kolegom, ale też po to by mieć materiał do dyskusji na tematy okołożydowskie często poruszane przy polskim stole. Chcę się też dowiedzieć czy kot wyrwał wreszcie córkę rabina (jeśli pamięć mnie nie myli) i poznać dalsze losy wszystkich bohaterów ulubionej niegdyś serii. Nie wiem czy lektura dwóch tomów przekreśla mój udział w konkursie. Jeśli tak, to trudno, za kilka miesięcy powinienem nazbierać kasę i na pewno kupię sobie ten komiks.  

Wybór był ciężki, zwycięzca zmieniał się z dnia na dzień (stąd tak zwlekałem z podaniem wyników), chętnie oddałbym "Kota rabina" w ręce wszystkich, którzy wzięli udział w konkursie, ale - jako, że zwycięzca może być tylko jeden - zostaje nim - uwaga! - Marcin P. 

Gratulacje! Zwycięzco, sprawdź mejla!

piątek, 27 grudnia 2013

Zapowiedzi 2014: ATY

Łukasz Mazur z ATY podsumowuje i zapowiada. Konkretnie i bezkompromisowo.
Stoisko ATY/Bum Projekt na Festiwalu Komiksowa Warszawa / fot. Marcin Gierbisz
Duże nakłady? Zero zwrotów? Jak funkcjonowało ATY w 2013? Opłaca się wydawać komiksy?

ŁM: Zacznę od końca - opłaca się, jeśli stawiasz na dobrą zabawę i traktujesz to ideologicznie. Gdybyśmy mieli patrzeć na to od strony finansowej, to nie wiem czy byłoby tak różowo i czy można by rozpatrywać to pod względem opłacalności - więc przezornie nie liczymy zysków i strat, kiedy trzeba dopłacić to dopłacamy i póki co jakoś to się kręci. Nakłady wahają się u nas w granicach 200-300 egzemplarzy i wszystkie tytuły z tego roku są jeszcze u nas dostępne - więc szału nie ma, ale póki każda publikacja zwraca się jeśli chodzi o koszta druku to nie robimy z tego tragedii.  ATY w 2013 - podobnie jak w poprzednich latach - działało zgodnie z naszym mottem: "na ostatnią chwilę", z tą jednak różnicą, że już się z tym oswoiliśmy i nie ma wielkiego stresu, kiedy przekraczamy dedlajny ustalane przez nas samych czy też drukarnię. Może nie brzmi to zbyt dobrze, ale jeśli siedzisz nad publikacją kilka tygodni, to już naprawdę nie robi wielkiej różnicy czy coś się pojawi na daną imprezę (kiedy zazwyczaj robimy premiery), czy chwilę później. Miesiąc po premierze nikt nie będzie pamiętał, że była kilkudniowa obsuwa, a ewentualne braki i niedociągnięcia związane z pośpiesznym przygotowaniem do druku będzie widać zawsze. Nie dajmy się zwariować, to tylko komiksy.

"Biceps" to obecnie najbardziej bezkompromisowy głos w polskim komiksie. Mieszacie z błotem złe komiksy, wytykacie durnoty. Ale to wszystko na papierze. Mógłbyś w Internecie wskazać swoje typy na największe durnowate akcje w polskim komiksie 2013 roku?

ŁM: Pierwsza myśl to oczywiście "Rycerz Ciernistego Krzewu", czyli wywiady z nastawionymi na początku bardzo walecznie twórcami, słynne "za dobre na Polskę" w odniesieniu do kolejnego projektu czy finałowa batalia Waldemara Juszczyka o dobre imię jego, komiksu oraz o Prawdę i Nowy Ład. Generalnie całokształt tego co się działo wokół RCK był strasznie durny, łącznie z wisienką na torcie czyli wywiadem z wydawcą czy juszczykowym odwoływaniem się do etyki zawodowej. Słaba była również akcja z tegorocznym konkursem na emefkową krótką formę komiksową zrobioną pod dyktando NBP. Tematu o obrocie bezgotówkowym nie wymyśliliby chyba nawet uczestnicy paskowego konkursu na Gildii, a tu proszę - najważniejsza impreza w Polsce robi taką woltę, a chwilę później się z tego wycofuje mówiąc, że to tylko jednorazowy wyskok. Zostając jeszcze przy MFK - ale to już wybór z czystej sympatii - finałowa gala dała mi dużo radości - zwieńczenie imprezy gdzie zapraszani na scenę nie wiedzieli co robią, gdzie prowadzący myślał, że prowadzi galę bokserską, a telebim zrobił stopklatkę w najmniej odpowiednim momencie... obawiam się, że takie atrakcje już się nie powtórzą!

ATY - zdobywca nagrody Wydawca Roku 2013 z alternatywnej rzeczywistości (od lewej: Red. Y, Red. A, Red. T  / fot. poszukiwany
Gdzie widzisz miejsce dla małych i mniejszych wydawców w rzeczywistości, w której o pieniądze czytelnika walczyć będzie WKKM z egmontowskim New DC?

ŁM: Tu gdzie są teraz, czyli w niszy komiksowej niszy. Nakłady - patrząc na wydawnictwa takie jak nasze czy podobne - są niewielkie i zazwyczaj znajdują na tyle dużą ilość nabywców, że wszystko się zwraca. Jeśli miałyby to być działania nastawione głównie na zysk, to pewnie nie byłoby tak ciekawie, ale jeśli zajawka i zabawa z tym związana jest na pierwszym miejscu, to nasz rynek jest idealny do takich inicjatyw. A czy WKKM/NewDC zdominuje rynek i większość tych, którzy od lat kupują komiksy skupi się tylko na tych kolekcjach? Nie sądzę. Powrót superhero sprawił, że pojawiło się nowo-stare grono czytelników albo odkrywające facetów w trykotach albo pamiętające czasy TM Semic i patrząc po dyskusjach na forach i innych podobnych, to te osoby skupiają się głównie na tym segmencie komiksowych historii. Z drugiej strony coraz częściej widzę, że weterani, którzy od lat kupują co popadnie, rezygnują z Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela po paru/parunastu tomach, a to, co nabyli wyprzedają. Oprócz Hachette czy Egmontu mamy jeszcze przecież timofa, kulturę gniewu, Centralę, Muchę, Hanami czy coraz lepiej radzące sobie Wydawnictwo Komiksowe - gdyby nie było nabywców na ich tytuły, to pewnie zamknęliby działalność i zajęli się czymś bardziej rentownym (albo tylko superbohaterszczyzną). Ale póki co są, wydają i mają bardzo ciekawe plany na kolejny rok. Nie jest źle, każdy typ komiksu ma swoich wyznawców, a pojawienie się WKKM można rozpatrywać tylko jako plus i poszerzenie rynku.

Co poprawiłoby sytuację komiksu polskiego w Polsce? Możesz wybrać wiele odpowiedzi, każdą uzasadniając: 
a) odejście od idiotycznego terminu "komiksiki" na rzecz twardych i poważnych "komiksiorów", 
b) zniknięcie facebooka, 
c) namówienie Prosiaka na stworzenie "Ósmej czary 2", 
d) zaprzestanie działalności przez polskich rysowników i scenarzystów po to, by czytelnicy mogli się skupić na Marvelu i DC,
e) z kilku porządnie piszących recenzentów stworzenie jednego superecenzenta piszącego superporządnie,
f) zekranizowanie "Rycerza Ciernistego Krzewu"

ŁM: Widzę, że jakoś strasznie zalazły Ci za skórę serwowane w tym roku Marvele i DC. Problem jest taki, że "Ósma Czara 2" przyprawiłaby o szybsze bicie serca jedynie tych, którzy są już mocno wciągnięci w komiks, Superrecenzent pisałby dla stałego grona czytelników, którzy i tak wiedzą lepiej, a "RCK"... hm. W każdym razie nie uważam, żeby na rynku działo się źle - komiksów wychodzi sporo, jak wcześniej powiedziałem dla każdego coś się znajdzie, a na dodatek ten rok to bardzo pozytywna eksplozja komiksu skierowanego do najmłodszych i patrząc po recenzjach (np. około miliona z nich dotyczy "Misia Zbysia") był to słuszny krok i kg i Centrali, który w przyszłości może przynieść sporo świadomych i dorosłych czytelników "komiksiorów". Może przynieść, ale nie musi. Krótko odpowiadając na zadane pytanie - wydaje mi się, że jest coraz lepiej i mam nadzieję, że ta tendencja się utrzyma.

Czy planujecie jeszcze wydarzenia podobne do "Zeszycików komiksowych" poświęconych Piotrowi Nowackiemu?

ŁM: Póki co nic takiego nie mamy w planach, to była raczej jednorazowa akcja i musimy kogoś naprawdę bardzo lubić, żeby oddać mu połowę magazynu. Krótka historia tego przedsięwzięcia wygląda tak, że na początku roku Jaszczu myślał o tym czy nie uczcić tej twórczej dziesięciolatki jakąś wystawą czy imprezą z tym związaną, ale później się rozmyślił, jako że dopiero po wydaniu "It's not about that" poczuł się takim twórcą-twórcą. Więc oficjalne obchody zostały odroczone do kolejnego jubileuszu i wtedy z Bartoszem Sztyborem wpadliśmy na taki pomysł jak "Zeszyciki komiksowe". Wszystko wyszło z klasą, chociaż mi brakuje tam ciut więcej publicystyki - no ale to może na jaszczowe piętnastolecie. No i nie zapominajmy, że dodatkowo powstał odcinek specjalny "Kapitana Minety"!

Kiedy możemy spodziewać się "Nienawiści Atomowego Rycerza", co ATY planuje wydać w 2014 roku i czy przyjazne stoisko sympatycznego wydawnictwa będzie obecne na każdej imprezie komiksowej w kraju?

ŁM: Na każdej nas nie będzie, jedynie na Komiksowej Warszawie (maj) oraz łódzkiej MFK (październik) - resztę festiwali odpuszczamy jeśli chodzi o rozstawianie się ze swoim kramem, bo przecież musi być czas na integrację, zwiedzanie i tym podobne atrakcje. Co do planów to te są raczej znane - drugi "Triceps", siódmy "Biceps", "Szkicownik" Tomka Leśniaka czy kolejne zeszyty "Szybkiego Lestera" i "Uowcy". Mamy oczywiście gdzieś z tyłu głowy dodatkowe tytuły, ale póki co milczymy, żeby nie zapeszać. Bo kto by nam uwierzył, jeśli byśmy powiedzieli, że wydamy kolejne tomy "Y: Ostatni z mężczyzn"? A może być też sytuacja, że wyskoczy coś nagle, jak np. kolejny numer "Maszina". Natomiast jeśli chodzi o AnTY, to w pierwszym kwartale powinien się pojawić "Kamyk" Michała Rzecznika, a w dalszej części roku zapewne coś jeszcze - też Mazola, bo to dla niego powstało to miniwydawnictwo.

"Nienawiść"? Hm. Są szansę, żeby trafiła w ręce czytelników w 2015 roku, ale nie mogę tego obiecać.
Stoisko "od kuchni" - festiwale się zmieniają, zawartość pozostaje ta sama / fot. Marcin Gierbisz

środa, 25 grudnia 2013

Cisza w Wyborczej

Komiks Rafała Trejnisa, któremu nie tak dawno temu kibicowaliśmy, ukazał się. W świątecznym wydaniu lubelskiej "Gazety Wyborczej" zajął całą rozkładówkę. "Ciszę" napisali dziennikarze GW, Paweł Piotr Reszka i Piotr Kozłowski. Komiks został również udostępniony w internetowym wydaniu Gazety.
Komiksowy Lublin po długim milczeniu został reaktywowany.

wtorek, 24 grudnia 2013

Kibicujemy (375)

Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku banalnie prostych czynności celem zrobienia kawy, po czym zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do dalszej pracy i wymyślania pomysłów! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty!
Paweł Płóciennik skończył prace nad komiksem "Pinki" tak szybko, że Ziniol nie zdążył porządnie pokibicować. Tak, jak komiks zapowiadaliśmy, tak przynosimy Wam wieści o jego ukończeniu. Mówi Szaweł: 
O komiksie o Pinkim zacząłem myśleć tuż po premierze "Naleśników Z Jagodami". Czyli jakoś w czerwcu. Dzisiaj mogę już ogłosić zakończenie prac nad albumem. W sumie wyszło 187 stron historii i 13 stron dokumentacji. Te pół roku spędzone z Pinkim to właściwie scenariusz komiksu. Miałem bazę wokół której drążyłem, jednak każdy nowy dzień przynosił nowe tematy i sprawy, które chciałem poruszyć. Zadziałała synchroniczność pewnych zdarzeń. Nagle na mieście pojawiły się plakaty z Frankiem Zappą, w sierpniu odbył się koncert Rogera Watersa, na który zaprosiłem Pinkiego. Załapaliśmy się nawet do głównego wydania wiadomości jednej ze stacji. Mówię tam: "To jest Krzysztof Brandt, największy fan Pink Floyd jakiego nosiła ziemia!" i cięcie. Nie będę zdradzał za wiele z ostatniego półrocza, co wtedy się wydarzyło i jaki wpływ to miało na fabułę albumu, ponieważ o tym chcę wam właśnie opowiedzieć. Jeśli chodzi o to kiedy ukaże się "Pinki" to obstawiam pierwsze półrocze 2014 roku. Póki co nie będę zdradzał kto jest wydawcą, ponieważ nie jest to jeszcze przesądzone. Jeszcze trochę będzie trzeba poczekać, ale przez ten czas planuje kilka akcji około komiksowych. 
Zachęcam do tworzenia i przesyłania mi na maila (bądź wklejania na fanpage) fanartów, grafik z udziałem Pinkiego. Na dżimim pejdżu planuję odpalić galerię Online "Pinki & Przyjaciele". Na dobry początek dostałem dwa czadowe rysunki od Jana Sidorownina i Norberta Rybarczyka. Wspaniałe jest to, że tyle osób angażuje się w pinkowy proces. Odczuwam ogromne wsparcie z różnych środowisk, od ludzi, którzy znają Pinkiego i czekają na tą historię. Mam nadzieję, że Plac Zbawiciela niebawem zacznie huczeć od plotek.  
"Wiesz po mieście taka plotka hula,
że w pobliżu tęczy statek ufo wylądował
i że ktoś różowy katapultował się tam,
znakiem pokoju ochrzcił Zbawixa Plac". 
(fragment tekstu, który szykuję do piosenki o Pinkim. Numer z teledyskiem zaprezentuję na początku lutego
Wszystkie nadchodzące informacje i niusy tradycyjnie można śledzić na www.facebook.com/plociennikart. Obczajcie i kibicujcie dalej. Jedziesz!

A tutaj możecie zobaczyć jak Szaweł rysuje jeden z kadrów. Kibicujemy!

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Kibicujemy (374)

Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku banalnie prostych czynności celem zrobienia kawy, po czym zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do dalszej pracy i wymyślania pomysłów! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty!
Magda Kożyczkowska i Pola Kowalewska pracują nad komiksem o tytule "Jagoda wolałaby nie zostać pożarta tej nocy", a Ziniol tym pracom kibicuje. W sieci pojawiają się kolejne plansze komiksu, a na Ziniolu dziewczyny odpowiadają na kolejne pytania...
Banał o inspiracje 
Magda: Tom Gauld. Na chwilę obecną to chyba mój ulubiony twórca komiksów. „Goliat” jest moim niedoścignionym wzorem. Ta powściągliwa narracja! Jakiś czas temu dorwałam też zbiór jego pasków publikowanych w The Guardian. Co za wspaniały człowiek. Bardzo lubię trochę burtonowską kreskę Grisa Grimliego oraz totalnie pokręcone rzeczy w stylu Maxa Anderssona. No i kto nie czytał, powinien natychmiast wstukać w wyszukiwarkę „Sin Titulo” Camerona Stewarta. Philip K. Dick, Neil Gaiman i Terry Pratchett to moje nastoletnie miłostki, które wciąż zajmują centralne miejsce na mojej półeczce. Od jakiegoś czasu jestem też pod ogromnym wrażeniem Becketta i Pintera. W kierunku tego pierwszego zresztą składamy z Polą ukłon w komiksie. Jak się przyjrzeć, to pewne dwie postaci zostały żywcem wyjęte z jednej z adaptacji najbardziej znanej z jego sztuk. No i jeszcze kreskówki. Żeby już za bardzo się nie rozwodzić, rzucę tylko tytułami: „Adventure Time” i „Moral Orel”. Fantastycznie napisane rzeczy. 
Pola: Proste pytanie, a na odpowiedź można by stracić sporo życia. Na pewno dzielimy z Magdą pociąg do Gaimana. Jeśli chodzi o komiks to wychowała mnie manga i komiksy internetowe. Eiichiro Oda i Murata Yuusuke to ludzie od których dużo się można nauczyć, mistrzowie dynamicznej kreski. Staram się pogodzić taką właśnie dynamiczność z prostotą wykonania Johna Allisona, nikt nie lubi siedzieć nad jedną planszą w nieskończoność. Uwielbiam też klimat „Hellboya” i „B.P.R.D.” No i oczywiście dużo zawdzięczam kreskówkom, „Regular Show”, „The Venture Bros.”, „Gravity Falls”. I „The Secret of Kells”, którego nic nie pobije pod względem klimatu. Poza stroną wizualną, moją wielką inspiracją jest „Last Call” Tima Powersa. Uprawiam absurdalny humor i atmosferę chaosu. 
O tym, co przygrywa w tle, co kto pije, a co je 
Magda: Zawsze coś przygrywa w głośnikach. Czasami dostosowuję muzykę do scen, które piszę. Jak ma być bardzo dramatycznie, to prawdopodobnie poleci jakiś dubstep, jak onirycznie – najczęściej Blue Sky Black Death i przeróżne soundtracki. Ostatnio też sporo electroswingu. Głównym kryterium przy doborze tła muzycznego jest brak dominującego wokalu, bo jeśli taki zasłyszę, skupię się na podśpiewywaniu. W czasie pisania zjadam tony czekolady i wypijam mnóstwo kawy. 
Pola: Zazwyczaj jeśli odpowiedź na takie pytanie brzmi „słucham wszystkiego”, zakłada się że pacjent ma słaby gust muzyczny. Problem w tym że to najlepsza odpowiedź jakiej mogę udzielić. Słucham wszystkiego, od popularnych wykonawców popowych przez dance, drum and bass, poezję śpiewaną, musicale, starego rocka, soundtracki, electroswing i alternatywny rock i hip-hop po rzeczy które trudniej zaszufladkować. Wynika to zapewne z faktu, że muzyka jest moją główną inspiracją w procesie twórczym, a każdą z postaci reprezentują inne klimaty. Przy pracy nad planszą zwykle leci coś szybkiego na podwyższenie ciśnienia, od muzyki w dużym stopniu zależy jak szybko skończę pracę. Wydzieram się przy tym wniebogłosy. Moi sąsiedzi znają już pewnie wszystkie piosenki The Futureheads na pamięć. Przerabiam też górę audiobooków, jako że nie ma już w moim życiu czasu na czytanie papierowych książek. Popijam herbatkę z półlitrowego kufla na Żywca. 
O popularności komiksu 
Magda: Może jestem atencyjna, ale mam wrażenie, że „Jagoda” nie dociera do zbyt szerokiej publiczności. Na facebooku śledzi nas nieco ponad 400 fanów, to ułamek tego, co mają niektóre polskie komiksy sieciowe, szczególnie te, które publikują satyryczne stripy. Fabułki chyba jednak nie mają takiej popularności w Polsce. Z drugiej strony, przez to, że możemy monitorować powolny ruch na liczniku fanów, doceniamy każdego z osobna! 
Pola: Ilość odbiorców bardzo mile mnie zaskoczyła, ale ufam Magdzie jeśli chodzi o takie osądy. Może dzisiejsi czytelnicy nie są jeszcze gotowi na tyle zajebistości? Pewnie popularność wzrośnie jak ich dzieci nauczą się czytać. 
Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Piotr Nowacki

niedziela, 22 grudnia 2013

Zapowiedzi 2014: timof i cisi wspólnicy

Kolejnym zapowiadającym się na łamach Ziniola wydawcą jest oficyna timof i cisi wspólnicy. O planach opowiada Paweł Timofiejuk:
O planach na 2014 rok można mówić dużo, ale wolimy mówić konkretnie o tym, co już mamy w rękach, a o całej reszcie uzupełniać informacje, jak tylko poszczególne kontrakty znajda się w naszych rękach. 
Mroja Press 
Tu czeka nas jeden tytuł, czyli kolejny, czwarty już tom "Lincolna" (zbierający oryginalne albumy 7 i 8) Nie będziemy zdradzać o czym są, ale powiemy, że jak zwykle następuje diametralna zmiana przestrzeni akcji serii. Komiks zostanie wydany w swoim standardowym terminie, czyli okolice sierpnia/września – konkretny termin uzależniony jest od współpracy z Hiszpanami, ponieważ jest to koprodukcja. 
Dolna półka 
Dolna półka w 2014 roku to na pewno: „Profanum” 3 oraz drugie tomy serii „Pobite Gary” i „Postapo”. Wstępny termin publikacji komiksów to Festiwal Komiksowa Warszawa. 
timof comics
Seria „Ralph Azham” będzie ukazywać się co kwartał (wstępnie marzec-czerwiec-wrzesień-koniec listopada), więc w 2014 doczekamy się tomów 2-5. W 2015 powinniśmy dogonić Francuzów. 
Ruszamy też z serią z rynku amerykańskiego – „Sixth gun”. w 2014 zostaną wydane pierwsze dwa TPB. Jest to seria dziejąca się po wojnie secesyjnej i łącząca w sobie wątki westernu ze sprawami nadnaturalnymi. Tom pierwszy pojawi się w pierwszym półroczu. 
Liczymy, że jeszcze w styczniu ukażą się dwa komiksy Filxa: „Powiedz coś” i „Bohater” (polskie okładki publikujemy obok i poniżej - przyp. red.). 
W lutym wydamy nową powieść graficzną Alison Bechdel – „Jesteś moją matką?”. Być może jeszcze w tym samym miesiącu (jeśli nie, to w marcu) nowy komiks Tony’ego Sandovala „Watersnakes”.
W marcu „Louis Riel” Chestera Browna. 
Pierwszy kwartał to także „Leksykon powieści graficznych” pod redakcją Sebastiana J. Konefała m.in. z takimi autorami w środku jak Jerzy Szyłak, Paweł Sitkiewicz, Przemysław Zawrotny, Radosław Bolałek. 
Z książek w 2014 roku powinno udać się wydać „System komiksu” Thierrego Groensteena w tłumaczeniu Wojciecha Birka oraz „Niepopularną kulturę” Barta Beaty'ego (w tłumaczeniu Vitala Voranaua). 
Na drugi kwartał planujemy  album Joe Matta „Spent”. Skoro Chester Brown i Seth trafiają do Polski uznaliśmy, że należy się to również trzeciemu z muszkieterów.  
Na festiwal w Warszawie planujemy drugi (ostatni) tom „Egipskich księżniczek” Igora Baranko, „Muncha” Steffena Kvernelanda, który zgarnia nagrody w Norwegii, ale również zaczął podbijać rynek niemiecki. Oraz – jeśli rysownik (Grzegorz Pawlak) się wyrobi - „Benedykta Dampca i skarb piratów”. 
Być może w drugim kwartale uda się wydać „Palestynę” Sacco, choć tu dużo zależy od szybkości negocjacji z wydawcą oryginału. 
Na czwarty kwartał (okolice łódzkiego festiwalu) przygotowujemy kontynuacje serii – pojawi się więc dziewiąty tom „Rewolucji” oraz trzeci „Fotostory”. Poza tym: „Tale of Sand” Ramona Pereza (adaptacja Jima Hensona) oraz - być może - wznowienie „Blakiego” w integralu z nowym materiałem. 
Druga połowa roku to szansa na komiks „Pierwsza naiwna” narysowany przez Katarzynę Urbaniak do scenariusza Jerzego Szyłaka. 
W planach jest jeszcze parę rzeczy, ale mówić o nich będziemy dopiero kiedy będziemy mieli w rękach kontrakty.