Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kaznodzieja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kaznodzieja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 sierpnia 2018

Preacher #33 - Ennis/Dillon

To odcinek wieńczący nowoorleańską wycieczkę tres amigos: sesja wudu nie poszła do końca tak, jak Jesse, Tulip i Cassidy sobie wyobrażali. Jesse w transie odkrył całkiem sporo rzeczy związanych z Genesis i może odkryłby więcej, ale niestety przeszłość Cassidy’ego dopadła naszą wesołą grupkę. Paczka wamprofilów, Les Enfants Du Sang, której kiedyś Cassidy dopiekł, postanowiła wziąć odwet…

…w ramach którego nasz wampir alkoholik stracił głowę. Nie no, spoko, to się przyszyje, przecież wampiry są nieśmiertelne.

Zeszyt ten jest o tyle ciekawy, że Ennis dał trochę odpocząć talentom oratorskim swoich postaci, a Dillon mógł wziąć ciężar opowiadania na tworzone przez siebie sekwencje walki. Od jakiegoś czasu w Preacherze było więcej gadania, niż rozróby. W tym zeszycie jest zdecydowanie więcej rozróby: oddzielona od ciała głowa Cassidy’ego staje się piłką a jego tułów trampoliną dla wyżywającego się na nim enfantsa; na miecz, którym przebity został przywódca Dzieci krwi, Jonathan, wbija się jego ukochana Lili i mamy ludzki szaszłyk; stary, niegroźny python, używany w obrzędzie transowym, kończy występ polegując na trawie i trawiąc jednego z enfants.

Czy to satysfakcjonuje Wasze głodne chorej rozrywki mózgi? Bo mój tak. To takie perełki powtykane w kadry, by szokować i w sumie też śmieszyć, bo Preacher przekroczył już tyle różnych granic, że aż dziw, że coś jeszcze przy 33. zeszycie może człowieka zdziwić.
(Kuba Jankowski)
"Preacher" #33. Scenariusz: Garth Ennis. Rysunki: Steve Dillon. Kolor: Pamela Rambo. Wydawca: DC Vertigo, styczeń 1998

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Preacher #29/30/31 - Ennis/ Dillon

Okładka zeszytu #29 nie powie Wam, kto powrócił do serii. Ja to zrobię: Arseface is back! Wrzuciłem w tytuł wpisu aż trzy kolejne odcinki, w których Arseface rozpoczyna karierę muzyczną, gdyż nie mam pewności, z którym z nich związana jest pewna zasłyszana opowieść o tłumaczu Preachera na polski, Mecieju Drewnowskim.

Wiecie, jak Arseface mówi, prawda? Domyślacie się więc też, jak śpiewa, zgadza się? W kilku wcześniejszych zeszytach po polsku jego teksty dymkowe były tłumaczone na zrozumiałe w prostokątach. Później w kilku zeszytach nie było tłumaczeń na „zrozumiały”. A teraz Gębodupa odkrył w sobie talent i śpiewa znane, ale nie do końca zrozumiałe, covery. Podobno Maciek Drewnowski długo szukał, jaką piosenkę w jednym miejscu Gębodupa śpiewa, i podobno znalazł, czym wywarł niemałe wrażenie na pewnym wydawcy. Też podziwiam, bo wypowiedzi Arseface’a są czasami bardzo trudne do odszyfrowania, czasami dziecinnie łatwe. Cnotą tłumacza jest dociekliwość, którą MD się wykazał i zrobił przypis (o ile się nie mylę, co do rzeczonej piosenki), który często jest oznaką nadgorliwości tłumacza. Ogólnie uważam, że część z przypisów w polskim wydaniu Preachera można sobie odpuścić, ale i tak podziwiam MD za wytrwałość. Tak tylko, jak tłumacz może podziwiać warsztat innego tłumacza.

I w zasadzie ten wpis miał taki być, skupiony na kwestii tłumacza. Dziękuję za uwagę.
(Kuba Jankowski)
"Preacher" #29,30,31. Scenariusz: Garth Ennis. Rysunki: Steve Dillon. Kolor: Matt Hollingsworth/ Pamela Rambo. Wydawca: DC Vertigo, wrzesień/ październik/ listopad 1997

wtorek, 21 sierpnia 2018

Preacher #18 - Ennis/Dillon

Jeśli odcinek czternasty z kotem zawierał elementy spowalniacza (choć nie do końca, bo jednak zadyma z „tłustą kupą gówna” coś tam nowego odkryła), to odcinek osiemnasty jest fantastycznym przerywnikiem, który wyjaśnia jedną, jedyną tylko rzecz: skąd wzięła się zapalniczka z inskrypcją „fuck communism”. Nie napiszę „skąd się wzięła” (choć pewnie i tak to wiecie), bo nie o to mi w tym wpisie wchodzi.

Mam wrażenie, że czasami w długich seriach komiksowych niektórzy Autorzy nie mają pomysłu, jak zwolnić akcję, żeby móc sobie poskładać w międzyczasie główne wątki. A Ennis i Dillon wiedzieli, jak uczynić z tego majstersztyk. Jesse na lotnisku JFK, na przesiadce w podróży, w trakcie której ma uwolnić Cassidy’ego, spotyka przyjaciela ojca z Wietnamu. Poznaje opowieść, której nigdy wcześniej nie słyszał. Można traktować ten odcinek jak odfajkowanie „traumy wietnamskiej”, którą na tysiąc sposobów sztuka amerykańska już przerobiła, ale można też uznać, że jest to idealna nowelka, która realizuje „teorię sokoła”, którą Heyse skonstruował na podstawie nowelki Boccaccia.

„Zapalniczka” w rękach Ennisa staje się potencjalnie właśnie takim „sokołem”. Pozostaje jednak pytanie, czy odmieni życie Jessego? Symbolem czego się stanie? I czy odegra kluczową rolę w losach Preachera?
(Kuba Jankowski)
"Preacher" #18. Scenariusz: Garth Ennis. Rysunki: Steve Dillon. Kolor: Matt Hollingsworth. Wydawca: DC Vertigo

niedziela, 19 sierpnia 2018

Preacher #14 - Ennis/ Dillon

Główna akcja Preachera leci sobie do przodu, ale ten odcinek ma ciekawy półspowalniacz w postaci zabawnych zmagań lokalowych Jessego i Cassidy’ego z… czarnym kotem. Nie wiem, czy jesteście bardziej kociarzami, czy bardziej psiarzami, ale mnie dotknęło ich zachowanie wobec miauczącego sierściucha.

Oto Jesse i Cassidy siedzą w mieszkaniu, które Cassidy dzielił kiedyś z miłością swego życia (tak, ten facet też kocha i płacze), Gretą, i wkurza ich „ten tłusty skurwiel”. Kot na nich syczy, a ponieważ znamy obu panów od trzynastu numerów, to wiemy, że raczej nie bez powodu. Jak wyjaśnia Cassidy „ten wściekły skurwiel” zawsze go nienawidził. Pierwszy wymierzony w niego kopniak trafia w ścianę, w której koledzy znajdują mały sejf Grety. Problem w tym, że szyfr do niego ma na obróżce „ten tłusty skurwiel”. „Tłusta kupa gówna” nie reaguje jednak nawet na słowo Jesse’a. Przy próbie złapania „małego gnojka” Cassidy wylatuje nawet przez okno i lekko się opieka, jak to wampir na świetle dziennym. Potem jeszcze „tłusty mały skurwiel” mści się za zamknięcie go w kiblu i „spłuczkę”…

Na swój chory sposób cały ten koci ambaras jest nawet zabawny, jak wszystko w tej serii, ale nie można tak męczyć kota, więc nie róbcie tego w domu, dzieciaki. Na początku trochę się na naszych bohaterów boczyłem za tę akcję, ale przecież na tych przystojniaków z poczuciem humor zbyt długo gniewać się nie można, prawda?
(Kuba Jankowski)
"Preacher" #14. Scenariusz: Garth Ennis. Rysunki: Steve Dillon. Kolor: Matt Hollingsworth. Wydawca: DC Vertigo, czerwiec 1996

środa, 15 sierpnia 2018

Preacher #5 - Ennis/ Dillon

No i wraz z ekipą Jessiego dotarliśmy do Nowego Jorku. Byliście kiedyś? Tak na żywo, nie w filmie, komiksie czy książce? Ja byłem i uważam NYC za jedno z trzech najbardziej podobających mi się miast (dodam jeszcze do TOP 3 Wenecję i Porto, ale bez rankingów, na równi, bo każde miasto jest totalnie inne).

Kiedy stamtąd wróciłem, na pytanie, co takiego zajebistego w Wielkim Jabłku (a swoją drogą: nie wiedziałem, że mówi się na NYC także Naked City) jest, miałem jedną odpowiedź: wychodzisz na ulicę i czujesz się jak w filmie. Tyle razy już te ulice widzieliśmy w filmach, że takiego uczucia nie da się chyba uniknąć. Nie będziecie jednak zawiedzeni na zasadzie „tyle razy widziałem to już na zdjęciach/w filmie, że na żywo wcale nie robi takiego wrażenia”. Tak to będzie z Big Benem i Londynem, ale nie z Big Apple! Gwarantuję wam!

Więc i wy będziecie/byliście już takimi turystami, jakim jest w NY Jessie. I może powiecie/powiedzieliście coś w stylu jego tekstu, kiedy patrzy na miasto z Empire State: „TO JEST NAPRAWDĘ COŚ. TEN WIDOK… JEST DOKŁADNIE TAKI JAK… W KAŻDYM CHOLERNYM FILMIE, KTÓRY WIDZIAŁEM O TYM MIEJSCU, WIESZ? JAKBY KAŻDY Z TYCH FILMÓW NAPRAWDĘ SIĘ ZDARZYŁ, GDZIEŚ TAM W DOLE, W ŚWIETLE ULIC…”*.

*wszystkie cytaty z polskiego przekładu M. Drewnowskiego; tak drobnym druczkiem zastanawiam się nad tłumaczeniem na polski „space cadet” jako „kosmicznego kadeta” w odniesieniu do Si, kumpla Cassidy’ego. Czy wam też się wydaje, że chodziło tutaj raczej o kogoś oderwanego od rzeczywistości?
(Kuba Jankowski)
"Preacher" #5. Scenariusz: Garth Ennis. Rysunki: Steve Dillon. Kolor: Matt Hollingsworth. Wydawca: DC Vertigo, sierpień 1995 

wtorek, 7 sierpnia 2018

Preacher #2 - Ennis/ Dillon

Początki tego bluźnierczego, szokująco zabawnego i znakomicie-się-czytającego dzieła nakazują czytelnikowi mieć się na uwadze. Jeśli na chwilę stracimy czujność, to ominie nas niejeden dobry żart, a dialogi Ennisa skrzą się przepięknym humorem. Zaraz o tym humorze, który zwraca uwagę w drugim odcinku dwoma muzycznymi prztyczkami, ale najpierw dodam jeszcze jedną rzecz, która nawet po latach w Preacherze mnie poraża, tak ogólnie: chodzi o mieszanie w rzeczywistości komiksu planów ideologicznego wadzenia się z Bogiem (tak, tym pisanym z wielkiej litery, choć sądzę, że popisy Ennisa można odnieść ogólniej i do samej istoty wyższej, nie tylko do jednego „B.”, czy też „b.”) i sprowadzania do stanu namacalności najbardziej nieprawdopodobnych bezeceństw oraz naszych ogólnych wyobrażeń. Tutaj wszystko, nawet coś niemożliwego, jest „naprawdę”.

Dwa żarty muzyczne, o które mi chodzi, dotyczą Nirvany i Genesis. Gdybyście spytali mnie, czy jako gówniarz miałem na półce raczej kasety Nirvany czy raczej Genesis, to raczej miałem Genesis. Obok Guns N’Roses, Alice’a Coopera, Roxette i Richarda Marxa. Między innymi. Gdybyście spytali mnie teraz, jakie mam płyty, to mam raczej Nirvanę. Nadal obok, między innymi (to gigantyczne „m.in.”), Guns N’Roses i Alice’a Coopera. Genesis nie mam już w kolekcji, na żadnym nośniku.

Czytam sobie więc Preachera i kiedy trafiam na wyjaśnienia szeryfa w sprawie syna Hugo Roota, Arseface’a, że próbował się zabić jak Kurt Cobain i mu się nie udało, to zaczynam się zastanawiać, czy muza Nirvany faktycznie brzmi jak „BRZDĄKANIE DOWNA”*? Puszczam sobie In Utero i myślę, że „no trochę tak brzmi”.

Czytam dalej i śmieję się dziś, jak nie śmiałbym się kiedyś, ze słów Cassidy’ego, kiedy na tekst Tulip – „ALE GENESIS PRZYWODZI NA MYŚL RACZEJ STWORZENIE… NARODZINY ALBO PIERWSZĄ KSIĘGĘ BIBLII…” – odparowuje – „ALBO BARDZO CHUJOWĄ KAPELĘ”.

Tak, z wiekiem zmieniają się gusta i wyostrza humor. A może słowa, które Ennis wkłada w usta swoim postaciom mają taką samą siłę jak te na czerwono wypowiadane „sugestie-nie-do-odparcia” Custera?

* wszystkie cytaty z polskiego przekładu M. Drewnowskiego
(Kuba Jankowski)
"Preacher" #2. Scenariusz: Garth Ennis. Rysunki: Steve Dillon. Kolor: Matt Hollingsworth. Wydawca: DC Vertigo, maj 1995

niedziela, 18 lutego 2018

Kaznodzieja (3) - Ennis/ Dillon/ Pugh/Ezquerra

Trzy na sześć - nie gwiazdki, a numerki na grzbiecie. Półmetek przygód Kaznodziei zaliczony. Wszyscy, którzy mieli jakieś wątpliwości podczas lektury pierwszych dwóch tomów (byli tacy?) tutaj dostają bezlitosny konkret, świadczący o tym, że jest to produkt genialny.
Nie tylko podróż przez Amerykę, a również wgląd w przeszłość bohaterów. Nie tylko naturalne i błyskotliwe dialogi, lecz także w detalu dopracowane tak poboczne elementy, jak na przykład wstępniak. Nie tylko idealnie dostosowane do tekstu rysunki, ale i... ok, wystarczy. To nie jest smutny blurb na tylną stronę okładki. 
Wspomniany wstępniak to jeden z najlepszych tego typu testów. Ennis w datowanym na sierpień 2010 roku artykule nawiązuje do pubu, w którym bywał i który był świadkiem wielu różnych historii. I tekst ten jest integralną częścią całości sytuacji zwanej Kaznodzieją. Nie ma tu smutnych wyziewów, autoterapii które nikogo nie obchodzą czy miałkich peanów na cześć autorów (pierwsze lepsze przykłady z brzegu). Jest za to coś, co wpływa na odbiór albumu i każe wypatrywać w nim pewnych scen. 
A wszystkie te sceny komponują się w zabójczą całość - jest tu miejsce dla powrotów do przeszłości, w postaci odrębnych historii poświęconych konkretnym bohaterom (Święty od Morderców i Cassidy), są też bieżące perypetie świętej trójcy Vertigo - Tulip, Jessego i Cassidiego. Jest śmiech (nabitka z gotyckich fanów wyidealizowanego wampiryzmu), są chwytające za serducho zawieszenia akcji (w czym zasługa chemii istniejącej w zawodowym związku Ennisa z Dillonem), są też wiadra krwi i szczypta seksu.
Autorzy bawili się tu na całego. A jednocześnie profesjonalnie wykonali swoją robotę. Czytając ten komiks pierwszy raz, będąc łebkiem, mogłem mieć jakieś wątpliwości. Teraz nie mam. Idealny duet w znakomity komiksie. Lektura obowiązkowa.
"Kaznodzieja, tom 3". Scenariusz: Garth Ennis. Rysunki: Steve Dillon, Steve Pugh, Carlos Ezquerra. Kolory: Pamela Rambo, Matt Hollingsworth, James Sinclair. Okładki: Glenn Fabry. Tłumaczenie: Maciej Drewnowski. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2018.