Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Giuseppe Camuncoli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Giuseppe Camuncoli. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 maja 2018

Hellblazer: India - Milligan/ Camuncoli

Kuba Rozpruwacz przybył do Mumbaju? Nie. To tylko John Constantine na drodze do czystości. Lub scenariusz bollywoodzkiego filmu. W każdym razie wraz z cynikiem z Liverpoolu do Indii przybywają nowe kłopoty, a nasileniu ulegają stare. Bollywoodzcy potentaci, brytyjski demon, hinduski horror, angielski humor i siłowanie się z miłością. Tak w skrócie prezentują się zeszyty składające się na miniserię India. Trade'a nie sposób dziś zakupić. Trudno. Reklamy da się przeżyć, a okładki Simona Bisleya są na tyle zacne, że warto je mieć oddzielnie. 
Run Milligana w Hellblazerze odbierany jest raczej negatywnie. Czy słusznie? Ja, jako fan odcinków pisanych przez Jamiego Delano i Gartha Ennisa, bawię się póki co nadspodziewanie dobrze. Do Indii podchodziłem jak pies do jeża - nie czując klimatu tamtejszych stron spodziewałem się porażki. Tymczasem dostałem jedną z najlepszych historii z Johnem, na którą składają się cztery odcinki z mnóstwem relacji między wieloma postaciami i profesorską realizacją. 
Constantine trafia do Mumbaju, ponieważ pragnie oczyścić swą duszę, co ma być jedynym sposobem na przywrócenie do świata żywych swojej ukochanej. Lecz oczywiście brudzi tę duszę jeszcze bardziej, wikłając się w sprawę morderstw młodych, pięknych aktorek, pragnących tańczyć i śpiewać z Shah Rukh Khanem. 
Zarówno wątek Kuby Rozpruwacza, jak i oczyszczającej podróży zostaje w komiksie rozwinięty w dość oczywisty sposób. Nie ma tu obowiązkowej nieprzewidywalności i epatowania efektem wow, a zakończenie historii jest wręcz przyrządzone wedle scenariuszowej matematyki, z której tak często korzystają komiksowi przemysłowcy zza oceanu. Rzecz jednak w dialogach. W relacjach między postaciami. Milligan zdaje się ustawiać je w pewnych konfiguracjach i obserwować przebieg wydarzeń. Scenarzysta powiedział kiedyś, że lubi być zaskakiwanym przez swoich bohaterów. I zdaje się, że i tutaj dał im się zaskoczyć kilkukrotnie, mając z tego niezły ubaw. Pytanie: czy zaskoczyli się również czytelnicy? Ja owszem, ale mogę nie być obiektywny.
Jeszcze słówko o współpracy na linii scenarzysta-rysownik. Zdaje się, że nic nie przebije duetu Ennis/Dillon, ale kooperacja Milligana z Camuncolim (plus z wpadającym co jakiś czas na kilka chwil Bisleyem) plasuje się gdzieś w ścisłej czołówce. Camuncoli z każdym kolejnym odcinkiem coraz bardziej czuje klimat scenariuszy Milligana (albo to ja coraz bardziej się do niego przyzwyczajam). Stosując prostą kreskę, potrafi wyciągnąć odpowiednie emocje, będąc klasycznie eleganckim i współcześnie szalonym jednocześnie.
Forma Hellblazera podczas tych dotychczas omówionych 14 zeszytów serii zwyżkuje. Milligan złapał rytm, rysownik mu wtóruje. Czytamy dalej!
"Hellblazer#261-264: India". Scenariusz: Peter Milligan. Rysunki: Giuseppe Camuncoli i Stefano Landini. Kolor: Trish Mulvihill. Wydawca: DC Vertigo, styczeń-kwiecień 2010.

niedziela, 21 stycznia 2018

Hellblazer: Hooked - Miligan/ Camuncoli/ Bisley

- Emocje i horror - odpowiedział Peter Milligan, kiedy w 2009 roku zapytałem go o jego receptę na tworzenie kolejnych odcinków serii Hellblazer. - Nie tylko horror truposzy wylewających się z grobów i demonów (choć i tych będzie wiele), ale też horror związany z utratą kogoś, kogo kochasz. Horror obwiniania siebie za czyjąś śmierć i cierpienie. Myślę, że spokojnie można powiedzieć, że jestem zainteresowany dwoma organami Constantine'a: jego sercem i jego fiutem.
Osiem lat później przeczytałem album Hooked i muszę stwierdzić, że Peter bardzo zgrabnie i wyczerpująco odpowiedział na moje pytanie. Constantine w jego wykonaniu to, mimo tego szczerego obwiniania siebie samego, ostatni gnój i menda. Niby to nic nowego, bo w ten sam sposób profilowali tę postać najsłynniejsi scenarzyści serii (Jamie Delano, Garth Ennis), ale jednak. Bo Milligan doprowadza bohatera do pewnych granic, które powinny go zmienić. A jednak nie zmieniają. To wciąż ten sam gnojek, który sprzeda kumpla za butelkę łychy.
Dobrze się to czyta. Niby nie jest to Milligan w najlepszej formie, ale jest to lektura zadziwiająco satysfakcjonująca. Wszystko się tu zgadza. Wątek miłosny, wątek gangsterski, szczypta horroru, kilka zaskoczeń, no i rysunki. Simon Bisley rysujący Constantine'a przypomina mi Richarda Corbena rysującego Hellboya. Obaj nie kojarzą się z tymi postaciami i kiedy je rysują można odnieść wrażenie, jakby do nich kompletnie nie pasowali, a jednak są w tej robocie znakomici. Bywa, że Biz robi anatomiczną groteskę, zdarza się, że nie mieści się w kadrze, ale wygląda to cudownie. Towarzyszący mu Giuseppe Camuncoli, który właściwie jest w runie Milligana grafikiem grającym pierwsze skrzypce, też jest ok.
W momencie, gdy seria ukazywała się na zachodzie udało mi się przeczytać jedynie jej pierwszy tom. Uznałem ją za średnią i nie kontynuowałem przygody. Dzisiaj jest zupełnie inna sytuacja. Kończę album i chcę więcej! 
Dobra robota, Pete!
"Hellblazer: Hooked". Scenariusz: Peter Milligan. Rysunki: Giuseppe Camuncoli, Stefano Landini, Simon Bisley. Wydawca: DC Vertigo, 2010. 

środa, 3 stycznia 2018

Hellblazer: Scab - Milligan/ Camuncoli

Peter Milligan i John Constantine. Panowie mieli już okazję spotkać się w serii Shade the Changing Man, ale to był epizod. W Scabie zjednoczyli się na całego, a ich wspólna przygoda przetrwała 50 numerów. Jednocześnie to ostatnie 50 zeszytów Hellblazera, jakie ukazały się pod szyldem Vertigo.

Scab zbiera pięć z nich. Milligan ma tu do dyspozycji wszystko, co uwielbia: swój rodzinny Londyn, nie tak bardzo odległy Liverpool, cynicznego głównego bohatera oraz kotwicę zarzuconą w tematy polityczno-magiczno-miłosne. W tytułowej historii (rysunki: Giuseppe Camuncoli) wykorzystuje dwojakie znaczenie słowa "scab": sięga do połowy lat 90. opowiadając o sprzedajnym związkowcu, a we współczesnym Londynie sieje popłoch w miłosnych relacjach Constantine'a, wrzucając na jego klatę parchy tajemniczego trądu. Bonusowo dorzuca wątek "wyskrobków" powracających zza grobu. 


W drugiej linii fabularnej - zatytułowanej Regeneration (rysunki: Goran Sudzuka) - rewitalizacyjne procesy związane z przygotowaniami do londyńskiej olimpiady Milligan miksuje z wielką zarazą, jaka wybuchła w mieście w latach 1665-66 (oj, szkoda, że ten temat nie został pociągnięty dłużej!). 

Zaś w trzeciej części, najkrótszej (The Curse of Christmas - rys. Eddie Campbell) scenarzysta dowcipnie snuje rozważania na temat minusów świąt, zahaczając o niebezpieczne przekazy wmontowane w coroczne przemówienie królowej.

Pozornie Scab zdaje się być komiksem niespecjalnie intrygującym, jednak jako wstęp do runu scenarzysty jest idealny. Milligan elegancko i bez fejerwerków wprowadza czytelnika w swój świat, motywami nawiązuje do charakterystycznych dla siebie szybkich, nośnych tematów, serwując przy tym konkretne i satysfakcjonujące puenty. Pierwsza lektura tego komiksu (lata temu) pozostawiła mnie obojętnym, po drugiej jestem zaintrygowany.

"Hellblazer: Scab". Scenariusz: Peter Milligan. Rysunki: Giuseppe Camuncoli, Goran Sudzuka, Eddie Campbell. Wydawca: DC Vertigo, 2009.