Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 13 marca 2017

Totalnie nie nostalgia - Hagedorn/ Frąś

„Totalnie nie nostalgia” to komiks produkcji polskiej, któremu towarzyszy najlepsza i -  jak sądzę - najskuteczniejsza kampania reklamowa ostatnich lat. Autorzy odbywają tournee po całej Polsce, w poważnych gazetach, telewizjach i rozgłośniach radiowych pojawiają się równie poważne analizy, a reklamy albumu wyskakują nawet z lodówek niezainteresowanych tematem osobników. O co ten cały raban? 
Głównie o to, że Jacek Frąś powraca, ale też o to, że Wanda Hagedorn napisała memuar. Jedno i drugie jest wielką siłą i… równie dużą słabością "Totalnie nie nostalgii". Anonimowa w świecie komiksu scenarzystka urodziła się w Szczecinie, a w połowie lat 90. minionego wieku wyemigrowała do Australii. Przez ostatnie 10 lat pracowała w organizacjach pozarządowych koordynując projekty na temat gender i zapobiegania przemocy wobec kobiet. Jej autobiograficzna opowieść o życiu w PRL-u nakreślająca opresyjne relacje mężczyzn wobec kobiet idzie tropem innej znanej twórczyni komiksów - Alison Bechdel. W odróżnieniu od Amerykanki, Hagedorn nie skupia się jedynie na relacjach z ojcem. Na kilku przykładach pokazuje ogólne tendencje panujące w narodzie - mizoginię, seksizm i grubych panów z wąsem, przez samych siebie uprawnionych do łapania dziewczynek za kolanka. Wanda Hagedorn, z domu Chmielewska, odsłania czytelnikowi siebie całą. A po co? Ponieważ, jak pisała Kate Zabreno w Heroinach, „istnieje absolutna konieczność pisania siebie, swojego ciała, swojego własnego doświadczenia: pisania siebie, żeby zrozumieć siebie, stać się sobą i nie zniknąć”. Ten feministyczny pamiętnik powstał, ponieważ - jak mówi autorka - „tylko wtedy nasze historie zostaną opowiedziane, jeśli napiszemy je same”. Jest to dość przekonujący powód, choć może skutkować odwrotnie do zamierzeń autorki. Komiksów autobiograficznych, wybebeszania się autorów, opowiadania o swoim życiu bez skrępowania jest na rynku coraz więcej. Dla wielu czytelników "Totalnie nie nostalgia" może się okazać albumem, który spowoduje powiedzenie "dość!" tego rodzaju introwertycznym dziełom
Rewelacyjny początek historii, pokazujący przygotowania do prac nad komiksem od kuchni, pełen nienachlanych metafor, nieprzegadany i infekujący odbiorcę, niestety z czasem popada w niepotrzebne przeintelektualizowanie. Za to jeśli chodzi o rysunki - jest świetnie przez całą długość albumu
Jacek Frąś rysuje PRL-owską opowieść o szarzyźnie w odpowiednio wygaszonych i depresyjnych barwach, a rysunki z epoki opiera na skrupulatnym researchu. I tylko starzy fani twórczości autora, pamiętający go jeszcze z czasów pierwszych krótkich form z AQQ (do których się zaliczam), mogą nieco pojęczeć. Bo nie jest to szalony, nieprzewidywalny Frąś z „Wyspy doktora Morou” czy „Glinna”, a Frąś ugłaskany przez cudze wspomnienia. Szkoda, że nikt nie dał rysownikowi zielonego światła na pierwotną "szaloną" wersję komiksu, której plansza prezentowana była na facebookowym profilu komiksu. Pozostając w sferze minusów - niefajnie sprawdza się okładka, zwłaszcza po ujrzeniu  istniejącego w sieci projektu oraz wersji oryginalnej.
Czytelnikom, tęskniącym za dawną twarzą artysty, „Totalnie nie nostalgia” może sprawić lekki zawód. Ale z tego zawodu może równie dobrze wyniknąć ekstaza związana z porządnym wywiązaniem się rysownika z nowej roli. 

Album Hagedorn i Frąś do najlżejszych nie należy - dla jednych stanie się jednym z najważniejszych komiksów feministycznych (bo na pewno nie pierwszym) w Polsce, innych odrzuci przegadaniem i powtarzaniem schematów. Ja jestem gdzieś w radosnym "pośrodku".
"Totalnie nie nostalgia". Scenariusz: Wanda Hagedorn. Rysunki: Jacek Frąś. Wydawca: Wydawnictwo Komiksowe/ kultura gniewu, Warszawa 2017. Komiks można kupić tutaj: Sklep. Gildia.pl

Brak komentarzy: