Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

wtorek, 29 kwietnia 2014

Wąż wodny - Sandoval

Mroczny klimat, tajemnicza scena otwierająca, wylewający się z plansz surrealizm, córka pytająca ojca czy aby wykonywać zawód dentysty, trzeba lubić zęby oraz lis, który w momencie pojawienia się sprawi wrażenie, jakby miał wyszeptać szatańskie wersety - Sandoval w "Wężu wodnym" miażdży miksem pomysłów od samego początku. I choć niejednokrotnie są to pomysły, które spowodują, że będziecie się pukać w czoło, to cała historia trzyma się kupy, a w warstwie rysunkowej jest największym dotąd osiągnięciem artysty.
Podobnie jak we wcześniejszych utworach, Sandoval skupia się na młodzieżowym życiu, tym razem głównymi bohaterkami czyniąc dwie dziewczynki - Milę i Agnieszkę. Ta pierwsza ma fiksację na punkcie zębów, druga - tak się składa - akurat zębami, w dodatku pięknymi, dysponuje. Dziewczynki spędzają ze sobą czas na plaży, rozmawiają, przebrane za lisa i królika straszą urlopowiczów, badają swą uczuciowość i seksualność. 
Gdzieś nad tą sielanką dzieją się rzeczy z zupełnie innej bajki: na horyzoncie zjawiają się krwiożercze psie kościotrupy, ośmiornica zostaje zwymiotowana, a zęby mają przygody. Absurdalna fabuła w pewnym momencie zmienia się z surrealistycznego snu w efektowną baśń o królu zaklętym w żabę, pięknych rycerzach (rycerkach) i bohaterskich czynach. Plażowa nostalgia po przejściu przez satanistyczno-pogański rytuał przeobraża się w epicką bitwę, przepełnioną krwią i pięknem. Bohaterki dorastają i dostają szansę na odkupienie. Autor triumfuje.
Takiej konsekwencji u Sandovala jeszcze nie widziałem - w "Wężu wodnym" jako rysownik nie ma słabych momentów, a większość z plansz jest wypieszczona do granic możliwości. Poza swoimi standardami - dzieciakami z dużymi głowami o oczkach jak węgielki, różnorodnymi stworami i niesamowitymi pejzażami - pokusił się o kilka sztuczek formalnych, dalekich od tego do czego nas przyzwyczaił (spójrzcie choćby na moment przejścia lata w jesień). Splash-page, które tu znajdziecie to dzieła sztuki, które z chęcią wycięlibyście z komiksu i powiesili nad łóżkiem, gdyby tylko sam komiks tym dziełem sztuki nie był.
Choć dialogi momentami brzmią jak wzięte z pisma dla nastolatek (a może takie właśnie miały być?), a przewijający się przez cały album fetysz zęba wprawia w osłupienie, Sandoval "Wężem wodnym" mnie kupił. Przez pół albumu pukałem się w głowę, pod jego koniec byłem nastolatkiem, z otwartą buzią gapiącym się na to, co mi podstawiono przed oczy. Niesamowity miks gotyckich lasek, potworów, żywych trupów psów, i krwawej baśni z morałem. Pal sześć te zęby i inne niedorzeczności.
"Wąż wodny". Autor: Tony Sandoval. Tłumaczenie: Katarzyna Sajdakowska. Wydawca: timof comics, Warszawa 2014.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep Gildia.pl, Incal
Inne recenzje komiksów autora:

Brak komentarzy: