Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

niedziela, 6 marca 2011

Świat po Chopinie

Autor: Dominik Szcześniak
Grzegorz Janusz/ Jakub Rebelka
Afera szopenowska miała swoje pięć minut w mediach, kwadrans w internetowych miejscach związanych ze środowiskiem komiksiarzy a w głowach tych, którzy interesują się komiksowym aspektem polskiej rzeczywistości tli się po dziś dzień. Krzysztof Ostrowski męczennikiem polskiego komiksu? Antologia "Chopin New Romantic" punktem zwrotnym w dziejach historii sztuki obrazkowej w Polsce? Obok tych pytań pojawia się jeszcze jedno, nad którym głowili się w swoim czasie bloggerzy: jak to będzie po chopingate?
Ch** im w d**** chodził?
Bębniła o tym cała Polska, więc z kronikarskiego obowiązku pozwolę sobie przedstawić skróconą wersję wydarzeń: Na skutek nierzetelnych działań dziennikarza TVN-u, Cypriana Jopka, zaalarmowanego przez działającego na rzecz warszawskiej Pragi Janusza Owsianego, ukazał się reportaż mocno krytykujący antologię "Chopin New Romantic", stworzoną z okazji roku chopinowskiego i zawierającą kilka komiksów polskich i niemieckich autorów. Skrytykowany został język publikacji (kilkukrotne użycie wulgaryzmów, "cweloholokaust") jako nieodpowiedni w tego rodzaju produkcjach, mających promować Polskę poza granicami kraju. Zadziałał stereotyp, pokazujący komiksowi miejsce w szeregu artystycznym: jak to możliwe, że w czymś dla dzieci pojawiają się bluzgi? - pytano. Wywiązała się wojna o Polskę. Komiksu nikt nie przeczytał, bo został zablokowany przez zleceniodawcę - Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Wypowiadali się o nim wszyscy. Autorzy zostali oskarżeni o antysemityzm, oszołomy zaczęły pisać petycje do ministerstwa, wydawcy grożono, a autorów - poza Ostrowskim - kompletnie olano. Media skupiły się na kilku sformułowaniach z komiksu Ostrowskiego. Zleceniodawca odciął się od pomysłu, pozostawiając autorów samym sobie. Gdy pojawiła się informacja, że komiks ma iść na przemiał, komiksiarze zorganizowali się w grupę Ocalić nakład Chopin New Romantic na facebook'u, a przedstawiciele Ministerstwa bardziej niż krytykowaniu publikacji, zaczęli skupiać się na jej obronie. Minister Zdrojewski, słysząc od Anity Werner: "Ale panie ministrze, tam są przecież wulgaryzmy" musiał jednak złożyć broń. Nic nie usprawiedliwia wulgaryzmów. Temat szybko podchwycili aktywni komiksiarze - obok zjadliwych i prostackich komentarzy polegających na zestawieniu ze sobą postaci Chopina z przekleństwami, pojawiły się dwie bardzo celne riposty: Anny Heleny Szymborskiej i Wojciecha Stefańca. Linia obrony objęła również rzetelną i obiektywną recenzję całego komiksu, jakiej dokonaliśmy na stronie "Ziniola".
Kołtuństwo wygrywało w wojnie o Polskę. Wystarczył kołtuństwu cynk o przekleństwach użytych w obecności Chopina.
W jednej ze scen "Dnia świra" bohater grany przez Marka Kondrata, używa niewybrednego słownictwa ("ch** ci w d**** chodzi") w bliskim kontekście szopenowskim. Słowa te krytykują głośne słuchanie koncertu chopinowskiego przez jego sąsiada. Muzyka Chopina jest zresztą jedną z ulubionych ilustracji dźwiękowych filmów Marka Koterskiego, podobnie zresztą jak przekleństwa we wszelkich możliwych odmianach. Nie przeszkadza to jego filmom być uznanym kulturalnym towarem eksportowym Polski. Różnica, między wspomnianymi, a antologią "Chopin New Romantic" polega jednak na tym, że tych filmów nikt nie określi mianem "dla dzieci" (chociaż przecież istnieją filmy dla dzieci, podobnie jak komiksy) oraz na tym, że filmy Koterskiego wszyscy oglądali. Istotne jest również to, że Koterski ma wolność twórczą, a jego produkcje nie są robione na zamówienie i sławią ekipę, która je stworzyła. Promocja Polski i wielkie zasługi kulturalne to efekt uboczny; państwo polskie chętnie pod takie sukcesy się podpina.
Grzegorz Janusz/ Jacek Frąś
Co dalej, polski komiksie?
W przypadku komiksu nie chodzi jednak o wolność artystyczną. Walczących o coś takiego, jak wolność artystyczna w komiksie czeka rozczarowanie, a w perspektywie muru debilizmu społeczeństwa polskiego najciekawszą opcją byłoby porzucenie tej walki. Akcja z Chopinem w tle pokazała, że chodzi tu o coś, o co chodziło od samego początku. O coś, co - jak sądzili niektórzy - mamy już (w mniejszym czy większym stopniu) za sobą. O postrzeganie komiksu w kategoriach dziecięcej igraszki. Krzysztof Ostrowski męczennikiem polskiego komiksu? Media przedstawiły go jako biednego chłopaka, który źle zrobił; etykietka "pana od brzydkich komiksów" powinna do niego przylgnąć na stałe (choć dziennikarze już się mylą i łatkę tę przylepiają Truścińskiemu). Antologia "Chopin New Romantic" punktem zwrotnym w dziejach komiksu w Polsce? Tak, ale tylko dla komiksiarzy.
Sytuacja była polityczną rozpierduchą. Kilkudniową. Była na językach, stała się podkładką pod kilka fajnych i mniej fajnych anegdot, ale szybko rozeszła się po kościach. I tyle. Komiksy nie utrwalą się w świadomości jak "złe" (lub - lepiej - "dla dorosłych"). Pozostaną produktem dla dzieci z adnotacją, że "aa, był taki jeden, z ch*****". Nawet straszna akcja "palenia nakładu" została cofnięta i skandalu międzynarodowego nie będzie. Nawet kompletny nieprofesjonalizm redaktora Jopka przeszedł bez echa - bo poza kilkoma opiniami krytycznymi, rzuconymi w jego stronę przez innych dziennikarzy - nie spotkały go żadne konsekwencje. A powinny.
"Chopin New Romantic" jest za to czymś, co kulturę gniewu, producenta albumu, utrzymało na fali wznoszącej. Styczeń to absolutna dominacja tego edytora ("Pinokio" Winshlussa), luty to owej dominacji kontynuacja. Dopiero w marcu dyskretnie do gry włącza się Egmont.
"Chopin New Romantic" stało się również kością niezgody w środowisku. Choć wydawałoby się, że wszyscy powinni stanąć za kulturą murem, wyłamał się Adam Radoń, krytykujący wydawcę i Krzysztofa Ostrowskiego i przewidujący brak dofinansowań podobnych projektów w przyszłości. Ale to temat na zupełnie inny tekst...

"Chopin New Romantic" to również - przede wszystkim - fajny komiks. Prezentujący niezły rozstrzał autorów, kilka ciekawych historii związanych z tematem i kilka równie interesujących, stojących obok chopinowskich pomników. Świetnie, że nakład nie zostanie przemielony i trafi do instytucji, zajmujących się kulturą. Będzie z niego pożytek.
Krzysztof Ostrowski

18 komentarzy:

Anonimowy pisze...

no i git.
R.I.P. chopingate.
wojtas

kaerel pisze...

jaki R.I.P ? w prasie szopen ma się dobrze. wciąż.

https://lh3.googleusercontent.com/-JQTwsbTv2-Q/TXNqLLV7O3I/AAAAAAAAAiM/0PEVrtDjuq4/s1600/agch.jpg

Anonimowy pisze...

"(...) Ma 35 lat. Sylwetkę i ubiór bezdomnego, jest wokalistą kapeli punkowej Cool Kids of Death i robił wrażenie człowieka, który nie wie, o czym mówi (...)"
Ojojoj, faktycznie R.I.P przedwczesny. Long live Chopingate! Może to już ostatni wykwit tego rodzaju?
wpjtas

SStefania pisze...

"Obiektywna recenzja"? To istnieją takie? Przecież to oksymoron, immanentną cechą recenzji jest jej subiektywność - co nie przeszkodziło ziniolowej być w pełni profesjonalną ;)

Z Szopenem u Koterskiego jeszcze jest ten myk, że tak naprawdę Polacy, jak zwykle zresztą, nie znają tego, czemu w obronę się rzucają - więc nie przeszkadza im użyta muzyka tego kompozytora, bo jej nie znają i nie odróżnią od Bachów i Mozartów. W większości, oczywiście. Więc: jeśli ktoś nie użyje nastawiającego wrażliwie nazwiska - nie ma problemu. Bo nie ma świadomości.

Ten Truściński to spoko gość, rysuje wszystkie komiksy i nie boi się niczego!

Wy naprawdę oczekujecie, że nierzetelnego dziennikarza spotkają konsekwencje? W państwie, w którym facet dzięki ekstradycji zostaje senatorem?

Szkoda tylko, że to prawda - nic się, niestety, nie zmieni na lepsze.

skil pisze...

"Antologia "Chopin New Romantic" punktem zwrotnym w dziejach komiksu w Polsce? Tak, ale tylko dla komiksiarzy."

Nie przesadzałbym z tym "punktem zwrotnym". W końcu w kwestii postrzegania komiksu przez społeczeństwo nic się nie zmieniło. Czy dla komiksiarzy będzie to miało jakiekolwiek inne znaczenie? Myślę, że wątpię.

Maciej pisze...

Ale ten linkacz do Angory to przecież STAAAARE!

kaerel pisze...

jeżeli dla Ciebie pismo z datą na okładce 6 marca 2011 jest stare no to ja sory.

Anonimowy pisze...

Angora zbiera najciekawsze artykuły z minionego tygodnia, więc równie dobrze cytowany tekst mógł ukazać się w poniedziałek 28 lutego, jak i zostać napisany specjalnie na 6 marca...

kaerel pisze...

brawo anonimie.

ten tekst jest z felietonu pisanego specjalnie dla Angory

Maciej pisze...

Czytałem ten tekst 28 lutego. Mam w komie mms od redaktora Babiela z fotką artykułu, bo nie chciało mi się kupować Angory.

Stare.

Maciej pisze...

Ponadto, Angora ukazuje się w każdy PONIEDZIAŁEK.
Dziś jest niedziela.

7 dni temu = STARE XD

kaerel pisze...

a ja się głupi zasugerowałem data na okładce. wiem, że jest na wyrost bo dziś niedziela, ale nie sądziłem, że na wyrost o cały tydzień... kiedy to jest tygodnik...

lucek pisze...

SStefania: Tak, chciałbym, żeby nierzetelnego dziennikarza spotkały konsekwencje. I tak, wiem, że nic takiego się nie stanie, niestety...

lucek pisze...

skil: ja się czuję komiksiarzem i dla mnie "CNR" jest punktem zwrotnym. Dla wielu innych komiksiarzy też. Są tacy, co się żalą, że praca u podstaw, włajanie ludziom do głów że "komiks to sztuka" i wszystkie tym podobne sprawy, poszły na marne. Nawet ci, którzy myśleli, że powolutku komiks wyłazi z medialnego impasu, z dziecięcego getta, dostali teraz cios młotkiem w tył głowy. To kolejne sprowadzenie na ziemię, a jako, że przeprowadzone na tak dużą skalę, może zostać określone mianem punktu zwrotnego.

Anonimowy pisze...

Z żalem przyznaję, że tekst rozczarowujący. Zaczęty, ale jakby niedokończony...

Anonimowy pisze...

Pierdolenie o Szopenie.
Jakby którykolwiek z tych mających w dupie kulturę komiksiarzy raczył zauważyć skandaliczność wyboru jury Konkursu Chopinowskiego w tym roku, aby bronić tego komiksu, to można byłoby powiedzieć, że wiedzą coś więcej w zakresie kultury niż pierdolenie o komiksach. A tak? Kiszą się we własnym śmierdzącym gronie.

turucorp pisze...

pierdolenie o pierdoleniu, skandale zwiazane z wyborami na Konkursie Chopinowskim to wieloletnia tradycja, wiec jakie to halo?
Ale szopka z akcjami typu "Edyta G. spiewa Chopina w TzG", "Namco Bandai robi JRPG o Chopinie na Xboxa", "kolesie, ktorzy, jak sami przyznaja, nigdy nie slyszeli muzyki Chopina, miksuja jego utwory w ramach projektu "Astigmatic"" itd. itp. warta byla podsumowania. I Ostrowski podsumowal, tyle tylko, ze zamiast tresci podsumowania zauwazono jedynie "cweloholokaust".
Ale czemu tu sie dziwic, przeciez komiksy sa dla dzieci, wiec mozna jedynie grzecznie i z szacunkiem, a nie jakies kontrowersyjne tematy i do tego z wulgaryzmami.

Karol Konwerski pisze...

ten anonim o wyżej co mówi że komiksiarze mają w dupie to niestety ma sporo racji:(