Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 10 maja 2010

"Zapętlenie" Chmielewskiego w Kawangardzie

Autor: Dominik Szcześniak

Już za dwa tygodnie w Kawangardzie odbędzie się wystawa 39 stron prologu komiksu "Zapętlenie" Daniela Chmielewskiego. Warto na niej być nie tylko przez wzgląd na fakt, iż Daniel jest autorem fantastycznego "Zostawiając powidok wibrującej czerni", ani że to on odpowiedzialny jest za design strony, którą właśnie czytasz oraz wygląd graficzny drukowanego "Ziniola", lecz również przez wzgląd na przykładowe plansze oraz poniższą informację prasową, nadesłaną przez organizatorkę Olgę Wróbel:

W dniach 24 maja – 4 czerwca w warszawskiej Kawangardzie (ul. Wilcza 32) będzie miała miejsce odsłona pierwszych 39 stron „Zapętlenia”, nowego komiksowego projektu Daniela Chmielewskiego. Wernisaż wystawy odbędzie się w środę 26. maja, w dniu w którym, jeśli wszystko pójdzie pomyślnie, autor obroni tytuł magistra sztuk pięknych.


„Zapętlenie” będzie esejem komiksowym podzielonym na dwa dwustustronicowe tomy. Premiera pierwszego tomu przewidziana jest na październik 2012 roku. W ramach dyplomu na warszawskiej ASP powstało pierwsze 39 stron prologu i to one będą prezentowane na wystawie.

Trzonem eseju jest plenerowy wyjazd, który odbył się w lutym 2008 roku. Na zorganizowanym przez znanego twórcę i pedagoga Grzegorza Kowalskiego plenerze gościł jego dawny uczeń, znany na świecie twórca - Artur Żmijewski. Żmijewski przywiózł ze sobą grupę studentów z Berlina, która miała wraz z grupą polskich studentów uczestniczyć w serii niewerbalnych gier plenerowych. Jednakże ciągłe nieporozumienia na tle światopoglądowym doprowadziły do ostrych scysji i, ostatecznie, do rozpadu grup.

Równolegle z analizą pleneru autor daje wgląd w życie swoje i środowiska, w jakim się obraca. Opowiada o problemach młodych twórców, dywaguje na temat konfliktu Miłosza i Herberta, z dystansu przygląda się swojej uniemożliwiającej normalne życie depresji i rozpadowi toksycznego związku, w jakim tkwił przez kilka lat.


W Kawangardzie będzie można obejrzeć oryginalne plansze opatrzone uwagami o procesie ich powstawania i przeczytać fragment komiksu w formie albumowej, a także zobaczyć makietę Pubu pod Picadorem, jednego z kluczowych miejsc w komiksie.

Daniel Chmi
elewski jest autorem wydanego w 2008 roku przez wydawnictwo Timof i Cisi Wspólnicy albumu „Zostawiając powidok wibrującej czerni”. Ma na koncie występy w magazynach Ziniol i Kolektyw, jak i w wydawnictwach „Komiksowe Becikowe” i „Komiksowy przewodnik po Warszawie”. Prowadzi bloga pubpodpicadorem.blogspot.com

Postępy prac nad "Zapętleniem" można na bieżąco śledzić na blogu autora. Komiks określany jest jako dzieło życi
a Daniela. Jeśli chodzi o projekt okładki, nawiązywał będzie do "Powidoku", natomiast formalnie - jak twierdzi sam twórca - utrzymany będzie w kompozycyjnym duchu "Zakładu", opublikowanym w "Ziniolu".

A tak pisaliśmy w "Ziniolu" o poprzednim komiksie Daniela, wydanym przez timofa i cichych wspólników:

Debiut Daniel
a Chmielewskiego przez 44 strony jest zbiorem jednoplanszówek, traktujących o sztuce, komunikacji, religii, związkach. Ta krótka forma czasem przybiera postać dowcipu, spuentowanego tytułem oraz odautorskim dopiskiem Chmielewskiego, a czasem niesie ze sobą ciekawe wnioski, zapraszając do zastanowienia się nad nimi. Każda wchodzi w skład eseju o "wszelkich obliczach komunikacji międzyludzkiej" oraz – co bardzo istotne i na co zwraca uwagę autor w opisie na ostatniej stronie okładki – każda stanowi element rozmowy z odbiorcą. Te 44 krótkie formy można sobie dawkować w dowolnej ilości, przystawać przy nich na chwilę i rozpatrywać z każdej ze stron, wdając się w dyskusję z autorem.

Po nich następuje epilog, który – a jakże – trwa również 44 strony. Splata on zdawałoby się niepowiązane ze sobą postaci, sceny, zdarzenia z poprzednich 44, tworząc zupełnie nową jakość. Nielinearna kompozycja i fragmentaryczność zostają dopowiedziane. Z porozrzucanych skrawków dostajemy konkretną całość. Chmielewski zresztą daje czytelnikowi wgląd w powstawanie tej całości, przedstawiając ten proces na kilku pierwszych stronicach epilogu zatytułowanego "Cynik".

Ta przemyślana konstrukcja opowiedziana jest za pomocą konsekwentnej, pewnej kreski. W czarno – białej konwencji Chmielewski porusza się jak ryba w wodzie, a każdy kadr sprawia wrażenie jakby został projektowany z myślą o całym albumie. Jakkolwiek pomysły przemycane w jednoplanszówkach są momentami nierówne, całość sprawia świetne wrażenie. Bardzo dobry komiks dla nieco bardziej wymagającego czytelnika.

2 komentarze:

tO mY: pisze...

a wiadomo, o której wernisaż? Chętnie bym przybył. Zaproszenia i garnituro-krawaty nie będą wymagane, rajt?

pozdr

Olga Wróbel pisze...

o 19.