Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

wtorek, 16 lutego 2010

Przygody Leszka (06): Amerykański masyl

Autor: Tomasz Kleszcz i Dominik Szcześniak

Przed państwem szósty odcinek "Przygód Leszka", zatytułowany "Amerykański masyl". Rysunki wykonał Tomasz Kleszcz do zaproponowanego przez siebie tematu "amerykański muscle car":





W następny wtorek swoją wersję Leszka przedstawi Piotr Nowacki, czyli Jaszczu. Temat, jaki zaproponował to "zima". A więc bardzo bieżąca sprawa. Niezmiennie zachęcam również innych rysowników do wejścia w świat "Przygód Leszka". Cały czas można nadsyłać swoje propozycje.

11 komentarzy:

Maciej pisze...

HA! Zajebongo!!!!!

Vincent van Blogh pisze...

Kozackie!!!

Robert Zaręba pisze...

Nie czaję tej frazy z aniołkiem. Przcież jakby walnął nawet w jeden samochód, to też zamortyzuje. Po co budować taką konstrkcję pozbawioną znaczenia?

holcman pisze...

A ja nie rozumiem zachwytów Macieja i Vincenta nad tym komiksem. Nie ma w nim nic interesującego, zabawnego, czy zaskakującego.

Robert Zaręba pisze...

Dla mnie jest to całkiem udana i ładnie narysowana wariacja na temat odwiecznego dylametu "być czy mieć".
Natomiast ciągle zgrzyta mi ta jedna ramka. Podajesz w niej informacje: fałszywą, prawdopodobną, i coś, co wygląda jak bełkot. To jakiś świadomy zabieg? Po co to?

lucek pisze...

Robert: taki już gość z tego Leszka. Takie konstrukty bez znaczenia kłębią mu się w głowie po prostu czasami.

holcman: może Maciej i Vincent zachwycają się z kurtuazji, bo rysowali już tę postać wcześniej? Ja też nie wiem co dokładnie im się spodobało.

Robert Zaręba pisze...

Tak sobie też to zinterpretowałem, że posługuje się takim zlepkiem informacji zasłyszanych, wyczytanych gdzieś w tabloidach, których sens czasem mu umyka.
A historia jest o'k.
Ja każdej wiosny mam podobny imperatyw.
Chcę się przesiąść z samochodu na rower i zazwyczaj nachodzi mnie to, gdy wystoję się bez sensu w wielgaśnych korkach, a Radom to miasto o zwartej zabudowie i w zasadzie wszędzie można dojechać na rowerze w 20 minut). Wtedy zaklinam się, że od jutra koniec z samochodem i jak tylko wrócę do domu, wyciągam rower z piwnicy i doprowadzam go do porządku.
Ale potem wracam do domu, kawa, gazetka, ogródek, jakaś lektura i zapał mija. A następnego dnia cykl się powtarza.
Czyli też zawsze u mnie górę bierze to mieć (w sensie mile i bezstresowo spędzone popołudnie)zamiast być (tu w sensie poprawy zdrowia i środowiska naturalnego).
Tak, że chyba czuję ten Twój komiks :-)

Maciej pisze...

w komiksie podobaja mi sie scenariusz i rysunki. ponadto wale sobie konia juz nad samym faktem ze ktos bierze na swoj warsztat leszkowa facjate. mysle ze leszek wkrotce zasluzy na miejsce w trzecim wydaniu leksykonu ruska. chyba ze juz tam jest. nie wiem. nie sprawdzalem.

lucek pisze...

Robert: dzięki, cieszę się, że Ci podeszło.

I w ogóle dzięki wszystkim za odzew i opinie. A nawet za zalążek dyskusji! Już niebawem odcinek Jaszcza - również zapraszam do dzielenia się wrażeniami.

lagu i lagu pisze...

Cholera w rysowaniu auuuut to jesteś prawdziwy mistrz. Lepiej od postaci ludzkich Ci wychodzą.

Anonimowy pisze...

dzienks, dlatego właśnie taki temat wybrałem,bo lubie samochodziki rysowac.Następnym razem bardziej popracuję nad ludźmi także.