Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niech żyje komiks!. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niech żyje komiks!. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 listopada 2017

Niech żyje komiks 2 (2017)

Oto bilet wstępu na drugą edycję imprezy, na której przeżycia komiksowe gwarantowane były. Znajdź pięć różnic w porównaniu do biletu z roku ubiegłego (link) (telefon do przyjaciela: na samym końcu relacji) (pytanie do publiczności: 5 x 0 = 5 PLN).

Pobliska budka (telefoniczna?) z zainteresowaniem odniosła się do zaistnienia tej jednodniowej imprezy w warszawskim pejzażu przedzimowym. O ile przychodzić będą ludzie (przyszli!), to nie mamy problemu z istnieniem nawet i 5 podobnych imprez w Warszawie (NŻK 2017 zbiegł się dniowo na przykład z drugim Warsaw Comic Con w podwarszawskim Nadarzynie, gdzie największą gwiazdą komiksową, w znaczeniu: przerysowaną, była Pamela Anderson; a, w Nadarzynie był jeszcze ten, jak mu tam… Simon Bisley! I podobno się nudził jak mops. Mógł wpaść na NŻK.)


W zeszłym roku NŻK odbyło się 3 grudnia, wtedy o „tydzień bardziej” myślało się o prezentach mikołajkowych i gwiazdkowych, mniej o marszach niepodległości. W tym roku Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie zaprosiło w swoje eleganckie progi 25 listopada. Kiedy spóźnieni reporterzy wchodzili, niektórzy już wychodzili…


…może z pierwszego spotkania, ze Śledziem? Zaczęło się o godzinie 12:00. To dobra godzina. Nie za wcześnie, nie za późno. W sam raz, żeby na szybko pogadać np. o Na szybko spisanym #3. Zdjęcie niewyraźne, ale niektórzy twierdzą, że ta trzecia część też niewyraźna…


…ale za to dostępna z dwoma poprzednimi w integralu. Chociaż nie byłem na całym spotkaniu, to mam wrażenie, że Śledziu zmienił ciut repertuar anegdotek. Pierwszy raz słyszałem o tym, że Michał Śledziński chciałby napisać i narysować Pogromcę. Też bym chciał to zobaczyć. Autor zwrócił uwagę, że Na szybko spisane kończy się przed Smoleńskiem, bo woli robienie fantastyki, a nie bycie psychologiem narodu (niecytat niedokładny). 


A teraz mała retrospekcja: zanim dotarliśmy na Śledzika, była wizyta na giełdzie, gdzie wydawcy/sprzedawcy się bawili i śmiali (Bum Projekt po lewej rozśmiesza Mandiocę po prawej)…


…a mniej ludzi niż w zeszłym roku kupowało.


Wracamy do głównej linii narracyjnej: Szymon Holcman z przyciemnienia opowiada o komiksach, których nie wyda, bo coś. Fajny pomysł: nie, bo a) ktoś wydał b) wspólnicy c) nie ma jak d) nie ma dla kogo (uwaga! To test wielokrotnego wyboru, w którym poprawna może być jedna, dwie lub wszystkie odpowiedzi!). Eleganckie spotkanie, dużo ciepłych słów, pochwały w kierunku innych wydawców (np. za Codzienną walkę, Maniaka miłości czy Czary zjary). Mnie z w ogóle niewydanych najbardziej zainteresował My Fovorite Things Is Monsters (z segmentu „bo nie ma jak”).


Było też o polskiej ilustracji prasowej. Nie wiem, co mam napisać o spotkaniu, o którym sami prowadzący powiedzieli na wstępie, że wszyscy w kuluarach mówią, że to będzie najnudniejsze spotkanie. W sumie było. Nie bijcie, nie mam nic do dodania.


Nie zapomniano o warsztatach dla młodszych i starszych (prowadził Daniel Chmielewski). Toczyły się za zamkniętymi drzwiami, więc nie przeszkadzaliśmy. Dziwne tylko, że najmłodszych zepchnięto do podziemia. W zeszłym roku największą widownię miała rozmowa z Tomkiem Samojlikiem i Adamem Wajrakiem. W tym roku spotkań z autorami dla dzieci nie było.


Spotkanie z Mateuszem Subietą i projekcja jednego odcinka (o Wróblewskim) z reżyserowanego przez niego programu Komiks – superbohater PRL. Serial ma 10 odcinków, leci w kanale, do którego ma dostęp nieliczna elita, posiadająca telewizję pozaabonentową, i nie będzie miał wydania DVD. Przedstawiony odcinek pokazuje, że serial ma potencjał: akcja wartka jak w komiksie i z wykorzystaniem kadrów i dymków. Może jednak gdzieś uda się szerzej pokazać to dzieło?


Na tym, i na kolejnym spotkaniu z minimalistami polskiego komiksu (Jankiem Mazurem, Jakubem Dębskim i Jackiem Świdzińskim), sala chyba była pełna. Wiadomo, seks się sprzedaje (ale że minimaliści też?), na co liczyły rozmówczynie Olgi Wróbel w panelu „Kobieca strona erotyki” - Aleksandra Hirszfeld, Magdalena Lankosz, Joanna Karpowicz, Maria Lengren i Katarzyna Witerscheim-– czyli autorki i wydawczynie. Ciekawie, z humorem i podtekstami. Ponieważ ten łikend z NŻK 2017 był koncertowy (i w piątek, i w niedzielę), to skojarzenie mam z taką piosenką i jednym z niej wersem, w którym Eugene zawsze zmienia słowo „kissing” na „fucking”. Też ładnie.


A tu na zakończenie nasi minimaliści. Rozmowa krążyła wokół tego, że w komiksie nie tyle chodzi o superduper rysunek, ale o opowiadanie pewnym językiem. Tym językiem Mazur, Dębski i Świdziński po prostu myślą i piszą swoje komiksy. Każdy w taki sposób, że ich patyczaki różnią się znacząco. Ja najbardziej kupuję Świdzińskiego.

Uwagi końcowe:
•    Szkoda, że tylko pierwszy rząd w sali spotkaniowej ma takie wygodne kanapki :)
•    Kolejka po rysografy do Śledzia wchodziła na salę spotkaniową. Skandal.
•    Obsługa sali tak się wciągnęła w komiksowo, że po projekcji odcinka „Komiks – superbohater PRLu” nie było komu zapalić światła.
•    Niech komiks żyje też za rok.
(Kuba Jankowski)

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Niech żyje komiks! - relacja

Niech żyje komiks! okiem i w obiektywie Kuby Jankowskiego
Jednodniowa impreza Niech żyje komiks! za nami. Trzeciego grudnia, kiedy odbyła się pierwsza edycja tej nowej warszawskiej inicjatywy komiksowej, komiksową nóżką można było zakręcić jeszcze w Rzeszowie i Poznaniu. To nie pierwszy raz, kiedy fan historyjek obrazkowych musiał wybierać. I zapewne jego wybór padł na miejsce najbliższe jego adresowi na pobyt stały.
Spotkanie z Tomaszem Samojlikiem i Adamem Wajrakiem. Początek o godzinie 11.00 w sobotę to pewne wyzwanie, ale...
...uwierzcie, dla tych dwóch panów warto się pofatygować, gdyż na żywo opowiadają jeszcze ciekawiej o swojej pracy, niż Tomek Samojlik (cytat niedokładny o westernowych inspiracjach w "Umarłym lesie" przeniesionych na dzięciołowe "czapeczki": "Jaka to frajda była rysować te kapelusze!") na ogół w komiksach, a Adam Wajrak w książkach (cytat niedokładny: "Stałem się radykałem. Dla mnie niemartwy las, to nie las.").
Początkowo jeszcze były na tym spotkaniu wolne krzesła, ale do czasu...
...kiedy goście się rozkręcili i wyjawili kilka sekretów. Tomasz Samojlik boi się żubrów (podobno do 50 metrów jest jeszcze okej, ale poniżej tej odległości żubr się już zaczyna niepokoić, a jak się przekroczy 14 metrów, to może nie być nawet trampków do zbierania po turyście), a na wyprawy leśne chodzi z bloczkiem i ołówkiem oraz sprzętowo nieprzygotowany. Adam Wajrak natomiast zdradził swój skromny udział w tworzeniu "Umarłego lasu". Okazuje się, że skorygował dwie nieścisłości, których dopuścił się Tomek Samojlik: nie wszystkie sowy robią "hu hu", a korniki wybierają konkretne rodzaje drzew.
Publiczność słuchała tego z rosnącym zainteresowaniem i zadawała pytania: "kiedy druga część?" Podobno w 2017, ale można się spodziewać także dalszych wspólnych prac obu panów (np. o zwierzętach w mieście).
Radek Bolałek zdecydowanie ma na to wszystko apetyt.
Sowa, która nie robi "hu hu".
Z mroków wyłoniło się kolejne spotkanie, którego tytuł oraz goście...
...zapowiadali ciekawą rozmowę.
Choć w zasadzie i prowadzący tę rozmowę Szymon Holcman (po lewej) mógłby być jednym z odpowiadających.
Zaproszeni rozmówcy to trzy różne pokolenia. Ola Hamkało czytała to, co wydawał Tomasz Kołodziejczak. Edward Lutczyn czytał to, co dla Tomasza Kołodziejczaka było kolekcjonerską klasyką, a co dla nas jest prehistorią. Było zabawnie, kiedy Tomek Kołodziejczak protestował przed nazywaniem przez Hamkało Gigantów "komiksowym szrotem". Było racjonalnie i budująco, kiedy Hamkało określiła komiksy równoważną częścią swojej diety komiksowej. Nie wiem, jak było, kiedy aktorka wyznała, iż komiksy miały udział w przebudzeniu jej seksualności. A okazało się na koniec, że wszyscy lubią komiksy za autorów takich jak Crepax i Moore (Hamkało), Rosiński + Crumb + Polch (Lutczyn) oraz za takie tytuły jak Kajko i Kokosz + Thorgal, Calvin i Hobbes + Usagi (Kołodziejczak).
Goście tego spotkania (od lewej przodem: Berenika Kołomycka, Bartosz Sztybor, Piotrek Nowacki, Piotr Bednarczyk i Maciej Kur; zabrakło niejakiego KRL-a, Rafał Skarżycki dotarł chwilę po rozpoczęciu) bardzo mądrze opowiadali swoich tytułach dla dzieci oraz o tym, jak komiksy dla dzieci w ogóle powinny wyglądać: należy opowiadać w skali szarości moralnych problemów, a nie w uproszczonej wersji świata dobre/złe i czarne/białe. Nie należy też przy tym mieć zbytnich ograniczeń wstępnych i nazbyt się zastanawiać co wolno, a co nie pokazać.
(Uwaga w nawiasie: Celna riposta Sztybora na stwierdzenie Bereniki, że komiks ginie w zalewie tanich rzeczy: "Narkotyki też są coraz tańsze, nie jest dobrze".)
Clue tego spotkania to jednak stwierdzenia Jaszcza "Chciałbym być takim klasykiem, jak Leśniak" i Sztybora "Chciałbym być takim klasykiem, jak Skarżycki". Rafał Skarżycki się śmieje.
Spotkanie z Sorenem Mosdelem prowadził Przemek Pawełek.
Dziwne to spotkanie, bo autor zrobił komiks o Wikingach, choć sam kiedyś uważał ich za nieciekawy materiał. A teraz nawet będzie dalej eksplorował ten temat w wariacji s-f.
O komiksie obyczajowym rozmawiali...
...Szaweł Płóciennik (w tej chwili nie ma dalszych planów komiksowych), Janek Mazur (ogólnie ma dosyć i nie jest rysownikiem, a scenarzystą: "Rysowanie to ciężka sprawa. Nie polecam".), Olga Wróbel (zawiodła się ciszą po wydaniu dwóch albumów i woli bezpośredni feedback internetowy) i Anna Krztoń (pracuje nad komiksem dla Wydawnictwa Komiksowego).
W sali spotkań można było sobie rzucić okiem na miniwystawę pod tytułem...
...jak widać na załączonym obrazku.
Wystawka niby w schemacie znanym, bo tu szkic...
...tu szkic...
..tu pomazany scenariusz...
...tu storyboard...
...tam rysunek w kolejnej fazie wykańczania (się rysownika nad tą ciężką robotą)
...a wszystko to na jednej sztaludze i w trzech gablotkach (w końcu byliśmy w muzeum!)
I jeszcze rzut obiektywem na szkice i pokolorowane wydruki próbne.
Na koniec był Tony Sandoval, który nie pamięta ile razy już Polskę odwiedzał, ale...
...nadal z wielkim entuzjazmem reaguje na polskie piwo.
Nie mogło zabraknąć giełdy, bardzo ruchliwej zresztą...
...oraz endemicznego gatunku typowego polskiego komiksiarza.
Giełda znajdowała się tuż obok sali spotkaniowej. Warsztaty podobno odbywały się w jakiejś piwnicy. Ogólnie jak było? Było dużo ludzi i były mądre spotkania.
Było też tak, że młodzi fani komiksu przysiadali gdzie się dało, żeby poczytać komiksy. Pamiętacie, że zanim my zaczęliśmy chodzić usiąść na piwo i kebaba podczas festiwalu, to też tak na schodach WSK w kinie albo ŁDK-u siadaliśmy i miętosiliśmy komiksy? Jak widać, nowe pokolenie wypadło spomiędzy tych samych kadrów, co my.
A potem pojechaliśmy na koncert Tides from nebula, ale to całkiem inna, niekomiksowa relacja.