Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kibicujemy - Detektyw Cthulhu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kibicujemy - Detektyw Cthulhu. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 maja 2012

Kibicujemy (269)

Autor: Dominik Szcześniak Dzisiaj kilka słów od Kamila "Lupusa" Boettchera, czyli wciąż kibicujemy Detektywowi Cthulhu! Oto, co ma do powiedzenia rysownik serii:
W „Detektywie” Wymieszaliśmy stare z nowym. Londyn w naszym wykonaniu jest pełen dziwacznych stworów zaczynając od tych bardziej standardowych czyli wilkołaków i wampirów kończąc na pijaczkach gorszych od niejednego zombiaka! Na pewno zależy mi na tym aby „Detektyw” przypominał chociaż troszeczkę swoim klimatem stary, dobry horror/kryminał. W tym celu odświeżyłem sobie różne oldskulowe horrory i kryminały (np. klasyki z wytwórni Hammer – te bardziej klimatyczne i „poważne”;)). Wielką inspiracją przy tworzeniu „Detektywa” są także dla mnie dzieła H.P. Lovecrafta (Najbardziej rzeczy związane z mitologią Cthulhu oczywiście) w końcu od tego się wszystko zaczęło, cały pomysł na komiks, postać głównego bohatera itp. Jak już Michał wspominał zrezygnowaliśmy z pomysłu aby głównym bohaterem był sam Cthulhu. Skupiliśmy się na jego synu, który przebywa na Ziemi i jest prywatnym detektywem. Brak Cthulhu nie oznacza jednak braku macek i tego typu okropieństw:) Postaraliśmy się aby każdy znalazł w tym komiksie coś dla siebie.
Bardzo podoba mi się scenariusz Michała, jest taki „klasyczny” a jednak potrafi zaciekawić i zaskoczyć. Podoba mi się także to, że komiks w tak klasyczny sposób ukazuje śmierć tak, jak w dawnym kinie – nie mamy litrów krwi, flaków itp. mamy za to gdzieś krzyk ofiary, urwanie sceny, ciemność – to naprawdę dodaje klimatu (przynajmniej w komiksie) i jest o wiele bardziej interesujące niż pokazanie po raz kolejny wszystkiego wprost. Mam nadzieje, że nie zniechęciłem tym ludzi, którzy lubią moje bazgroły przede wszystkim z powodu gore i rzezi.
Ciąg dalszy nastąpi...
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.

środa, 23 maja 2012

Kibicujemy (268)

Autor: Dominik Szcześniak Kibicujcie komiksiarzom! Detektyw Cthulhu zalicza drugie wejście na łamach Ziniola, a jego scenarzysta - Michał Ochnik - opowiada o tym, jak pomysł na komiks zakiełkował...
Historia stojąca za powstaniem koncepcji, która - miejmy nadzieję - już niedługo rozwinie się w komiks "Detektyw Cthulhu" nie jest może jakąś nadzwyczaj błyskotliwą anegdotką, ale sporo mówi o potencjale mediów społecznościowych. Otóż pewnego dnia rzuciłem na swoim facebookowym wallu luźny koncept - nawet nie koncept, a kilka pospiesznie wystukanych na klawiaturze słów obrazujących moje zwichrowane pomysły - dotyczący miksu czarnego kryminału i klasycznego lovecraftowskiego horroru. Pomysł ów na wpół żartobliwie zatytułowałem "Detektyw Cthulhu". Sprawa najprawdopodobniej zatrzymałaby się na tym etapie, gdyby nie Lupus, który z właściwą sobie werwą i pomysłowością, przygotował przecudny art wizualizujący całą tę koncepcję, który wrzucił potem w komentarze pod wpisem. Art wykonany został w konwencji nadgryzionej zębem czasu okładki starego magazynu detektywistycznego albo groszowego zbiorku z opowiadaniami grozy, z której szczerzył się do czytelnika Wielki Przedwieczny, z papierosem wciśniętym w kącik jamy gębowej, w rozbrajającej fedorze, długim prochowcu i z nieporządnie przerzuconym przez szyję krawatem. Jak Lupusowi udało się na tej niepozornej ilustracji uzyskać efekt totalnego odjechania i odrealnienia - pojęcia nie mam. 

Jakkolwiek by nie było, art ten zainspirował mnie do rozwinięcia koncepcji. W pierwszym rysie scenariuszowym główny bohater miał być oryginalnym Wielkim Przedwiecznym i mieszkać w New R'lyeh, stylizowanej na Nowy Jork metropolii, która po brzegi wypełniona była istotami rodem z różnych horrorów i powieści grozy. Początkowo komiks miał mieć zdecydowanie bardziej komediowy charakter - dość rzec, że pierwszą sprawą "pierwotnego" Detektywa Cthulhu miało być odnalezienie niejakiego Edwarda, wampira, który, ku rozpaczy beznadziejnie zakochanej w niem dziewczyny, jakiś czas temu zaginął w tajemniczych okolicznościach. Za uprowadzenie wymoczkowatego Syna Ciemności miał być odpowiedzialny klan wampirzych "starych wyjadaczy", którym ów Edward miał psuć dobre imię swoim niewampirzym zachowaniem. 
Z takim oto konceptem zwróciłem się do Lupusa z zapytaniem, czy byłby skłonny pociągnąć temat i ulepić z niego pełnoprawny album komiksowy. Kamil do pomysłu podszedł z entuzjazmem, ale i pewnymi zastrzeżeniami oraz własnymi pomysłami, których uważnie wysłuchałem i doszedłem do wniosku, że są zwyczajnie dobre i Lupusowa wizja komiksu istotnie może się okazać na dłuższą metę o wiele ciekawsza. Przede wszystkim - główny bohater komiksu to już nie sam Cthulhu, a jego syn. Kamil obawiał się, czy tworząc ten komiks nie narazimy się śpiącemu pod wodami Pacyfiku Wielkiemu Przedwiecznemu. Po chwili namysłu przyznałem mu rację, w końcu lepiej nie kusić losu i zgodnie bohaterem dramatu uczyniliśmy syna Cthulhu. Jegomość ów, imieniem John poczęty został w niejasnych okolicznościach, zaś nieludzki rodowód objawia się u niego w posiadaniu umiejętności transformacji w Wielkiego Przedwiecznego, z której korzysta jednak bardzo rzadko, nie do końca rozumiejąc, kim tak naprawdę jest i jaki jest jego właściwy potencjał. Kolejną istotną zmianą było uczynienie z komiksu opowieścią znacznie bardziej na serio, farsa ustąpiła miejsca mrocznemu kryminałowi z zakulisowymi machinacjami istot mroku w tle. Humor oczywiście pojawia się, jest jednak bardziej wisielczy, niż prześmiewczy czy parodystyczny. Następnym znakomitym pomysłem Kamila było przerzucenie akcji do alternatywnej wersji Londynu - miasta, które na przestrzeni lat obrodziło tyloma ponurymi opowieściami, metropolii, która wydała Sherlocka Holmesa oraz Dra Jeckylla i Mr. Hyde'a. To miasto zdecydowanie nadawało się na arenę kryminalno-horrorowej opowieści o wilkołakach, wampirach i Starych Bogach. 

Na dzień dzisiejszy komiks ukończony jest mniej więcej w połowie - dostałem sygnał od Lupusa, że obecnie ma narysowane 24 strony. Scenariusz jest już gotowy od dłuższego czasu. Obecnie jesteśmy na etapie szukania wydawcy.
Ciąg dalszy nastąpi...
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.

poniedziałek, 7 maja 2012

Kibicujemy (266)

Autor: Dominik Szcześniak  
Michał Ochnik i Kamil Boettcher pracują nad komiksem Detektyw Cthulhu, a my im z całych sił kibicujemy. Na pierwszy ogień kilka słów od scenarzysty komiksu oraz kilka obrazów od jego rysownika. Patrzcie i podziwiajcie:
Detektyw Cthulhu to, w zamierzeniu, pełnometrażowy album snujący historię niejakiego Johna Cthulhu - prywatnego detektywa o niejasnej przeszłości, który zamieszkuje alternatywną wersję Londynu wypełnionego rozmaitymi stworami nocy - wilkołakami, wampirami, zombie... 
Główny bohater wplątany zostaje w sprawę tajemniczego morderstwa, o popełnienie którego zostaje oskarżony jeden z miejscowych magnatów handlowych - wampir. 
W zamierzeniu seria ma łączyć w sobie elementy charakterystyczne dla klasycznych czarno-białych horrorów z Belą Lugosim i Borisem Karloffem, detektywistycznych powieści sir Conana Arthura Doyle'a (skonfrontowanych z podejściem rodem z czarnego kryminału Raymonda Chandlera) i niemałą dozą - jakżeby inaczej - czarnego humoru. 

Ciąg dalszy nastąpi...
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.