Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

piątek, 2 listopada 2012

Usagi Yojimbo: Samuraj - Sakai

Egmont przypomina początki długouchego ronina, warto więc zacząć od przedstawienia losów tej serii w Polsce. A losy to o tyle ciekawe, że Usagi Yojimbo wydawany był u nas niemal jednocześnie przez dwa wydawnictwa. Od marca 2002 roku odcinki od 7 w górę wydawał Egmont, a od listopada 2003 prawa do wydawania części 1-6 nabyła Mandragora. Dwutorowość serii miała swe usprawiedliwienie w następującym fakcie: prawa do pierwszych części Usagiego należały do Fantagraphic Books, reszty - do Dark Horse Comics. Mandragora dogadała się z tym pierwszym, Egmont z drugim wydawnictwem. Polski czytelnik, zainteresowany tego typu lekturą, był w siódmym niebie. Skompletowanie serii i dogonienie edycji oryginalnej było - jak na polskie warunki - szybkie i sprawne.
Niebawem (listopad) premierę będzie miał 25. tom serii. Licząc, że każdy z nich ma ok. 130 stron, okazuje się, że przez te wszystkie lata nazbierało się multum opowieści o Usagim. Krótkich kawałków i historii rozwleczonych na kilka tomów. Zeszytów niezależnych od długouchej sagi, jak również takich, które ją rozwijały. W takim natłoku informacji, decyzja o wznowieniu pierwszych tomów serii wydaje się trafna. Ci, którzy jeszcze się z królikiem-samurajem nie zetknęli, mogą zacząć wyrabiać sobie zdanie na temat komiksu, a ci, którzy śledzą jego przygody na bieżąco, będą mogli przypomnieć sobie istotne fakty, które niekoniecznie zostały w głowie kiedy czytali ten komiks 10 lat temu.
Dlaczego Usagi został roninem (samurajem bez pana)? Jak doszło do jego spotkania z Genem? Co łączyło go z Mifune? Jak bardzo podobny jest do swojego ojca? I - hej - dlaczego kiedyś jego nos bezpośrednio przechodził w czoło (casus Marva z Sin City), a obecnie już nie?
Powrót to nie tylko sentymentalny, czy pozwalający uzupełnić braki w uniwersum yojimbo. To również transfer do roku 1987, kiedy to Stan Sakai bardziej "pieścił" swoje rysunki, a nie jedynie zaznaczał kontury postaci, jak to się czasem zdarza dzisiaj. Samuraj to również (wciąż) niesamowita świeżość - mimo pewnych archaizmów narracyjnych, komiks czyta się świetnie. Sakai, poza główną opowieścią o szkoleniu małego Usagiego i jego służbie u pana Mifune, wykonuje kilka skoków w bok ku odrębnym opowieściom, garściami czerpiącym z folkloru. To zawsze było jego mocną stroną.
Drugie wydanie komiksu posiada nową okładkę oraz szatę graficzną tożsamą z pozostałymi egmontowskimi tomami. Ciekawostka dla czytelników: komiks nie zmienił tłumacza. Jest nim wciąż Orkanaugorze - tajemniczy etatowy translator Mandragory, o którego personalia wykłócali się czytelnicy. Okazuje się, że kiedy nie jest Orkąnaugorze, nazywa się Jarosław Rybski.
"Samuraj" to kawał solidnego komiksu. Jest to drugi album serii, a więc jeden z tych, które budowały markę Usagiego. To właśnie dzięki niemu świat przedstawiony w komiksie został do dnia dzisiejszego tak wspaniale rozbudowany. Trzeba to mieć na półce.
Usagi Yojimbo: Samuraj. Autor: Stan Sakai. Tłumaczenie: Jarosław "Orkanaugorze" Rybski. Wydawca: Egmont 2012
Komiks można nabyć tutaj: Sklep.gildia.pl
Inne recenzje serii:

Brak komentarzy: