Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

czwartek, 29 listopada 2012

Małe zaćmienia - Fane/Jim

To bardzo popieprzona i szczera historia. Z gatunku tych, które ciągle gdzieś wydarzają się naprawdę. Pod płaszczykiem wyprawy na podziwianie zaćmienia księżyca, opasły album Fane i Jima traktuje o kryzysach wieku średniego, dylemacie bycia prawdziwym lub półprawdziwym draniem, przyjaźni, miłości, zdradzie, wspomnieniach... "Małe zaćmienia" pękają od natłoku dialogów, lecz ekspresyjna, stawiająca na ukazanie przestrzeni kreska rysownika sprawia, że komiks czyta się bardzo płynnie.
Kogo tu nie ma! Jest małżeństwo (Dominique i Isabelle) po kryzysie. Jest sprawczyni tego kryzysu - kochanka (Helena). Jest kochający mąż (żona i dwójka dzieci w domu) i jego internetowa znajoma (Jean-Pierre i Jan), z którą planuje skok w bok, mający rekompensować mu zasiedzenie i tęsknotę do młodzieńczej, nieodpowiedzialnej radości. Jest też ich przyjaciel - wesołek homoseksualista (Hubert), z łatwością scalający całą ekipę i nie pozwalający na nudę, która mogłaby spowodować eksplozję negatywnych emocji. Te pojawiają się głównie podczas spotkań twarzą w twarz, bo cała fabuła zorganizowana jest wokół kwestii rozliczeń z przeszłością.
"Małe zaćmienia" sugestywnie przedstawiają starcie płci i stereotypów je określających. Wszyscy faceci są tacy sami (w domyśle: dranie), a kobiety nie (tu w domyśle: łagodzące konflikty poprzez nierozmawianie o nich żony oraz usidlające facetów ladacznice). Jedna z bohaterek bierze z mężczyzny to, co najlepsze, "całe gówno zostawiając jego żonie", inna wybiera żonatego, bo chce przeżyć swój pierwszy raz z odpowiedzialnym, doświadczonym i czułym gościem. Miłość i seks to wiodąca tematyka utworu.  Pijackie rozważania o różnicach pomiędzy kumplostwem a przyjaźnią zostają sprowadzone do standardowego porównania psa z kotem. Pierwszy wierny, kochający, na którego liczyć możesz zawsze, a drugi - daleki wujek, który wpadnie do ciebie raz na jakiś czas i na pewno czegoś będzie chciał, nie dając jednocześnie nic w zamian. Multum dyskusji, prowadzonych w szalonym tempie i tyle samo starć poglądów. Każdy z bohaterów znajduje się na jakimś etapie swojego własnego zaćmienia - jedni już je przeżyli i starają się je odkręcić, inni dopiero w nie wchodzą, nie biorąc pod uwagę doświadczeń kolegów.
"Przeżyłam już kryzysy wieku średniego biednych kolesi, którzy zabierali się do swojej trzydziestki jak debile" - mówi Helena. Jean-Pierre ma czterdzieści lat i jego celebracja tego kryzysu rzeczywiście świadczy o nim nie inaczej, jak o debilu. Czuje, że coś go ominęło. Że chce powrócić do przeszłości. Że wychwycona z internetu nastolatka pozwoli mu zrekompensować te wszystkie dziewczyny, które przecież go ominęły. Że umoczy raz jeszcze i będzie dobrym żonatym kochankiem. Czytając wymiany zdań między bohaterami nieraz złapiecie się za głowę, ale wgłębiając się w ich monologi może nawet ich zrozumiecie.
"Małe zaćmienia" wyglądają jak storyboard Loisela do filmu Disneya - ekspresyjna, pewna kreska, bez poprawek, w ołówku, szarościach... do scenariusza pasuje idealnie. Bohaterowie niemal w każdym kadrze robią totalny chaos, przekrzykując się, szepcząc, dopowiadając, sadząc teksty w wielkich dymkach i równie wielką czcionką, bądź małych, wyciszonych. Ten komiks jest tak żywy, jak historia, którą opowiada. Wejdź w ten chaos, a docenisz.
Scenarzysta Jim, prowadząc akcję w wiejskich, spokojnych klimatach i ładując w nią mnóstwo emocji, nie idzie na ckliwe kompromisy w końcówce. Fenomenalnie poprowadzona (i zainicjowana) scena psychoterapii u okolicznej znachorki dusz to dialogowa perełka, która wyciąga z bohaterów niemal wszystko. Ta scena, jak i cały komiks opiera się na słowie, na gadaniu, dopełnionym odpowiednim obrazem.
Jest tu subtelna erotyka (Fane fantastycznie rysuje kobiety), ale przede wszystkim "Małe zaćmienia" to fenomenalny obyczaj, przepełniony dramatami, nasycony lekką dawką humoru. Choć wygląda i zapowiada się niepozornie, gwarantuje ogromne emocje, co czyni z niego jedną z najciekawszych pozycji, wydanych w naszym kraju w ostatnich miesiącach. 
Małe zaćmienia. Scenariusz: Fane. Rysunki: Jim. Tłumaczenie: Ada Wapniarska. Wydawca: www.timof.pl
Komiks można nabyć tutaj: Sklep.Gildia.pl

1 komentarz:

tO mY: pisze...

ech, leży na półce do przeczytania... i czeka, może w święta nadrobię wszystkie zaległości. Cholerna praca :D

Tak chciałem coś skrobnąć, wolałbym coś twórczego na temat komiksu.

pozdrawiam