Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 3 października 2011

"Bler: Lepsza wersja życia" - Szłapa

Autor: Dominik Szcześniak
Bler to legenda polskiego komiksu, a "Lepsza wersja życia" jest tej legendy współczesnym restartem. Za obie wersje odpowiada Rafał Szłapa. Blerem zadebiutował w czasach "Areny komiks" w 2002 roku. Był to wtedy komiks czarno-biały, upstrzony milionami kresek i utrzymany w stylu, jaki autor prezentował również w swoim zinie "Lekarstwo". Album, który pojawił się w 2010 roku, mimo że posiada te same wątki, jest już jednak czymś zupełnie innym.
Przede wszystkim: kolor, wykarczowanie jakichkolwiek dygresji i skupienie się na rozrywkowym aspekcie komiksu. Szłapa robi pulpę, rysowaną efektownie i szybko a napisaną tak, że każdy, kto wzdycha do "komiksu środka" powinien być zadowolony. "Lepsza wersja życia" jest genezą tytułowej postaci. Blera poznajemy w momencie gdy nabywa (odzyskuje?) swoje "super-moce", po czym towarzyszymy mu, gdy się z nimi oswaja, gdy je po raz pierwszy wykorzystuje i gdy zastanawia się, czy tak naprawdę rola supermena pisana jest dla niego.
Album narysowany jest znakomicie. Świetna kompozycja plansz i odpowiednie rozkadrowanie przykuwają wzrok, a poukrywane smaczki (w rodzaju np. porozrzucanych na stole pierwszych semicowych zeszytów znajdujących się w jednym z kadrów) gwarantują dobrą zabawę dla tych, którzy bywają komiksowymi detektywami. 
W ziniolowym cyklu "Kibicujemy" zdarzało mi się przyrównać stronę graficzną do produkcji spod szyldu Vertigo; tych autorstwa np. Seana Philipsa. Po przeczytaniu całości nie do końca podtrzymuję to zdanie. Jeśli już, mógłbym napisać, że jest to połączenie owych vertigowskich klimatów z "Kapitanem Żbikiem" po modernistycznym liftingu. Albo pozostać przy teorii, że jest to komiks Rafała Szłapy i do niczego innego nie można go porównać.
"Lepsza wersja życia" w warstwie fabularnej zlepia ze sobą mnóstwo ogranych wątków. Superbohater, wypadek, nabyte (odzyskane?) moce, piękna laska, przytępawy kafar który przypadkiem dostaje po ryju, meta ukryta gdzieś w podziemiach fajnej chaty, szpitalne ujęcia a'la "Sin City" i wątek superbohatersko-socjalny, w którym Bler (niczym Ghost Rider i Johnny Blaze w "Spirits of Vengeance") rozprawia się z ojcem, bijącym dziecko. To wszystko już było. W wielu miejscach. Ale w przypadku Blera absolutnie nie jest to zarzut. Bo w Polsce nikt tych wszystkich klisz tak zgrabnie jeszcze nie pozbierał do kupy.
Widać, że Szłapa przeszedł szkołę pokory. Ten prosty scenariusz (który oryginalnie zawierał co najmniej jedną wyciętą scenę) prawdopodobnie kosztował autora wiele wyrzeczeń. Widać, że to historia zawładnęła nim, a nie odwrotnie. Zawładnęła i dała się przelać na komiks w wersji, która idealnie reprezentuje nurt komiksu superbohaterskiego. 
Żeby nie było tak wesoło: to, co powyżej wyłuszczyłem jako zalety, równie dobrze mogą okazać się największymi wadami. Bo jednak Rafał Szłapa ze swoją legendą rozprawił się dość brutalnie i komiks w niewielkim stopniu przypomina swój pierwowzór publikowany lata temu. Czy ci, którzy wielbili oryginał mogą poczuć się obrażeni? O tym opowiem w finalnym odcinku "Bler Week Project".
"Bler: Lepsza wersja życia". Autor: Rafał Szłapa. Opracowanie graficzne: Joanna Holeksa-Szłapa. Wydawca Blik Studio 2010

Brak komentarzy: