Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 24 października 2016

Kosmiczne rupiecie - Thompson

To, że miejsce wśród najlepszych twórców komiksu bez wątpienia należy się Craigowi Thompsonowi - autorowi takich albumów, jak „Blankets” czy „Habibi” - wiadomo nie od dziś. Najnowsze dzieło amerykańskiego twórcy ukazało się właśnie na rynku polskim. Czy "Kosmicznymi rupieciami" Thompson trzyma formę?

W odróżnieniu od większości poprzednich komiksów autora, „Kosmiczne rupiecie” przeznaczone są dla czytelników w każdym wieku, choć sądzę, że najlepiej podczas lektury powinny bawić się tzw. duże dzieci.  Scenerią dla tego komiksu są kosmiczne przestworza, a bohaterami – przemierzający je śmiałkowie na czele z małą dziewczynką Fiolet, poszukują swojego zaginionego ojca. 

Jest tu mnóstwo humoru, nieco wzruszeń i cała masa fantastycznie narysowanych scen. Thompson zdecydowanie postawił w „Kosmicznych rupieciach” na kreskę – dynamiczną, szczegółową, bezbłędną i porywającą. Wysiłek, jaki włożył w kreację świata przedstawionego widoczny jest w mnogości planet i stworów je zamieszkujących. Największe wrażenie robią jednak przekroje poprzeczne przez statki kosmiczne. Thompson nie ogranicza się do rysowania bryły statku, a prześwietla go, pokazując czytelnikowi wszystkie jego zakamarki. 
Znakomitym rozwiązaniem okazało się zatrudnienie do roli kolorysty Dave’a Stewarta, który tchnął w zwykle czarno-białe komiksy artysty mnóstwo życia. Jednak choć graficznie piękny i wysmakowany, komiks Thompsona pozostawia pewien niedosyt. Problem tkwi w scenariuszu, który w pewnym momencie, po szeregu znakomicie napisanych scen i wywołujących salwy śmiechu dialogów, nieco się sypie, po czym wraca na wyżyny. Gdyby całość trzymała równy poziom, byłoby wielkie dzieło. 

Ale nawet mimo tego, „Kosmiczne rupiecie” czyta się i ogląda jak najlepsze filmy Disneya. To mądry i zabawny komiks o miłości do rodziny i o tym, jak ważna w życiu jest przyjaźń. Do tego świetnie napisana rola kurczaka i sporo powiedzonek, które powinny zostać w głowie na dłużej. Co więcej, album został wzbogacony gigantycznym boksem z dodatkowymi materiałami, które pozwalają zajrzeć za kulisy tworzenia historii obrazkowej i pokazują genezę komiksu, sięgającą jeszcze lat dziewięćdziesiątych. 
„Kosmiczne rupiecie” polecam fanom dziecięcej przygody i rysunkowych fajerwerków, wszystkim dużym dzieciom, wielbicielom statków kosmicznych i solidnej komiksowej lektury.
"Kosmiczne rupiecie". Autor: Craig Thompson. Kolory: Dave Stewart. Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski. Wydawca: timof comics, Warszawa 2016. Komiks można kupić tutaj: sklep wydawcy, Sklep Gildia.pl.

3 komentarze:

Bartek pisze...

Bardzo podobają mi się tego typu komiksy. Są ładne graficznie i maja dobrą fabułę. ostatnio chciałem kupić jakąś kolekcję w http://www.sklep-komiksowy.pl/, jednakże muszę trochę poczekać bo tam szybko towar schodzi. Co do powyższego komiksu, czy gdzieś go dostanę? Pozdrawiam!

Agnes pisze...

Powyższy komentarz - klasyczny przykład bota reklamowego. Nie czyta posta, wkleja komentarz z linkiem do sklepu. Błe.

A Thpmpsona muszę obadać, koniecznie.

Bartek pisze...

No tak nie do końca jest, jak Pani pisze...