Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 7 listopada 2016

W poszukiwaniu powieści graficznej

W ostatni piątek października (28.10.2016) w gdańskiej Bibliotece Manhattan odbyło się spotkanie z Jerzym Szyłakiem. Okazją do spotkania była prezentacja wydanej przez Instytut Kultury Popularnej książki "Coś więcej, czegoś mniej. Poszukiwanie formuły powieści graficznej w komiksie 1832-2015". Relację z wydarzenia przygotował Kajetan Kusina:
Nie będę ukrywał, że jestem wielkim fanem spotkań z profesorem Jerzym Szyłakiem. Przypadłością wielu pracowników naukowych jest nieumiejętność przekazywania swojej olbrzymiej wiedzy w sposób na tyle ciekawy, żeby przykuć uwagę słuchających na dłużej niż piętnaście minut. Jednak profesor Szyłak znajduje się po drugiej stronie skali - jest urodzonym gawędziarzem, który opowiada o swoich badaniach z prawdziwą pasją, energią i dużą dawką dowcipu. Dlatego też ze sporym entuzjazmem przyjąłem wiadomość, że w gdańskiej mediatece odbędzie się rozmowa promująca jego najnowszą książkę “Coś więcej, czegoś mniej. Poszukiwania formuły powieści graficznej w komiksie 1832-2015”. Przy okazji warto wspomnieć, że powrót regularnych spotkań komiksowych do tego miejsca jest wart pochwały, bo w ciągu ostatniego roku różnie z tym bywało.

Na piątkowe spotkanie przybyło dwadzieścia parę osób - w dużej mierze stali bywalcy takich inicjatyw, ale wypatrzyłem też kilka nowych twarzy. Rozmowę poprowadził Przemysław Zawrotny - lokalny weteran w tej dziedzinie. I trudno o lepszą osobę między innymi dlatego, że obaj panowie współtworzyli wydany w maju leksykon powieści graficznej, a nowa książka Szyłaka w dużej mierze powstała właśnie jako jego uzupełnienie. Zresztą można było ją przejrzeć i kupić jeszcze przed spotkaniem, co pomogło wzbudzić zainteresowanie, bo to pozycja bardzo ładnie wydana i robiąca duże wrażenie samą swoją objętością. Wiadomo jednak, że najważniejsza jest jej treść, a o tej autor obszernie opowiadał.

Całą rozmowę można sprowadzić do odpowiedzi na trzy podstawowe pytania. Pierwsze z nich brzmiało: “Po co książka została napisana?”. Profesor Szyłak stwierdził, że właściwie pisał ją całe swoje naukowe życie, bo kumuluje w sobie jego badania nad tematyką komiksu. Było także kilka bezpośrednich powodów - jednym z nich stał się spór sprzed kilku lat wywołany przez Jakuba Woynarowskiego i jego pomysł związany z tak zwanym “story artem”. Śledzący wydarzenia na polskiej scenie komiksowej pewnie pamiętają, że profesor Szyłak dość mocno zaatakował sposób rozumowania artysty, rozprawiając się z nim w poprawny, naukowy sposób. I po trochu właśnie o tym jest rozbudowany wstęp do “Coś więcej, czegoś mniej”. Dalsza część książki to odzwierciedlenie prywatnych poszukiwań komiksów ważnych dla rozwoju powieści graficznej, ale z jakichś powodów nie mieszczących się w kanonie.

Drugie padło pytanie: “Dla kogo?”. Tutaj profesor Szyłak dał się poznać jako osoba szczerze wierząca w polskie środowisko komiksowe. W przeciwieństwie do kilku poważnych publicystów bowiem uważa on, że tak zwane “komiksowo” wypełnione jest ludźmi poszukującymi w komiksie rzeczy nowych i nie dających się łatwo zaszufladkować. I rzeczywiście pod tym względem nowa książka profesora Szyłaka jest prawdziwym skarbem i przewodnikiem po mniej znanych rejonach świata powieści graficznej. Razem z wspomnianym leksykonem publikacja ta tworzy coś, czego do tej pory w Polsce brakowało. Każdy miłośnik komiksu powinien się z nią zapoznać, bo to esencja wiedzy i miłości do tego medium.

Ostatnie pytanie, o którym warto wspomnieć, to: “Co dalej?”. Na to pytanie w książce nie znajdziemy odpowiedzi, a może się ona wydawać zaskakująca. Profesor Szyłak stwierdził, że ostatnio wzrosła jego fascynacja książkami dla dzieci i coraz chętniej skłania się ku ich naukowemu opracowaniu. Znając jego zamiłowanie do opowiadania o obiektach swoich zainteresowań, możemy się spodziewać, że usłyszymy o tym temacie jeszcze wielokrotnie. I to w nieodległej przyszłości. Wydaje mi się jednak, że prawie na pewno możemy spodziewać się także jego dalszych dociekań w kwestii powieści graficznej. Niby napisał o nich więcej niż ktokolwiek inny w Polsce, ale to nadal pole wypełnione niezbadanymi rejonami. A książki Szyłaka są potrzebne chociażby po to, aby zainspirować innych badaczy komiksu do opisania tych aspektów komiksów, które nie znajdują się w centrum jego zainteresowań. Można mieć nadzieję, że to dzięki takim właśnie pozycjom komiksologia stanie się prężną gałęzią polskiej humanistyki.
Kajetan Kusina

Brak komentarzy: