Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 19 września 2016

Marvele: 3 razy "TH"

Komiksów spod szyldu Marvel Comics ukazuje się na tyle dużo, że szary czytelnik może się w tym pogubić. Co warto kupować, a co lepiej omijać szerokim łukiem? O tym w dzisiejszych "Marvelach".
"Thor: Bogobójca". Pod opieką Jasona Aarona postać Gromowładnego rozkwitła. "Bogobójca" to rozgrywająca się na trzech płaszczyznach czasowych historia, powiązana główny motywem buszującego w czasie i przestrzeni zabójcy bogów. Tu nie ma trykotów. Jest za to zimny klimat wybrzeży Islandii i mrożąca krew w żyłach pustka kosmosu. Rysunki Esada Ribicia są znakomite, ale gwiazdą, grającą pierwsze skrzypce w "Bogobójcy" jest Aaron. Znakomite dialogi i narracja, sprawne powiązanie wątków z trzech różnych epok i wrzucenie Thora w historię opartą o kontekst mitologiczny zamiast superbohaterskiego - za to wszystko amerykański scenarzysta powinien zebrać same plusy. Debiutancki album "Thora" jest najlepszym komiksem, jaki póki co ukazał się w kolekcji Marvel Now.
Na którą półkę z komiksami nie spojrzysz - na każdej Aaron. Takie historie mogą wkrótce czekać na polskich czytelników komiksów. Niezwykle płodny scenarzysta, który znalazł się w orbicie zainteresowań kilku rodzimych edytorów, kontynuuje swoją przygodę z Marvelem komiksem zatytułowanym "Thanos powstaje". To typowy origin postaci, klimatem nawiązujący bardziej do dziedzictwa komiksu europejskiego, niż superbohaterskiej konwencji. Aaron pokazuje drogę głównego bohatera od momentu narodzin aż po przemianę w największego tyrana wszechświata. Robi to raz z lepszym, raz z gorszym skutkiem, nie schodząc jednak poniżej poziomu swoich możliwości. Skojarzenia z "Kastą Metabaronów" i komiksami Alexandro Jodorowskiego jak najbardziej uzasadnione, choć jednak Aaronowi jazdy po bandzie nie zdarzają się tak często, jak chilijskiemu wizjonerowi. Na plus znakomite rysunki - Włoch Simone Bianchi zmusił mnie do zastanowienia się nad nastęującą kwestią: Co by było gdyby do pracy przy superbohaterach zatrudnić wszystkich świetnych grafików z "Dylan Doga"? Sądzę, że efekty byłyby bardziej niż zadowalające. Minusem komiksu - a właściwie zamieszczonych w nim dodatków - jest kuriozalne zdanie z posłowia, jakoby postać Śmierci z uniwersum Marvela była dziś "równie wyrazistą postacią, jak Śmierć z gaimanowskiego Sandmana czy z powieści o Świecie Dysku Terry'ego Pratchetta". Równie wyrazistą? Litości!
Był "Thor", był "Thanos", teraz o "Thunderbolts". Zbieranina postaci z Marvela o bardzo dyskusyjnej reputacji najpierw rozwala reżim dyktatora Avy na wyspie Kata Jaya, a nastęnie walczy z armią napędzaną energią gamma. Miny przeciwpiechotne nie robią krzywdy sprawiedliwym, bzdura goni bzdurę i tylko Steve'a Dillona szkoda. Angielski rysownik zupełnie nie pasuje do takiej konwencji, a jedyne udane sceny w jego wykonaniu to  te z Punisherem, którego przecież rysował przez lata. "Bez pardonu" i "Czerwony postrach" to lektury do ominięcia. Typowe produkcyjniaki, żerujące na czytelnikach pragnących obcowania z najpopularniejszymi bohaterami Marvela w ilościach hurtowych. Szkoda czasu.
(Szczepan Falafel)
"Thor Gromowładny, tom 1: Bogobójca". Scenariusz: Jason Aaron. Rysunki: Esad Ribić. Tłumaczenie: Marceli Szpak. "Thanos powstaje". Scenariusz: Jason Aaron. Rysunki: Simone Bianchi. Tłumaczenie: Piotr Krasnowolski. "Thunderbolts, tom 1: Bez pardonu". Scenariusz: Daniel Way. Rysunki: Steve Dillon. Tłumaczenie: Paulina Braiter. "Thunderbolts, tom 2: Czerwony postrach" Scenariusz: Daniel Way, Charles Soule. Rysunki: Phil Noto, Steve Dillon. Tłumaczenie: Paulina Braiter. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2016. Komiksy można kupić tutaj: Sklep. Gildia.pl

Brak komentarzy: