Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 9 lutego 2015

Wieże Bois-Maury: Oliwier - Hermann

Chwila, na którą polscy czytelnicy serii "Wieże Bois-Maury", podsycani publikowanymi w regularnych odstępach czasowych odcinkami, czekali z niecierpliwością, wreszcie nadeszła. Po dziesięcioalbumowej tułaczce, rycerz Aymar de Bois-Maury dotarł wreszcie do celu swej podróży i dostał od losu możliwość sięgnięcia po miecz, by oswobodzić ziemie swoich przodków.
Swoim zwyczajem, Hermann pozwolił sobie na lekki skok czasowy w stosunku do przygód, znanych z poprzedniego albumu tego osadzonego w średniowieczu serialu. Aymara zastajemy na długo po powrocie z ziemi świętej. Stacjonuje u sąsiada swych rodzinnych terenów, zbiera upragnioną armię, a u swego boku ma ciężarną żonę i kilku towarzyszy podróży, znanych z poprzednich albumów. Wśród nich jest ten najważniejszy - giermek Oliwier, którego imieniem - nie bez przyczyny - Hermann obdarował ostatni tom sagi. Obwiniający żonę głównego bohatera o odstawienie na boczny tor wierny pomocnik dziedzica Bois-Maury, upijając się do granic możliwości i bełkocząc po kątach, poświęca się powolnemu odzieraniu z szacunku, jakim darzyli go współtowarzysze przygód. Ostatecznie jednak staje się trybikiem, który dopełni całości i domknie ją w tragicznym finale.
Jakby zdając sobie sprawę z tego, że daje tę przyjemność czytelnikom po raz ostatni, Hermann wykorzystuje większość (jeśli nie wszystkie) chwytów komiksowych, jakie zastosował w poprzednich dziewięciu tomach. Na kartach "Oliwiera" znalazło się miejsce zarówno dla brudnych, średniowiecznych obrządków, jak i dla sennych zjaw, dla pięknie rysowanych scen nocnych, mglistych i dla jesiennych porannych pejzaży, dla efektownych pojedynków na śmierć i życie, jak i dla chwil, w których oddaje się hołd naturze, dla regularnego kadrowania i - tu nowość - paru nieobramowanych, niestandardowych kadrów. Hermann zadbał również o kilka niezwykle ważnych powrotów postaci znanych z poprzednich tomów - postaci, posiadających swoją historię, która - podobnie jak dzieje dzielnego rycerza - zostaje domknięta w niniejszym tomie. 
W ostatecznym rozrachunku, "Wieże Bois-Maury" nie są sugestywną próbą ukazania mroków średniowiecza, czy też wojen religijnych, lecz opowieścią o ludziach, którzy respektując pewne bezdyskusyjne wartości i szerząc je wśród napotkanych, dążą do konkretnego celu. Rzecz jasna, po drodze popełniają błędy, lecz w tych najważniejszych kwestiach starają się być w zgodzie z własnym sercem i sumieniem. 
"Oliwier" jest godnym zamknięciem wybitnego dla światowego komiksu cyklu. Na szczęście, czeka nas jeszcze pięciotomowa kontynuacja, którą Hermann stworzył wspólnie ze swoim synem, a której to cykl wydawniczy Wydawnictwo Komiksowe planuje rozpocząć we wrześniu. Póki co, zalecanym rozwiązaniem jest ponowne przejście przez dziesięć tomów tej genialnej serii. Najlepiej kilkukrotne. Z arcydziełami warto obcować więcej, niż jeden raz.
"Wieże Bois-Maury (10): Oliwier". Autor: Hermann. Tłumaczenie: Wojciech Birek. Wydawca: Wydawnictwo Komiksowe, Warszawa 2015.

Brak komentarzy: