Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

sobota, 30 marca 2013

To lecimy! - Lippett

"To lecimy!" jest obrazkową historią "wzlotu i upadku" Jurija Gagarina, pierwszego człowieka w kosmosie. Zaczyna się w momencie startu przygotowań 20 pilotów do lotu w kosmos (w styczniu 1960 roku), a kończy na moment przed katastrofą podczas rutynowego lotu treningowego, który doprowadził do śmierci kosmonauty w 1968. Komiks Sary Lippett jest komiksem niemym. Poza umieszczonymi gdzieniegdzie słownymi "naprowadzaczami", opowiada jedynie obrazem.
Lippett nie bawi się w strony tytułowe i stopki redakcyjne. Komiks zaczyna się już na wewnętrznej stronie okładki i płynie ciągiem większych i mniejszych rysunków, stylistycznie zbliżonych do prac rodzimych twórców - Otoczaka (te nosy!), komiksiarzy zrzeszonych w magazynie "Maszin" czy np. Janka Kozy. Tak naprawdę w tej formie tkwi jego siła. Zero słów, zero dat, zero lania wody - jedynie ciąg grafik. Ciekawostką jest fakt, że wszystkie plansze są rozkładówkami, co - w przypadku rezygnacji z "orientacji poziomej" - musiało przysporzyć nieco problemów edytorskich. Być może z tego właśnie powodu pierwszy nakład "To lecimy!" został wycofany z obiegu. Drugie wydanie jest już przygotowane tak, jak trzeba.
Poza udaną misją statku kosmicznego Wostok, Lippet sięga nieco do przeszłości i wspomina o równie udanym locie Korabla-Sputnika 2, z dwoma psami - Biełką i Striełką. Nie ma natomiast wzmianki o innej, późniejszej misji, podczas której psy Pszczółka i Muszka spłonęły w atmosferze, co świadczy o konsekwencji ze strony autorki w prezentowaniu sukcesów radzieckich misji kosmicznych. Gagarin jako kosmonauta jest wiecznie uśmiechnięty, przyjmuje wyzwania ze spokojem i radością, natomiast jako towarzysz - jest sowieckim bohaterem, podejmowanym przez Fidela, obsypywanym kwiatami przez małe dzieci, ale też trochę znudzonym, popadającym w alkoholizm psem na baby.
Autorka kończy swój utwór informacją o śmierci Gagarina i braku wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Nie spekuluje czy był to błąd kosmonauty, zaniedbania w dokumentacji dotyczącej historii awarii sprzętu, czy cokolwiek innego. Pozwala Gagarinowi wznieść się w powietrze. Może wystawia mu taki mały pomnik, a może po prostu chciała sobie porysować na potrzeby wystawy "Vostok 5", poświęconej ludziom i zwierzętom w kosmosie. A rysuje naprawdę świetnie, choć oczywiście nie dla każdego.
"To lecimy! Jurij Gagarin. Towarzysz i kosmonauta". Autorka: Sarah Lippett. Wydawca: Wydawnictwo Ważka 2013.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep.Gildia.pl, Picture Book.pl

środa, 27 marca 2013

Powroty - Katarzyna Kaczor

"Powrotów" doświadcza się błyskawicznie. Debiut Katarzyny Kaczor jest krótką formą, rozbuchaną do objętości noweli graficznej. Posiada tytuł, który oddaje sedno podjętego problemu, dwadzieścia stron swobodnych rysunków oraz tyle słów, ile potrzeba.
Powroty traktują o tęsknotach i tych krótkich momentach, które wynikają pomiędzy nimi. Kaczor nie jest może zbyt odkrywcza w treści. Powraca ze spotkań z chłopakiem, powraca pociągiem, powraca do domu, powraca do psa, powraca do tęsknot i do myśli o kolejnym powrocie. I tak w kółko. Pętla. Powroty i rozstania. W sumie wszyscy tak powracamy. Treść więc nieco ociera się o banał, ale forma już nie. Rytm nostalgicznej opowieści nadają rysunki oraz słowa, umiejscowione na dole kadru na kilku stronach. Takie, a nie inne ich umiejscowienie daje ciekawy efekt.
Rysunki są obiecujące. Przywodzą na myśl prace Piotra Machłajewskiego połączone ze swobodnymi grafikami Marty Nieznayu. Trochę w nich również z Killiana Plunketta albo Duncana Fegredo, choć zapewne najlepiej byłoby napisać, że jest w nich 100% Katarzyny Kaczor. Plansze są bardzo fajnie skomponowane (patrz: scena powrotu do mieszkania), ze swobodą i wyczuciem kreski, z kilkoma splashami i dominującym podziałem na trzy lub dwa kadry.
"Powroty" należą do gatunku tych cichych, spokojnych komiksów, w których nie liczą się fajerwerki, a nacisk położony jest na myśli, gesty, niestandardowe ujęcia, emocje widoczne nie na twarzy, lecz poprzez zerknięcie na otoczenie człowieka.
"Powroty" mogłyby funkcjonować jako zin, wydany przez autorkę własnym sumptem. Zinową ma formę, zinowy nakład (130+20 egzemplarzy), zinową cenę (okładkowa: 14,90 zł). Podobnie do najnowszych inicjatyw samizdatowych, posiada również pewien bajer - jest nim obwoluta, przykrywająca szarą okładkę. Wszyscy fascynaci prasy kserowanej powinni być z "Powrotów" zadowoleni. 
"Powroty". Autorka: Katarzyna Kaczor. Wydawca: Centrala 2013.
Komiks można nabyć tutaj: Picture Book.pl

wtorek, 26 marca 2013

Thorgal: Młodzieńcze lata (1) - Yann/Surżenko

Kiedyś świat Thorgala cechowała przestrzeń, tajemnica, niedopowiedzenie, a jego twórców - poszanowanie intelektu czytelnika, przemyślane opowieści i złoty środek między elementami fantasy a realiami wioski Wikingów. Dzisiaj ten świat się skurczył, przestrzeń zagubiła, a we wszelkie dziury niedopowiedzenia nowi twórcy nawciskali szereg absurdalnych wątków. Thorgal nie ma przestrzeni. Nie ma jak oddychać, czytając tę serię. Jest duszno i tłoczno.
"Trzy siostry Minkelsonn" opowiadają o czasach Thorgala-skalda, bękarta, żyjącego w szałasie nieopodal wioski Wikingów. Podobnie jak w dwóch tomach oryginalnej serii - "Gwiezdnym dziecku" i "Aaricii" - młody odszczepieniec jest solą w oku Bjorna oraz obiektem westchnień Aaricii. Zamiast błyskotliwych, krótkich opowieści, zawartych we wspomnianych, leciwych już tomach, "Młodzieńcze lata" fundują czytelnikowi zwartą historyjkę o charakterze familijnym, wzbogaconą wieloma "smaczkami" i nawiązaniami zarówno do serii regularnej, jak i pobocznych komiksów ze świata Thorgala.
Już sama fabuła nie wyłamuje się ze standardów - Gandalf z wojownikami wypłynął w rejs, a p.o. wodza - Bjorn - jako receptę na głód w wiosce przepisuje złożenie ofiary z człowieka. Ofiarą ma zostać chłopaczyna o najmniejszym znaczeniu dla lokalnej społeczności - Thorgal. Ten jednak, miej więcej w tym samym czasie kiedy Bjorn wyjawia swój pomysł, dostrzega trzy wieloryby wpływające do zatoczki. Trzy wieloryby to dużo mięsa, jednak problem głodu nie zostaje rozwiązany, ponieważ okazuje się, że wieloryby nie są tym, czym się wydają, a Thorgal potrafi odczytywać ich myśli i słowa. Wsparty opowieścią Hierulfa Myśliciela o trzech pięknych niewiastach zaklętych w wieloryby, wyrusza na karkołomną misję w celu ich ocalenia.
Scenarzysta Yann podszedł do pierwszego tomu serii raczej bez wysiłku - schematy, od zawsze obecne w "Thorgalu", podrasował wspomnianymi nawiązaniami. Miał tu pole do popisu, jednak zawiódł, traktując czytelnika jak mało domyślnego odbiorcę. Ot, choćby scena, w której postać uwięziona w wieży ratuje Thorgala przed oprychami. Ile pożytku dla rozmyślań czytelnika po lekturze miałoby pozostawienie tożsamości tej postaci w tajemnicy? Ile furtek otworzyłoby w kolejnych tomach? Można się jedynie domyślać, bo Yann popełnił błąd z cyklu "o jeden kadr za daleko".
Albumu nie ratuje rysownik. Roman Surżenko, w odróżnieniu od autora rysunków do serii "Kriss de Valnor", postanowił podążać drogą naśladowania Grzegorza Rosińskiego. Niestety, nie dysponuje taką petardą, jaką w dłoni ma mistrz. Brak mu dynamiki, polotu. W jego rysunkach nie widać tego "myślenia komiksem", spontanicznego szkicowania podczas pierwszej lektury scenariusza, o której często w wywiadach wspomina Rosiński.
Miało być rozwijanie światów, jest ugniatanie ich w niewielką, ciasną przestrzeń, gdzie każdy może spotkać każdego, a dopowiadane przez nowych autorów historie psują wrażenie po oryginałach. Gdyby nie fantastyczna okładka, nie byłoby sensu stawiać tego na półce.
"Thorgal: Młodzieńcze lata: Trzy siostry Minkelsonn". Scenariusz: Yann le Pennetier. Rysunek: Roman Surżenko. Okładka: Grzegorz Rosiński. Tłumaczenie: Wojciech Birek. Wydawca: Egmont Polska 2013.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep.Gildia.pl

piątek, 15 marca 2013

Strefa bezpieczeństwa Gorażde - Sacco

Reportaż Joe Sacco o wojnie w byłej Jugosławii widzianej z perspektywy mieszkańców tytułowego miasta, dość ironicznie określanego mianem "strefy bezpieczeństwa" jest reportażem mistrzowskim. Suche newsy, wyłapywane z radia czy telewizora jednym uchem, autor przemienia w historię o ludziach. "Jakąś" wojnę, dziejącą się "gdzieś" transformuje w taką, która równie dobrze może wydarzyć się koło nas.
"Strefa bezpieczeństwa Gorażde" początek ma niemal vonnegutowski. W mieście będącym enklawą, otoczoną przez serbskich separatystów, dziennikarze, pisarze i komiksiarz zostają przyjęci z pełnymi honorami. "Czerwone dywany" robią wrażenie. Jest zabawa, jest picie, są rozmowy. Zarówno autor, jak i zapoznani przez niego autochtoni mają niezły ubaw, gadają o dżinsach, a mały Mela czaruje zasłyszanym u Anglików zwrotem "Czetnik chuj". Kiedy sięgają pamięcią czasów sprzed kilku lat, już tak wesoło nie jest. "Nie mogę wprost uwierzyć, że tacy ludzie istnieją - jak ktoś, kto zmusza dziadka do zjedzenia wątroby własnego wnuka" - mówi doktor Begović, a autor - nie śmiejąc się dopytać - zachodzi w głowę, czy była to "apokryficzna opowieść o wrogu" czy może niewiarygodny, ale jednak standard wojenny. 

Sacco w posłowiu do książki wspomina, że nie da się opowiedzieć historii Gorażde bez przedstawienia jej kontekstu. W związku z tym, obok relacji świadków wydarzeń, mnóstwa małych historii i kilku rozładowujących tragiczną atmosferę momentów, nieco miejsca poświęcił odpowiedziom na podstawowe pytania: kto? jak? dlaczego? za co? Płynność i brak charakteru bryka szkolnego, jakie przy tym zachował, są niesamowite. To jest historia, którą się chłonie, przy której się nie ziewa, która zmusza do myślenia, zaciskania pięści, zgrzytania zębów i łapania się za głowę. Co ważne, jest to historia, przedstawiona szeregiem szczegółowo dopracowanych rysunków, nad którymi autor zdaje się spędził wiele godzin. Są to rysunki pełne szacunku dla omawianego zagadnienia i mówiące o autorze i jego stosunku do przeżyć bohaterów komiksu więcej, niż dedykacja z początku albumu.

Sacco jako reporter oddaje rzeczy takimi, jakimi są. "Strefa" to album brutalny, bez odrywania wzroku od drastycznych sytuacji, bez symboliki, bez metafory. Fragmenty referujące historię narysowane są "od linijki", w pozostałej części książki Sacco często stosuje chwiejne kadry, rozedrgane ramki narracyjne. Małe historie ludzi z Gorażde rysowane są płynnie, wielka polityka  ogranicza się do pojedynczych kadrów, na których gadająca głowa serwuje mniej lub bardziej pusty frazes.

Sacco w Gorażde wysłuchuje opowieści. I te opowieści, kompletnie niepodrasowane patosem, podaje czytelnikowi. Historie stare jak świat, z których jednak nikt nie potrafi wyciągnąć żadnej nauki i które powracają co chwila. Skupia się na sąsiadach - Serbach i Muzułmanach i pokazuje jak ci pierwsi zaczynają tych drugich - sąsiadów z którymi jeszcze tydzień temu grali przecież na przykład w karty - wybijać. Pokazuje hardy patriotyzm, nacjonalizm, który zawsze prowadzi do tego samego - czystek, rozlewu krwi, bezsensownej wojny. Pokazuje też zwykłe życie, kilka milimetrów poniżej świstających kul. Pokazuje, jak ludzie potrafią sobie radzić.

Postaci, które Joe Sacco spotkał w Gorażde to koła napędowe książki. Autor wprowadza ich stopniowo, czasem na kilka kadrów, czasem na pół albumu. Mądrze dysponuje usłyszanymi informacjami. Edin - źródło informacji na praktycznie każdy temat, rozchwytywany przez zagranicznych dziennikarzy - jako najbliższy przewodnik autora, przewija się praktycznie w każdej ważnej scenie. Nieco mniej wykorzystywany przez Sacco jest Riki - postać, która w momencie gdy się pojawia skupia na sobie oczy wszystkich. Możecie zapomnieć kim byli czetnicy, kim był Slobo i kim był sam Joe Sacco, ale Rikiego nie zapomnicie nigdy. 

Ten reportaż zaprasza do dyskusji. Nie sądzę, by mógł takową wywołać wśród fanów komiksu. Dodając do niej (rozpoczynając?) swoje trzy grosze powiedziałbym, że podczas lektury "Strefy Bezpieczeństwa Gorażde" czułem, że tylko takie komiksy powinny powstawać. Komiks Joe Sacco to wielkie dobro sprowadzone na nasz rynek. Polska edycja jest o tyle ciekawsza od innych, że posiada znakomitą, zaprojektowaną przez Roberta Sienickiego okładkę.  
"Strefa bezpieczeństwa Gorażde". Autor: Joe Sacco. Tłumaczenie: Marek Cieślik i Michał Chaciński. Polska okładka: Robert Sienicki. Wydawca: Mroja Press 2013
Komiks można nabyć tutaj: Sklep.gildia.pl 

czwartek, 14 marca 2013

Ligatura Pitching 2013. Krok po kroku


Zostało zaledwie kilka godzin do zamknięcia przyjmowania zgłoszeń na jeden z najciekawszych konkursów komiksowych w Europie, czyli Ligatura Pitching 2013. Uczestnicy zakwalifikowani do drugiego etapu konkursu będą prezentować swoje projekty utworów komiksowych przed międzynarodową komisją składającą się wybitnych teoretyków oraz historyków komiksu i znanych wydawców. W tym roku w jury zasiądą takie osobistości, jak: Christian Gasser (Strapazin/Szwajcaria), Johann Ulrich (Avant-Verlag/Niemcy), David Schilter (Kus!/Łotwa), Ria Schulpen (Bries/Belgia) Gautier Ducatez (The Hoochie Coochie/ Francja) oraz Nicolas Grivel (The Nicolas Grivel Agency/ Francja).
Poniżej krótkie informacje na temat jury LIGATURA PITCHING 2013: 
Jedenaście lat temu Johann Ulrich założył w Berlinie wydawnictwo avant-verlag. Od tego czasu opublikował ponad 80 książek, głównie powieści graficznych, które zdobyły liczne nagrody. W katalogu avant-verlag można znaleźć część najlepszych w swojej dziedzinie, międzynarodowych twórców, takich jak Ben Katchor, Gipi, Joann Sfar, David B., Manuele Fior, Blutch & Winshluss. Od czterech lat coraz bardziej koncentrujemy się na młodym pokoleniu niemieckich artystów, jak np. Simon Schwartz, Ulli Lust, Marijpol, Birgit Weyhe, Felix Pestemer czy Paula Bulling. Należący do tej „nowej fali” niemieccy pisarze w unikalny sposób opowiadają historie o polityce, historii, a nawet sekretach własnego życia i pokazują, jak wielkie możliwości niesie komiks jako medium. Za swoje prace Ulrich został nagrodzony przez francuskiego ministra kultury tytułem „Aventurier de la Culture”. 


Urodzony i wychowany w północno-wschodniej Francji Nicolas Grivel jest niezależnym agentem w Nicolas Grivel Agency. Po ukończeniu studiów wydawniczych na uniwersytecie w Clermont-Ferrand we Francji, w 2003 r. rozpoczął karierę jako starszy redaktor w wydawnictwie Pika (Hachette France). Obecnie jest właścicielem agencji specjalizującej się w sprzedawaniu na całym świecie praw drukarskich, cyfrowych i medialnych do oryginalnych i przetłumaczonych komiksów praz powieści graficznych. Celem działalności Nicolas Grivel Agency jest reprezentowanie i promowanie ambitnych dzieł, które skłaniają czytelników do myślenia. Nicolas poluje na wiele różnych typów graficznych opowieści. Prowadzi także zajęcia na temat sztuki komiksu i rynku wydawniczego na dwóch francuskich uczelniach. W życiu i pracy Nicolas Grivel przemieszcza się między Nowym Jorkiem a Paryżem.

Bries, założone w 1985 r. przez Rię Schulpen w roli bliblioteki komiksowej, w końcu wyewoluowało w małe, ale chętnie podejmujące wyzwania wydawnictwo. Bries z zapałem bada niezliczone możliwości opowiadania przez obraz i zajmuje się publikacją książek z pogranicza komiksu, literatury i sztuki graficznej.

Christian Gasser, mieszkający w Lucernie (Szwajcaria) pisarz beletrystyki, dziennikarz prasowy i radiowy, wykładowca uniwersytecki, kustosz oraz członek licznych komisji zajmujących się komiksem, animacją oraz radiowymi programami dokumentalnymi. Jest współwydawcą i redaktorem magazynu komiksowego Strapazin, a także organizatorem Dni Powieści Graficznej w Hamburgu. Do jego najnowszych książek należą: „animation.ch. Vision and Versatility in Swiss Animated Film” (2011), „Comics Deluxe. Das Comic-Magazin STRAPAZIN” (2012).
David Schilter, absolwent prawa szwajcarskiego mieszkający i pracujący na Łotwie, zwanej „krajem, który śpiewa”. W 2007, razem z Zanem Zajanckauską i grupą Łotyszy powołał do życia pierwszy łotewski magazyn komiksowy "kuš!". Od tamtej pory regularnie organizuje warsztaty komiksowe i wystawy na Łotwie i poza nią, i nie spocznie, dopóki nie zaczną nazywać jej „krajem, który rysuje”.

W styczniu 2002 roku Gautier Ducatez wraz ze swoim przyjacielem Tarabiscouille stworzył fanzine „Turkey Comix”, który przez 10 lat przekształcił się w magazyn komiksowy zwracający na siebie uwagę oryginalną szatą graficzną oraz doborem światowej sławy autorów. Rozwój „Turkey Comix” doprowadził w 2004 roku do stworzenia wydawnictwa komiksowego publikującego prace awangardowych autorów, takich jak Christopher Hittinger, Baladi, Martes Bathori, Nicolas Presl czy Tim Danko. Gautier Ducatez jest redaktorem w wydawnictwie The Hoochie Coochie, co oznacza bycie sprawnym skautem oraz utalentowanym rzemieślnikiem specjalizującym się w linorycie, drzeworycie oraz sitodruku.

Kiedy i gdzie spotkamy jury Ligatura Pitching 2013?

Do 15 marca do godziny 23.59 można nadsyłać zgłoszenia na konkurs za pośrednictwem specjalnego formularza, który jest dostępny na stronie internetowej festiwalu Ligatura. Następnie, komisja wybierze 18 autorów, którzy zostaną zaproszeni do drugiego etapu, który odbędzie się 19 i 20 kwietnia 2013 roku w Poznaniu.

Każdy ze szczęśliwej osiemnastki otrzyma przysłowiowe 5 minut aby zaprezentować swój pomysł na komiks. Prezentacje będą odbywać się za zamkniętymi drzwiami w Przylądku Arkadii +1, a wstęp na wydarzenie będą posiadać wyłącznie osoby z akredytacjami. Konkurs będzie odbywać się w godzinach popołudniowych, jednak program festiwalu ułożony jest w ten sposób aby uczestnicy konkursu mogli brać udział w wernisażach, projekcjach filmowych, czy wykładach mistrzowskich. Przedstawiający swoje projekty mogą liczyć na opinię komisji, która po każdej prezentacji podzieli się z uczestnikami swoją opinią. Jednak ogłoszenie zwycięzcy nastąpi dopiero 20 kwietnia podczas uroczystej gali finałowej. Nagrodą główną, oprócz dyplomu, kwiatów i uścisków dłoni, będzie publikacja zwycięzkiej pracy przez wydawnictwo Centrala. Konkurs Ligatura Pitching 2013 jest konkursem międzynarodowym.

piątek, 1 marca 2013

Patronujemy: Ligatura

W dniach 18-21 kwietnia 2013 roku w Poznaniu odbędzie się Międzynarodowy Festiwal Kultury Komiksowej Ligatura, nad którym Ziniol objął patronat. O wszelkich atrakcjach Ligatury będziemy informować na bieżąco. Autorką poniższego plakatu jest Ingrīda Pičukāne