Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

czwartek, 14 maja 2009

"Girl" - Milligan, Fegredo

Autor: Dominik Szcześniak

W głowie czytelnika, zaznajomionego z twórczością Petera Milligana i sięgającego po komiks jego autorstwa zatytułowany "Girl" pojawić się może szereg skojarzeń dotyczących tytułowej dziewczyny i motywów, w jakie wepchnąć ją mógł scenarzysta. Psycho thriller o lesbijce z innego świata, mającej problemy z tożsamością i uwielbiającą oddawać się kanibalistycznym ucztom na postmodernistycznie przyozdobionej wyspie z obcego wymiaru to najlżejszy z nich. Czytelnik, nastawiony na taką kondensację milliganowskich motywów może być zadowolony w przypadku dwóch sytuacji: gdy powyższe motywy się sprawdzą, bądź gdy scenarzysta postanowi zaskoczyć i stworzy coś wręcz odwrotnego. Czy zatem "Girl" to jedynie przypowiastka o dorastaniu? Z przyjemnością zbadam tę sprawę.

Sam tytuł nie wziął się z kosmosu - kolejny wspólny projekt Milligana i Fegredo opowiada bowiem historię Simone, która jest uczennicą szkoły średniej, jest nękana
przez koleżanki i nienawidzi, gdy mówi się na nią "Simmy". Patologia, jakiej doświadcza w domu oraz w najbliższym otoczeniu plus ogólne niezadowolenie z życia i dość mocno wyczuwalna chęć jego zakończenia, powoduje że mała Simmy nie ma nic do stracenia. Podczas pogrzebu psa na wysypisku śmieci, zdziela w łeb faceta, gwałcącego pewną blondynkę. Blondynka okazuje się być jej dawno zaginioną siostrą Polly, a facet zostaje na wysypisku na zawsze, pogrzebany wśród wszystkich zmarłych zwierząt dziewczyny.

Milligan nie byłby sobą, gdyby choć na chwilę nie skorzystał z okazji i nie zagłębił się w swój ulubiony temat. Tożsamość. Po rozstaniu z Polly, Simone szukając jej decyduje się na skorzystanie z dobrodziejstwa magii sympatycznej. Przebierając się w ciuchy Polly i zakładając blond perukę, Simone staje się Polly. Fantastyczna jest scena, gdy na ulicy sp
otyka Polly, która w podobny sposób starała się odnaleźć Simone. Zarówno dziewczyny, jak i czytelnik zadają sobie pytanie: kto jest kim? I tak, jak dziewczyny po kilku kadrach dochodzą do rozwiązania tej zagadki, tak czytelnik zdaje sobie sprawę z tego, że oto zaszyfrowany kod Milligana został właśnie przez niego złamany. Okazuje się, że jakkolwiek nieprzewidywalne akcje serwował nam Milligan, powierzchnia po której zwykł surfować jest prawie zawsze taka sama. Polly wie, że jest Polly, a Simone wie, że jest Simone. Czytelnik z kolei wie, że obie dziewczyny się mylą. A scenarzysta? Scenarzysta bawi się swoimi ulubionymi klockami.

Robi to tak, że każdy fan jego twórczości nie będzie zawiedziony. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na dwie rzeczywistości, jakie mamy okazję spenetrować w tym komiksie (choć nie od razu o tym wiemy) - pierwsza jest projekcją Simone, druga tym, co dzieje się w realnym świecie. Jedynym, co je łączy jest specyficzny slang mieszkańców miasteczka Bollockstown, w którym dzieje się akcja "Girl". Tak zastosowana konsekwencja językowa pozostawia czytelnika w ułudzie, że czyta zupełnie normalną historię o zwykłej dziewczynie, mającej zwykłe problemy, jakie przytrafiają się każdej nastolatce na pewnym etapie jej życia. W mom
encie, gdy do gry wchodzi świadomość tego drugiego wymiaru, komiks wchodzi na wyższy pułap zrozumienia. Staje się czymś wręcz magicznym, baśniowym, co znajduje potwierdzenie w obleczonym w morał finale.

"Girl" opowiada o dorastaniu, z wszelkimi towarzyszącymi temu procesowi problemami. W ujęciu Milligana spieranie się z samym sobą oparte jest jednak nie
na wyważonych, subtelnych emocjach, lecz na przykładach, posuniętych do ekstremum. Zamiast złych stosunków z rodzicami pojawia się zgroza ojcobójstwa, zamiast buntu młodzieńczego przejawiającego się w ucieczce z domu - chęć spalenia całego Bollockstown. Zamiast młodego człowieka załamanego bezsensem egzystencji dostającego szansę przemiany, jakiej doświadczyć może przyjmując nowe życie na świat jest widmo zabójstwa siostrzeńca. Simone walczy ze sobą na wielu polach, a przybycie Polly idzie jej na ratunek, choć też popycha do robienia rzeczy, o których zrobienie nigdy by siebie nie podejrzewała.

Duncana Fegredo koloruje w tym komiksie Nathan Eyring. Komiks nie ma takiego szaleńczego chaosu, o jaki wzbogacała rysunki Fegredo Sherylin van Valkenburgh, ale też wymogiem scenariusza było chyba, aby ten chaos został wyeliminowany. Eyring koloruje adekwatnie do momentu, w jakim znajduje się akcja - bywa, że jest cukierkowo, bywa również, że mrok zapada nad planszą. Kreska Fegredo jest wyśmienita - arsenał możliwości tego pana jest tak obszerny, że nie zaskakują już nawet bardzo zaskakujące zabawy z kadrowaniem w jego wykonaniu.


Fenomenalna synteza scenariusza i rysunków pozwala raz jeszcze potwierdzić tezę, iż mimo całej przypadkowości kojarzenia artystów w USA, Milligan ma szczęście do takich, którzy potrafią wyciągnąć wszystko z jego tekstów. "Girl" nie jest najlepszym komiksem w dorobku brytyjskiego pisarza, lecz niekonwencjonalnym podejściem do tematu może naprawdę wciągnąć w lekturę. Polecam wilebicielom historii obyczajowych, thrillerów, sensacji oraz przede wszystkim świetnych, pełnokrwistych dialogów. Tych w "Dziewczynie" pełno.

"Girl" 1-3. Scenariusz: Peter Milligan. Rysunek: Duncan Fegredo. Kolor: Nathan Eyring. Wydawnictwo: DC Vertigo Verite; lipiec - wrzesień 1996.

Brak komentarzy: