Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Kibicujemy (380)

Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku banalnie prostych czynności celem zrobienia kawy, po czym zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do dalszej pracy i wymyślania pomysłów! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty!
O komiksie "Cel Shading" autor scenariusza - Kuba Ryszkiewicz - napisał w następujący sposób: "Jestem wykładowcą Warszawskiej Szkoły Filmowej, scenarzystą amatorem, mój scenariusz 'Gra' zwyciężył w konkursie na scenariusz serialu telewizyjnego Scriptfiesta. 'Cel shading' to scenariusz komiksu, którego akcja rozgrywa się w dwudziestoleciu międzywojennym na Kresach Wschodnich. Historia, którą opowiada, to krwawa historia zemsty, której tłem jest klęska głodu, ludowa magiczność i historyczne wydarzenia. Wśród inspiracji wymieniam klasyczne westerny, filmy Quentina Tarantino oraz 'Bohatera o tysiącu twarzach' i to co zrobił z nim George Lucas w oryginalnej trylogii 'Gwiezdnych wojen'. Autorką rysunków będzie Marianna Strychowska." Dzisiaj, w ramach kibicowania temu projektowi, Ziniol przepytał scenarzystę. Po połknięciu tego wywiadu w całości, zerknijcie na stronę projektu w serwisie wspieramkulture.pl i - jeśli przypadnie Wam do gustu - wesprzyjcie swoim portfelem. 
Jak poradziłeś sobie z przełożeniem scenariusza filmowego na komiksowy? 
Przełożenie scenariusza na komiksowy jest dla mnie o tyle trudnym zadaniem, że wymaga zupełnie innego podejścia do opowiadania. Dlatego szukałem kogoś, kto w ciekawy sposób przedstawi to, co ja nieumiejętnie zapisałem w formie scenariusza komiksowego. Muszę przyznać, że kiedy czekałem na prace zainteresowanych projektem rysowników, miałem sporo obaw, czy to co miałem w głowie przełoży się na papier. Ale najwyraźniej nie było tak źle, bo wszystkie propozycje były bardzo interesujące. 
W jakim stopniu ingerujesz w pracę rysowniczki? Ma pełną swobodę czy jednak musi trzymać się pewnych wytycznych? 
Mam pewną wizję komiksu, to prawda. Podzieliłem się swoimi pomysłami z rysowniczką i wydaje mi się, że mamy podobne wyobrażenie co do tego, jak komiks ma wyglądać. Nasza współpraca dopiero się zaczyna, więc zapewne wszystko przed nami, ale sporo uwag wymieniliśmy i mam wrażenie, że nie ma między nami sporu odnośnie tego, jak komiks ma wyglądać.
Dlaczego wybrałeś Mariannę? Czym wyróżniła się na tle innych prac?
Zanim wybrałem Mariannę, zrobiłem na stronie mojego podcastu konkurs, w którym zainteresowani projektem rysownicy mieli narysować pierwszą stronę komiksu. I choć wszystkie prace, które dostałem były interesujące i bardzo od siebie różnie, właściwie od momentu gdy zobaczyłem rysunek Marianny wiedziałem, że to z nią będę chciał pracować nad komiksem. Jej rysunki idealnie wpasowywały się w klimat opowiadanej przeze mnie historii, łącząc w sobie tajemnicę, klimat niesamowitości i grozy.  
Rozumiem, że chcecie zebrać 1100 złotych na stworzenie propozycji wydawniczej, darczyńcom ofiarując w zamian podziękowania, szkice bądź nagranie podcastu? Idąc dalej: jeśli komiks zostanie wydany, darczyńcy będą musieli wyłożyć na niego pieniądze raz jeszcze, zadowalając się podziękowaniami w albumie? A jeśli nie zostanie wydany, to po prostu zgromadzone pieniądze będą rodzajem wynagrodzenia dla Was za stworzenie propozycji wydawniczej? Pytam, ponieważ można przecież zainteresować wydawców samym scenariuszem, który przecież jest gotowy. 
Całość zbieranej kwoty zostanie przeznaczona na honorarium rysowniczki (10 procent to opłata dla portalu). Wydaje mi się, że wydanie komiksu na papierze jest jeszcze tak odległe, że mówienie w tej chwili o egzemplarzach dla darczyńców jest przedwczesne. Jeśli dojdzie do druku, na pewno w albumie znajdą się podziękowania dla wszystkich, którzy wesprą pomysł. 
Z rozmów, które przeprowadziłem, wynikało, że propozycja wydawnicza powinna zawierać 10 stron i tego się trzymałem. Ponieważ próbuję rozkręcić trzy swoje projekty jednocześnie pracując i prowadząc podcast, tej informacji się postanowiłem trzymać. Jestem przekonany (potwierdzają to przychylne recenzje ludzi, którzy scenariusz przeczytali), że historia ma duży potencjał i że uda mi się nią wydawców nią zainteresować. Rysunki Marianny Strychowskiej idealnie wpisują się jej mroczny klimat i jestem pewien, że gdy pierwszych dziesięć stron powstanie znalezienie wydawcy będzie tylko kwestią czasu. 
Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec

7 komentarzy:

Tomek pisze...

Skoro jesteście tacy pewni swojego projektu, to szczerze mówiąc lekko rozczarowujący jest pomysł żebrania paru stówek, bo co, szkoda wam trochę prywatnego czasu zmarnować żeby stworzyć te strony? Niektórzy całe miesiące robią swoje projekty i potem próbują gdzieś je pokazać, nie dopraszając się o datki, a wy od razu zbiórka. Po drugie zdanie " że historia ma potencjał... " i bla bla, to każdy, kogo zapytasz o swój projekt, tak myśli, więc to nic zachęcającego. Oczywiście nie piszę tego ze złośliwości, nie jestem złośliwy. Wspieram polskie komiksy i polskich autorów kupując ich dzieła. Ale wspieram komiksy i twórców, którzy na to najpierw ciężko pracują, a nie twórców którzy zaczynają od wystawiania tacy. Obym był odosobniony i oby wam się udało zebrać tą kasę, skoro tak ciężko parę stron WŁASNEGO projektu stworzyć bez niej. Pozdrawiam.

Kuba Ryszkiewicz pisze...

Przepraszam, w takim razie po co istnieją portale crowdfundingowe - są skierowane do ludzi, którzy odnieśli już sukces, czy mają pomóc wystartować? Rozumiem też, że powinienem pisać, że historia jest beznadziejna i nikt nigdy o niej nie powinien usłyszeć, a żebrzę o pieniądzę, bo jestem leniwy.

Tomek pisze...

A gdzie ja tu mówię o ludziach sukcesu?
Narysujcie najpierw te 10 plansz, albo na miłość boską chociaż jedną i to pokarzcie. Pokarzcie fragment scenariusza, jak wam się nie chce planszy zrobić, przecież scenariusz jest gotowy. Pokażcie że coś macie, a nie mętny opis zajebistego scenariusza i portfolio babki która nawet jednej planszy na temat nie śmignęła. Może w portfolio rysuje świetnie a w komiksie zupełnie inaczej. Jak czytam o głodzie w tle wydarzeń i widzę na pokazanych na wpół kartonowych ilustracjach uśmiechniętego kolesia, to jakoś mi jedno z drugim nie gra. Idąc takim tropem jak pisałem wyżej, ludzie zaczną prosić o wsparcie czasu potrzebnego na wpadnieęcie na genialny plan, a to chyba trochę niszczy ideę Crowdfundingu. Ale ostatecznie nie przejmujcie się moim głosem, jeden nic nie znaczy.

mstrychowska pisze...

Drogi, niezłośliwy chłopie, dziękuje za twe lotne rady. Jak dobrze, że wkoło pełno Matek Teres polskiego komiksu, ludzi bardziej pracowitych od nas. Na miłość boską, jak dobrze!

Tomek pisze...

O, jest i Rysowniczka. Narysowanie planszy do własnego projektu, zeby ją pokazać ewentualnym czytelnikom/nabywcom uważasz za lotną? No to dobrze wiedzieć, jakie masz do nas, czytelników podejście :) Nie wiem do czego mieszasz Matkę Teresę, natomiast bardziej pracowitych ludzi jeśli o komiks idzie od was to na pewno jest sporo, więc Twój uszczypliwy komentarz droga Rysowniczko po mnie spływa :) I całe szczęście, że są, inaczej nie obejrzelibyśmy raczej tylu polskich komiksów, ile co roku oglądamy. To wszystko z mojej strony w tym temacie, moi drodzy, życzę wam powodzenia, ja idę sobie porysować.

Elfica pisze...

Dlaczego, gdy gdziekolwiek w dyskusji pojawiają się pieniądze od razu autorzy zostają biczowani. Od kiedy tworzenie komiksów jest wyłącznie pracą charytatywną. Jak ktoś woli tworzyć do szuflady to proszę bardzo. Ja osobiście jestem bardzo podekscytowana tą współpracą i życzę twórcom jak najlepiej. Powodzenia!

Kuba Ryszkiewicz pisze...

Dzięki. Dodam tylko, że zainteresowanych moimi tekstami zapraszam na moją stronę, gdzie trochę ich jest - kubaryszkiewicz.wix.com/powyzejuszu