Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

sobota, 24 grudnia 2016

Po prostu As! - relacja

W mieście nie ma wody? Dobrze, że jest piwo - słów kilka z sobotnich spotkań z komiksem. 
Przy okazji imprezy Niech żyje komiks! można było udać się na piwo do warszawskiego Pubu Cześć, w którym odbyła się hydrowystawa Po prostu As! (3-17.12.2016). Można było na tę wystawę pójść również tydzień później. Choć komary nie rypią, bo to zima, to i tak przejdźmy do środka.
Mimo faktu, że jesteśmy na wystawie, to trudno jednak się poczuć, że na niej jesteśmy, bo całość to tylko jedna ściana. W dodatku oglądając grafiki stoimy ludziom dosłownie nad piwem. Tak czy inaczej, z szacunku dla sztuki należy zdjąć kapelusz i przyjrzeć się temu z ukosa.
Ufni w to, że nasze szare komórki będą godnym przeciwnikiem w pojedynku z malowanym i rysowanym Asem, ruszamy wzdłuż ściany--
--na trzeźwo, gdyż prawdziwego mężczyznę zabija alkohol, a dodatkowo potrzebne nam są te szare komórki, żeby coś bezwzględnie inteligentnego móc napisać z naszej małej wyprawy na Ziniola.
Niech was nie zwiedzie ta mina zafrasowana Asa, gdyż o niczym innym na tym rysunku nie myśli jak o tym, że pani Jola jest bardzo zgrabna! Ha! Asie, wpadłeś!
Z zamyślenia naszego bohatera wyrywa nagły atak wroga. Pracą bohatera jest odpierać ataki wroga i udaremniać jego plany, co możemy na tej wspaniale skomponowanej planszy zobaczyć. A ponieważ rozmowa umila pracę, to zapewne As odpowie coś panu Mózgowi.
A my ostro będziemy musieli zadrzeć nosy do góry, żeby zobaczyć, co w górnym rzędzie prac przygotowali dla nas artyści. A tu nosy jak buraki! Zdaje się, książę, że ci chłopcy mają kaca! I do diabła z tym górnym rzędem, książę, estetą jednak ktoś tu nie jest!
No tak, ekhem, napijmy się może oranżady, ja płacę.
Ta oranżada była bez bąbelków... Zaraz, jakoś kiepsko widzę, czy coś...? A, bo to był alkohol, więc jestem usprawiedliwiony!
A tu nas oświeciło, że w półmroku pubu, na dużej ścianie, nad stolikami, to jednak nie widać zbyt dobrze sztuki.
No właśnie, nie widać. Czy to jest Batman? Gorzej...
O! I o to chodzi, i o to chodzi. To kolejna ciekawa praca, która sprawia, że już się troszkę pocieszyłem, lecz jesteśmy w kłopocie, bo nie mamy zbyt wiele czasu na skończenie tej wycieczki.
A tu jeszcze trzy dzieła sztuki i ta zgrabna pani Jola znowu, tym razem po lewej w swoich seksownych okularkach...
No i czas po tym zwiedzaniu odpocząć. Prawdą jest, że język złota (tym razem chmielowego) to jedyne esperanto. A i picie może doprowadzić nas do pewnych ciekawych obserwacji, na przykład takich, że obok wystawy Asa, w lokalu jest też ładna ekspozycja plakietek piwnych--
Taka wystawka jest bardziej na miejscu w piwnym lokalu niż wystawka niepijącego bohatera dawnej Warszawy. Co z tego, że fikcyjnej? W duchu jego zdrowego trybu życia natomiast w lokalach tego typu przynajmniej się nie pali.
I to by było na tyle. W tym biznesie chodziło o rozrywkę, ale tym razem się nie udało. Następnym razem też pewnie się nie uda, bo półmroczny lokal z piwem nie jest miejscem na wystawę.
Kuba Jankowski

Brak komentarzy: