Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com

niedziela, 8 lutego 2015

Black Science: Zasada nieskończonego spadania - Remender/ Scalera/ White

Nauka niczym magia - w odpowiednich rękach przyczynia się do głębszego poznania rzeczywistości, polepszenia jej i wpuszczenia ludzkości na nieznany dotąd tor rozwoju, w nieodpowiednich - może być przyczynkiem do zagłady. Autorzy "Black science" hołdują tej tezie, kreśląc epicką historię o podróży w czasie i przestrzeni. Podróży, w której bohaterom towarzyszą nieznane światy, stworzenia o niedoprecyzowanych intencjach oraz emocje, zmieniające ich spojrzenie na świat. Serial Ricka Remedera, Matteo Scalery i Deana White'a to wybuchowa mieszanka kosmicznej epopei i obyczajowej historii. 
Jeśli, czytelniku, masz ochotę się zagubić - zapoznaj się z pierwszym rozdziałem tej opowieści. Autorzy postawili bowiem na hitchcockowskie trzęsienie ziemi: począwszy od  pierwszej planszy, w albumie dzieje się bardzo dużo - na tyle, że nawet mimo narracji głównego bohatera ciężko jest się odnaleźć w fabule. Krok po kroku odkrywane są jednak kolejne elementy układanki. Dotychczas anonimowe postaci nabierają cech charakterystycznych, motywacje zostają uwiarygodnione, a sens i cel podróży grupy  śmiałków - wyjawiony. Z każdym kolejnym rozdziałem komiks nabiera sensu, staje się bardziej atrakcyjny, wciąga i nie pozwala przerwać lektury...
Ale o co w ogóle chodzi? Gównie o naukę, chęć poznania wszechświata, rozwiązania problemów trapiących ludzkość od wieków. Grant McKay, lider Anarchistycznej Ligi Badaczy, posiłkując się fundamentami infinitologii, posiadł umiejętność podróżowania do innych światów i rzeczywistości. Dzięki zbudowanemu przez siebie przyrządowi - Latarni - mógł w założeniu przenieść się do miejsc, gdzie lek na raka sprzedaje się w aptece bez recepty, a nowe technologie wykraczają poza ramy ludzkiego pojęcia. Transferując te rozwiązania na współczesną mu ziemię, mógł przyczynić się do gwałtownego rozwoju planety. Lecz - jak zwykle w tego typu historiach - coś musiało pójść nie tak. Czy można bezkarnie poczynać sobie z czasem i przestrzenią? Skakać od rzeczywistości do rzeczywistości bez uszczerbku na psychice?
Nie tylko wyjaśnieniami powyższych kwestii oddaje się na łamach "Black Science" Rick Remender. Stawiając na naukową otoczkę, nie rezygnuje z soap-operowego aspektu opowieści, kreśląc sugestywne postaci i barwne relacje między nimi. Dość przypadkowy skład grupy Alternautów nie jest monolitem - motorem napędowym podziałów są animozje pomiędzy naukowcem-anarchistą a nadzorującym projekt panem w garniturku. W tle (z opcją wysunięcia się na czoło w kolejnych tomach) są jednak obecne równie silne emocje, oparte na miłości, nienawiści, zdradzie i poświęceniu.
Rick Remender zbudował szereg światów, których wspólnym wyróżnikiem jest tajemniczość. W każdej rzeczywistości, do jakiej trafiają, bohaterowie spotykają postaci, o których wiedzą tyle, co czytelnik. Tu nie ma nadającego z offu wszechwiedzącego narratora, ani protagonistów, którzy pozjadali wszystkie rozumy. Planeta zamieszkała przez wielkie rechoczące żaby? Ok, widocznie jest taka planeta. Pojedynek niemieckiego żołnierza z Indianami Mecha-Hopi? Normalka. Zaskoczenie jest w "Black Science" oczywistością i pojawia się na kartach komiksu z niesamowitą regularnością.
W przednich pomysłach Remendera odnalazł się duet Matteo Scalera (rysunek) i Dean White (kolor). Bądźmy szczerzy - wielokrotnie budowanie futurystycznych światów kończyło się na kartach komiksów fiaskiem, tutaj jednak mamy do czynienia z czymś - mam nadzieję - niezapomnianym. Warstwa graficzna "Black Science" jest brutalnie groteskowa, niczym Disney rysowany przez Teda McKeevera, lub Sean Murphy romansujący z Alessandro Barbucci. Nowocześnie rozkadrowane plansze urzekają kompozycją, a splash-page, zwłaszcza te prezentujące miejskie scenerie - imponują.
"Black science" to komiks do wielokrotnego czytania. Pięknie narysowany, z solidną dramaturgią, znakomitym pomysłem wyjściowym, zaserwowanym bez łopatologii. Do szeregu świetnych serii spod skrzydeł wydawnictwa Image, które w ostatnich miesiącach zostały opublikowane w Polsce, dołącza kolejna, z której edytor - i amerykański i polski - może być dumny. 
"Black science. Tom I: Zasadanieskończonegospadania". Scenariusz: Rick Remender. Rysunek: Matteo Scalera. Kolory: Dean White. Przekład: Krzysztof Janicz. Wydawca: Taurus Media, Warszawa 2015.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep. Gildia.pl, Incal, Centrum Komiksu

wtorek, 3 lutego 2015

Najlepsze komiksy 2014 roku - TOP 20

Najlepsze komiksy 2014 roku:
Waga: 14,2 kg
Cena (stan na dzień 03.02.2015 wg Sklep.Gildia.pl bez niedostępnej tam "Planety uciętych kończyn"): 1250,39 zł.
Poza listą: Życie. Powieść graficzna, Palestyna, Wąż wodny, Kiedy David stracił głos, Piaskowa opowieść, Zamach na prezydenta 2, Kroniki jerozolimskie, Zapętlenie.
Wznowienia, które warto mieć, a które nie zostały uwzględnione na liście najlepszych komiksów 2014 roku:
1. Umowa z Bogiem
2. Prosto z piekła
3.
Kot Rabina
4. Yans

5. Trylogia Nikopola
6. Szninkiel

7. Sandman
8. Rork
9. Garaż Hermetyczny 
10. Klasyka komiksu polskiego: Gucek i Roch
11. Batman: Powrót Mrocznego Rycerza
12.
Osiedle swoboda
13. Wolverine: Broń X
14. Batman: Zabójczy Żart
15. V jak Vendetta
16.
The Very Best of Wilq
17. Sin City
18. Piotruś Pan
19. Liga Niezwykłych Dżentelmenów 

20. Fins de siecle

środa, 28 stycznia 2015

Kibicujemy (413)

Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku banalnie prostych czynności celem zrobienia kawy, po czym zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do dalszej pracy i wymyślania pomysłów! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty!
Sławek Lewandowski życzy, donosi i pozdrawia. "Prestidigitator" już niebawem odkryje sens życia na półkach największych księgarni świata.
SL: Ale jaja !!! 
Dziubałem, kombinowałem, cudowałem, pisałem, skreślałem, poprawiałem, dokładałem, wywalałem a kiedy już małego świrka od tego dostawałem, to się trochę poopierdalałem, a potem znowu do rysowania się brałem i po jakimś czasie wracałem do tego, co napisałem wyżej a potem znowu do tego, co niżej, by po jakimś czasie wrócić do tego, co wyżej. 
Dlaczego jaja? 
Dlatego, że jestem już bardzo blisko końca tworzenia tej bajki. Lubię chwile poprzedzające zbliżający się nieubłaganie, definitywny - KONIEC !!! 
Ciekawi mnie bardzo czy po przeczytaniu tego komiksu taki jeden gościu faktycznie odnajdzie sens życia i punkt G – mam nadzieję że tak. Życzę mu tego z całego serca. A jeśli odnajdzie te rzeczy nie pod wpływem wrażeń po przeczytaniu mojego komiksu, tylko w skutek zupełnie innych okoliczności, to też będę szczęśliwy. 
Właściwie życzę tego wszystkim fanom komiksu w zaczynającym się właśnie 2015 roku. Sens życia i punkt G – tej wersji się trzymajmy !!! 
Pozdrawiam, Sławek
Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Marcin Rustecki

środa, 21 stycznia 2015

Detektyw Miś Zbyś na tropie: Złoty sokół teksański - Jasiński/ Nowacki/ Rybb

Pierwsza część serii "Detektyw Miś Zbyś na tropie" zagnieździła się w głowie mojego recenzenckiego konsultanta (wówczas 3-latka) na tyle, że kilka razy wracał do lektury, a na wieść o rychłej premierze drugiego tomu wyraził zainteresowanie jego posiadaniem. Co prawda nie było to zainteresowanie porównywalne do uczuć, jakie żywi do Smerfów, Gumballa i SpongeBoba, ale jednak jakieś. 
Zabierając się za "Złotego sokoła teksańskiego" mieliśmy zatem nadzieję na co najmniej porównywalną zabawę, urozmaiconą większą ilością rozkładówek-łamigłówek i ciekawszym w stosunku do tomu pierwszego poprowadzeniem głównych bohaterów serii. Warto nadmienić, że mój recenzencki konsultant nieco podrósł i z trzylatka stał się 4,5-latkiem, co zapewne miało swój wpływ na odbiór komiksu Macieja Jasińskiego, Piotra Nowackiego i Rybba.
Dużym plusem jest umiejscowienie akcji w rejonach Dzikiego Zachodu. W świetnie rysowane scenerie mały konsultant wsiąkł od pierwszej planszy. Scena napadu na pociąg była dla niego nie lada przeżyciem, a szereg postaci drugoplanowych co chwila wywoływał wytrzeszcz oczu. Nieco mniejszą uwagą (ponownie) obdarzył główne postaci westernu - Misia Zbysia i Borsuka Mruka, na których tym razem spadła misja złapania złodzieja figurki tytułowego sokoła teksańskiego. Powtórzenie motywu przewodniego z pierwszego tomu (tam ścigano złodzieja miodu) okazało się kiepskim rozwiązaniem. 4,5-letni konsultant bardziej zainteresował się listem gończym, wiszącym na ścianie u szeryfa i do końca żywił nadzieję, że motyw Tukana Tuco, za którego głowę zgarnąć można było 500 dolców, powróci i rozpędzi fabułę komiksu. Co jeszcze zapadło w pamięć recenzenckiego doradcy? Wykolejenie pociągu, pościg kolejką w kopalni, indiańskie wigwamy i fantastyczne rozkładówki. Jeśli zaś chodzi o ziewnięcia podczas lektury - wynotowałem je tylko w momentach konwersacji misia z borsukiem. Było też jedno zdziwienie - na ostatniej planszy: "Jak to? To już koniec?"
Opinia starego recenzenta pokrywa się ze spostrzeżeniami młodego pomocnika. Serię ponownie dźwiga na swoich barkach świetny drugi plan, a dużo dobrego robią znakomite, klarowne i komunikatywne rysunki. Niestety, istotnym minusem "Złotego sokoła teksańskiego" jest zakończenie. Zbyt nagłe, za szybkie i słabo napisane (a dodatkowo w dość dyskusyjny sposób usprawiedliwiające napad z bronią w ręku i kradzież). Trudno oprzeć się wrażeniu, że byłoby lepsze, gdyby zostało poprzedzone choćby jedną dodatkową sceną.
Drugi album z przygodami Misia Zbysia i Borsuka Mruka to uczta dla oczu, ale też fabularna powtórka z rozrywki. Czy jednak ten drugi fakt należy traktować jako zarzut? Niekoniecznie. Ten komiks przeznaczony jest nie dla fanów serii, którzy mają zamiar się z nią zestarzeć, a dla dzieciaków w określonym wieku. Być może autorzy nie poszli do przodu, sprawiając wrażenie stagnacji i powtarzalności, bo taki właśnie był zamysł? Jeśli tak, "Złoty sokół maltański" uraduje "nowych" 3-4-latków, natomiast tym, którzy spodziewali się, że ich bohaterowie podrośli razem z nimi o te 1,5 roku zapewni nieco mniej przyjemności. Przy czym niewątpliwie wszyscy (wliczając w to starych recenzentów) będą zachwyceni ilustracjami duetu Nowacki/ Rybb.
"Detektyw Miś Zbyś na tropie: Złoty sokół teksański". Scenariusz: Maciej Jasiński. Rysunki: Piotr Nowacki. Kolory: Norbert Rybarczyk. Wydawca: krótkie gatki, Warszawa 2014.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl, Incal

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Zapowiedzi 2015: Mucha Comics

W kolejnej odsłonie komiksowych zapowiedzi na rok 2015 plany Muchy Comics ujawnia redaktor naczelna Christine Meyer. Póki co jest to rozkład jazdy wydawnictwa na pierwszą połowę roku. Całkiem możliwe, że poza podanymi tytułami, na wiosnę pojawi się jeszcze jeden, w sprawie którego trwają jednak jeszcze negocjacje.
"The Wake" (Snyder/ Murphy)
Na koniec stycznia wydawca zapowiada komiks "The Wake" (scenariusz: Scott Snyder, rysunek: Sean Murphy), pierwotnie opublikowany w Vertigo. Przełom lutego i marca to drugie tomy dobrze przyjętych serii: "Sagi" Briana K. Vaughana i Fiony Staples oraz "Fatale" Eda Brubakera i Seana Philipsa. 
W kwietniu możemy spodziewać się drugiej części przygód detektywa - cybopaty z serii "Chew" Johna Laymana i Roba Guillory, a na Festiwal Komiksowa Warszawa edytor przygotował dwa komiksy: drugi tom serii "Sex" Joe Caseya i Piotra Kowalskiego oraz "Justice" Alexa Rossa, Jima Kruegera i Douga Braithwaite'a. Zapowiedzi Muchy na pierwsze półrocze zamyka zbiór "Tales of The Batman" Tima Sale'a, zaplanowany na czerwiec.

niedziela, 28 grudnia 2014

Zapowiedzi 2015: Wydawnictwo Komiksowe

W dziale z zapowiedziami komiksowymi na rok 2015 dzisiaj gościmy Wojciecha Szota z Wydawnictwa Komiksowego. Oto część przyjemności, które ten edytor dostarczy czytelnikom w najbliższych 12 miesiącach:
"Wieże Bois-Maury" (Hermann i Yves H.)
Mijający rok był dla nas czasem wielkich zmian. Nawiązanie współpracy z jednym z największych w Polsce wydawnictw, Prószyński i S-ka to oczywiście wielka szansa na rozwój i poszerzenie naszej oferty. Plan na 2015 rok z pewnością to pokazuje. Koniec grudnia to moment, gdy jesteśmy w trakcie negocjacji niektórych kontraktów i nie możemy niektórych tytułów ujawnić, ale:
- wszystkie rozpoczęte przez nas serie będą kontynuowane. "Pewnego razu we Francji" Nury'ego i Vallee'a (luty), "Krucjata" Jeana Dufauxa i Philippe Xaviera (kwiecień), dokończymy "Wieże Bois-Maury" Hermanna (styczeń) oraz rozpoczniemy rozszerzenie serii pod prostym tytułem "Bois-Maury" (od września). Zamkniemy również dylogię "Gilles McCabe" Daniela Gizickiego i Barbary Okrasy (maj).

"Pewnego razu we Francji", "Gilles McCabe", "Krucjata"
Największe przeobrażenie będzie dotyczyło Dawnego Komiksu Polskiego. Trzeci tom będzie wyraźnie odróżniał się od swoich poprzedników. Data premiery – zapewne wrzesień.

"Azimut" (Lupano/ Andreae)
- rozpoczniemy dwie nowe serie komiksowe – "Azimut" autorstwa Lupano i Andréae to oszałamiająca barwami i stylistyką seria komiksów, jedna z najlepszych i najoryginalniejszych jakie powstały w ostatnich latach. Graficzny majstersztyk, który z pewnością trafi do fanów komiksu, a i spodoba się wszystkim, którzy doceniają dobre ilustracje. "Rani" to powrót do historycznych przygodówek z najwyższej półki. Autorzy – van Hamme i Valles (znany z "Władców chmielu") gwarantują rozrywkę na  doskonałym poziomie scenariusza i rysunku.

"Rani" (van Hamme/ Valles)
"Comanche" (Hermann)
 - dla miłośników (i miłośniczek) francuskiego komiksu będziemy mieli też - podobnie jak w ubiegłym roku - premierowy album Hermanna (francuska premiera w styczniu 2015, nasza w maju). Tym razem Hermann wraca do westernu. A na tym nie koniec – "Comanche" to jeden z tych tytułów, którym się przyglądamy i być może pojawią się jeszcze w tym roku.
- bardzo jesteśmy ciekawi jaki odbiór będzie miała w Polsce komiksowe adaptacja kryminału "Fatale" (nad polskim tytułem pracujemy). Komiks autorstwa syna autora książki i Maxa Cabanesa to krwista opowieść, która powinna wciągnąć wszystkich tęskniących za dobrym, komiksowym kryminałem.
"Fatale" (Cabanes/ Manchette)
- chyba najczęściej komentowaną naszą zapowiedzią jest wznowienie "Ekspedycji" Bogusława Polcha, Alfreda Górnego i Arnolda Mostowicza. Historia znana też pod tytułem "Według Ericha von Daenikena" ukaże się w maju lub październiku i będzie oczywiście nawiązywała do naszego bestsellerowego, kolekcjonerskiego wydania "Funky’ego Kovala".
"Przebiegłe dochodzenie Ottona i Watsona"
- jesteśmy oczywiście otwarci na polskich autorów, ale jednak ostrożnie. Zmianie ulegnie rysownik "Profesora Andrewsa" na podstawie opowiadania Olgi Tokarczuk (ujawnimy niedługo), "Człowiek-wilk" tymczasowo "wylatuje" z naszych zapowiedzi. Za to pojawią się w tym roku aż dwa komiksy Grzegorza Janusza i Krzysztofa Gawronkiewicza. To najważniejszy duet w polskim komiksie ostatnich kilkunastu lat. Premierowym albumem będzie "Kwintesencja", której scenariusz to majstersztyk godny najważniejszych nagród literackich. I – tego jeszcze nie ogłaszaliśmy – wznowimy (w wydaniu kolekcjonerskim i wielkim formacie) "Przebiegłe dochodzenie Ottona i Watsona". "Esencja" po latach wróci do księgarni!
Kadr z komiksu "Hej, Misiek!"
Ciekawie zapowiada się też komiks Dominika Szcześniaka "Hej, Misiek!" (tytuł roboczy - część komiksu dostępna jest tutaj), zaplanowany na początek października.

Na koniec zachowałem oczywiście moje skarby – "Gigantyczna broda która była złem" (marzec) to komiks jaki zdarza się raz na kilka lat. Scenariuszowe i rysunkowe mistrzostwo osiągnięte przez debiutanta. Przygodowo-filozoficzny obraz korpo-społeczeństwa. Komiks nie tylko dla hipsterów z brodami.
"Market Day" (James Sturm)
"Dzień handlowy" to wielki powrót do Polski Jamesa Sturma, chyba najbardziej znany album kanadyjskiego rysownika i wykładowcy akademickiego to dziejąca się na początku XX wieku opowieść o 24 godzinach z życia żydowskiego rzemieślnika. Doskonale odtworzone (Sturm inspirował się fotografiami Roman Vishniaca) życie sztetla, które mimo XX wieku wciąż upływa zgodnie z naturalnym rytmem, którego ukoronowaniem jest tytułowy „dzień targowy”.
"Styx" (Foerster/ Andreas)
"Styks", w którym spory udział miał Andreas, biografia Alana Moore’a, "Sokrates" Joanna Sfara i Christophe'a Blaina, "Local" Briana Wooda i mangowa niespodzianka z najwyższej półki (oczywiście tzw. one-shot) to tytuły nad którymi już pracujemy. W naszym portfelu za chwilę znajdzie się też kilka niezwykłych tytułów, które w 2016 roku ułożą się w chyba najbardziej nowatorską serię wydawniczą z jakimi mogliście mieć do czynienia.
"Sokrates" (Sfar/ Blain)
Zapewne na tym nie koniec (już chyba zdradziliśmy, że Paul Pope to jeden z naszych typów na ten rok?), ale pozwolicie, że się powstrzymamy z ogłaszaniem. Przesunięcia czy odwołania wydań niektórych tytułów to przykra konsekwencja zbyt dużego czasem entuzjazmu wydawcy.
"Local" (Wood/Kelly)
Czekam już aż 2015 rok się rozkręci, gdy przyjadą pierwsi z naszych Autorów (Judith Vanistendael, Stephen Collins, może Sturm), zacznie się szaleństwo przedfestiwalowe… Koniec roku to z jednej strony podsumowania a z drugiej zbieranie sił i nakręcanie się na przyszłość. Mam nadzieję, że będziecie z nami.

sobota, 27 grudnia 2014

Pomóż Normowi!

Jeśli wstaliście już od świątecznych stołów, to kliknijcie, aby pomóc Normowi Breyfogle. Legendarny twórca komiksów, który wrył się w pamięć czytelników zeszytów TM-Semic miał udar mózgu. Ma sparaliżowaną całą lewą stronę ciała, co dla leworęcznego artysty jest koszmarem. 
Rodzina Norma zorganizowała zbiórkę pieniędzy na leczenie - każdy grosz się przyda. Dolar od każdego z 200 tysięcy jego fanów póki co powinien wystarczyć, ale - przez wzgląd na brak ubezpieczenia i wysokie koszty leczenia - zapewne potrzeba będzie więcej. Możecie również ciepło pomyśleć o Mistrzu, napisać dobre słowo na jego facebookowej ścianie lub wysłać kartkę z życzeniami na adres:
Norm Breyfogle
C/O HCMF Room #321
1100 W. Quincy St.
Hancock, MI. 49930
Norm Breyfogle (szkic), Filip Myszkowski (kolor)
Norm Breyfogle stworzył jedną z najbardziej ekspresyjnych wersji Batmana, publikowaną w Polsce na początku lat 90. w zeszytach TM-Semic. W 2008 na łamach drukowanego Ziniola opublikowaliśmy wywiad z tym przesympatycznym gościem. Norm bez wahania podarował Ziniolowi rysunek na okładkę trzeciego numeru magazynu. To dobry moment, żeby się zrewanżować i pomóc artyście. 
W imieniu rodziny Norma proszę czytelników Ziniola o pomoc.