Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

wtorek, 25 września 2018

The Trenchcoat Brigade #2 - Ney Rieber/ Ridgway

Nie byłem zbyt życzliwy dla pierwszego numeru The Trenchcoat Brigade. Okładka drugiego, na której Piotr Konstantin (tak, jeden z tych) znów tuli się do flaszki wódki nie zapowiadała szału, ale muszę przyznać, że jest lepiej. Czyta się dobrze. Zawieszenie akcji jest odpowiednie. A z prochowców wciąż się żartuje. Może nie najlepiej, ale jednak żartuje. Żarty są bardzo spoko w sytuacji, kiedy mamy do czynienia z tak dużą dawką patosu i pompy.
Największą siłą tego zeszytu jest opowieść rozgrywająca się dawno temu na Ukrainie i wykorzystująca twist czasowy pojawiający się chociażby we Władcy gór z kochanej i szanowanej serii pod tytułem Thorgal. Gdyby cały odcinek był utrzymany w tym klimacie, byłoby fantastycznie. Niestety, są jeszcze wykwintni magowie, posługujący się skomplikowanymi równoważnikami zdań i próbujący wydostać się z intelektualnego limbo. Motyw magii w komiksach Vertigo jeszcze nigdy nie był tak denny.
Największa siła tego komiksu jest jego słabością. Phantom Stranger, Doctor Occult, Mister E i John Constantine zebrani w drużynę nie mają nic do powiedzenia, są bezsensownie udręczeni i żenująco mroczni. Z kolei opowieść uzupełniająca może dawać satysfakcję. 
Brygada gości w prochowcach to tacy vertigowscy X-Meni. Nie jestem na tak, ale z chorej ciekawości czytam dalej.
"The Trenchcoat Brigade" #2. Scenariusz: John Ney Rieber. Rysunki: John Ridgway. Kolor: Alex Sinclair. Wydawca: DC Vertigo, kwiecień 1999

poniedziałek, 24 września 2018

The Minx #1 - Milligan/ Phillips

Peter Milligan potrafi zmieścić sporo treści na stosunkowo niewielkiej liczbie stron - świetnie pokazuje to The Minx, mieszcząc w samym pierwszym zeszycie tyle komiksowego „mięsa”, że udałoby się nim obdzielić kilka podobnych miniserii. Poza tym komiks ten doskonale oddaje główną cechę komiksów Vertigo z lat dziewięćdziesiątych, a mianowicie kwasowość. Kwasowość wyjątkową, której nie da się pomylić z czymkolwiek innym.

Co znajdziemy w The Minx? Tajemniczego, przerażającego potwora nazywającego siebie Sexdeath… albo mesjaszem. Annę, która właśnie ma przeżyć swój pierwszy raz z mężczyzną, z którym jest w związku, tyle że Anna bardzo boi się seksu. Małpę. Małpę, która została kiedyś wysłana w kosmos, a teraz powraca i wygląda na to, że ma do przekazania ważne rzeczy, zaś adresatem jej wiadomości ma być cała ludzkość. Śmierć babci Anny. Matkę Anny, która nagle stwierdza, że ojcem jej córki jest tak naprawdę ktoś, kogo Anna w ogóle nie zna. Szczyptę polityki. Oraz oczywiście tytułową Minx, która mieszka… mieszka… wspominałem już o tożsamości?

A to dopiero pierwszy zeszyt.

The Minx to cudowna, chora miniseria. Wspaniały komiks. Świetnie skonstruowana, zilustrowana przez Seana Phillipsa historia. Fakt, że momentami może trochę niedorzeczna… nieważne. Kwasowość. Mięso. Niepokojąca treść. Rewelacja.
(Michał Misztal) 
"The Minx" #1. Scenariusz: Peter Milligan. Rysunki: Sean Phillips. Kolor: Kevin Somers. Wydawca: DC Vertigo, październik 1998

niedziela, 23 września 2018

The Fountain - Aronofsky/ Williams

Który filmowiec nie pisał jeszcze komiksów? Ręka do góry, coś się dla Was znajdzie! Darren Aronofsky?! Serio? No dobra, dawaj, co tam masz, chłopie.

Ten komiks mógł był nie powstać, gdyby Hollywood nie skasował Aronofsky’emu pracy nad The Fountain. Skasował, więc Darren podobno powiedział „I knew it was a hard film to make and I said at least if Hollywood fucks me over, I'll make a comic book out of it”. No wydymali go, więc zrobił z Kentem Williamsem malowaną wersję filmu w postaci komiksu. A my czytamy. A potem Darren podobno i tak film, ze zmienionym scenarem zrobił.

No więc jest ten koleś, i ten koleś (pozornie?) przez czas podróżuje, szuka ukochanej. I najpierw z Majami ma do czynienia. Potem jest w kosmosie, a potem w czymś na kształt naszych czasów. I około połowy komiksu wątki zaczynają się kleić. Jest też książka, którą umierająca na nowotwór żona głównego bohatera napisała i nie dokończyła. Bohater czyta, a hiszpański rycerz szuka drzewa wiecznego życia. Po drodze będzie jeszcze kilka wątków i trochę majaczenia.

Wydaje mi się, że romans kina i komiksu, reżyserów filmowych z rysownikami komiksowymi, historii kinowych adaptowanych na komiksowe i vice versa, jest jednak na minus dla komiksu. Albo film jest spłaszczoną wersją komiksu (jak bardzo trzeba się starać, żeby V jak Vendetta, czy Strażnicy stali się celuloidową [tudzież cyfrową chyba nawet bardziej] kupą?), albo komiks kulawą komercyjną adaptacją filmu pod tym samym tytułem. Nie wiem, nie znam na tę zagadkę odpowiedzi, Sfinks mnie może poszastać. Odpowiedzi nie udzieli też lektura komiksu The Fountain. Już dawno nie robi na nie wrażenia komiks malowany, bo w komiksach dużo bardziej cenię storytelling, niż wyabstrahowaną z sekwencyjnego opowiadania samą grafikę. Ten komiks mógł był nie powstać…
(Kuba Jankowski)
"The Fountain". Scenariusz: Darren Aronofsky. Rysunki: Kent Williams. Wydawca: DC Vertigo, styczeń 2006

sobota, 22 września 2018

Egypt #6 - Milligan/ Corona

Pamiętam, że po przeczytaniu całości kilka lat temu byłem zachwycony – nie dlatego, że zachwycałem się wszystkim, co napisał Milligan, ale Egypt naprawdę przypadł mi wtedy do gustu. Jak zwykle mamy tu kwestię tożsamości, tego, kim naprawdę jesteśmy, poszukiwania siebie, a wszystko to w otoczeniu typowego Egiptu, który okazuje się wcale nie być dokładnie takim krajem, o jakim uczono nas na lekcjach historii. Do tego Vincent Me, główny bohater, którego dość trudno polubić, ale któremu jednocześnie chce się kibicować, bo wielu otaczających go Egipcjan to ludzie jeszcze gorsi. Sporo nadprzyrodzonych zjawisk, świetnie zbudowana atmosfera w rodzaju „O-co-tu-właściwie-chodzi?!”, a pod koniec mocno zaskakujący zwrot akcji, na który naprawdę warto było czekać. I można wybaczyć tej miniserii takie rzeczy jak rysunki, które nie zestarzały się z godnością, bo jest tu naprawdę sporo dobra.

Co nie spodobało mi się przy drugim podejściu? Cóż, nie była to dla mnie historia z tych, przy której świetnie się bawiłem, chociaż od początku znałem odpowiedź na zadane przeze mnie w poprzednim akapicie pytanie. Nie: tutaj odpalenie tej bomby stanowiło punkt kulminacyjny Egyptu, wydarzenie, wokół którego kręciła się cała opowieść. Zdając sobie sprawę z tego, jak Vincent trafił do kraju piramid, nie bawiłem się już aż tak dobrze. Do tego pod koniec komiks trochę za bardzo hamuje, a sam finał pozbawiony jest mocnego uderzenia, jakiego można było spodziewać się po drodze do niego.

Tak czy inaczej, Egypt zdecydowanie warto znać. To z wielu powodów bardzo dobra i nietuzinkowa historia.
(Michał Misztal)
"Egypt" # 6. Scenariusz: Peter Milligan. Rysunki: Roberto Corona, Phil Gascoine. Wydawca: DC Vertigo, styczeń 1996

piątek, 21 września 2018

The Trenchcoat Brigade #1 - Ney Rieber/Ridgway

Dr Occult, Phantom Stranger, Mister E i John Constantine - ci goście naprawdę lubią prochowce. Żart Constantine'a z Ksiąg Magii, komiksu, w którym ekipa mistyków prowadziła Tima Huntera przez różne magiczne aspekty, został usankcjonowany i zyskał powagę poprzez miniserię z 1999 roku zatytułowaną The Trenchcoat Brigade. Ekipa gości w prochowcach wkroczyła do akcji, przyczyniając się, przynajmniej w pierwszym zeszycie, do stworzenia pięknej katastrofy.
Zanim drużyna się zjednoczy, dostaniemy odpowiednie wprowadzenie: oto jeden z brygady przejawia wyjątkową niestabilność i rozsiewa ekstremalny defetyzm strasząc współtowarzyszy katastroficznymi banialukami. Reszta się o niego martwi. Tymczasem materializuje się wróg: gadający do wódki, zielonooki Rosjanin, robiący burdę w pustej barówie przyszłości.
Nie. To nie to. Początek serii wygląda jak skok na kasę. Nie ma chemii między trzema nabzdyczonymi, owianymi tajemnicą postaciami, a cynicznym Anglikiem, w tym wydaniu sypiącym wyjątkowo czerstwymi tekstami.
Niepotrzebny, zbędny produkt z nijakim scenariuszem, przeciętnymi rysunkami i stylową okładką Glenna Fabry'ego.
"The Trenchcoat Brigade" #1. Scenariusz: John Ney Rieber. Rysunki: John Ridgway. Kolor: Alex Sinclair. Wydawca: DC Vertigo, marzec 1999

czwartek, 20 września 2018

The Extremist #4 - Milligan/ McKeever

Kolejna opowieść o tożsamości jest dość krótka (4 zeszyty), ale, jak przystało na Milligana, miejsca się tutaj nie marnuje. Tym razem głównym i zarazem tytułowym bohaterem komiksu jest The Extremist, postać nosząca charakterystyczny czarny strój i eliminująca ludzi niewygodnych dla pewnego tajnego stowarzyszenia. I nie chodzi tu o to, kto konkretnie kryje się pod maską, a raczej o rzeczy, które maska Extremisty robi z człowiekiem; jak się okazuje, każdą noszącą ją osobę zmienia w zupełnie inny sposób.

Coś tak prostego jak założenie skórzanego ubrania może zarówno więzić, jak i dawać wolność, choć jest to wolność, która może oznaczać odrzucenie wszelkich zasad moralnych. The Extremist ukazuje to w świetny sposób. Zachowania poszczególnych zabójców są tutaj bardzo dobrze umotywowane i mają sens. Wychodzi z tego komiks o poszukiwaniu swojego prawdziwego „ja”, o tym, jak niewiele może wiedzieć o sobie dwoje mieszkających razem ludzi oraz… jak niewiele człowiek może wiedzieć o sobie samym. W końcu: o tym, jak łatwo pozbyć się pewnych ograniczających (ale i chroniących przed zepsuciem) nas hamulców – tak naprawdę wystarczy odpowiedni pretekst.

Wszystko to zostało przedstawione za pomocą zaburzonej chronologii (jak choćby w Skreemerze), jak również cudownych, brzydkich, nieestetycznych, brudnych oraz idealnie dopasowanych do treści kadrów Teda McKeevera. Chyba każdy stary dziad, taki jak ja, poruszając temat tego rysownika musi wspomnieć, jak to McKeever został kiedyś zmieszany z błotem przez czytelników TM-Semic, którzy najwidoczniej nie byli przygotowani na coś tak odjechanego. Wciąż mamy go w Polsce bardzo niewiele (nie żeby Milligan miał o wiele lepiej), zupełnie zresztą niesłusznie.

The Extremist ma niesamowity scenariusz i wygląda tak, że całość nie wchodzi czytelnikowi do mózgu, ale brutalnie go rozdrapuje. To nie tylko jeden z najlepszych komiksów Milligana – dla mnie jeden z najlepszych w ogóle.
(Michał Misztal)
"The Extremist" #4. Scenariusz: Peter Milligan. Rysunki: Ted McKeever. Kolor: Tom McCraw. Wydawnictwo: DC Vertigo. Data wydania: grudzień 1993