Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com

środa, 10 grudnia 2014

Wampir - Sfar

Żółta, kwadratowa cegła z prostym rysunkiem na okładce i niekonwencjonalnym projektem kodu kreskowego (z tyłu książki) zawiera w sobie cztery oryginalne tomy serialu "Wampir" (piąty i ostatni - 224-stronicowy "Aspirine" zapowiedziany jest na przyszły rok), którego głównym bohaterem jest drugoplanowa postać z komiksu "Mały świat Golema". Razem z krwiopijcą Fernandem, Joann Sfar przywrócił do komiksowego życia wszystkie istotne postaci z magicznego Wilna, gratis dorzucając gościnny występ pierwowzoru Sherlocka Holmesa, czyli słynnego profesora Bella i jego współpracowników. I choć obecność tych ostatnich zazwyczaj staje się gwarantem wątków rodem z rasowego horroru, to szczękać zębami ze strachu przy "Wampirze" nie będziecie. Nad komiksem rozpościera się aura humorystyczno-romantyczna.
Wampir Fernand to typ romantyczny, konserwatywny w wyglądzie i zachowaniu. Pięknym damom szyjkę zwykł dziabać jednym zębem, by wyglądało na ukłucie komara, uwielbia  zagłębiać się w klasyczne dźwięki, nie szlaja się po graveyard parties i generalnie "jest passe, jak z czarno-białych filmów", co słusznie zauważa zakochana w nim rudowłosa wampirzyca Aspirine. Joann Sfar najczęściej wysyła go na ulice Wilna, choć wiekowy krwiopijca na łamach poświęconego mu albumu zalicza również wizytę w Luwrze, czy też podróż Transatlantykiem. Gdzie się nie pojawi - szuka objęć, w których mógłby zapomnieć o rozstaniu z mandragorą Lio. Najlepiej kobiecych, niekoniecznie pięknych. Myśli o śmiertelniczkach, lecz kupidyn na to gwiżdże - jak głoszą tytuły rozdziałów. Miłosnymi rozterkami Sfar obdziela jeszcze kilka postaci w albumie. Czy Człowiek-Drzewo uwolni się od potężnego uczucia do Lio, a niemożliwa miłość rzeczywiście jest "mega"? Czy jest sens podbijać do najładniejszej na imprezie, a dzisiejsze dziewczyny wiedzą kim jest Clint Eastwood?

Poza rozkładaniem miłosnych zachowań na czynniki pierwsze, Sfar w niekonwencjonalny sposób kreuje również intrygi kryminalne. Epizod z mordercą grasującym w wileńskim parku i sposób rozwikłania sprawy przez Fernanda wymyka się wszelkim schematom. Podobnie rzecz ma się w przypadku morskiej przygody, w której co prawda prym wiedzie dość standardowa potyczka profesora Bella z Imhotepem III, lecz w tle dzieją się rzeczy niebywałe.

Analizując przeróżne postawy ludzi (drzew, mandragor, laskołaków) względem miłości Joann Sfar błyszczy dialogami, napisanymi bez nadęcia i z logiczną konsekwencją. Konwersacje te częstokroć wychodzą od rzeczy błahych, mają w sobie jednak siłę, kreślą charaktery postaci i są inteligentnie zabawne. To genialne operowanie językiem, przychodzące Sfarowi niezwykle łatwo, ma szczególną moc oddziaływania w dwóch fantastycznych scenach. W pierwszej z nich, rozpisanej na sześć stron, obserwujemy pierwszoosobową narrację Człowieka-Drzewa stojącego nad telefonem i zastanawiającego się nad zadzwonieniem do Lio. W drugiej - również spisanej narracją pierwszoosobową - masa do lepienia potworów (wzięta z torby profesora Bella) dzieli się na dwa stworzenia, z których każde przejawia inne uczucia wobec swoich stwórców. To kwintesencje Sfara, piękne alegorie, małe autonomiczne formy w dużej.
Wprawdzie największą bronią Joanna Sfara są niewymuszone, konkretne i diabelnie inteligentne dialogi, nieprzerwanie wywołujące podziw lub uśmiech, lecz sporo również w "Wampirze" scen z narracją trzecioosobową. W kilku takich scenach Sfar udowadnia, że w komiksie wyjaśnianie słowem tego, co jest na rysunku niekoniecznie zawsze powinno być uznawane za błąd. Z żelaznych zasad drwi zresztą jeszcze dwukrotnie - a to znienacka burząc stałą kompozycję planszy, a to opisując zachowania bohaterów na danym kadrze (np. kiedy pewna postać puszcza aparat i opluwa wszystko dookoła, w kadrze zawarty zostaje komentarz: "puszcza aparat i opluwa wszystko dookoła"). Mimo tych wstawek, płynność albumu nie zostaje zaburzona. Widocznie Sfar nawet błędy popełnia profesjonalnie.
Fenomenalnie napisane postaci, efektowne dialogi (ukłony w stronę tłumaczy) i absolutnie niekonwencjonalne rozwiązania zastosowane w "Wampirze" utwierdzają geniusz Joanna Sfara. Śmiem twierdzić, że ten twórca ma niewielką konkurencję na świecie, a wśród komiksów wydanych w Polsce - żadnej. Sfar pokazuje, że można schlebiać tradycji i budować nowe. Że można inteligentnie i zabawnie. Że komiks wciąż może zaskakiwać. Wobec tak błyskotliwie napisanych historii, z tak prostymi, ale idealnymi zakończeniami nie można przejść obojętnie.  

Więc nie przechodźcie. Bo nawet Ci z Was, którzy narzekali na żółtą, prostą okładkę publikacji (sam nie byłem jej fanem) po lekturze albumu stwierdzą, że pasuje idealnie. Ja innej sobie nie wyobrażam. 
"Wampir". Autor: Joann Sfar. Tłumaczenie: Katarzyna Sajdakowska i Jakub Jankowski. Projekt książki: Cesar Sanchez, Daniel Tudelilla. Wydawca: timof comics, Warszawa 2014.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl, Incal

piątek, 5 grudnia 2014

Batman - Mroczny Rycerz: Nocna trwoga - Finch/ Jenkins/ Winick/ Harris/ Benes

Nowe DC Comics Batmanem stoi. Uwspółcześniona, bogata w technologiczne nowinki wersja ulubionego nietoperza Ameryki bardzo dobrze radzi sobie również w Polsce. W sprzedaży pojawiła się właśnie trzecia regularna seria poświęcona bohaterowi (pozostałe to "Batman" i "Detective Comics"), a przecież Gacek z ochotą występuje również w albumach z przygodami kolegów z uniwersum, nie mówiąc o tym, że na rynku licznie reprezentowane są jego mniej lub bardziej przebojowe (a wśród nich i te kanoniczne) perypetie spoza serii Nowe DC. Gdzie zatem w tym zatrzęsieniu tytułów i twórczych podejść umieścić należy pierwszy tom serii "Mroczny Rycerz"? Czy zbliża się on poziomem do dzieł pokroju "Długiego Halloween"? Równa do solidnego "Batmana" Snydera? Czy może jest zwykłą ogłupiającą rozrywką, podobną do "Detective Comics"?
"Nocna trwoga" zawiązanie akcji ma zbieżne z wieloma innymi komiksami o Batmanie - oto z Arkham nawiewa hurtowa ilość super-łotrów, gotowa siać strach i zniszczenie na ulicach Gotham. Jest jednak element odróżniający tę ucieczkę od standardowych czmychnięć opryszków w rajtuzach - oto bowiem każdy z nich - nawet chuderlak Joker i zbiór bezsensownych mięśni Brzuchomówca - wygląda, jakby nawciągał się sterydów. Rzezimieszki nie tylko imponują posturą, lecz również wykazują się brakiem strachu. A jeśli dodamy do tego fakt, że świadkowie zamieszania bełkoczą coś o uciekającym białym króliczku, to detektywistyczna robota wydaje się być dziecinnie prosta: ktoś naszprycował łobuzów narkotykami. Nie mogąc pozbyć się z głowy frazy "Kto to taki, kto to taki?" Batman bierze się za sprawdzanie wszystkich podejrzanych. Prowadząc dochodzenie, co rusz wpada w kolejne tarapaty - w dżungli, kanałach, metrze - aż do epickiego finału na opuszczonej wyspie. Cierpi na tym jego życie prywatne, bowiem nie jest w stanie odpowiednio rozwinąć flirtu z seksowną bollywodzką aktorką, jak również koleżeńskie, ponieważ w dość tęgie kłopoty pakuje swojego kumpla Flasha.
"Strach jest niczym kanibal. Albo goblin. Krnąbrny tyran uzbrojony w maczugę zwątpienia" - oznajmia scenarzysta w jednej ze scen walki. Jeśli uznamy, iż jest to coś więcej niż wesoła twórczość i poświęcimy się analizie tych słów, popełnimy duży błąd. "Nocna trwoga" jest bowiem jednym z tych komiksów, które zamiast uczyć - bawią, a zamiast mówić o czymś - oddziałują na oczy napompowanymi obrazkami. Próżno szukać tu logiki i pomysłu, dużo natomiast efektownych zawieszeń akcji i eksponowanych torsów przebierańców obu płci. Paul Jenkins wprowadza również szczyptę humoru. Nie jest to jednak dowcip, który zadowoli wszystkich - skupia się bowiem na postaci Alfreda, występującego tutaj w roli etatowego side-kicka głównego bohatera, biegłego w technologicznych gadżetach i rubasznych tekstach.
Mimo przebieżki po podejrzanych superłotrach i pojedynku na pięści z Supermanem, bliżej "Nocnej trwodze" nie do "Długiego Halloween" czy "Powrotu Mrocznego Rycerza", a raczej do "Imperium Pingwina". Ci, którzy szukają w komiksach o Batmanie mordobicia, przeglądu postaci w trykotach, gościnnych występów i niewysilania szarych komórek będą usatysfakcjonowani. Ci natomiast, którym tytuł "Dark Knight" kojarzy się z nieistniejącą już serią "Legends of The Dark Knight", prezentującą niezwykle ciekawe spojrzenie na zamaskowanego mściciela Gotham City, mogą przejść obok pierwszego tomu "Mrocznego Rycerza" obojętnie i oszczędzić sobie przykrych przeżyć. 
"Batman - Mroczny rycerz: Nocna trwoga". Scenariusz: Paul Jenkins, David Finch, Judd Winick, Joe Harris. Rysunek: David Finch, Ed Benes. Tusz: Richard Friend, Bob Hunter, Jack Purcell. Kolor: Alex Sinclair, Jeromy Cox, Sonia Oback. Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2014.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl, Incal

środa, 3 grudnia 2014

Patronujemy: Komiksofon 15

10 grudnia  2014, środa, godzina 19:00 spotykamy się z Nikodemem Cabałą oraz Luca Montagliani (Laca de la Vega) w Sanatorium Kultury, Przejście Garncarskie 2, 2 piętro
GOŚCIE:
Nikodem Cabała
Nikodem Cabała (urodzony w 1980 r.) - rysownik, ilustrator, kolorysta. Zaczynał od drobnych publikacji w fanzinach komiksowych takich jak "AQQ", "KKK". Jego prace ukazały się w antologiach komiksowych: "Piekielne Wizje: Graham Masterton" wydawnictwa Mandragora, "Człowiek w próbówce" wydawnictwa Egmont, "Strefa Komiksu: Antologia" wydawnictwa Roberta Zaręby, "Likwidator Alternative - Antologia 1" oraz gościnnie w krótkich formach pojawił się w albumach: "Likwidator - Sprzątanie Polski" i "Likwidator - EŁRO 12".

Nikodem Cabała
Jest autorem rysunków do albumów komiksowych takich jak: "Duszpasterze", "Pomidorowa" oraz "Mrok". W 2011 roku skończył rysować składającą się z pięciu albumów i trzech mini antologii serię science-fiction "BiOCOSMOSIS". Dwa pierwsze albumy tej serii ukazały się w amerykańskim magazynie komiksowym "Heavy Metal". Od 2004 roku współpracuje z "Nową Fantastyką" jako ilustrator.
Luca Montagliani
Luca Montagliani (Laca de la Vega) (urodzony w 1971 r.) - włoski rysownik i ilustrator. Jako artysta i muzyk aktywnie działa od 1994 roku we Włoszech, gdzie stworzył multimedialne płyty CD, filmy animowane, ścieżki dźwiękowe, gry wideo, komiksy. Zajmuje się również muzyką i teatrem. Współpracował z Giorgio Rebuffi, Puck, Alan Ford, Kinder Ferrero, Rai Due, Marvel USA, Diabolik, Il Secolo XIX, 001 Edizioni, Lucca Comics and Games i Il Male.

Od 2007 roku kieruje Stowarzyszeniem Kulturalnym ANEXIA (www.ottag.it) które zajmuje się ponowną publikacja dzieł swojego mistrza Giorgio Rebuffi (Wilk Pugacioff, Tiramolla) oraz wydaniem komiksów własnego bohatera PASOL. Do tekstów Emiliano Pagani rysuje serie SOS TATO i X-NERD. W dziedzinie muzyki i teatru współpracuje z ANKAMAGRA, U-Boot70, trio Cabit i Orchestra Bailam. Jest założycielem Genoa Comics Academy w Genui w Instytucie Technicznym Grafiki Caboto i w latach 2011 - 2013 był jej dyrektorem artystycznym i profesorem.

Zaprojektował graficznie w roku 2013 włoskiego krasnala we Wrocławiu i narysował "Wrocław - Komiksowy spacer" (przewodnik po w Wrocławiu).
Luca Montagliani
O projekcie Komiksofon:

Komiksowo-muzyczny projekt realizuje się poprzez korespondencję sztuk, połączenie muzyki, plansz, kadrów, szczegółów rysunku, iluzji ruchu w ruch prawdziwy, przez pomysłowe wydobycie tematu przewodniego. Komiksofon oferuje dwa rodzaje przeżyć. Dla ludzi spoza kręgu fanów komiksu będzie to lekka, wizualno-dźwiękowa prezentacja, po której zostanie w głowie pewna idea przyswajalności obrazków komiksowych, styl rysunku danego komiksiarza i pamięć jego nazwiska. Za to fanów komiksu przywieść może ciekawość nowej formuły prezentacji i tego, jak autor znanego komiksu przerobił go i jak zinterpretował go muzycznie.

Każda edycja składa się z trzech części:
- projekcji filmów prezentujących twórczość dwóch artystów komiksowych w połączeniu z muzyką.
- wywiadzie/dyskusji z publicznością
- rysowaniu na żywo

Prowadzenie wydarzenia – słynny wrocławski komiksiarz - Konrad Koko Okoński, urodzony w 1987 roku autor komiksów internetowych (Wiśnia, A Quartz Bed) i wydanego ostatnio na papierze "Kija w dupie"). Absolwent  grafiki i sztuki mediów na ASP We Wrocławiu.

Spotkanie z autorami poprowadzi Andrzej Jarczewski (1966) - z wykształcenia architekt, z zawodu grafik, z zamiłowania kolekcjoner i miłośnik komiksu.
 
Każdej edycji Komiksofonu charakteru nadają goście. Każdy z nich ma takie samo zadanie, a efekty są zupełnie różne i zawsze niespodziewane.
Plakat autorstwa Nikodema Cabały i Luca Montagliani (Laca de la Vega)

Organizator: Komiksofon, Wrocław 2016
Koordynator projektu: Agnieszka Jamroszczak a.jamroszczak@gmail.com
Komiksofon na Facebooku www.facebook.com/komiksofon
Komiksofon na Twiterze www.twitter.com/Komiksofon

wtorek, 2 grudnia 2014

XXV Podkarpackie Spotkania z Komiksem

XXV PODKARPACKIE SPOTKANIA Z KOMIKSEM
Wojewódzki Dom Kultury w Rzeszowie, ul. Okrzei 7, 2 piętro, sala audiowizualna.
6-7.12.2014 r.

Sobota, 6.12.2014:


9.30 – 10.20 – film na dobry początek;
10.20 – 10.30 - otwarcie imprezy;
10.30 – 11.15 – superbohater z Krakowa – spotkanie z Rafałem Szłapą, twórcą serii komiksowej „Bler”;
11.15 – 12.00 – lubelskie projekty komiksowe – spotkanie z twórcami komiksów: Katarzyną Babis, Danielem Grzeszkiewiczem i Dominikiem Szcześniakiem;
12.00 – 12.45 – spotkanie z Krzysztofem Gawronkiewiczem, twórcą komiksów „Achtung Zelig”, Mikropolis”, „Niezwykłe dochodzenia Ottona i Watsona” oraz „Powstanie”.
13.00 – 15.00 – blok prezentacji przygotowanych przez Grupę Rekonstrukcji Historycznej Klan Tygrysa, w tym:
- rzecz o strojach… czyli co może wdziać na siebie dama i dżentelmen w Japonii. Prezentacja japońskich kobiecych i męskich strojów formalnych i codziennych oraz pokaz ich poprawnego zakładania; prowadzą Klaudia i Justyna;
- pokaz technik szermierczych szkoły Tenshin Shoden Katori Shinto Ryu, wywodzącej się z XV wieku - prowadzą Michał Mroczka i Mateusz Stafiej.
15.00 – 16.30 – konkurs wiedzy o komiksie;
16.30 - 17.30 – wpływ „Gwiezdnych Wojen” na mały i duży ekran - prelekcja ukazująca, trwający nieprzerwanie od 1977 roku, wpływ Gwiezdnych Wojen na świat filmów i seriali.
17.30 – 18.30 – filmy ze świata Star Wars;
18.30 - 19.30 – konkurs wiedzy o Star Wars z nagrodami;
19.30 – zakończenie pierwszego dnia imprezy.

Niedziela, 7.12.2014:

10:00 – 11:20 - projekcja animacji z cyklu „Young Animator Training Project: Harmonie, Ookii Ichinensei to Chiisana Ninensei” oraz „Kuro no Sumika – Chronus”;
11.30 – 13.30 – konkurs Whose kalambur is it anyway
Twoja prawa ręka chce coś powiedzieć? Chwila! Lewa wie lepiej! Zmuś obie do współpracy* (a do tego nogi i inne części ciała) a zapewnisz sobie wygraną w jedynych i niepowtarzalnych "kalamburach" o tematyce świąteczno, animcowo, filmowej. Aby było jeszcze zabawniej, hasła będą utrudniane przez widownie ;)
13.30 – 15.30 - projekcja serii animowanej „Barakamon” (odcinki 1-5);
15.30 – zakończenie imprezy.

Organizatorzy: Wojewódzki Dom Kultury w Rzeszowie i Rzeszowska Akademia Komiksu.

Sponsorzy nagród w konkursach: WDK w Rzeszowie i wydawnictwa: Amber, Egmont Polska, Timof i Cisi Wspólnicy, Taurus Media. Wydawnictwo Komiksowe oraz Lego Polska Sp. z o.o.

Wstęp wolny!

czwartek, 27 listopada 2014

Wróg - Cali/ Bloch

Rekomendowana przez Amnesty International książka "Wróg" to manifest pacyfistyczny, prezentujący okrucieństwo wojny i rolę w niej mięsa armatniego. Pozycja wydana przez Zakamarki skierowana jest do dzieci w wieku od lat sześciu, w związku z czym omawiając ten album obejdę się tym razem bez pomocy mojego czteroletniego konsultanta. Jednocześnie obiecuję powrócić do tematu i zaprezentować świeże spojrzenie młodego człowieka w odpowiednim momencie za lat kilka.
Decydując się na tematykę antywojenną, Davide Cali i Serge Bloch słusznie wykoncypowali, iż najlepiej skupić się na okopowej mikroskali, w związku z czym we "Wrogu" próżno szukać batalistycznych, widowiskowych scen. Jest tylko pustkowie, dwie dziury, dwóch żołnierzy i ich myśli (w książce reprezentowane przez jednego z nich). Pokazując szereg mechanicznych przekonań i idących za nimi działań, wykonywanych pod wpływem odgórnych instrukcji, autorzy dążą do zrównania obu żołnierzy, będących tak naprawdę pionkami w misternej grze wytatuowanych orderami oficerów. Wróg - według instrukcji - nie zna litości, jest dziką bestią, zabijającą kobiety i dzieci, mordującą całe rodziny, zarzynającą zwierzęta i palącą lasy. Problem w tym, że instrukcje obu żołnierzy są takie same, a prawdziwy wróg - tak trafnie graficznie przedstawiony na okładce - czai się z dala od okopowego brudu.
Cali i Bloch szeregiem całostronicowych (bądź dwustronicowych) rysunków okraszonych odpowiednią ilością tekstu ukazują strach jednostki, jej samotność i kłębiące się w jej głowie wątpliwości. Naszpikowany militarystycznymi głupotami żołnierz z czasem od myśli przechodzi do czynów, wykazując zarówno chęć zaprogramowanego, krwawego załatwienia sprawy, jak i - ostatecznie - jej polubownego rozwiązania. Okrutna wizja stworzona na bazie dyrektyw z instrukcji dostaje oddech wytchnienia w dającym nadzieję, pięknym zakończeniu.
Wymowa świetnie wydanego albumu jest klarowna: wojna to głupia i okrutna rozgrywka pomiędzy nieświadomymi pionkami, będącymi mięsem armatnim. Sugestywnie we "Wrogu" pokazany jest fakt braku różnic pomiędzy walczącymi - spoglądają na te same gwiazdy, mają za pazuchą zdjęcia takich samych rodzin, piją tę samą wodę i przybierają podobny kamuflaż. Autor tekstów - Davide Cali - nie moralizuje, lecz po prostu pokazuje kilkanaście dosadnych scen, pozostawiając miejsce do myślenia dla młodego umysłu. Wtóruje mu Serge Bloch, używając prostej, komunikatywnej kreski, budzącej jednoznaczne skojarzenia. Mówią jednym głosem: myśl, żołnierzu, zastanów się, nie bądź głupim kawałkiem mięsa.
Niezwykle ciekaw jestem opinii mojego czteroletniego konsultanta, jednak nawet bez niej już teraz mogę stwierdzić, że w swojej kategorii wiekowej "Wróg" jest albumem, który w odpowiedni i sugestywny sposób tłumaczy młodym największe okropieństwo wojny, przejawiające się w bezmyślnym kroczeniu z karabinem z zamiarem jego użycia w imię idiotycznych dyrektyw łasych na medale dowódców. Antywojenny "Wróg" to album potrzebny, efektownie przygotowany i w swojej wymowie wstrząsający.
"Wróg". Tekst: Davide Cali. Rysunki: Serge Bloch. Tłumaczenie: Katarzyna Skalska. Wydawca: Zakamarki, Poznań 2014.
Album można nabyć tutaj: Sklep wydawcy

środa, 26 listopada 2014

Pinki - Płóciennik

"Jedziesz!" - krzyczy ze strony tytułowej najnowszego komiksu Szawła Płóciennika zabarwiony na różowo starszy gość z długą brodą i wąsem. To Krzysztof Brandt, tytułowy Pinki - postać niezwykle barwna, niesplamiona przemocą, działająca wedle hippisowskich zaleceń na temat pokoju i miłości. Przybił piątkę Frankowi Zappie, zwiał do Szwecji z księżną tatarską, był modelem, malarzem, paryskim kloszardem, kumplem Jezusa, hipisem, hipsterem, dobrym samarytaninem. Można by rzec, że jego historia to samograj, co jednak nie zmienia faktu, że musiała trafić w odpowiednie ręce.
I trafiła. W najlepsze, bo zaprawione w podobnych akcjach.
Szaweł Płóciennik skutecznie uciekł przed pułapką pisania i rysowania wciąż o tym samym. Co prawda kolejne jego projekty poświęcone są czasom minionym, bazują na wspomnieniach i zawsze jednym z istotnych motywów czynią muzykę, jednak realizowane są innymi technikami i poruszają zupełnie odmienne kwestie. Wspólnie z ojcem Szaweł stworzył sugestywny obraz Polski lat 80., ze Sławomirem Gołaszewskim opowiedział o muzykoterapii, a bazując na wspomnieniach Pinkiego wykreował biografię człowieka, określanego mianem warszawskiej legendy.
"Dziecko, ale wiesz, że z tym komiksem to się musisz postarać" - powiada Pinki do Szawła w jednej z początkowych scen komiksu. I w związku z tym dużo jest w "Pinkim" sumiennej reporterskiej roboty. Szaweł się stara i - co niezwykle ważne - robi to z odczuwalną przyjemnością. Wnika w świat bohatera, zarywa nocki przy odsłuchach, z ekscytacją dzieli się nowinkami z uniwersum Pinkiego z bliskimi. A przed czytelnikami odsłania także swoje obawy dotyczące pisania i rysowania tak ekscentrycznej postaci, jaką jest potomek Józefa Brandta. Efekt? Komiksowa biografia roku, której autor przyspawał się do bohatera na długi czas, idealnie posklejał przeszłość z teraźniejszością i zaatakował eksplozją różowej radości.

Bo pokolorowany różem, rysowany "tytusową" kreską komiks to rzecz o pozytywnym nastawieniu do świata i ludzi. "Przede wszystkim niech to będzie z przesłaniem dla tych młodych. Radośnie!" - powiada bohater w jednej ze scen. I tych wytycznych Szaweł sumiennie trzyma się przez całą objętość albumu. Niezależnie od pułapek losu, Pinki sieje radość wśród bliźnich - sieje ją będąc brzdącem wśród kumpli z osiedla, wśród dzieci-kwiatów, mecenasów sztuki i przedstawicieli religii wszelakich. Sieje ją nawet wśród paryskich szczurów. A przy tym wyciąga dłoń potrzebującym, bez namysłu poświęca swoje życie dla innych i nie rozpamiętuje. Jest przesłanie dla młodych? Niejedno.
Album Szawła Płóciennika to najlepszy - obok "Blakiego" Mateusza Skutnika - polski komiks mijającego roku. A jednocześnie idealny towar eksportowy. "Ach! Będzie fajowy komiks. Czuję to! A Pinki mi wciąż powtarza, że będę bogaty, że to będzie hit, że trzysta tysięcy nakładu to minimum! Szaleństwo" - wykrzykuje radosny Szaweł w jednej ze scen. Przesada? Niekoniecznie. Uważam, że tak piękny komiks powinien doczekać się co najmniej wspomnianego nakładu w Polsce, jak również wielu edycji zagranicznych. Miłość i pokój to najlepszy towar eksportowy. Zawsze. Tak więc, czytelniku tej recenzji, jeśli nie miałeś jeszcze przyjemności zapoznać się z Pinkim - Jedziesz!
"Pinki" Autor: Szaweł Płóciennik. Wydawca: kultura gniewu, Warszawa 2014.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep Gildia.pl, Incal.

Kibicujemy (410)

Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku banalnie prostych czynności celem zrobienia kawy, po czym zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do dalszej pracy i wymyślania pomysłów! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty!
Złoty Kurczak muzą komiksiarzy! Nie chodzi o słynnego Vifona, a o imprezę poświęconą niezależnej scenie komiksowej, która odbędzie się 17 stycznia 2015 roku we Wrocławiu. Na chwilę przed deadlinem scenarzyści stukają w klawikordę, a rysownicy sięgają po ołówki, pisaki, markery i tablety, by zmierzyć się z innymi w walce o laur niezależności. Specjalnie na tę okoliczność mini-album szykuje popularny Łazur, z którym w szranki i konkury staną ze swoim ekscentrycznym pomysłem m.in. Jan Mazur i Jacek Kuziemski, pracujący nad "Milito Pro Christo".
Jan Mazur: Czy zastanawialiście się kiedyś, co to znaczy "kochać Polskę"? Jeśli tak, to źle. Nad tym się nie zastanawia. To czuje się całym swoim sercem. Był w historii świata jeden człowiek, który pokazał to ponad wszelką wątpliwość - Jan Paweł II. To jemu właśnie postanowiliśmy poświęcić nasz komiks.  
"Milito Pro Christo" to uderzeniowa dawka patriotyzmu skierowana w serca tych, którzy nie dostrzegli jeszcze, co oznacza prawdziwa miłość do Boga i ojczyzny. Portretujemy w nim Największego Polaka takiego, jakim go zapamiętaliśmy. Nieugiętego, mężnego, odzianego w potężną zbroję i bezlitośnie spopielającego swoją mocą zło tego świata. Co zrobi i gdzie się uda, by spełnić swoją świętą misję? Tego dowiecie się jeszcze w grudniu tego roku.
Czy Polska doceni ten 11-stronicowy album formatu A5? Czy doceni go jury Złotych Kurczaków? Odpowiedzi na pierwsze pytanie być może nie poznamy nigdy. Na drugie - 17 stycznia podczas wrocławskiej imprezy.
Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec