Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sean Phillips. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sean Phillips. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 września 2018

The Minx #1 - Milligan/ Phillips

Peter Milligan potrafi zmieścić sporo treści na stosunkowo niewielkiej liczbie stron - świetnie pokazuje to The Minx, mieszcząc w samym pierwszym zeszycie tyle komiksowego „mięsa”, że udałoby się nim obdzielić kilka podobnych miniserii. Poza tym komiks ten doskonale oddaje główną cechę komiksów Vertigo z lat dziewięćdziesiątych, a mianowicie kwasowość. Kwasowość wyjątkową, której nie da się pomylić z czymkolwiek innym.

Co znajdziemy w The Minx? Tajemniczego, przerażającego potwora nazywającego siebie Sexdeath… albo mesjaszem. Annę, która właśnie ma przeżyć swój pierwszy raz z mężczyzną, z którym jest w związku, tyle że Anna bardzo boi się seksu. Małpę. Małpę, która została kiedyś wysłana w kosmos, a teraz powraca i wygląda na to, że ma do przekazania ważne rzeczy, zaś adresatem jej wiadomości ma być cała ludzkość. Śmierć babci Anny. Matkę Anny, która nagle stwierdza, że ojcem jej córki jest tak naprawdę ktoś, kogo Anna w ogóle nie zna. Szczyptę polityki. Oraz oczywiście tytułową Minx, która mieszka… mieszka… wspominałem już o tożsamości?

A to dopiero pierwszy zeszyt.

The Minx to cudowna, chora miniseria. Wspaniały komiks. Świetnie skonstruowana, zilustrowana przez Seana Phillipsa historia. Fakt, że momentami może trochę niedorzeczna… nieważne. Kwasowość. Mięso. Niepokojąca treść. Rewelacja.
(Michał Misztal) 
"The Minx" #1. Scenariusz: Peter Milligan. Rysunki: Sean Phillips. Kolor: Kevin Somers. Wydawca: DC Vertigo, październik 1998

środa, 19 września 2018

Shade, the Changing Man #51 - Milligan/ Phillips

24 lata później. W oddali słyszymy ostatnie dźwięki odjeżdżającej taksówki. I wtedy nadchodzą pierwsze maski. Usilnie starasz się znaleźć odpowiednią stronę, ale na żadnej nie ma odpowiedniego miejsca. Nerwowo wertujesz i trochę świrujesz. On czeka, trochę zniecierpliwiony. Znajdujesz w końcu. Była na samym początku. Przestrzenna. Bogata w biel. Redakcyjna. Zadowolony, podsuwasz mu egzemplarz, a on go bierze i otwiera. Ale nie podpisuje. Jest poniedziałek, 17 września 2018 roku.
Wpatruje się w w słowa na pierwszej stronie. Po kilku chwilach mówi:
- Ja to napisałem?
Śmieje się. Wszyscy się śmiejemy. Wpisuje autograf. 
Jego podpis zawsze wygląda inaczej. 
"Shade, the Changing Man" #51. Scenariusz: Peter Milligan. Rysunki: Sean Phillips. Kolor: Daniel Vozzo. Wydawca: DC Vertigo, wrzesień 1994

czwartek, 6 września 2018

The Minx #5 - Milligan/ Phillips

Zakończenie wątku siejącego śmierć hermafrodyty-mesjasza, a wraz z nim serii nieprawdopodobnych zdarzeń i pozornie chaotycznych scenek, pozwoliło autorom wejść w klimaty bardziej obyczajowe, które trwały dość długo (no, może połowę zeszytu czwartego), lecz nagle znów zaatakowały przedziwnością i nie-z-tej-ziemi'ością. The Minx to chyba najbardziej odklejony serial Milligana. Nie ma tu, że wiesz co się za chwilę wydarzy. Jedyne co wiesz, to że nic nie wiesz.
Ale moment, co się dzieje? Słuchajcie: emitujący przekazy do głów wybrańców Małpi Bóg przybywa w kapsule na Ziemię. Ląduje w Londynie. Prez Stanów się wścieka, bo przecież przestrzeń kosmiczna należy do nich. Agenci z USA tracą jednak kapsułę na rzecz Wielkiej Trójki, czyli przymierza trzech największych ziemskich religii, dla których "małpi bóg" to przegięcie. Ci z kolei dostają wpierdziel od Małpiego Kultu, grupki fanatyków, którzy imitują małpie odgłosy i mocno wierzą w nadejście mesjasza... To jeszcze nic! Jakiejś lasce odwala w aptece i zaczyna grozić, że wszystkich rozstrzela, cuda dzieją się w gabinecie dentystycznym, a Anna Schwarz odkrywa, że jest post-punkowym efektem stosunku płciowego, jaki w kuluarach koncertu Sex Pistols jej matka odbyła z... ok, wystarczy, bo zahaczę o jakiś spoiler. 
Czytając The Minx można sobie stawiać fajeczki przy pozycjach na liście ulubionych tematów Milligana. Tożsamość - jest. Seksualność - yhym. Prawda - a jak. Jest tu i Wygłodniała trawa, i Monty Python, i Garth Ennis. Spokojny obyczaj, zastosowany w ilościach niewielkich, miksuje się z porypanym psycho-thrillerem, dawkowanym namiętnie. 
Ale. To. Jest. Dobre.
"The Minx" #5. Scenariusz: Peter Milligan. Rysunki: Sean Phillips. Kolor: Kevin Somers. Wydawca: DC Vertigo, luty 1999

środa, 5 września 2018

Hell Eternal - Delano/ Phillips

Nie ma to jak zacząć komiks od laski, która rozmawia z… pistoletem. To kolejna osoba (po dziewczynie z Kill Your Boyfriend) zawiedziona systemem edukacyjnym (choć zdobędzie bardzo dobre wykształcenie i pracę w branży komputerowej). Tym razem chodzi o szkolnictwo wyższe. Okazuje się, że sposobem na nudę dla niej jest nie tylko zrobienie czegoś „zbrodniczego”, ale też i „seksualnego”. Niestety nie tylko dla niej.

Kiedy Anne poznaje Sarah, możemy mieć jeszcze wrażenie, że pooglądamy sobie trochę lesbijskich akcji, a że dziewczyny są pokręcone i niezbyt wpasowane w społeczeństwo, to może i będzie dramat rodem z filmu Thelma&Louise. Jednak między szalonymi kochankami pojawia się facet z przekonaniami… nazistowskimi. I dosyć to przerażające, że wykształcone laski pakują się w taką ideologię tylko dlatego, że jedna totalnie na niego leci. Od zauroczenia Sarah i zazdrości Anne zrodzi się dramat, który absolutnie nie musiał się wydarzyć.

W Hell Eternal nie ma szczęśliwego zakończenia, nie ma moralizowania i pouczania. Nie sądzę, żeby chodziło w tym komiksie o antynazistowską agitkę. Delano w zasadzie żadnego z motywów nie wysuwa na pierwszy plan: ani tych ludzkich - fatalnego zauroczenia i zazdrości, ani społecznych – dlaczego inteligentni ludzie wpadają w sidła niebezpiecznych przekonań?, ani ironicznych – ucieczka przed wyimaginowanymi kłopotami.

Delano opowiada zimną historię, w której szorstkie rysunki Phillipsa bezdusznie koloruje Hollingsworth. Nie ma w tym wszystkim nadziei, ale przeczytać i potem podumać można.
(Kuba Jankowski)
"Hell Eternal". Scenariusz: Jamie Delano. Rysunki: Sean Phillips. Kolor: Matt Hollingsworth. Wydawca: DC Vertigo, maj 1998

wtorek, 28 sierpnia 2018

The Minx #2 - Milligan/Phillips

"Have we evolved to a stage beyond meaning, living a metaphor with no object? "
Ameryka niecierpliwie wyczekuje powrotu Małpiego Boga, który swoim ziemskim wybrańcom wysyła specjalne wiadomości dawkujące napięcie. Czy to jakaś masowa halucynacja napędzana przez media, na czele której stoi zatrudniony przez Kościół Katolicki telepatyczny karzeł w kostiumie goryla? Tego po dwóch numerach stwierdzić nie można. 
Co natomiast wiadomo, to że Milligan i Phillips, duet znany z zeszytów serii Shade The Changing Man opowiada o miłej i nieśmiałej dziewczynie, która dzieli swoje działo z kompletnie nie nieśmiałą i daleką od bycia miłą istotą imieniem Minx. Zeszyt drugi traktuje o przełamywaniu barier, o rozbijaniu skorupy skrywającej prawdziwe "ja", o wydarzeniach z przeszłości, które zmieniają teraźniejszość.
Milligan z Phillipsem już w początkowej retrospekcji próbują rozebrać bohaterkę. Udaje im się to w późniejszych fragmentach zeszytu, ale robią to skrupulatnie, ściągając kolejne warstwy jej ciuchów i osobowości. Na pierwszej okładce nieśmiało mówiła "a kuku", z drugiej głośno krzyczy "no future". Gdzieś w tle prezydent wyrzyguje cheeseburgery, melatoninę i włosy łonowe, a hermafrodyta SexDeath sieje śmierć na dzielni. 
Cóż, jedyne o co możemy sami siebie zapytać po lekturze tego zeszytu, to: czy można włożyć kawałek boga do pudełka?
"The Minx" #2. Scenariusz: Peter Milligan. Rysunki: Sean Phillips. Kolor: Kevin Somers. Wydawca: DC Vertigo, listopad 1998

wtorek, 10 lipca 2018

Kid Eternity #16 - Nocenti/ Phillips

Zbiorowy grób twórczego duetu Nocenti/Phillips na okładce, esencja wczesnego Vertigo wewnątrz oraz kilka pożegnalnych akapitów w kolumnie listowej - we wrześniu 1994 roku, po 16 zeszytach, serial Kid Eternity dobiegł końca. 
Ile czasu vertigowski artysta może wytrzymać w oparach absurdu, niepokoju i klimatów znad krawędzi? A na przykład 16 miesięcy. Scenarzystka komiksu, wpisując w osobliwą opowieść postaci z kart historii, stała się jakby jedną z bohaterek serii - tą, która trafia na wolontariat do telefonu zaufania, gdzie wysłuchuje miliona przeróżnych zwierzeń i anegdot, z których istotne dla jej charytatywnej pracy są może trzy. Szesnastka Kida to zalew takich właśnie historii. Nocenti przywołuje postaci obecne na łamach poprzednich zeszytów, zamyka wątki lub je rozgrzebuje, pozwala nam spoglądać na śmierć diabła, wysłuchiwać dziecięcych manifestów politycznych i uczestniczyć w poszukiwaniu momentu, w którym narodziło się zło. Na ścianie w kiblu ktoś nabazgrał "King Mob", a ktoś odjeżdża zagubioną autostradą w stronę Krumville, by zjeść kawałek pysznego ciasta z jagodami. Opowieść gna dalej, lecz już bez udziału twórców.
Szesnastka to niesamowity zeszyt bardzo udanej serii, w której nikt nie brał jeńców. Ukazał się w momencie, kiedy Vertigo było w epicentrum niepokoju - ukazywał się właśnie pierwszy numer The Invisibles Morrisona, na łamach Doom Patrol szalał Ted McKeever, ruszał Moonshadow J.M.DeMatteisa i Mutha, a na kartach Shade'a #51 zaczynał się zupełnie nowy rozdział, rysowany przez Seana Phillipsa. Coś umierało, a coś wyłaziło spod ziemi. A Kid Eternity przez długi czas wibrował jeszcze czytelnikom gdzieś z tyłu głowy...
(Dominik Szcześniak)
"Kid Eternity" #16. Scenariusz: Ann Nocenti. Rysunki: Sean Phillips. Kolor: Daniel Vozzo. Wydawca: DC Vertigo, wrzesień 1994

poniedziałek, 4 czerwca 2018

Kid Eternity #1 - Nocenti/ Phillips

"Too cool to live" - głosi napis na czarno-białej reklamie serii Ann Nocenti i Seana Phillipsa. "W pozostałych rolach: Sigmund Freud, Lizzie Borden oraz mnóstwo najwspanialszych ludzi, którzy kiedykolwiek umarli" - anonsuje inny. "Potrafi obudzić umarłych. Lecz czy obudzi twoją świadomość zanim będzie za późno?" - to jeszcze jeden.

Kiedy Grant Morrison zdecydował się odświeżyć czytelnikom postać Kida Eternity, Vertigo nie było jeszcze w planach, ale pierwszy odcinek serialu, który został zainspirowany przez miniserię szkockiego scenarzysty ukazał się już w ramach słynnego imprintu. Miało to miejsce w maju 1993 roku.
Kid zadebiutował w 1942 roku w Hit Comics #25, w historii napisanej przez Otto Bindera z rysunkami Sheldona Moldoffa. Własnej serii, wydawanej przez Quality Comics doczekał się w roku 1946. Przetrwała do 1949. Spośród wszystkich późniejszych spojrzeń na tę postać, wersja Morrisona wlała w prostą historię najwięcej mroku. 
Sierota bez imienia, Kid, podczas II wojny światowej pracował na statku u człowieka którego nazywał "dziadkiem". W 1942 roku statek został zatopiony przez u-boota, a Kid stanął przed bramami Niebios. Tam jednak okazało się, że ktoś w niebiańskiej księgowości nawalił. Kid miał umrzeć dopiero za 75 lat. Błąd systemu został sprawnie zrekompensowany: Kidowi pozwolono powrócić na ziemię i obdarowano go supermocami: wśród nich była taka, która pozwalała mu przywoływać na przykład zmarłe historyczne lub mitologiczne postaci. Zadaniem Kida stało się przebudzenie ospałej Ziemi i zamieszkujących ją ludzi, sianie dobra i zapewnienie zdemoralizowanej ludzkości przejścia na kolejny etap rozwoju.
Trzyczęściowa miniseria Morrisona z 1991 roku została namalowana przez Duncana Fegredo i przywracała komiksowi postać Kida Eternity w efektownej, charakterystycznej dla obu twórców oprawie, czyniąc jednocześnie fundamenty dla historii wymyślonej przez Ann Nocenti. 
Pierwszy numer Kid Eternity spod skrzydeł Vertigo to historia Even Deadmen need friends, gładko wprowadzająca czytelnika w akcję. Choć nie streszcza albumu Morrisona i Fegredo, to akcentuje najważniejsze wydarzenia i wprowadza znane z jego plansz postaci. Nocenti wręcz bombarduje tu pomysłami. Wyjściową ideą zeszytu jest próba wypełnienia misji Kida poprzez skojarzenie ze sobą par, będących w stanie spłodzić "nowych Buddów i aniołów". W tym celu przyzywa kupidyna oraz Helenę Bławatską, rosyjską pisarkę i okultystkę. Ponadto mamy tu wizytę na Olimpie i napalonego Zeusa, feminizm, dywagacje na temat związku Liz Taylor i Richarda Burtona (określanych wspólnym mianem "Lizandicks"), szatana wspinającego się do Nieba, paranoidalny racjonalizm, romantyczny anarchizm oraz seryjnego zabójcę. Typowe Vertigo z początku lat 90. Ha!
Seria przetrwała 16 numerów i doczekała się jednego wydania zbiorczego (z zeszytami 1-9). Jej charakterystyczne cechy to świetna robota Seana Phillipsa, znakomite okładki oraz momentami przeszarżowane, ale ostatecznie potrafiące dać satysfakcję historie.
(Dominik Szcześniak)
"Kid Eternity" #1. Scenariusz: Ann Nocenti. Rysunki: Sean Phillips. Wydawca: DC Vertigo, maj 1993.

piątek, 27 kwietnia 2018

Pieśń otchłani/ Zabij albo zgiń 2

Najnowszy projekt Roberta Kirkmana - Pieśń otchłani - to kolejna dawka wrażeń dla tych, którzy śledzą najnowsze trendy w popkulturze. Tym razem akcja dzieje się w Filadelfii, której centrum, wskutek niewyjaśnionego zdarzenia, przeniosło się do innego wymiaru, a fragment innego wymiaru, z całą swoją niebezpieczną florą i fauną, przeskoczył do Filadelfii. Ta wymiana przestrzeni skutkowała dużą ilością ofiar po stronie ludzi. Według nielicznych, część z nich jednak nie zginęła i posiada status zaginionych. No więc trwają sobie ich poszukiwania w najlepsze, a nad bohaterami, którzy je przeprowadzają gromadzą się mroczne chmury - w obu wymiarach. 
Choć po pierwszym rozdziale odniosłem wrażenie, że nie jest to nawet poziom standardowego odcinka Żywych trupów, dałem Pieśni otchłani szansę i dotrwałem do końca. Ostatecznie nie jest źle, ale też ciężko powiedzieć tu cokolwiek, poza utartymi formatkami: że postaci są dobrze zarysowane, zawieszenia akcji trzymają poziom, fabuła wciąga, rysunki są niezłe… i tak dalej. Pieśń otchłani nie powala, ale zeszła z zaprawionej w bojach taśmy produkcyjnej, w związku z czym ilość egzystencjalnych pogaduch oraz efektownych cliifhangerów w kolejnych odcinkach zadowoli najbardziej wytrawnych fanów trików nagminnie wykorzystywanych w Żywych trupach czy Outcast.
Oblivion Song to rzecz dla koneserów uniwersum Kirkmana. Oraz dla tych, którzy nie są jeszcze zaangażowani w żadną ukazującą się na rynku serię, a chcieliby poczytać sobie coś niezobowiązująco rozrywkowego.

Natomiast drugi tom Zabij albo zgiń duetu Ed Brubaker/ Sean Phillips to wciąż komiks najwyższej jakości - znakomicie napisany i jeszcze lepiej narysowany. Warto dać się porwać tej historii, choć w finale drugiej części trafia czytelnika lekkie deja vu. 
Przypomnę, że główny bohater staje przed zawartym w tytule dylematem: by przeżyć, musi zabijać niegodziwców po to, by nakarmić szatana, z którym zawarł pakt. W tej odsłonie akcja przyspiesza tempa - bohater trafia na pierwsze strony gazet, a rosyjska mafia i nowojorska policja ruszają jego tropem. Lekko odstawiony na bok element metafizyczny zostaje zastąpiony osobistym życiem głównego bohatera - mściciela bez trykotów. 
Brubaker elegancko rozstawia sceny, a Phillips rysuje mu to tak, jak trzeba. Momentami odstępuje przy tym od swobodnego kadrowania na rzecz regularnego, z sześcioma kadrami na planszy. 
Efektowny wizualnie i tekstowo album wchłania się jak najlepsze odcinki - na przykład - Dextera. To wciąż seria, która dla miłośników kryminałów zmiksowanych z horrorem powinna być na szczycie list zakupowych. 
"Oblivion Song: Pieśń otchłani", tom 1. Scenariusz: Robert Kirkman. Rysunek: Lorenzo De Felici. Tłumaczenie: Grzegorz Drojewski. Wydawca: Non Stop Comics, 2018.

"Zabij albo zgiń", tom 2. Scenariusz: Ed Brubaker. Rysunek: Sean Phillips. Kolor: Elizabeth Breitweiser. Tłumaczenie: Paulina Braiter. Wydawca: Non Stop Comics, 2018.

niedziela, 7 stycznia 2018

Zabij albo zgiń (1) - Brubaker/ Phillips

Wszyscy, którzy ronili łzy po zakończeniu serii Fatale mogą odetchnąć z ulgą. Polscy wydawcy nie poprzestają na eksploracji komiksów niezwykle płodnego duetu Ed Brubaker i Sean Philips. Na rynku, dzięki hiperaktywności Non Stop Comics, pojawił się właśnie pierwszy tom serii Zabij albo zgiń. No właśnie - "pierwszy tom" i "seria" to słowa, pojawiające się ostatnio niezwykle często w kontekście polskiego rynku wydawniczego. Komiksowe tasiemce wyrastają jak grzyby po deszczu. Czy warto angażować się w lekturę kolejnego?
Szósty wspólny komiks Brubakera i Phillipsa na zachodzie wystartował w kwietniu 2016 roku. 30-tysięczny nakład pierwszego zeszytu wyprzedał się bardzo szybko. Na 21 marca Image Comics zaplanowało premierę 17. zeszytu serii, a pierwszych 14 odcinków zebranych zostało w trzech tomach. Polski edytor zapowiedział, że wszystkie dotychczas wydane albumy doczekają się premiery do maja 2018 roku. To niezwykle ważna informacja, głównie przez wzgląd na to, że nowy serial znakomitego duetu to rzecz niezwykle wciągająca.
Zabij albo zgiń to thriller o wiecznym studencie, doktorancie, który po nieudanej próbie samobójczej dostaje od życia kopa… do życia. Brubaker zgłębia tu temat tak zwanych „złych ludzi”. Co ich definiuje? Jak ich rozpoznać? Czy pozbycie się ich z tego świata jakoś go ulepszy? Pierwszoosobowy narrator zaczyna nieco chaotycznie, lecz w miarę rozwoju sytuacji zaczyna coraz bardziej panować nad warsztatem. W efekcie dostajemy naprawdę niegłupią i wciągającą historię, ze sporą ilością rozsądnych rozważań na temat życiowych spraw. 
Ten trochę metafizyczny thriller nie jest narysowany w stylu, do jakiego Sean Philips przyzwyczaił swoich czytelników w pierwszych latach swojej kariery. Nie ma tu kanciastej kreski znanej chociażby z vertigowskiej serii Kid Eternity. Całość to raczej zdjęciowy fotorealizm przefiltrowany przez wyobraźnię rysownika, a więc technika, którą posługuje się we współcześnie realizowanych produkcjach. 
„Zabij albo zgiń” to mocna rzecz. W kategorii seria to jeden z najlepszych kawałków roku. Warto się w nią zaangażować.
"Zabij albo zgiń", tom 1. Scenariusz: Ed Brubaker. Rysunki: Sean Phillips. Kolor: Elizabeth Breitweiser. Tłumaczenie: Paulina Braiter. Wydawca: Non Stop Comics, Katowice 2017.

piątek, 15 kwietnia 2016

Fatale: Modlitwa o deszcz - Brubaker/ Phillips

Złe wieści: seria "Fatale" zbliża się do końca! Czwarty tom komiksowej historii Eda Brubakera i Seana Philipsa, zatytułowany „Modlitwa o deszcz” to przedostatnie spotkanie z piękną Josephine. Tym razem akcja komiksu została osadzona w Seattle lat 90. XX wieku, kiedy to popularność święciła muzyka grunge’owa. Jednak nie o Nirvanie czy Pearl Jam komiksują tu sobie autorzy, a o zespole Amsterdam i jego związkach z uroczą i zabójczą famme fatale.

Brubaker świetnie wczuł się w klimat tamtych lat, choć po lekturze „Modlitwy o deszcz” nie należy spodziewać się zbyt wielu nawiązań do popkultury. To raczej ubrana w szaty mrocznego horroru opowieść o artystycznej inspiracji i o uwielbieniu przekraczającym ludzkie pojęcie. Umiejętnie wykorzystując kilka prostych sztuczek, scenarzysta kreuje na łamach czwartego tomu „Fatale” tętniącą życiem, erotyzmem i muzyką morderczą wręcz wizję. Dręczący brak weny twórczej u członków zespołu sąsiaduje tu z eksplozją twórczości, a ich kiepskie i ubogie pomysły na wizualizację muzyki znajdują spełnienie w mrocznym, morderczym i pełnym niepohamowanych żądz teledysku.

Sean Philips, artysta znany z takich serii jak "Kid Eternity", czy "Shade the Changing Man" nieczęsto ma możliwość poszaleć tak, jak w "Modlitwie o deszcz". Graficzne przedstawienie fenomenalnych, transowych scen podczas kręcenia teledysku i dość duża dawka niespotykanej dotąd w serii erotyki to niepodważalne atuty tego tomu serii.

Brubaker i Phillips uwodzą czytelnika. Prowadząc dwutorową fabułę, zawieszoną między przeszłością a teraźniejszością odsłaniają kolejne elementy układanki, nie zdradzając jednocześnie jej istoty. Jaki obrazek powstanie z ułożenia tych puzzli? O tym przekonamy się dopiero po lekturze piątego tomu, który przez polskiego wydawcę zaplanowany jest na najbliższe miesiące. Tymczasem tom czwarty - niby podobny, a jednak zupełnie inny od poprzednich, to popis warsztatowy twórców i jednocześnie chyba najdziwniejszy i najciekawszy album serii.
"Fatale (4): Modlitwa o deszcz". Scenariusz: Ed Brubaker. Rysunki: Sean Phillips. Kolor: Elizabeth Breitweiser. Tłumaczenie: Robert Lipski. Wydawca: Mucha Comics, Warszawa 2016.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl

sobota, 24 października 2015

Serialowe eldorado Muchy

Wydawnictwo Mucha Comics kontynuuje publikowanie przebojowych serii ze stajni Image Comics. Wraz z początkiem października trzecich odsłon doczekały się "Saga" i "Fatale", a lada moment dołączy do nich "Chew". Albumy startowe wszystkich wymienionych tytułów były bardzo udane, a ich autorzy ustawili poprzeczkę bardzo wysoko. Czy najnowsze tomy trzymają poziom?
Serial Briana K. Vaughana i Fiony Staples, o którym mówi się, że jest połączeniem "Gwiezdnych Wojen" z "Grą o tron",  z każdym kolejnym rozdziałem nabiera rumieńców. Rozwijając wątki zasygnalizowane w poprzednich tomach, autorzy rozsądnie dorzucają kolejne. Vaughan dysponuje wymyślonymi przez siebie postaciami w sposób bardzo swobodny, sprawnie ujmując wymiany zdań między nimi. Solidne dialogi wypowiadane przez świetnie zaprojektowane postaci powodują, że komiks czyta się lekko, choć przecież poruszona na jego łamach tematyka do najłatwiejszych nie należy. Tym razem scenarzysta skupia się na odpowiedzialności i etyce mediów, spostrzeżeniach na temat literatury oraz relacji wojna/pokój. A wszystko to w tle wątku głównego - ucieczki dwojga kochanków przed agresją ze strony radykalnych reprezentantów zwaśnionych nacji. Ten komiks pełen jest emocji. Wykreowany przez Vaughana i Staples świat zaskakuje, śmieszy i wzrusza. A przy okazji jest ważnym głosem przeciwko rasizmowi. Naprawdę świetna, mocna i wciągająca rzecz, którą można by pochłaniać tysiącami stron. Na rynku amerykańskim niedawno premierę miał piąty tom tej znakomitej opowieści, a wraz z nim ukazał się zeszyt, rozpoczynający nową historię z uniwersum Vaughana i Staples.
Na pięciu tomach zamyka się historia komiksu "Fatale", napisanego przez Eda Brubakera, a narysowanego przez Seana Phillipsa. Początkowo zaplanowana na 12 odcinków seria ostatecznie zakończyła swój żywot na 24 zeszytach, śledzących losy tytułowej femme fatale, dla której mężczyźni równie często tracili rozum, co głowę. Trzeci w kolejności album z serii prawdopodobnie dla wielu czytelników będzie samograjem ze względu na sam opis - oto bowiem na łamach "Na zachód od piekła" dostajemy cztery zamknięte historie, osadzone w różnych ramach czasowych. Znalazło się miejsce i dla wieków średnich i dla dzikiego zachodu, dla rumuńskich Karpat z czasów II wojny światowej i Texasu z roku 1936. Brubaker postanowił opowiedzieć o przeszłości tytułowej piękności, jej wcześniejszych wcieleniach, jak również o sytuacjach, które ukształtowały tę postać w czasach współczesnych. Recepta na sukces idealna: Indianie, naziści, Cthulhu, polowanie na czarownice, mrok, potwory i tajemnica. Co ciekawe, te rozstrzelone w czasie historie są ze sobą powiązane. Każda z nich stanowi pewien element układanki. Element, który - jak chociażby w przypadku historii osadzonej w średniowieczu - aż prosi się o rozwinięcie, ciąg dalszy, czy też spin-off. Cokolwiek.
Rysujący "Fatale" Sean Phillips jest jednym z tych artystów, którzy znaleźli się w comiesięcznych amerykańskich zeszytach dzięki tzw. "brytyjskiej inwazji". Współtwórca fenomenu Vertigo, współautor tak fantastycznych komiksów jak "The Minx", "Shade, the Changing Man" (oba do scenariusza Petera Milligana) czy "Kid Eternity" (ze skryptem autorstwa Ann Nocenti), znany z szybkiego sposobu pracy, sprawuje się wyśmienicie. Elegancka, realistyczna kreska idealnie wpisuje się w każdą z epok, jaką Phillips ma do narysowania. Wraz z Brubakerem tworzą duet idealny. 10/10, "1" w skali dziennikarzy "Bilda" i totalny musiszmieć.
Przy tak mocnych konkurentach zbladłby każdy, lecz nawet mimo tego "Chew" wciąż daje radę, głównie przez wzgląd na atrakcyjny scenariusz. John Layman w "Międzynarodowym smaku" wysyła detektywa Chu (cybopatę, poznającego historię przedmiotu po jego skosztowaniu) na orientalną wyspę, stawiając na jego drodze m.in. kulinarnych freaków, cycatą agentkę i walecznego koguta. W czasach drobiowej prohibicji Layman w równej mierze skupia się na ukazaniu nielegalnych występków uzależnionych mięsożerców, jak i perypetii zwolenników tezy, iż każdą mięsną potrawę można zastąpić jakąś rośliną. Naszpikowany grepsami scenariusz jest tak dobry, że na kiepską kreskę można przymknąć oko. Nietrzymający proporcji, toporny cartoon Roba Guillory na pewno znajdzie swoich amatorów, jak również pokaźną grupę czytelników rozdzierających szaty z "dlaczego on?!" na ustach. Ogólnie: wciąż jest dobrze, główny wątek umiejętnie pomyka do przodu, a detektyw-terminator momentami kradnie show Tony'emu Chu. 

Te trzy serie spodobają się czytelnikom, którzy niezależnie od gatunku, cenią porządnie napisane historie oraz świetne, rozrywkowe komiksy. Wyszperanie tych perełek ze zdominowanego przez nurt super-hero amerykańskiego rynku to strzał w dziesiątkę polskiego edytora.   
"Saga, tom trzeci". Scenariusz: Brian K. Vaughan. Rysunki: Fiona Staples. Tłumaczenie: Jacek Drewnowski. Wydawca: Mucha Comics, Warszawa 2015.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep.Gildia.pl
"Fatale, tom trzeci: Na zachód od piekła". Scenariusz: Ed Brubaker. Rysunki: Sean Phillips. Kolor: Elizabeth Breitweiser, Dave Stewart. Tłumaczenie: Robert Lipski. Wydawca: Mucha Comics, Warszawa 2015.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep.Gildia.pl
"Chew, tom drugi: Międzynarodowy smak". Scenariusz: John Layman. Rysunki: Rob Guillory. Tłumaczenie: Robert Lipski. Wydawca: Mucha Comics, Warszawa 2015.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep.Gildia.pl