Autorzy: Tomasz Kleszcz i Dominik Szcześniak
Zapraszamy do lektury odcinka "Widok z okna", kolejnego z cyklu "Frustracja":
Za tydzień: "Zabij tiwi".
Kibicujcie komiksiarzom! W każdy dzień roboczy, o godzinie ósmej zero zero my to robimy na stronie "Ziniola"! Dziś gościmy na łamach Daniela Gizickiego. Autor ten, niegdyś dość aktywny w komiksowie zarówno jako redaktor, publicysta, scenarzysta i wydawca od pewnego czasu nie dawał zbyt wielu znaków życia. Taka cisza, może również zwiastować prawdziwą BOMBĘ. Zapytałem u źródła:
Seria nie ma rysownika. Więc jeśli czytasz te słowa, zainteresował Cię mój projekt i chciałbyś spróbować swoich sił to zapraszam. Nie dam gwarancji, że ktoś to wyda, że dostaniesz jakiekolwiek pieniądze za swoją pracę. Stawiam uczciwie sprawę - poszukuje osoby, która włoży w "Postapo" tyle serca ile może (czyt. tyle ile ja) licząc po cichu, że to zaprocentuje i że jakieś fajne wydawnictwo przyklepie ten projekt. Być może to naiwne, ale co z tego?
Kibicujcie komiksiarzom! W każdy dzień roboczy, o godzinie ósmej zero zero my to robimy na stronie "Ziniola"! Dziś zaczynamy wspierać Daniela Gutowskiego w jego zmaganiach nad albumem "Fear of Life". Oddajmy głos autorowi:
Kochani!
Steve znalazł mnie szczęśliwym trafem na deviantarcie, a jeszcze szczęśliwszym trafem było otworzenie przeze mnie maila, który mi przysłał. No bo koleś którego nie znam, tekst po angielsku, no nie ma bata – pomyślałem w pierwszej chwili – filtr antyspamowy dał dupy. A tu nie, okazało się, że ktoś w Stanach, a dokładniej niejaki Josh Elder, założył organizację non-profit propagującą nauczanie dzieciaków poprzez komiksy. No a jak najlepiej propagować nauczanie poprzez komiksy? Otóż należy zrobić antologię! Szczerze, mail od Steve’a, który chciał w tym wziąć udział, który dodatkowo jeszcze wpadł na pomysł, żeby i mnie do tego zaprosić, to wszystko sprawiło, że chodziłem z bananem na ustach przez kolejny miesiąc. Dodatkowo co chwila byłem czymś zaskoczony. A to tym, że wybrano po kilka osób, z których każda koordynowała kilka zespołów twórców; a to że oferowano pomoc kogoś, kto mógłby zrobić same literki albo kogoś, kto zająłby się tylko kolorami; albo w końcu, że na specjalnej stronie w internecie oferowano umieszczenie czyjegoś wizerunku w komiksie za ileś tam dolarów albo wysłanie oryginałów plansz tylko po to, żeby zebrać pieniądze na wydanie antologii. Człowieka od razu łapał ten pieprzony amerykański optymizm:) Tego samego optymizmu byłem świadkiem wówczas, gdy po wydaniu antologii „RWP” Steve oznajmił mi, że chce zrobić ze mną cały album i zaoferował się, że nawet jak nam tego nigdzie nie wydadzą, to on wyda to za swoje. Nic, tylko emigrować :P
eczności rysowania wszystkiego od nowa. Wreszcie rysowanie jest dla mnie w pełni przyjemne i relaksujące. Wreszcie kwestia najważniejsza: ostatnio moimi inspiracjami stały się komiksy na pozór niedbałe w formie, przede wszystkim twórczość Sfara i Blaine’a uświadomiły mi jakie rysowanie daje mi prawdziwą radość. Szczerze mówiąc, aż kusi mnie czasem, żeby na cały album składały się te szkice, które dziergam w Photoshopie. Z pierwszymi stronami i między innymi z załamaniem perspektywy kryję też pewien sekret, o którym tylko na piwie:P