Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 10 września 2018

Krezent - dodatek specjalny do Z#54 dla śmiałków!

Uwaga! Dla pierwszych 20 osób, które podczas MFKiG w Łodzi zakupią Ziniola#54 przygotowaliśmy niespodziankę! Wystarczy na stoisku podczas zakupu podać hasło "Krezent", by otrzymać prezent. Tym prezentem będzie bezpłatny zin - 16-stronicowy Krezent. Wszyscy, którzy zakupili Ziniola#54 w przedsprzedaży otrzymają Krezent obligatoryjnie.

Shade, the Changing Man #45 - Milligan/ Bachalo/ Bryant

Wet Screams inauguruje historię A Season in Hell, która zakończy się wraz z 50. numerem serialu i spowoduje w nim gigantyczne zmiany - zarówno w składzie autorskim, jak i fabule. Wet Screams dzieje się zaraz po wydarzeniach opisanych w History Lesson, opowieści o wycieczce Shade'a, Kathy, Lenny i Johna Constantine'a w mroki średniowiecza. 
(Spójrzcie tylko na tę okładkę Duncana Fegredo. Aż się chce wskoczyć do tej kąpieli. Przynajmniej dopóki się nie wie skąd ta woda wzięła się w pokoju Shade'a).
W średniowieczu było ostro, w piekle będzie podobnie, nic więc dziwnego, że Milligan i Bachalo dają sobie na wstrzymanie, lekko zawieszają akcję i skupiają się na konwersacjach zgłębiających relacje między głównymi bohaterami i - wskutek pewnego druzgoczącego zdarzenia - pchających je na zupełnie nowe tory.
Milligan ma tu kilka naprawdę świetnych momentów i spostrzeżeń okołoojcowskich i okołomacierzyńskich. Jest znakomity, kiedy dopuszcza do swych bohaterów myśli na co dzień niedopuszczalne i precyzyjny w dawkowaniu napięcia, którego - mimo dość spokojnego charakteru odcinka - wcale nie brakuje. A duet Bachalo/Bryant znajduje się w mistrzowskiej formie. Szkoda, że już za pięć numerów panowie pożegnają się z serią, bo szaleństwo ukazują na jej łamach idealnie.
"Shade, the Changing Man" #45. Scenariusz: Peter Milligan. Rysunki: Chris Bachalo. Tusz: Rick Bryant. Kolor: Danny Vozzo. Wydawca:DC Vertigo, marzec 1994

niedziela, 9 września 2018

Rozmagnes (0000000014)

Autor: Otoczak

Vertigo Visions: Phantom Stranger #1 - Kwitney/ Davis

Phantom Stranger z Vertigo Visions? Nic mi to nie mówiło (patrzcie, a rednacz DSz pisał o tym komiksie kiedyś), zanim przypadkiem nie trafiłem na kilka plansz i rysunek wciągnął mnie na tyle, że po prostu musiałem przeczytać historię napisaną przez Alisę Kwitney, zilustrowaną przez Guya Davisa.

Phantom Stranger to ktoś… coś?… w rodzaju Deus Ex Machina – pojawi się tam, gdzie akurat potrzeba i jakby od niechcenia, ot, pstryknięciem palcami, rozwiąże każdy problem. Tym razem będzie potrzebny w domu opieki, w którym Naomi ma akurat „nockę”. Wprowadzenie tej bohaterki, głównej postaci w historii Gerontion, odbywa się bez zbędnych ceregieli, bo już na starcie poznaje dosyć dziwnych mieszkańców (podczas spaceru dla – dosłownie – wszystkich zmysłów), a za jej plecami zaczyna się ktoś skradać. Jak kiedyś, w dzieciństwie. Dom jest fascynujący, tajemniczy, i bardzo dobrze potrafi taki być. Naomi (a może wcale nie ona?) odkryje jego tajemnicę (a może zachowa ją dla siebie?) i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie (a może wcale nie?).

Tekst DSz na temat tego tytułu z Vertigo przeczytałem po lekturze samego komiksu, żeby niczym się nie sugerować. Zgadzam się w 100%, że rysunek jest fantastycznie skrojony pod horror. Dawno nie widziałem kreski, która tak bardzo, od samego początku wprowadzałaby w klimat i ten klimat trzymała. Dodam, że pewnie bez kolorów Robbiego Buscha nie byłoby aż tak strasznie. Ale te przejścia między kadrami, te cienie wyłaniające się z tła, zza kadru… Rany, uważajcie na komiksowy „rynsztok”, na to, co się tam czai, bo możecie nie przeskoczyć z kadru do kadru! Jeśli chodzi o horrorowych rysowników, to właśnie poznałem (przynajmniej na chwilę) drugiego po bogu, czyli Kelleyu Jonesie.

Recenzja/opinia/garść wrażeń, nazwijcie ten wpis jak chcecie, ale tego typu forma blogowa ma jedną rzecz wspólną z dobrym horrorem – trzeba wiedzieć, kiedy zamilknąć i nie powiedzieć/pokazać/napisać za dużo, więc… „Now don’t go and spoil it all by talking. I don’t want to hear it, and you never did know when to shut up”.
(Kuba Jankowski)
"Vertigo Visions: Phantom Stranger" #1. Scenariusz: Alisa Kwitney. Rysunek: Guy Davis. Kolory: Robbie Busch. Wydawca: Vertigo, październik 1993   

sobota, 8 września 2018

Loveless #1 - Azzarelo/ Frusin

W vertigowym cyklu na Z. ciąg dalszy powtórek pierwszych numerów. Tym razem western, który obudził ponowne zainteresowanie tym gatunkiem w Timofie (zob. Kwartalnik Kultury Komiksowej Ziniol #2, wrzesień 2008, str. 125; jeśli western w filmach Wam się znudził, to koniecznie obejrzyjcie The Salvation albo niedokończony serial Deadwood). Ja, przyznam, nie pamiętam z tego komiksu, który przeczytałem w polskim wydaniu w całości, absolutnie nic. A więc tabula rasa, startujemy od zera…

…i od pierwszych stron wiadomo, że Azzarello może pisać nie tylko dla Risso, żeby współtworzone przez niego opowieści wchłaniały czytelnika bez reszty. Marcelo Frusin jest bardzo przyjemnym zaskoczeniem rysunkowym (a potem nadeszli inni… niestety), ale również pomysłodawcą tej liczącej dwadzieścia cztery zeszyty serii, która opowiada o powrocie Wes Cuttera do Blackwater. Wes jest rewolwerowcem o ciętym języku i zrobi to, co ma to zrobienia, bez brania jeńców.

Pierwsza strzelanina została tutaj rozkadrowana przepysznie. Dialogi napisano przewrotnie. Małe żarciki umieszczono w kadrach przekornie. Całość pokolorowana została przez Patricię Mulvihill prześlicznie (to bardzo, bardzo mocny punkt storytellingu w tym komiksie – Patricia jest prawdziwym współautorem historii, a nie tylko kolorystką przy taśmie produkcyjnej). 

Jakaś błyskotliwa konkluzja? Raczej nie, ale na pewno w odróżnieniu od Fables i American Vampire pierwszy numer tej serii zachęca do dalszej lektury. Dlatego też pewnie swego czasu łyknąłem całość. Teraz łyknę raz jeszcze! 
(Kuba Jankowski)
"Loveless" #1. Scenariusz: Brian Azzarello. Rysunki: Marcelo Frusin. Wydawca: DC Vertigo, grudzień 2005

piątek, 7 września 2018

Bite Club: Vampire Crime Unit #2 - Chaykin/ Tischman/ Hahn

Trzeba być upartym, żeby zabierać się za cykl o wampirach, skoro wampirów w zasadzie się nie lubi. Trzeba być niezorientowanym, żeby zaczynać czytać nie od początku, a od serii kontynuującej. Jestem uparty i bywam niezorientowany. Dlatego zacząłem od pięcioczęściowej Bite Club - Vampire Crime Unit, a nie chronologicznie pierwszej sześcioczęściowej Bite Club, i brnąłem do jej końca. Żeby potem przeczytać sobie początki, bo takie to dobre – ślurp!

Przyznaję bez bicia, że porażające są dla mnie okładki obu tych serii (dzięki wielkie, mr Frank Quitely!). Podobno ślinię się oglądając klipy The Creepshow (opinia ukochanej), zwłaszcza te z Sarah „Sin” i Hellcat, z Kendą już nie. Dobrze, że ukochana nie podpatrzyła jeszcze mojej ostatniej fascynacji – wokalistki The Interrupters… heh :) Ale, ale, że miało być o komiksach, to powiążę (prawie obowiązkową) dygresję muzyczną z komiksami właśnie: okładki Bite Club i Bite Club - Vampire Crime Unit wprawiają mnie w niezdrowe podniecenie. Chodzi chyba o wypadkową słodkiej, niegrzecznej dziewczynki z tatuażami i klimatu horrorowego, czyli o taki image, jak miały byłe wokalistki wspomnianej kanadyjskiej kapelki. Ta stylówa jest naprawdę bardzo niepokojąca i ekscytująca.

W związku z powyższym do vertigowego cyklu wpada zeszyt z ulubioną moją okładką vol. 2 Bite Clubu¸ który zdobi drugi zeszyt. Perwersja, tatuaże, zbrodnia, pozory. To cztery pierwsze słowa, które nasuwają mi się, kiedy patrzę na ten rysunek. Dobrze charakteryzują one i całą serię (zarówno vol. 1, jak i vol. 2). Ale poza okładką drugi zeszyt ma też dwa genialnie rozpisane dialogi, przez które bardzo wrył mi się w pamięć: w sklepie płytowym, kiedy Risa (miejscowy boss wampir) składa wizytę właścicielowi i na jego niegrzeczną propozycję „…so fuck your protection and suck my dick” najpierw odgryza mu palec, a potem dodaje „You just can’t depend on jism for a balanced diet” ; zabawne; i na posterunku, kiedy przesłuchiwany z płaczem opowiada o swojej zamordowanej ukochanej – „We had a bond,  a love that was unbreakable-- / --even when she was sucking someone else’s cock, or taking heavy traffic up her ass, or pulling a train-- / we had our love to keep us together” – a nieczuły detektyw pyta „Is that beautiful, or what?”.

A tak poza tym to komiks jest o specjalnej jednostce policyjnej, która zajmuje się zbrodniami w wampirzym światku. Taki Gotham Central z krwiopijcami. Jeśli nie przepadacie za wampirami tak samo jak ja, to i tak spróbujcie przeczytać, bo ma to potencjał i może Was wziąć. Mnie wzięło.
"Bite Club – Vampire Crime Unit" #2. Scenariusz: Howard Chaykin, David Tischman. Rysunki: David Hahn. Wydawca: DC Vertigo, lipiec 2006

czwartek, 6 września 2018

Zapowiedzi zinowe: atak Otoczaka

Podczas nadchodzącego MFKiG w Łodzi swoją premierę będą miały trzy nowe produkcje od Rafała Otoczaka Tomczaka, twórcy komiksowej serii Bi Bułka. Dwie pierwsze to drugi i trzeci numer Rozmagnesu. Trzecią będzie... niespodzianka, którą niebawem ujawnimy na stronach Ziniola. Wszyscy, którzy cenią sobie szaloną twórczość Otoczaka będą usatysfakcjonowani.


 Przykładowe plansze: