Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lincoln. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lincoln. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 sierpnia 2014

Lincoln 4 - Jouvray/ Jouvray/ Jouvray

Nie bez przyczyny pierwszy rozdział czwartego tomu serii autorstwa Oliviera, Jerome i Anne-Claire Jouvray zatytułowany jest "Dureń ze wzgórza". Główny bohater wiedzie na jego łamach pijacki tryb życia, a za kumpli ma żuli, z których jeden posiada haki zamiast dłoni, drugiemu zaś nad wyraz mocno śmierdzi z buzi. W życiu trzech amigos liczy się tylko gorzała, nic więc dziwnego, że kiedy na skutek starań miejscowego pastora wprowadzona zostaje prohibicja, rodzi się w ich zachlanych umysłach prawdziwy dramat. 
Choć śmiechu tu co niemiara, nie jest to pijacka komedyjka. Choć zachowań patologicznych tu od groma, nie jest to również naturalistyczna krytyka zgubnego nałogu. Historyjka o pędzeniu bimbru w pewnym momencie robi bowiem woltę, przeradzając się w traktat o głupocie mężczyzn i cenie, jaką za tę głupotę płaciły ówczesne kobiety. 
Lincoln mieszkający w swojej lepiance byłby jak Kevin Costner w "Tańczącym z wilkami", dzieląc z nim podobny upór, zaangażowanie w pracach domowych, jak również - przede wszystkim - niemal identyczne przywalenie łbem o górną belkę drzwiową. Byłby, gdyby tylko nie chodził cały czas nachlany i gdyby nie miał wszystkiego w dupie. Promyki nadziei, ukazujące dość ospałą, ale jednak szlachetność bohatera, serwowane są przez scenarzystę często, ale są to zachowania niedorobione i mało skuteczne. Lincoln pozostaje skupionym na własnym interesie i świętym spokoju durniem. 
Zresztą nie tylko durniem. Cuchnącym pchlarzem, pomyleńcem, beczką popłuczyn, zwichrowanym umysłem, świnią, głupcem, wariatem, mięczakiem... Autorzy nie oszczędzają swojego bohatera i w usta jego komiksowych współtowarzyszy wkładają szereg niepochlebnych określeń. A kiedy dodamy do tego wszystkiego fakt, że słowne reprymendy oraz wyzwiska funduje mu jeszcze sam Bóg Wszechmogący z jednej, a szatan piekielny z drugiej strony, dostajemy jedną z najciekawszych kreacji chłopców do bicia, jakie widział komiks. 

Alkohol jest również jednym z motorów napędowych drugiego odcinka zamieszczonego w omawianym tomie, w którym dureń ze wzgórza zamienia się w demona z okopów I wojny światowej. Na skutek splotu wydarzeń, Lincoln trafia na front, gdzie poza byciem leserem, stara się również zorganizować sobie forsę na ucieczkę i spokojne życie z zapasem wina i francuskimi wdówkami, oczekującymi pocieszenia. Rzecz jasna, ponownie wpędza w kłopoty zarówno samego siebie, jak i czarnoskórego kompana, Morrisa, z którym więź prawdopodobnie połączy go na dłużej, niż jeden tom. 

"Demon z okopów" to zestaw świetnie napisanych scen, ukazujących życie obozowe i trudy walki w okopach, jak również w interesujący sposób podejmujących temat relacji amerykańsko- francuskich. To również dość głęboka eksploracja przewodniego motywu serialu, jakim jest nieśmiertelność Lincolna. Nie zdradzę zbyt wiele pisząc, że gość już dawno nie umierał tak wiele razy, jak w niniejszym tomie.

Zręczność, z jaką autorzy operują humorem - tak słownym, jak i obrazkowym - jest godna pozazdroszczenia. Nawet wulgaryzmy są w czwartym "Lincolnie" używane z wyczuciem i bez nadużyć, dość często pojawiających się w poprzednich odcinkach serii. Cieszy oko precyzyjna kreska i kolorystyka, imponujące głównie w zimowych sceneriach "Durnia ze wzgórza". 

Ten "Lincoln" to ponowny pokaz wysokiej formy. Czy zostanie ona utrzymana w kolejnych albumach? Niestety, nie przekonamy się o tym zbyt szybko, bowiem polski wydawca opublikował już całość wydanego w oryginale materiału i kolejną odsłonę serii zapowiada na nie wcześniej, niż 2016 rok. Pozostaje zatem trzymać kciuki za twórców i kibicować im w pracach nad dalszym ciągiem.
"Lincoln 4". Scenariusz: Olivier Jouvray. Rysunek: Jerome Jouvray. Kolor: Anne-Claire Jouvray. Tłumaczenie: Katarzyna Sajdakowskia. Wydawca: Mroja Press 2014
Komiks można nabyć tutaj: sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl, Incal
Inne recenzje serii:

piątek, 7 września 2012

Lincoln 2 - Jouvray/ Jouvray/ Jouvray

Autor: Dominik Szcześniak
W związku z powrotem nieśmiertelnego kowboja wiązałem wielkie nadzieje - pierwsza odsłona jego perypetii, zbierająca dwa oryginalne albumy, swą elokwencją i dowcipem powodowała, że spokojnie można było uczyć się jej na pamięć i sypać cytatami. Z drugą jest inaczej. Polskie wydanie ponownie zawiera dwa albumy, jednak tylko jeden z nich - ostatni - trzyma poziom.
W telegraficznym skrócie: reprezentujący olewawczy stosunek do życia, ateista Lincoln, spotyka na swojej drodze Boga i Szatana. Mimo stereotypowego wyglądu (siwy dziadek z długą brodą i czerwony szpicbródka z różkami) obaj raczej niespecjalnie trafiają w ludzkie wyobrażenie o nich. Są kumplami, prowadzącymi interesy wśród ludzi. Dziadek daje Lincolnowi nieśmiertelność, Diabeł stara się go wykorzystać do szerzenia niecnych postępków. A Lincoln ma wszystko gdzieś i jak tylko może, kiwa jednego i drugiego zwierzchnika.
Akcja wydanego w ubiegłym roku tomu działa się na Dzikim Zachodzie - było wiejsko, afery miały nikły poziom skomplikowania, a motorem napędowym były dialogi i wynurzenia filozoficzne z nich wynikające. Otwierający drugi tom Plac Zabaw to transfer bohaterów na tereny miejskie - do wielkiego Nowego Jorku, miasta ogromnych możliwości jeśli chodzi o matactwa i zarabianie na przestępczości. Właściwie jest tu wszystko, co powinno zapewnić dobrą rozrywkę - napad na bank, starcia z policją, wielka strzelanina z prezydentem USA na głównym planie, nokautujący Lincolna dzieciak - kumpel z celi oraz happy end (?) czyniący z bohatera komiksu wielkomiejskiego stróża prawa - lecz mimo tych wszystkich cech, po lekturze rozdziału odczuwalna jest pustka, a w głowie dudnią pytania "po co?" oraz "dlaczego?". Mieszczuchy zabiły potencjał drzemiący w autorach. Miasto - choć rysowane fantastycznie - spowodowało, że dialogowa elokwencja została zastąpiona przez wszędobylskie "Bam!" i "Bach!". Mimo tego, album i tak jest zdecydowanie ponadprzeciętny - w pierwszym tomie niemal każda scena była warta zapamiętania, tutaj takich scen jest kilka, co i tak w porównaniu z innymi komiksami na rynku daje niezły wynik.
Kara cielesna, czwarty z kolei odcinek przygód rewolwerowca - wieśniaka, to już powrót do formy, a jednocześnie odpowiedź na zadane przeze mnie wcześniej pytania. Lincolna spotykamy jako grubasa, który na urzędniczym stanowisku nachapał się nielegalnej kasy, a z niebiańsko-piekielnymi siłami nie widział się od bardzo dawna. Ciąg wydarzeń wysyła go ponownie na wiochę i do więzienia, jednocześnie przywracając wiarę w pisarstwo Oliviera Jouvraya. Lincoln musi (poprawka: robi to przypadkiem, bo przecież nic nie musi) obalić dyktatora - więziennego ciecia, który dla swoich więźniów jest bezwzględny, a kulki wymierzane w łeb tłumaczy wolą boską. Jest wesoło jak diabli!
Przejście między odcinkami jest jednocześnie zmianą stylu, w jakim Jerome Jouvray rysuje Lincolna - z prostej, grubej krechy przesiadamy się na delikatną, ołówkową - zmiana ta pewnie byłaby drażniąca, na szczęście w sukurs poszła jej dużo lepsza jakość scenariusza.
Plusem Lincolna 2 jest rozgrywanie wielu scen bez użycia słów - w pewnym stopniu ta dialogowa moc, o której wspominałem, została przerzucona na moc obrazu - scena skatowania Lincolna w Placu Zabaw (i jej następstwa) to solidna robota. Świetnie prezentują się również statyczne scenki rozgrywające się w jednym ujęciu - choćby ta w gabinecie dyrektora więzienia, wspomagana kwestiami wygłaszanymi przez bohaterów.
Pierwsza część mnie zawiodła (ale nie zawiedzie tych, którzy lubią popatrzeć sobie na strzelanki w mieście), druga podniosła na duchu, w związku z czym lektura Lincolna 2 przyjemną, owszem, była. I choć przez kilka pierwszych stron ziewałem, końcówka spowodowała, że znowu niecierpliwie czekam na kolejny tom.
Lincoln 2. Scenariusz: Olivier Jouvray. Rysunek: Jerome Jouvray. Kolor: Anne-Claire Jouvray. Tłumaczenie: Katarzyna i Małgorzata Margo Sajdakowskie. Wydawca: Mroja Press 2012

Komiks można nabyć tutaj: Sklep.Gildia.pl