Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Romita Jr.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Romita Jr.. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 września 2018

Ostatnia krucjata - Miller/ Azzarello/ Romita Jr.

Ostatnia krucjata - prequel do Powrotu Mrocznego Rycerza Franka Millera. Przed premierą niektórzy zadawali sobie pytanie: Jak dobre to może być? Inni zastanawiali się: Po co? Jeszcze inni po prostu łapali się za głowę i przeczuwając odcinającą kupony taśmę produkcyjną nie mówili nic.

Oryginał był hitem sprzedażowym i artystycznym. Komiksem, który przedefiniował biznes superherosów. Ostatnia krucjata to komiks stworzony z okazji 30-lecia serii Millera. Ładnie opakowany, wzbogacony o znane i uznane nazwiska, ale też właściwie nie wiadomo po co stworzony. Starego dobrego Millera nie czuć tu właściwie wcale, Azzarello robi, co może i widać jego sprawną dłoń w dialogach. John Romita Junior rysuje jak za najlepszych lat… ale wszystko to nie ma większego sensu.

Joker trafia do Azylu Arkham i coś tam sobie knuje, podczas gdy Batman szkoli Robina, a media krzyczą, że nie ma prawa narażać nieletniego chłopaka na niebezpieczeństwo. Czyta się ten komiks w miarę sprawnie, ale zakończenie ani nie daje satysfakcji ani nie odsyła do powtórzenia sobie lektury 30-letniego dzieła.

To nie jest zmarnowany potencjał, bo potencjału w tej historii nie było. Ostatnią krucjatę rozpatrywałbym raczej w kategorii komiksu niepotrzebnego, sztucznego, zrobionego na siłę. To gadżet powstały w celu celebracji rocznicy i właściwie nic więcej.
"Powrót Mrocznego Rycerza: Ostatnia krucjata". Scenariusz: Frank Miller, Brian Azzarello. Rysunki: John Romita Jr. Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz. Wydawca: Egmont Polska 2018

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Kick-Ass 3 - Millar/ Romita Jr.

Wprawdzie "trójka" na okładce sugeruje odcinanie kuponów, powielanie schematu i błądzenie po omacku, jednak ta reguła zdaje się nie obowiązywać Marka Millara. Trzecia część historii o prawdziwym superbohaterze to kolejna naszpikowana cytatami przygoda komiksowego geeka i fantastyczne zamknięcie serii, która w kategorii komiksów reinterpretujących superbohaterskość może się równać ze wszystkimi kamieniami milowymi, wydanymi w Stanach Zjednoczonych w roku 1986.
Po wydarzeniach z drugiej części komiksu Hit-Girl trafia do pudła, Kick-Ass zostaje szefem zrzeszającego podobne do niego ofiary losu Kręgu Sprawiedliwości, a do miasta z sycylijskiego zesłania wraca kolejny z braci Genovese - ten najstarszy, mający niewiele do stracenia, lubujący się w przystojnych blondynach i pragnący władzy nad wszystkimi gangami w okolicy. Zanim jednak wisząca w powietrzu jatka dojdzie do skutku, czytelnikom zafundowany zostaje zestaw konesera: próby odtworzenia scen ze słynnych komiksów, nawrócenie czarnego charakteru, wysyp superbohaterów, retrospekcje pokazujące jak to wszystko się zaczęło, mnóstwo seksu oraz - uwaga - miłość. 
Mark Millar w kilku zdaniach idealnie ujął temat, na który Joe Casey przeznaczył cały album ("Sex: Letnie uniesienia"). W odróżnieniu od zeszytów rysowanych przez Piotra Kowalskiego, tutaj przedstawienie superbohaterskości jako tłumionego popędu seksualnego obywa się bez teatralnych scen i jałowych przemyśleń ze sterczącym nad śpiącą partnerką penisem. Millar operuje konkretem - seks jest substytutem kostiumu i sprawia, że trykociarskie ustawki zostają odstawione na bok, z kolei miłość powoduje, że bohater pragnie z tych ustawek zrezygnować całkowicie. 
Millar narzuca scenariuszowi swojego komiksu nienaruszalny rozdział świata realnego od komiksowego uniwersum zamaskowanych herosów. Uczynienie superbohaterami komiksowych geeków, parających się wizją odtworzenia sceny z "Batmana: Roku pierwszego" to realny gwałt Millara na facetach w trykotach. To nie są mroczni mściciele oderwani od rzeczywistości, a młodzi ludzie w tejże rzeczywistości bezlitośnie mocno osadzeni, oczytani w komiksach, świadomi obecnych w nich trików i próbujący odtworzyć je w swoim sąsiedztwie. To dzieciaki, zakładające kolorowe fatałaszki, ale płaczące nad brakiem motywacji. Och, dlaczego przestępca nie zabił mi rodziców - łkają. Z jednej strony to straszne, ale z drugiej prezentuje typowy mokry sen licealisty o tym, jak ratuje całą klasę przed superprzestępcą, jak staje się mroczny i tajemniczy na skutek osobistej tragedii i jak dzięki temu imponuje dziewczynie.
Weryfikacja tych marzeń jest jednak brutalna - wybijając wszystkich jak leci i przelewając hektolitry krwi Millar i Romita Jr. mówią: Tak wyglądałby komiks w realu. I dodają: Drogie dzieci, nie róbcie tego w domu.
Markowi Millarowi udało się uciec od powtarzalności, co uważam za ukłon w stronę czytelników i przejaw szacunku ze strony twórcy. Nawet żarty zyskują w trzecim odcinku opowieści zupełnie inny wymiar - w pierwszym tomie śmialiśmy się z tego, że początkujący heros nie potrafi przeskoczyć z dachu na dach, w trzecim - z cmentarnych foci w prochowcu pozowanych na scenerie typu "Gotham w deszczu".
Pisarstwo Marka Millara na kartach wszystkich trzech "Kick-Assów" przeżywa ciągły rozwój, a zakończenie komiksu przychodzi w momencie, pozwalającym mu zejść ze sceny niepokonanym. Lektura "trójki" nie pozostawia niedosytu. Ten komiks to opowieść kompletna, a przy tym jedna z najlepszych historii o superbohaterach ostatnich lat. Obowiązkowa lektura dla fanów trykotów, jak również dla tych, którzy konwencji superbohaterskiej nie znoszą.
"Kick-Ass 3". Scenariusz: Mark Millar. Rysunki: John Romita Jr. Tusz i odcienie: Tom Palmer. Kolory: Dean White oraz Michael Kelleher. Tłumaczenie: Robert Lipski. Wydawca: Mucha Comics, Warszawa 2014.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia. pl, Incal

środa, 25 września 2013

Kick-Ass - Millar/ Romita Jr.

Ktoś ma ochotę na komiksowy Grindhouse? Fruwające w przestworzach flaki, eksplodujące głowy, hektolitry krwi wydobywające się z przepołowionych tasakiem czaszek? Mark Millar to ma. Do diabła, ma nawet więcej. Towarzyszy mu John Romita Junior - tak, ten John Romita Junior. Ten, którego znamy z "X-Menów", czarno-białego "Punisher: War Zone", czy "Spidermana". Tutaj jednak nie jest grzecznym chłopcem. Weteran komiksowego rysunku pokazuje się z nieznanej dotąd strony, w związku z czym do arsenału, jaki gwarantuje Millar, można dorzucić kilka słów od niego: seks, cycki, bezsensowna przemoc. Widzicie to? To "Kick-Ass".
Historia zafascynowanego komiksami chłopca, który swoje hobby postanowił przenieść do świata realnego, przez co pakuje się w konkretne kłopoty to satyra na komiksowy superheroizm, na filmowe adaptacje trykotów i na częsty brak dystansu do fikcyjnych przecież postaci. Dave Lizewski staje się bohaterem z jednego tylko powodu: bo chce. Nie dlatego, że bandyci zabili mu rodzinę, radioaktywny pająk dziabnął go w dłoń, a promienie gamma wsiąkły w jego ciało. Robi to, bo ma na to ochotę, chce sprawdzić jak to jest i może sobie kupić fikuśny kombinezon płetwonurka na e-bayu. Jego wyobrażenie o życiu superherosa rozmija się z prawdą bardzo szybko. No bo weź tu przeskocz z jednego dachu na drugi. To nie taka prosta sprawa.
Dla Dave'a, niezależnie od tego ile razy dostanie wycisk, kombinezon jest narkotykiem i sposobem na oderwanie się od rzeczywistości. I choć sprostać mu może każdy frajer, w realu Dave urasta do rangi superherosa. Mając rajtuzy pod cywilnym ubraniem, zyskuje pewność siebie. Jego ekscentryczne hobby powoduje, że potrafi skupić się na jednej sprawie, na dążeniu do celu. No i wreszcie - hej - ta dziewczyna z ławki obok, śliczna Katie, w której podkochuje się od dawna, zwraca na niego uwagę. Piękne barwy życia codziennego muszą jednak zostać poddane próbie: na drodze Kick-Assa pojawiają się prawdziwi, a nie jacyś tam ściemnieni herosi: Big Daddy i Hit-Girl, na których uwagę zwraca posępny gangster. I zaczyna się awantura.
Millar mówi tak: dzieciństwo ma swoje problemy i należy spełniać marzenia, by od tych problemów się odciągnąć. Ale mówi też tak: trzeba mierzyć siły na zamiary i zdawać sobie sprawę z tego, że to, co jest na niby, powinno takim pozostać. I wreszcie mówi również: spełnię twój sen o załatwianiu bandziorów, ale zobacz ile krwi się poleje, młody człowieku.
Zachcianka nastolatka przeobraża się w grubą sprawę, przez co dzieje się wszystko, co opisałem w pierwszym akapicie niniejszego tekstu. Przemoc, obecna na kartach "Kick-Assa" jest jednocześnie realna (bo przecież nikt tu nie strzela promieniami z oczu i nie ma sił nadprzyrodzonych) i przerysowana. Traktować ją należy jako nieuchronną konsekwencję nieodpowiedzialnego zachowania. 
Nie obyło się bez bardzo udanych komentarzy ze strony scenarzysty. A to wrzuca w usta bohaterów dyskusje na temat komiksów Marvela, przedstawiając przeróżne szalone koncepcje, a to świetnie podsumowuje uzależniającą rolę serwisów społecznościowych ("Dave Lizewski miał ośmiu przyjaciół na MySpace, a Kick-Ass całe tysiące"), czy też pokazuje model funkcjonowania tzw. "memów". Dużo dialogów czyta się z uśmiechem na twarzy. Wszystko napisane jest sprawnie, z jajem i polotem, a narysowane wyśmienicie. John Romita Jr. znajduje się w najwyższej formie.
"Kick-Ass" jest elementarzem komiksowego fanboya. To komiks osadzony głęboko w życiu fanów obrazkowych historii, a jednocześnie spełniający ich mokre sny o śmiganiu po dachach w pelerynie i obcisłych majtkach. Do tego jeszcze zabawny. I - oczywiście - przeznaczony tylko dla czytelników dorosłych.
"Kick-Ass". Scenariusz: Mark Millar. Rysunek: John Romita Jr. Tusz: Tom Palmer. Kolor: Dean White. Tłumaczenie: Robert Lipski. Wydawca: Mucha Comics, Warszawa 2013.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep Gildia.pl, Incal, Elemental, BUM Projekt