Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emilio Utrera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emilio Utrera. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 grudnia 2017

Barras #4 - Utrera

Z krótkich rozmów z kupującymi przy stoisku wydawnictwa Mandioca podczas NŻK 2 można wnioskować, że Barras znaleźli swoją publiczność. Z apetytu autora, Emilio Utrery, można wnioskować, że polski przemarsz argentyńskich ultrasów jeszcze chwilę potrwa. Okazuje się bowiem, że oprócz sześciu zapowiedzianych na początku zeszytów, napisał się świeży, siódmy. I nie chodzi, jak domniemałem poprzednio, o ten z konkursu (odzew podobno był słaby), ale o całkiem nowy materiał.

Natomiast z tomu czwartego dowiadujemy się ostatecznie (już bez domysłów), w jakim celu znikła broń w mieście. Odbywa się wiec w sprawie przywrócenia na stołek trenerski (na Mundial 2014, gdzie jak wiemy w rzeczywistości pozakomiksowej kadra uległa Niemcom dopiero w finale) pewnego sławnego byłego argentyńskiego piłkarza. W czasie tego spotkania padają wzniosłe słowa o jedności kibicowskiej i wspólnej akcji wszystkich argentyńskich fanów „kopanej i stadionowej rozróby”, aby argentyński bóg futbolu poprowadził Albicelestes na mistrzostwach świata do sukcesu. Ta postać ma zjednoczyć wszystkich bez względu na kibicowskie barwy, czyli dokonać tego, czego władze nigdy nie będą w stanie. Jak mówi ulotka rozdawana na meczach – „nieważne, jaką masz koszulkę”. Problem w tym, że cała ta akcja jedności śmierdzi na kilometr politycznym podstępem i nie wszyscy kibice łykają haczyk. Najbardziej nieufni są Indiańce z Yupanqui. Kto będzie miał rację? O tym w kolejnych odsłonach. Trzeba przyznać, że Utrera wie, w którym momencie zawiesić akcję.

Barras w czwartej odsłonie ładnie i coraz wyraźniej odmalowują zakulisowe brudy futbolowe i kibicowski półświatek, który siedzi w burdelowych barach i dyskutuje przy użyciu pięści o tym, co dla niego najważniejsze: o futbolu. Dla zadymiarzy z Barras piłka nożna to rzecz święta, że nie chodzi tylko o rozróbę, ciemne interesy i picie piwa na meczu (o to też), ale i o pewne ideały i kodeks honorowy. Nie można oczywiście dać się nabrać i zacząć traktować kibiców jako jakiejś społeczno-politycznej elity. Należy jednak dostrzec organizacyjny potencjał tej grupy i pasję. I to bez względu na to, jak bardzo nie różniłby się napędzający ją światopogląd od naszego.

„Barras 4" Scenariusz i rysunki: Emilio Utrera. Tłumaczenie: Marek Cichy. Wyd. Wydawnictwo: Mandioca, Warszawa 2017.

czwartek, 23 listopada 2017

Barras#3 - Utrera

Do lutego 2018 poznamy sześć zapowiadanych na początku przez wydawnictwo Mandioca odcinków serii Barras. Potem, jak się okazuje, będzie jeszcze siódmy (chodzi zapewne o historię z ogłoszonego przez wydawnictwo konkursu). Tymczasem wychodzi na to, że Emilio Utrera potrzebował trzech odcinków, żeby wskoczyć na właściwe tory i zacząć opowiadać historię, w której wreszcie powoli można się odnaleźć.

W trzeciej odsłonie rywalizacja kibicowska dąży do konfrontacji w trójcy, między bandą Xuxy (odpowiedzialną za utratę transportu broni podczas pościgu na autostradzie w odcinku pierwszym), Indiańca (chwytającego się dorywczych fuch; ostatnio związanego z detalowym rozprowadzaniem nabiału) i autochtonami z dzielnicy Claypole (część aglomeracji Gran Buenos, z której wywodzi się Club Atlético Claypole). Wszystkie te siły spotkają się na potańcówce ze sztachetami, gdzie klimaty kibicowskie zmieszają się z gauchowskimi. Trochę światła padnie na to, do czego potrzebna jest (i komu) broń, która znika z ulic Buenos. Wyjaśnienie zagadki znikającej broni Was zaskoczy. Powróci postać znana z otwarcia pierwszego odcinka. Trójka pozytywnie zaskakuje dialogami, których w końcu nie czyta się, jakby na siłę ktoś powtykał w nie przekleństwa. Pozytywnie zaskakuje przejrzyście zbudowanymi sekwencjami oraz częściowym rozwianiem tajemnicy enigmatycznych i nerwowych ruchów w dzielnicy.

W pierwszym i drugim zeszycie Emilio Utrera niezdarnie próbował zawiązać akcję. Wynikał z tego chaos i nic konkretnego. Seria komiksowa, i ogólnie seriale, powinny jednak w pewnym sensie być samowystarczalne, przynajmniej na tyle, żeby poszczególne epizody nie sprawiały wrażenia zlepków przypadkowych scen. Na szczęście w trójce autor w końcu jaśniej pokazał kto jest przeciwko komu i o co może poszczególnym grupom chodzić. Dopiero teraz, po lekturze trzeciej części serii, na następną czeka się z zaciekawieniem, a nie z konieczności przekonania się, że ta historia zacznie do czegoś zmierzać. Jeśli nie kupowaliście od początku, to kupcie sobie od razu cały pakiet. Emocje gwarantowane.
(Kuba Jankowski)
"Barras 3" Scenariusz i rysunki: Emilio Utrera. Tłumaczenie: Marek Cichy. Wyd. Wydawnictwo: Mandioca, Warszawa 2017.

czwartek, 15 czerwca 2017

Barras #2 - Utrera

Zgodnie z zapowiedziami Mandioca nie zwalnia tempa i taśmowo dostarcza nam kolejne odcinki serii o argentyńskich kibicach. W chwili, kiedy czytacie ten tekst, na rynku są już do nabycia trzy zeszyty. My tymczasem nadrabiamy zaległości w sprawie numeru drugiego.
W drugiej odsłonie Utrera nadal próbuje zawiązać akcję, ale w zasadzie nie dowiadujemy się niczego szczególnego. Jacyś kibice zwinęli ciężarówkę z jogurtami, więc na dzielni handluje się jogurtem. Przypomina to trochę sytuację biednych nadmorskich wiosek w biednych nadmorskich krajach, w których ludzie akurat karmią się tym, co wyrzuciło morze z ostatniego statku, który zatonął. Kibice po odbyciu niezbyt zajmujących rozmów o niczym wsiadają na koń, zdobywają broń, a potem jest zadyma. Na koniec pojawiają się kolejni kibice, ci którzy stracili broń w części pierwszej. A już na sam koniec... A, tego akurat nie zdradzę, bo ostatni żart autorowi się udał. 
No więc niby czegoś się dowiadujemy z tomu drugiego, ale nadal mamy stosunkowo mało elementów, żeby coś konkretnego zaczęło się nam składać w większą całość. Na motyw przewodni wyrasta kwestia broni, której na mieście zabrakło, a jedna z grup gdzieś ją transportowała. Zanosi się więc na większą, gangsterską rozróbę.
Pierwszą część komiksu poskładałem sobie w głowie po trzecim czytaniu. Drugiej po dwóch nie jestem jeszcze w stanie, więc może dopiero przy recenzji trójki coś mi zaskoczy. Nie uważam jednak, żeby dobrze świadczyło to o kompozycji komiksu. Tom  drugi rozpoczyna „w poprzednim  zeszycie” - konia z rzędem temu, kto wyczytał z zeszytu pierwszego wszystko to, co zawiera się w tym streszczeniu. Jaki jest zatem problem Barras? Nieczytelność. Nie chodzi w tej nieczytelności tylko o brak znajomości argentyńskiego kontekstu kibicowskiego, choć ten też wpływa znacząco na odbiór. Problemem nie są też same rysunki Utrery, bo te stoją na odpowiednim poziomie. Być może pojedyncze kadry mogłyby być bardziej czytelne. Problemem według mnie jest to, co najważniejsze w komiksie - opowiadanie obrazem, czyli konstruowanie sekwencji. Niestety, chaos fabularny w połączeniu z brakiem takiego samego (lub choćby zbliżonego) odbioru fenomenu zorganizowanego kibicowania spod znaku barras przez Polaków oraz drobnymi brakami graficznymi wpływa na to, że Barras czyta się źle. Brak tu lekkości. I można mówić, że Argentyna to nie Szwajcaria, i że chaos w komiksie to facsimile argentyńskiej rzeczywistości, ale ostatecznie, póki co, zbyt dużo polski czytelnik ma do zasypania nieznanych mu przestrzeni między kadrami Barras, żeby można na tę chwilę serię Utrery uznać za wyjątkową, dobrą, przeciętną czy ciekawą. Problem w tym, że dla Argentyńczyka te niezwykłe wydarzenia, o których w komiksie czytamy są śmieszne tak, jak dla nas śmieszne są filmy Barei. Spróbujcie przetłumaczyć takie doświadczenie tak, żeby intencja została zachowana. Nie, nie próbujcie, nie da się. Można tylko przybliżać. Na podstawie dwóch dotychczasowych zeszytów czytelnik tego zupełnie nie poczuje. Czekajmy zatem na trzeci, czwarty, piąty i szósty. A potem na integral.
(Kuba Jankowski)
"Barras 2". Scenariusz i rysunki: Emilio Utrera. Tłumaczenie: Marek Cichy. Wyd. Wydawnictwo: Mandioca, Warszawa 2017.

wtorek, 16 maja 2017

środa, 8 lutego 2017

Barras - Utrera

Czy wy też tęskniliście za zeszytówkami? W kioskach komiksy mają się całkiem nieźle - trzy (co prawda albumowe, ale kioskowe) kolekcje superbohaterskie, stare Żbiki i komiksy dla dzieciarni. Nie wiem, czy Barras trafi do takiej dystrybucji (nosi kategorię +18), ale jest to zeszytówka, która różni się od normalnego kioskowego asortymentu komiksowego. Wydawnictwo Mandioca wierzy w ten tytuł i nie zamierza brać jeńców, bo już na starcie zapowiada kolejnych pięć odcinków opowieści «o Blondasie, Indianinie i całej masie typów spod ciemnej, argentyńskiej gwiazdy». W sosie piłkarskim.

Historia rozpoczyna się na stadionie piłkarskim. Dochodzi do zamieszek. Jeden z kibiców, ulokowany na parkingu przed stadionem, musi uciekać przed Policją. Pozornie nie ma broni w mieście. Szykuje się jakaś większa afera. Co z tego wyniknie? Ponieważ Barras to komiks w częściach, musimy poczekać na jakiekolwiek szczegóły. W pierwszym zeszycie Emilio Utrera próbuje zawiązać akcję, ale robi to w sposób chaotyczny i trochę trudno się w całym zamieszaniu połapać. Kto jest kim? Czy zmierzamy do kibicowskiej ustawki? Czy będzie to komiks o naparzających się ze sobą dla sportu kibicach, czy też komiks, w którym klimaty kibicowskie okażą się tylko pretekstem do opowieści o przemocy ukierunkowanej i przyczynkiem do mówienia o jakiś niepokojach społecznych, z których wynikają? Tego po jednym zeszycie nie jesteśmy w stanie stwierdzić. Do rąk dostajemy bowiem dwadzieścia cztery strony w czerni i bieli (zdaje się, że później Utrera zaczął robić ten komiks w kolorze, co - biorąc pod uwagę „kibicowskie barwy” - jest dobrym pomysłem), z których jeszcze nic nie wynika. Utrera rysuje dynamicznie, ale pod koniec zdarza mu się kilka kadrów mniej dopracowanych. A szkoda, bo obrany przez niego styl rysunkowy ma pazur. Przypomina trochę początki Śledzia w (oczywiście, gdzieżby indziej...) Osiedlu Swoboda. Nie chodzi tylko o ten niesforny sznyt, ale też o, jak by to ująć, sposób „poruszania się” postaci? Dodajmy do tych kibicowskich klimatów soczysty język, który w komiksie się pojawia (to chyba przez ten wzgląd kategoria +18), a dostajemy do rąk coś „nowego i komiksowego”.

Za publikację Barras odpowiedzialni są Marek Cichy i Bartłomiej Rabij. To ludzie, którzy, odpowiednio, znają się na szerokim spektrum tematów społeczno-politycznych rodem z Ameryki Południowej (Marek jest aktywnym członkiem Fundacji Terra Brasilis) i latynoamerykańskiej piłce nożnej (postaram się nagrać wywiad, na którym zobaczycie Bartka i posłuchacie jego barwnych opowieści na przykład o piłce nożnej w Urugwaju). Kombinacja dobra, start przeciętny. Ale to seria. Czekajmy spokojnie, co będzie dalej. Choć trzeba przyznać, że komiksy piłkarskie jakoś niespecjalnie dobrze się na naszym ryneczku przyjmują. Swoją drogą może prenumeratorzy To My Kibice pomogą i Barras nie przepadnie w otchłani jak całkiem fajna antologia piłkarska kultury gniewu, a stanie się kultowy jak Od Walii do Brazylii?

(Kuba Jankowski)
"Barras". Scenariusz i rysunki: Emilio Utrera. Tłumaczenie: Marek Cichy. Wyd. Wydawnictwo: Mandioca, Warszawa 2017.

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Zapowiedzi 2017: "Barras" Emilio Utrery

Wydawnictwo Mandioca debiutuje! Pierwszym komiksem nowego edytora jest "Barras" Emilio Utrery. Inaugurujący zeszyt serialu o kibicach pojawi się w sprzedaży w lutym, a drugi w kwietniu. Ambitny plan zakłada opublikowanie wszystkich sześciu zeszytów serii do końca 2017 roku. - Razem z autorem przygotowujemy specjalne wydanie dla polskich czytelników i kibiców! - zapowiadają wydawcy.
Dlaczego akurat "Barras"? - Emilio ma fajną kreskę i przedstawia mało znany w Polsce światek na przecięciu ultrasów, mafii i buenoskich przedmieść - mówi Marek Cichy z wydawnictwa Mandioca. - Tytułowi Barras stanowią jedne z najsłynniejszych na świecie grup zorganizowanych kibiców, a to, co robią na trybunach i poza nimi doczekało się wielu analiz socjologicznych, reportaży, filmów i książek. Emilio jako pierwszy ujął ich w komiks. W jego opowieści można konno wjechać na stadion i nikogo to nie zdziwi. I bynajmniej nie jest to dalekie od realiów i możliwości ludzi z barras bravas. Widzieliśmy, że komiks jest popularny choćby w Rosji, gdzie na forach dla kibiców krążą jego pirackie skany i chałupnicze tłumaczenia. 

"Barras"nie będzie jednym komiksem w ofercie wydawcy. - Mamy już kilka pomysłów na serie z Argentyny, Brazylii i Urugwaju - futbolowe i nie tylko - dodaje Marek Cichy.
Opis wydawcy:
"Barras" Emilia Utrery wreszcie przybywają do Polski. Legendarni argentyńscy kibice siejący postrach w okolicach stadionów i na przedmieściach Buenos Aires nie będą się patyczkować w walce o wpływy. Pierwszy z sześciu zeszytów serii zaczyna się od wielkiej zadymy stadionowej, w której ginie kibic. Tak naprawdę wcale jednak nie o niego chodziło, ot, pechowiec, zbłądził w niewłaściwe miejsce o niewłaściwej porze...
Wartka akcja, brutalny język ulicy, świetne rysunki, których czarno-biała kreska pulsuje mocą i energią. Autor lubi bawić się konwencją i wbić muskuły superbohaterów w dresiki ultrasów, łatwość tworzenia karykaturalnych rysunków ma zadziwiającą - jak na grafficiarza i tatuażystę przystało.
"Barras" to coś więcej niż opowieść o ultrasach z Argentyny znanych z tego, że robią najlepszą oprawę na świecie, handlują narkotykami i bronią oraz tatuują sobie Malwiny (znane nam bliżej jako Falklandy) jako część państwa argentyńskiego. Utrera opowiada nam historię przestępczego światka jednego z najbardziej imponujących miast globu - Buenos Aires. A że w okolicznościach stadionów - to na polskim rynku nowość, która tylko działa na korzyść komiksu.
Scenariusz i rysunki: Emilio Utrera. Wydanie pierwsze. Data wydania: luty 2017 Data wydania oryginału: 2013. Tłumaczenie: Marek Cichy. Liternictwo: Robert Sienicki. Redaktor serii: Bartłomiej Rabij. Druk: czarno-biały. Oprawa: miękka. Format: 210x197 mm. Stron: 24. Cena: 15 zł. Wydawnictwo: Mandioca. ISBN: 978-83-947199-0-6