Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cliff Chiang. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cliff Chiang. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 października 2018

Human Target#15 - Milligan/ Chiang

Mistrz kamuflażu, człowiek o wielu osobowościach, ludzki kameleon. Christopher Chance w swoim kolejnym zadaniu na łamach historii The Second Coming wodzony jest na pokuszenie. Wnikając w struktury sekty religijnej i wcielając się w jej guru - młodego hochsztaplera, zaczyna uzależniać się zarówno od bezkrytycznej uległości swoich nowych poddanych, jak i... czynienia cudów. 
Milligan skupia się na zatracaniu własnej tożsamości oraz na wielu odcieniach "prawdy", podbarwiając te zagadnienia zawsze interesującym posmakiem fanatyzmu. Dynamicznie rysowana przez Cliffa Chianga i umiejscowiona gdzieś na amerykańskim zadupiu opowieść eksploruje często wykorzystywane przez brytyjskiego scenarzystę tematy w sposób inny, niż w jego dotychczasowych pracach. Nie ma tu fanatycznej groteski rodem z The Minx czy szalonej ekspresji z Enigmy. Jest za to spokojna opowieść o udawanym mesjaszu, gangsterach i życiu w przebraniu. 
Jest też piękna okładka Johna Watkissa.
Human Target to seria z gatunku sensacyjno-przygodowych, zrealizowana w niebanalny sposób i dostarczająca interesujących wrażeń. To jedna z lżejszych (co wcale nie znaczy, że złych - wręcz przeciwnie) fabuł Milligana oraz idealny materiał dla polskich wydawców, którzy działają w segmencie tego rodzaju opowieści. 
Polski wydawco, może byś to wydał?
"Human Target" #15. Scenariusz: Peter Milligan. Rysunki: Cliff Chiang. Kolor: Lee Loughridge. Wydawca: DC Vertigo, grudzień 2004

czwartek, 12 kwietnia 2018

Tank Girl/ Paper Girls

Dziewczyna Czołg i Dziewczyny Gazety. W Non Stop Comics bardzo lubią dziewczyny. Słusznie, bo zarówno wiekowe dzieło Alana Martina i Jamiego Hewletta, jak i świeżutka seria Briana K. Vaughana i Cliffa Chianga to rzeczy godne zaprezentowania polskiemu czytelnikowi. 

To, że drugi zbiorczy tom Tank Girl w ogóle się ukazał to fakt godny odnotowania. Sądziłem, że we współczesnej i kolorowej ofercie wydawnictwa będzie to seria, która stanie się gwoździem do jego trumny. Bo jest kompletnie niewspółczesna i totalnie niemodna. No, chyba, że modyfikowany punk był, jest i będzie modny zawsze.
 

W drugim tomie anarchizująca czołgistka wciąż ugania się za kangurami, robi głupoty, przeżywa kwaśne przygody i ma jeszcze mniej hamulców niż w tomie pierwszym. Otwierając ten album dostaje się siarczystego kopniaka, który transferuje do lat 80. i 90. ubiegłego wieku. To maksymalnie energetyzująca piguła, która tak samo was rozbawi, jak i zażenuje. Prawdziwy skarb z przeszłości. Dodatkowym atutem jest bardzo duża ilość stron rysunków Jamiego Hewletta z kolorze. Przypomnę, że jest to twórca oprawy graficznej teledysków zespołu Gorillaz oraz częsty współpracownik Petera Milligana (Shade, Hewligan's Haircut oraz... Tank Girl: Odyssey). Rysownik genialny, posiadający undergroundowy pazur i potrafiący wkomponować go w mainstreamowy kadr.
 

Tank Girl to absolutna rewelacja. Czy dla wszystkich? Niekoniecznie. Stare zgredy, które 20-30 lat temu nałogowo przyswajały xeroprasę będą zachwycone. Zaś współcześni czytelnicy mogą być lekko skonfudowani. To komiks z gatunku tych, których nie czyta się szybko i bezrefleksyjnie. Żeby wychwycić esencję, niuanse i nawiązania trzeba zaparkować na poszczególnej planszy kilka minut. Ale warto! Oj, jak warto!

Pierwsza część Paper Girls sentymentalnie odwoływała się do lat 80. W drugiej tych odwołań jest już nieco mniej, ale za to scenariusz został podkręcony alternatywnymi rzeczywistościami, z których wynikają niespodziewane spotykania – na przykład ja z lat 80. spotykam siebie z roku 2016. Perypetie kilku dziewcząt, które jeszcze kilka dni wcześniej rozwoziły gazety po sennym amerykańskim miasteczku, a teraz muszą stawić czoła epickim zagrożeniom i użerać się z  piętnem wybrańców, zmierzają w interesującą stronę. 

Rysunki Cliffa Chianga wciąż są świetne, a scenariusz Briana Vaughana… no właśnie. Zbacza nieco na standardowe dla autora tory, znane z Sagi czy Ygreka, ale mam nadzieję, że kiełkujące wrażenie odgrzewanego kotleta zniknie wraz z trzecim tomem serii. 
"Tank Girl 2". Autorzy: Alan Martin i Jamie Hewlett. Tłumaczenie: Marceli Szpak. Wydawca: Non Stop Comics. 
"Paper Girls 2". Autorzy: Brian K. Vaughan i Cliff Chiang. Tłumaczenie: Bartosz Sztybor. Wydawca: Non Stop Comics.

wtorek, 28 listopada 2017

Paper Girls - Vaughan/ Chiang

Wydawnictwo Non Stop Comics to świeży zawodnik na polskim rynku wydawniczym. Choć w swoim dorobku mają niewiele pozycji, są wśród nich takie, które mogą nieźle namieszać.
Pierwszą z potencjalnie hitowych serii jest Paper Girls, absolutnie znakomita opowieść osadzona w końcówce lat osiemdziesiątych i klimatem przywodząca na myśl filmowe blockbustery skierowane do młodzieży. Komiks opowiada o grupce dziewcząt, które trudnią się rozwożeniem gazet - profesją, w której trzeba być rannym ptaszkiem. Akcja komiksu rozpoczyna się właśnie o poranku, w dodatku o poranku zaraz po halloween, kiedy to po mieście szlajają się jeszcze bandy poprzebieranych za postaci z horrorów młodzieńców. I nagle zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Jakieś niesamowite stwory, piwniczne maszyny, latające dziwadła, wybuchy na horyzoncie, trochę futurologii i mnóstwo nawiązań. 
No właśnie.
Z tych powrotów do przeszłości ucieszą się zapewne ci, którzy w latach 80. grali w Arkanoid i oglądali Koszmar z ulicy Wiązów. 

Paper girls to nostalgiczna jazda bez trzymanki i kolejny przejaw tęsknoty za tymi czasami. Ale poza tymi nawiązaniami oczywistymi, są jeszcze takie, które bezpośrednio dotyczą scenarzysty serii, Briana K. Vaughana. Ten niezwykle płodny scenarzysta kilkoma scenami i motywami wyraźnie sięga pamięcią do swoich najbardziej znanych dzieł - Y, ostatniego z mężczyzn oraz Sagi. 

Pierwszy tom przygód papierowych dziewczyn to rzecz świetnie napisana, z odpowiednim wyważeniem humoru i buntu i łatwo przyswajalnymi dialogami. Na potrzeby tej produkcji Vaughan połączył siły z niezwykle utalentowanym rysownikiem Cliffem Chiangiem, który w Polsce może być znany czytelnikom z pracy nad Wonder Woman, a na świecie - chociażby z serii Human Target rysowanej do scenariusza Petera Milligana. 

W Paper girls autorzy stworzyli mieszankę wybuchową. Horror, fantastyka, nostalgia i gry wideo. To wszystko tu jest. W dodatku podane w naprawdę profesjonalny sposób. 
"Paper Girls". Scenariusz: Brian K. Vaughan. Rysunki: Cliff Chiang. Tłumaczenie: Bartosz Sztybor. Wydawca: Non Stop Comics, Katowice 2017.

środa, 3 września 2014

Wonder Woman: Krew - Azzarello/ Chiang/ Akins

Egmontowska kolekcja "Nowe DC Comics" od momentu swojego startu przeżywa zarówno wzloty, jak i upadki. Do tych pierwszych zdecydowanie zaliczyć można pisaną przez Briana Azzarello i rysowaną przez Cliffa Chianga oraz Tony'ego Akinsa serię o Wonder Woman. Premierowy tom historii, zatytułowany "Krew" - według informacji z tylnej strony okładki - zebrał dużo pochwał za oceanem. Zasłużenie.
Azzarello przypomina tu siebie z czasów "100 naboi" - świetnie operuje słowem, błyszczy liniami dialogowymi, stosuje mocne zawieszenia akcji i opowiada o tym, o czym zapewne fani Wonder Woman (zarówno ci nowi, jak i weterani) chcieliby przeczytać: sięga do narodzin bohaterki i weryfikuje legendę o jej "glinianym rodowodzie". Angażując w historię cały zastęp greckich bogów, pomija tego najważniejszego, który zaginął/ zniknął/ zrezygnował ze stanowiska (niepotrzebne skreślić). I być może jest to porównanie na wyrost, ale podczas lektury "Krwi" na myśl przychodziły mi główne założenia starych i uznanych vertigowskich serii - poszukiwanie boga w "Preacherze" oraz więzi boskiej rodziny z "Sandmana". 
Azzarello, podobnie do Gartha Ennisa nie przebiera w słowach i nie boi się odsłonić ciała bohaterek, a w stylu Neila Gaimana historiami zwykłych ludzi opowiada o bogach. W "Krwi" tą zwykłą, szarą myszką jest Zola - młoda dziewczyna, która zyskuje najpierw ochronę Hermesa, a następnie samej Wonder Woman z prostej przyczyny: nosi w sobie dziecko Zeusa. Aby uchronić dziewczę przez zaborczą i nieznającą kompromisów żoną boga - Herą, bohaterowie przemycają ją na Rajską Wyspę, siedzibę Amazonek. I tam właśnie zaczynają się kłopoty. Solidnie napisane i świetnie narysowane kłopoty.
Od momentu swojego startu w amerykańskim biznesie komiksowym, Cliff Chiang nieznacznie zmienił swój styl. Z ascezy i minimalizmu przeskoczył na stronę nieco większego przywiązania do szczegółu, pozostawiając charakteryzujący go od zawsze dynamizm. Drugi z rysowników - odpowiedzialny za dwa ostatnie zeszyty omawianego zbioru Tony Akins - nie spisał się tak dobrze jak kolega, będąc od niego o kilka klas gorszy. Niemniej jednak, możliwość podziwiania stylu Chianga przez pełne cztery rozdziały rekompensuje to w zupełności. Kilka rysowanych przez niego scen zostaje w pamięci. 
Wonder Woman, choć nie jest najpopularniejszą postacią uniwersum DC i choć do jej przygód można podchodzić jak do jeża (ja podchodziłem), w ujęciu Azzarello i Chianga zyskuje bardzo dużo. "Krew" to nadspodziewanie dobrze napisany komiks, przywołujący ciekawe inspiracje, posiadający w sobie duże stężenie dawnego klimatu imprintu Vertigo  i dający nadzieję na solidną popową serię. Na ciąg dalszy czekam z jak największym zainteresowaniem. 
"Wonder Woman: Krew". Scenariusz: Brian Azzarello. Rysunki: Cliff Chiang, Tony Akins. Tusz: Dan Green. Kolor: Matthew Wilson. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2014.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl, Incal