Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hellboy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hellboy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Hellboy (1) - Mignola/ Byrne

W 1994 roku wydawnictwo Dark Horse uruchomiło imprint Legend. Miało to być miejsce, w którym twórcy sami decydowaliby o swoich komiksach i dysponowaliby pełną wolnością. Na ten pomysł wpadli Frank Miller i  John Byrne. Imprint przetrwał niedługo, bo do 1998 roku, ale dał czytelnikom na całym świecie kilka komiksowych kamieni milowych. Najbardziej znane z nich to zdecydowanie Sin City Franka Millera oraz Hellboy Mike’a Mignoli. Ten drugi doczekał się właśnie eleganckiej polskiej reedycji. 
Tom pierwszy zawiera w sobie dwa albumy: Nasienie zniszczenia i Obudzić diabła i jest solidnym wprowadzeniem w świat przygód Diabelskiego Chłopca, najlepszego na świecie badacza zjawisk paranormalnych. Dziś o tych komiksach, wydawanych początkowo w formie serii zeszytowych miniserii, nie mówi się inaczej niż „kultowe”, „kanoniczne” czy „legendarne”. 
Pamiętam, że już pierwszy zeszyt Nasienia zniszczenia, który kupiłem w latach 90. zrobił na mnie ogromne wrażenie. Podobny wpływ wywarł zresztą na niemal całą polską, wyposzczoną wówczas, scenę komiksową. Artykuły o Hellboyu pojawiły się chyba we wszystkich wydawanych ówcześnie zinach i magazynach, a wielu rysowników chciało rysować tak, jak Mignola. Kilku nawet próbowało. No a teraz dostajemy zbiorczą kolekcję przygód Czerwonego koleżki z prawą ręką zniszczenia, wydaną dokładnie tak, jak powinna być wydana. 
I jest to dobra wiadomość nie tylko dla nowych czytelników. Również ci, którzy czytali Hellboya od początku będą mieli frajdę. Bo nie dość, że znalazło się tutaj miejsce dla wielu dodatków, szkiców postaci, projektów, plakatów czy odautorskich komentarzy, to zbiorcza edycja pozwoli raz jeszcze poskładać sobie wszystkie wątki, porozrzucane przez Mignolę na przestrzeni ostatnich 20 lat. 
Magiczny folklor miesza się tu z nazistowskimi eksperymentami, mitologie przenikają się ze sobą, a wampiry, potwory, strzygi i upiory straszą kanciastą kreską wielkiego Mike’a. Eleganckie wznowienie i znakomita seria. Kupować!
"Hellboy, tom 1". Scenariusz: John Byrne, Mike Mignola. Rysunek: Mike Mignola. Kolor: Matt Hollingsworth, James Sinclair. Tłumaczenie: Miłosz Brzeziński, Tomasz Sidorkiewicz. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2017.

piątek, 3 kwietnia 2015

Hellboy w piekle: Zstąpienie - Mignola/ Stewart

"To niekończąca się parada grozy" - powiada jedna z postaci, przewijających się przez karty pierwszego tomu serii "Hellboy w piekle". To prawda - ukazaniu grozy wydatnie przysłuża się przecież sama kreska Mike'a Mignoli, który "Zstąpieniem" powraca na hellboyowy etat. Czy jednak grozą wieje tylko wskutek jego niepokojących brył i lubieżnie stosowanych czerni? I czy wrzucając Diabelskiego Chłopca w wyzbyte folkloru, nazistów i macek Cthulhu rejony piekła, Wielki Mike zdołał utrzymać ducha opowieści, nie wystawiając się na posądzenia o odcinanie kuponów?
Choć teatralny początek tego nie zapowiadał, a nawiązania do Dickensa i Szekspira do szalenie porywających nie należały, "Hellboy w piekle" okazał się być lekturą bardzo satysfakcjonującą. Mignola tchnął w serię nowe życie, dał Hellboyowi (pozorną?) wolność i umieścił go w świecie, który służył będzie sianiu grozy, lecz na pewno stanie się również przyczynkiem do opowiadania historii lżejszego kalibru, wręcz dowcipnych (podobnych do zamieszczonych w niniejszym zbiorku, fenomenalnych "Trzech złotych biczy"). Ten świat to miejsce opuszczone i mroczne, w którym liczyć można jedynie na herbatkę z umarlakiem. Oraz na... sympatyczne spotkania z rodziną.
Fakt, że w tak zatytułowanej serii Mike Mignola skupi się na więzach rodzinnych, przedstawiając historię powrotu syna marnotrawnego, był poza wszelką wątpliwością. Zagadką pozostawał jedynie sposób przedstawienia relacji między Diabelskim Chłopcem a jego braćmi, wujostwem czy też ojcem. Jak wyszło? Za odpowiedź niech posłuży przewijający się przez strony komiksu jak mantra komentarz: "Tego się nie spodziewałem". Nie dość, że sama konfrontacja między ziomkami nakreślona jest znakomicie, to dialogi między nimi pozwalają spojrzeć na wydarzenia z albumów poprzedniej serii z zupełnie innej perspektywy. Nie ma już nacisku na niedopowiedziane przeznaczenie Hellboya, ani tajemnice jego prawej ręki. Karty zostają wyłożone na stół.
"Zstąpieniem" Mike Mignola prezentuje pełnię swoich możliwości. Rozwijając mitologię Hellboya, tworzy własny, wsparty materiałem źródłowym, folklor piekielny. Mimo buchającej ogniem scenerii, w tomie udało się autorowi zawrzeć również kilka historii ze świata żywych, jak choćby opowieść o byłym agencie specjalnym królowej Wiktorii, specjalizującym się w okultyzmie.
Czytelnicy, którzy przywykli do rysunków ekspresyjnego Duncana Fegredo, przeglądając nowego "Hellboya" mogą mieć wrażenie deja vu (podobnie zresztą jak spoglądając na okładki, tworzone według nieznacznie zmienionego szablonu). Owszem, Mignola od lat rysuje to samo - te same scenerie, cmentarze, zamczyska, wioski i postaci. Robi to jednak w sposób tak fenomenalny, że z powtarzalności czyni zaletę. Znakomicie komponuje plansze, wyróżniając odpowiednie kadry, świetnie opowiada retrospektywnymi ujęciami niemymi i tworzy przestrzenne splash-page. Cały Wielki Mike. 
"Burza i pasja" stanowiła godny finał serii o Hellboyu, "Zstąpienie" zaś to równie zacny początek sagi o Hellboyu w piekle. Jest wielce prawdopodobne, że po lekturze tego albumu szepniecie z szeroko otwartymi oczyma: "Tego się nie spodziewałem".
"Hellboy w piekle: Zstąpienie". Autor: Mike Mignola. Kolor: Dave Stewart. Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2015
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep Gildia.pl, Incal

niedziela, 31 stycznia 2010

"Hellboy: Opowieści niesamowite"

Autor: Dominik Szcześniak

Mike Mignola
zapragnął połączyć swojego Hellboya ze starym magazynem pulpowym, w którym zaczytywał się będąc dzieckiem. "Weird Tales", bo o nim mowa, dzięki staraniom redaktora Scotta Allie oraz włodarzy Dark Horse, wylądował na okładce "Hellboya" jako podtytuł dwuczęściowej miniserii, zbierającej przygody Diabelskiego Chłopca spisane piórem i narysowane ołówkiem innych autorów. Takich, którzy byli mistrzami Mignoli; takich, którzy są mu równi wiekiem i wreszcie również takich, którzy w 1994 roku - roku powstania Hellboya - stawiali swoje pierwsze komiksowe kroki. W ten sposób powstała antologia 26 prac komiksowych.

Hellboy posiada obecnie status równie pulpowy, co "Weird Tales", a zaczytujące się w nim dzieciaki odczuwają zapewne te same emocje, jakie czuł Mignola, czytając kolejne numery groszowego magazynu. W odróżnieniu od tego inspirującego pisma, "Hellboy" wkroczył w przeciągu ostatnich lat na wyższy poziom popkultury: filmy, animacje, figurki i cała okołokomiksowa konfekcja służy napędzaniu finansowej machiny tego produktu. Podob
nie jest z "Opowieściami niesamowitymi". Nacisk położony jest tu na rysunki - jest to fakt, którego nie ukrywają redaktorzy tomu. Scenarzyści pojawiają się w epizodach (bywają również subtelnie wyśmiewani, jak chociażby w historii "Abe Sapien: Gwiazda B.B.P.O.", gdzie w stopce przeczytać możemy iż za "scenariusz" odpowiedzialny jest John Arcudi, a za całą ciężką robotę: Roger Langridge). Antologia miała więc za zadanie kusić fajerwerkami graficznymi. I trzeba przyznać, że jeśli już rzeczywiście czymś kusi, to właśnie tylko tym.

Pośród dużej ilości świetnych rysunków znalazło się w "Opowieściach niesamowitych" kilka rasowych komiksów. Pierwszym z nich jest "Hellboy i spółka: Przestój" Boba Fingermana. Jego wyjątkowość polega na tym, że zamiast prezentować kolejną walkę
Czerwonego z demonami z piekła rodem, ujawnia nam życie bohaterów serii "od kuchni", zahaczając o sprawy banalne, takie jak zepsute ksero, brak drobnych, czy nawet brak kieszeni na drobne. Fingerman traktuje Hellboya wręcz "urzędowo" - wnika w struktury B.B.P.O, wpuszcza Czytelnika do pokoju socjalnego oraz przedstawia stażystę w biurze.

"Przestój" jest przedstawicielem
nurtu parodystycznego w omawianej antologii. Obok niego znajduje się również nurt "poważny", demoniczny, starający się wgłębić w mitologię postaci i powiedzieć coś mądrego na temat głównych wątków serii. Niestety, bez powodzenia. Dominują w nim puste, pozbawione celu i sensu opowiastki o kolejnych pojedynkach Hellboya z demonami, jak również historyjki, orbitujące wokół tematyki "dzieci - demonów", którą to, ponad wszelkie ramy zdrowego rozsądku, upodobała sobie większość współtwórców antologii. Mając do dyspozycji niewielką ilość stron, pozbawieni scenarzysty artyści mogli stworzyć jedynie pięknie namalowane wydmuszki. Fantastyczne są prace Seunga Kima, świetnie wygląda Hellboy w wykonaniu Johna Cassadaya, a impresja Alexa Maleeva to graficzna perełka. Mimo tego, największe wrażenie robią utwory z wspomnianego już nurtu parodystycznego. Głównie przez wzgląd na to, że można je nazwać komiksami.

Są wśród nich jeszcze trzy perełki: "Moje wakacje w piekle" Craiga Thompsona, "Profesjonalne wsparcie" Evana Dorkina oraz "Ochłoda" Scotta Morse'a. Pierwsz
a i ostatnia z tych opowieści to bardzo sympatyczne wariacje na temat wakacji Hellboya, natomiast komiks Dorkina to fenomenalne i świeże podejście do mistyki i demonów z norweskim death metalem w tle. W przypadku każdego z tych komiksów można się nieźle uśmiać... ale zaraz, zaraz... czy to aby nie kolekcja zatytułowana "Obrazy grozy"?

Fingerman, Thompson, Dorkin i Morse to skład zaprawiony w parodiach superbohaterów - rok po wydaniu "Opowieści niesamowitych" wspólnie z innymi artystami wzięli udział w projekcie "Bizarro World", w którym wyśmiewali bohaterów z wydawnictwa DC. Nowa fala w obu tych pozycjach wykazała się przede wszystkim oryginalnością, podczas gdy starsi autorzy zadowolili się najwyraźniej tym, że mogą operować kliszami.


"Opowieści niesamowite" nie są komiksem dla wielbicieli serii "Hellboy". Komiks ten należy traktować bardziej jako ciekawostkę, w której na próżno szukać klimatu z komiksów Mignoli oraz jako przegląd mniej lub bardziej interesujących prac. Trafione jest nawiązanie do "Weird Tales" - to również jest zbiór niesamowitych opowiastek, pulpowych, groszowych, lepszych i gorszych. Nietrafione natomiast jest umieszczenie tego zbioru w serii "Obrazy grozy" - na ten zaszczyt na pewno bardziej zasłużył dowolny tom regularnej serii "Hellboya". Wpadką wydawcy jest również mętlik wywołany ilością twórców oraz nieumieszczenie wszystkich opowieści z oryginalnego wydania - skutkiem tego, w kończących zbiorek metrykach twórców nie odnajdziemy Boba Fingermana. Zamiast niego, są notki o takich autorach, jak Lee Bermejo, Ben Templesmith, Michael Kaluta, Ca
meron Stewart i Leinil Francis Yu, których komiksów w zbiorze po prostu nie ma.
"Hellboy: Opowieści niesamowite". Autorzy: różni. Tłumaczenie: Jacek Drewnowski. Wydawca: Egmont 2009

wtorek, 29 września 2009

"B.B.P.O. 1946" - Mignola, Dysart, Azaceta

Autor: Dominik Szcześniak


Berlin 1946 roku. Profesor Trevor Bruttenholm wraz ze swoim asystentem, doktorem Howardem Eatonem - obaj z Biura Badań Paranormalnych i Obrony - zostają wprowadzeni na teren sektora amerykańskiego. Ich celem jest wyjaśnienie odkrywanych nagminnie przez wojska sprzymierzone związków nazistów z okultyzmem. Do zbadania tej sprawy potrzebna im będzie pomoc grupki żołnierzy amerykańskich oraz rosyjskich, na czele których stoi blada jak śmierć dziewczynka o imieniu Warwara. Będą musieli stawić czoła czemuś, co w nazistowskich kronikach nazwane zostało terminem "Vampir Sturm" - projekt ten zakiełkował w głowach dwóch arcyzbrodniarzy, którzy siedli przy jednym stole - Adolfa Hitlera i hrabiego Vladimira Giurescu. Dyktatora i wampira. Co dobrego mogłoby dać takie połączenie?

Dużo dobrej zabawy, przede wszystkim. Kolejny album serii "B.B.P.O" serwuje jej całe mnóstwo. Jest to zabawa w oparach horroru połączonego z nazistowską fikcją - w komiksie roi się od tych elementów poustawianych w przeróżnych konfiguracjach. Naziści jako Krzyżacy w stylu Heavy Metal; mroczne, opuszczone więzienia, w których prowadzone były eksperymenty; eksterminacja wampirów rodu Giurescu; stare niemieckie babki nucące jeszcze starsze niemieckie piosenki; armia nazistowskich zombie; żołnierze amerykańscy w obliczu zagrożenia (z obowiązkowymi tekstami, typu "Wstrzymać ogień! Ma Dickie'ego!"); dzieci mutanty zamknięte w stodołach; gadająca głowa von Klempta, armia goryli oraz sowa, która nie jest tym, czym się wydaje...

Choć komiks nie jest rysowany przez Mike'a Mignolę, jego warstwa graficzna komponuje się idealnie z fabułą - "zdjęciowe", tworzone pewną kreską rysunki Paula Azacety wzbogacone są fenomenalnym kolorem Nicka Filardi. Efekt przypomina nieco prace Sherylin van Valkenbourgh ("Batman vs Predator", "Enigma") i pokazuje, jak powinien wyglądać rasowy horror.

Mignola współpracował przy tym albumie jedynie na etapie tworzenia scenariusza, pierwszeństwo w tej materii oddając Joshua Dysartowi, który ze swoich wrażeń i doświadczeń nabytych podczas pracy, dzieli się z Czytelnikami w posłowiu do komiksu. Wspomina m.in. o tym, że "B.B.P.O" to "kawał znakomitej pulpy, powstałej na zrębie jednego z najbardziej fascynujących momentów historii najnowszej". I nie jest to czcze gadanie. Rzeczywiście, komiks bardzo sprawnie wpisuje szaloną fikcję w historyczne wydarzenia: obok wspomnianych już motywów wampirycznych nazistów, mamy więc wizerunki Berlina pod okupacją (już na pierwszych stronach autorzy, operując kliszami, ukazują sytuację ludzi na zbombardowanych ulicach) czy też pokazanie stosunków między Sowietami, Niemcami i żołnierzami amerykańskimi. Momentami ta wnikliwość historyczna połączona z brudnym, realistycznym rysunkiem prowadzi do ukazywania scen wysoce drastycznych.

Prym w historii wiedzie Trevor Bruttenholm, a więc "ojciec" Hellboya, którego los czytelnicy poznali już w albumie "Nasienie Zniszczenia". W retrospektywnym "Roku 1946" jest on żywotnym, skorym do rozwiązywania zagadek i zapuszczania się tam, gdzie nie trzeba naukowcem, w którego umyśle wciąż dźwięczy wydarzenie z East Bromwich z grudnia 1944 roku. Wówczas właśnie narodził się Hellboy i choć nie jemu poświęcona jest ta historia, to jednak - z racji osadzenia jej w "hellbojowym" universum - pewne fakty z jego przeszłego i przyszłego życia odbijają się na jej kartach echem. Jak każdy komiks, w którym maczał swe ręce Mignola, tak i ten zostawia pewien trop dotyczący mitologii Diabelskiego Chłopca.

Album uzupełniony jest materiałami dodatkowymi - krótką historią "Demon biskupa Oleksandra", stworzoną na potrzeby Dnia Darmowego Komiksu w 2008 roku oraz szkicami Paula Azacety i Mike'a Mignoli, wzbogaconymi krótkimi opisami. Całość składa się na świetny horror, który spokojnie można postawić obok najnowszego wydanego w Polsce albumu "Hellboya", "Zewu ciemności". Świat Mignoli trzyma się coraz lepiej.
"B.B.P.O.: 1946". Scenariusz: Mike Mignola i Joshua Dysart. Rysunki: Paul Azaceta. Kolor: Nick Filardi. Okładka: Mike Mignola i Dave Stewart. Tłumaczenie: Jacek Drewnowski. Wydawca: Egmont 2009