Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bernar Yslaire. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bernar Yslaire. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 kwietnia 2009

"NIebo nad Brukselą" - Bernar Yslaire

Autor: Dominik Szcześniak

Belgijski autor, znany w Polsce z komiksu "Sambre", "Niebem nad Brukselą" nawiązuje do kilku zdarzeń z niedawnej przeszłości, uderzając w mocny, pacyfistyczny ton. Po pierwsze, dość swobodnie interpretuje "bed - in" Johna Lennona i Yoko Ono z 1969 r., podczas którego słynna para w łóżku wynajętego pokoju hotelowego w Amsterdamie apelowała o pokój na świecie, a po drugie nawiązuje do doniesień medialnych na temat wojny w Iraku w 2003 roku.

Lennonem jest dla Yslaire'a Jules - Żyd, a właściwie jak to jest wielokrotnie w komiksie podkreślane - nie Żyd, a Chazar, pochodzący z ludu, który nie istnieje od XII wieku. Yoko Ono w jego ujęciu to Fadya - arabska kobieta, która po tym, jak przyniosła wstyd swojej rodzinie, decyduje się na akt t
errorystyczny celem odkupienia swych win. W dniu demonstracji brukselskiej, 17 marca 2003 roku, dochodzi do spotkania tych dwojga w pokoju hotelowym Hiltona. Początkowo niechętna Fadya, z czasem ulega pożądaniu i między nieznajomymi dochodzi do serii naturalistycznie przez rysownika ukazywanych zbliżeń. Zbliżeń obscenicznych nie bardziej, niż prezentowana w telewizji wojna.

"Make love not war" to hasło na podstawie którego zbudował Yslaire swój komiks. Jules, będący tak naprawdę ideą kroczącą po świecie, a nie rzeczywiście istniejącym w komiksie człowiekiem, staje się przewodnikiem młodej, zagubionej Arabki. Jej inicjacja seksualna ma miejsce w warunkach dość klarownych dla przekazu komiksu: pierwsze chwile rozkoszy przeżywa bowiem w ramionach "żydowskiego macho", będąc opasaną ładunkiem wybuchowym. Podczas kolejnych aktów seksualnych, Fadya przypadkowo przełącza kanały na wciąż włączonym telewizorze. Zbliżenia na części intymne bohaterów prze
mieszane zostają więc z obrazami bombardowań, przemówień polityków i groteskowych sytuacji w rodzaju dwustronicowych przygotowań Busha do przemówienia, w którym ma ogłosić Amerykanom rozpoczętą właśnie wojnę. Dodatkowo, w tle rozbrzmiewa utwór "Imagine" Johna Lennona... Jakby tego było mało, Yslaire umiejscawia swoją akcję na wielu płaszczyznach czasowych - od Babilonu z 539 roku przed narodzeniem Chrystusa, poprzez II wojnę światową, czasy teraźniejsze, aż po rok 2019. Ponadczasowość idei pacyfistycznych oraz odradzania się dusz podkreślają duchy Johna Lennona i Yoko Ono, pojawiające się w pewnym momencie komiksu.

Yslaire prowokacyjnym "Niebem nad Brukselą" zszokował mnie. Zszokował tym, jak łatwo można obedrzeć temat pacyfizmu z jakiejkolwiek subtelności i najmniejszej nawet oryginalności. Jak łatwo można przedobrzyć, stosując nadmiar trików i motywów, które zwalniają umysł czytelnika z myślenia. Bo czytając ten komiks nie musimy ani przez moment pomyśleć nad tym, co
autor chce nam przekazać. On nam to przekazuje w sposób bardzo dosadny i nachalny, na każdej stronie wykrzykując o co mu chodzi. Jedynym aspektem innowacyjnym jest wspomniane przeze mnie wcześniej rozciągnięcie akcji w dość szerokich ramach czasowych i wplątanie w nią tych samych, odradzających się na nowo postaci. Jest to jednak tylko pozorny fajerwerk.
Yslaire w nocie od autora pisze: "odczuwam potrzebę naiwnego przypominania, że miłość jest lepsza od wojny". I rzeczywiście, "Niebo nad Brukselą" jest wprowadzeniem przez niego tych słów w czyn, bowiem nie dość, że w sposób naiwny, to jeszcze oklepany do bólu, traktuje bardzo poważny temat. A takiego przypominania nikomu nie potrzeba. "Od autora" jest zresztą istnym kuriozum - autor broni się w nim przed niewidzialnym wrogiem, odpowiadając na niesformułowane jeszcze zarzuty szokowania i prowokowania. I przy okazji tłumaczy swoje dzieło. W związku z tym, uważam, że rysowanie "Nieba nad Brukselą" powinien sobie w odpowiednim momencie (najlepiej na poziomie wstępnych szkiców postaci) odpuścić, a samą notę "od autora" opublikować np. na blogu. Oszczędziłoby to czytelnikowi ponad 150 stron tej łopatologicznej lektury.
"Niebo nad Brukselą". Autor: Bernar Yslaire. Tłumaczenie: Maria Mosiewicz. Wydawnictwo: Egmont Polska 2009.