Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com

czwartek, 12 września 2013

Kibicujemy (335)

Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku banalnie prostych czynności celem zrobienia kawy, po czym zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do dalszej pracy i wymyślania pomysłów! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty!  

Tomasz Grządziela w jednym z poprzednich kibicowań wspomniał, że do stworzenia komiksu "Tramwaje" zainspirowały go trzy lata dojeżdżania do liceum. Dzisiaj opowiada nieco więcej o uczuciu, jakie żywi do tego środka komunikacji. 

Prawie całe życie mieszkałem w Gdańsku -  tam wszędzie dojeżdżało się tramwajami. Teraz trochę za tym tęsknię. Wyprowadziłem się do Sopotu i podróżuję wyłącznie skm'ką (szybką koleją miejską).

Kołobrzeska
Jest coś magicznego w tramwajach - zwłaszcza tych starych, w kształcie trumny. Są cudownie toporne, pełne prostych kątów i brudu. Rysowanie ich dostarcza mi olbrzymiej frajdy. Obecnie w Gdańsku w większości zastąpiły je nowe "swingi", które kształtem przypominają roztyłe robaki. Tych już nie rysuje się tak zabawnie - pełno w nich obłych linii i tej współczesnej czystości. 
W zasadzie nie ważne, jaki środek publicznego transportu człowiek wybierze. Pociąg, samolot, czy nawet prom. Liczy się stan, w który wpada. Siedzisz bezczynnie, patrzysz na rozmazany widok za oknem i powoli wpadasz w trans. To właśnie w takich chwilach myśli mi się najlepiej, przychodzi dużo pomysłów. A właśnie w tramwajach przyszło do mnie ich najwięcej.
Gdybym wychował się w Gdyni, pewnie robiłbym komiks o trolejbusach.
Oliwa
Jeszcze co do obrazku zatytułowanego "Oliwa". To pętla tramwajowa w Oliwie. Moja przyjaciółka, spoza Trójmiastem, kiedyś poznała to miejsce, bo wcześniej widziała jego rysunek na moim blogu. Poza tym widać na zdjęciu jadącego "swinga", czyli najnowszy model tramwaju, który kształtem przypomina pękatą glizdę. 
Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Piotr Nowacki

środa, 11 września 2013

XXIV Podkarpackie Spotkania z Komiksem - program

W najbliższy weekend, 14 i 15 września, w Wojewódzkim Domu Kultury w Rzeszowie odbędą się XXIV Podkarpackie Spotkania z Komiksem. Jest to cykliczna impreza, przeznaczona dla miłośników komiksów, animacji, kultury japońskiej i fantastyki naukowej spod znaku „Gwiezdnych Wojen”, organizowana od lat w rzeszowskim WDK przez działającą tam Rzeszowską Akademię Komiksu. Gośćmi tej edycji spotkań będą:
- Tomasz Król - twórca komiksu „Ostatni jeńcy”, którego akcja rozgrywa się w czasie I wojny światowej w Przemyślu;
- Paulina „Tenka” Ślusarczyk - tłumaczka opowieści mangowych, współpracująca ze Studiem JG;
- grafik komiksowy Arkadiusz Klimek, autor m. in. rysunków do komiksowej opowieści o Wiedźminie, towarzyszącej grze komputerowej „Wiedźmin 2”;
- przedstawiciele lubelskiego środowiska komiksowego: Katarzyna Babis – autorka rysunków do cyklu komiksowego „Tequila”; Daniel „Gedeon” Grzeszkiewicz – znany grafik komiksowy i ilustrator; oraz Dominik „Lucek” Szcześniak – wydawca i redaktor magazynu komiksowego „Ziniol” oraz scenarzysta komiksów i animator przedsięwzięć komiksowych;
- Radosław Bolałek oraz Magdalena Tomaszewska-Bolałek z wydawnictwa Hanami - znawcy i propagatorzy kultury japońskiej, tłumacze literatury i komiksów japońskich. 
Podczas rzeszowskiej imprezy w sobotę poznamy zapowiedzi wydawnictwa Hanami zaś w niedzielę Magdaleną Tomaszewska-Bolałek, autorka książki pt. „Japońskie słodycze”, opowie o ciasteczkach ryżowych z kilkusetletnią tradycją, łakociach serwowanych podczas ceremonii herbacianej, najmodniejszych tokijskich deserach oraz wielu innych specjałach rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni. 
Oprócz spotkań w programie imprezy tradycyjnie: projekcje filmowe, prelekcje, dla fanów „Gwiezdnych Wojen” turniej walk na miecze świetlne, a także konkursy z nagrodami, których fundatorami są: WDK w Rzeszowie oraz wydawnictwa: Amber, Egmont Polska, Hanami, Timof i Cisi Wspólnicy, Taurus Media oraz Wydawnictwo Komiksowe. 
Impreza rozpoczyna się każdego dnia o godz. 10.00 w sali audiowizualnej na 2 piętrze WDK w Rzeszowie, ul. Okrzei 7. Wstęp wolny! 
XXIV PODKARPACKIE SPOTKANIA Z KOMIKSEM
Wojewódzki Dom Kultury w Rzeszowie, ul. Okrzei 7, 2 piętro, sala audiowizualna.
Sobota, 14.09.2013:
10.00 – 10.50 – film na dobry początek – filmy ze świata Star Wars;
10.50 – 11.00 - otwarcie imprezy;
11.00 – 12.00 – Jeńcy Fortu XIII - spotkanie z Tomaszem Królem, autorem komiksu, opowiadającego o epizodzie I wojny światowej, związanym z Przemyślem;
12.00 – 13.00 - Tłumaczenie mangi a tłumaczenie komiksów zachodnich – spotkanie z udziałem Pauliny Ślusarczyk, tłumaczki mang, i Wojciecha Birka, tłumacza komiksów francuskojęzycznych;
13.15 – 14.00 – Komiksowy Wiedźmin – spotkanie z Arkadiuszem Klimkiem, autorem rysunków do komiksowej opowieści o Wiedźminie, towarzyszącej grze komputerowej „Wiedźmin 2”;
14.00 – 15.00 – Nowości z lubelskiej sceny komiksowej – spotkanie z twórcami komiksów:  Katarzyną Babis, Danielem Grzeszkiewiczem i Dominikiem Szcześniakiem;
15.00 – 16.00 – Zapowiedzi Hanami – spotkanie z Radosławem Bolałkiem i Magdaleną Tomaszewską-Bolałek;
16.00 – 17.00 – konkurs komiksowy;
17.00 - 18.00 – konkurs mangowy;
18.00 – zakończenie pierwszego dnia imprezy. 
Niedziela, 15.09.2013: 
10.00 – 11.00 - film na dobry początek –  Pokaz animacji krótkometrażowych studia Ghibli;
11.00 – 12.00 – Japońskie słodycze - spotkanie poświęcone sztuce cukierniczej Kraju Kwitnącej Wiśni. Magdalena Tomaszewska-Bolałek – japonistka, dziennikarka i autorka książek „Tradycje kulinarne Japonii” oraz „Japońskie słodycze” -  opowie o ciasteczkach ryżowych z kilkusetletnią tradycją, łakociach serwowanych podczas ceremonii herbacianej, najmodniejszych tokijskich deserach oraz wielu innych specjałach.
12.00 – 13.30 – projekcja: „Gin no Saji” („Silver Spoon”) #1-4 – anime na podstawie mangi twórcy „Full Metal Alchemist”, która to manga wkrótce ukaże się na naszym rynku;
13.30 – 14.00 – Star Wars - Epizod VII - plotki, fakty i spekulacje;
14.00 – 15.00 – pojedynki na miecze świetlne w świecie Gwiezdnych Wojen - zabawy z konsolą w realiach Gwiezdnych Wojen;
15.00 – 16.00 – konkurs wiedzy o Star Wars.
16.00 – zakończenie imprezy. 
Organizatorzy: Wojewódzki Dom Kultury w Rzeszowie i Rzeszowska Akademia Komiksu. 
Sponsorzy nagród w konkursach: WDK w Rzeszowie i wydawnictwa: Amber, Egmont Polska, Hanami, Timof i Cisi Wspólnicy, Taurus Media oraz Wydawnictwo Komiksowe. 
Wstęp wolny!

Kibicujemy (334)

Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku banalnie prostych czynności celem zrobienia kawy, po czym zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do dalszej pracy i wymyślania pomysłów! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty!
Prace na Tequillą nie ustają. Aktualne sprawozdanie z placu boju przedstawia Katarzyna Babis:
Praca nad poszczególnymi kadrami jest przyjemna jak piknik na plaży i trudna jak wspinaczka wysokogórska. Wyobraźnia Łukasza Śmigla tworzy zapierające dech w piersiach obrazy niczym z najlepszych, wysokobudżetowych hollywoodzkich produkcji. To świetne paliwo dla mojej wyobraźni, ale też niestety ogromne wyzwanie dla moich umiejętności, szczególnie biorąc pod uwagę, że Tequila jest moim komiksowym debiutem. Staram się jednak wyciskać z siebie ile się da. 
Plansze powstają w pierwszej kolejności na białym brystolu formatu a3, na którym ołówkiem rozrysowuję dokładnie wszystkie kadry. Następnie skanuję je, obrabiam i nakładam kolory w Photoshopie. Później zostaje już "tylko" zadbanie o staranność ramek, marginesów, dymków, typografii, tekstu, składu i formatu. I modlitwa o to, by kolory nie ucierpiały w druku. 
Dużym plusem dalszych prac nad albumem jest to, że wreszcie mam możliwość wizualnego rozwijania  postaci pobocznych, na co nie było czasu w pospiesznej kampanii reklamowej przy zbieraniu środków na kickstarterze. To daje możliwości popracowania nad tym, by nad komiksem mogli zawiesić oko nie tylko wielbiciele ponętnych kobiecych kształtów, ale także fani i fanki  przystojnych, dobrze zbudowanych panów. 
Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Krzysztof Małecki

wtorek, 10 września 2013

Kibicujemy (333)

Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku banalnie prostych czynności celem zrobienia kawy, po czym zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do dalszej pracy i wymyślania pomysłów! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty! 
Adam Święcki powraca z kilkoma obrazkami i słowami o "Gai", zahaczając o Mazury. Wspomina również o czym nie należy mówić Śledziowi za życia...
O odejściu od realizmu na rzecz swobodniejszej kreski
„Gaia” będzie rysowana inną kreską niż „Przebudzone legendy”. Wyszło to naturalnie. W „Przebudzonych Legendach” obrałem pewną formę graficzną, rysując pierwszy tom, a potem trzymałem się tej konwencji starając się ją rozwijać. Uznałem, że taki rysunek odpowiada scenariuszowi i spełnia swoje zadanie. W dużej ilości czerni i niedopowiedzeniu widziałem sens. „Wilcze sny” naturalną koleją rzeczy rysowałem w podobnej stylistyce. Klimat tego komiksu miał być zbliżony do „Przebudzonych Legend”, choć bardziej surrealistyczny i oniryczny. Komiks ten powstawał jednoczenie z „Lewiatomem (Akt II „Przebudzonych Legend”). 
O Mazurach!
„Gaia” to jednak całkiem inna historia. W formie, treści i podejściu. Geneza komiksu sięga lata 2012r. Wybierając się na Mazury, spakowałem szkicownik, licząc, że zrobię spontanicznie jakąś krótką formę. W szybkim stylu, stawiając na improwizację. Bez wstępnych szkiców, bez długiego obierania formy, rysowałem kadr po kadrze, idąc za historią aż... zatrzymałem się w miejscu i nie wiedziałem co dalej. Projekt odłożyłem. Aż do któregoś dnia zimy przełomu 2012/2013. Leżąc, przypomniałem sobie o komiksie, a historia popłynęła błyskawicznie do przodu. Zerwałem się po godzinie by ją spisać. Nim się zorientowałem, połowa zeszytu była już pełna. I tak miałem 2/3 scenariusza. Pozostała część rodziła się w trakcie szkicowania. Wiedziałem już, że zrobię to w formie zbliżonej do tej planowanej na Mazurach. To musiało być narysowane swobodnie, szybko, trochę niedbale. Stylu szukałem kilka dni i ten, który ostatecznie się ukształtował (patrz: pierwszy cykl rysunków ilustrujący tekst) bardzo mnie zadowala.  
To miało właśnie tak wyglądać. 
W tym przypadku dość szybko doszedłem do celu. Może dlatego, że od pobytu na Mazurach zdarzało mi się myśleć o niedokończonym projekcie, a w zasadzie o kresce. Kształtowałem ją w głowie, choć na kartce nie postawiłem żadnej. Kilka kolejnych dni to poszukiwanie wizerunku bohaterów drugoplanowych. Ten pierwszego planu znany był mi od pierwszego kadru. W miarę rysowania (co naturalne) kreska lekko się zmieniała. Musiałem przerysować kilka pierwszych stron, by pasowały bardziej do całości. Łącznie z tymi mazurskimi, mam je więc w trzech wersjach. I powiem szczerze – świetnie mi się pracuje w tej konwencji. Lubię gdy rysownicy zaskakują mnie inną niż tradycyjna dla nich formą. Spojrzałem kiedyś na komiksy Śledzia i zdziwiłem się. Przecież to już nie to. A on zrobił swoje. Szybko, lekko, elegancko i wychodzi mu to genial... Nie, tego za życia nie należy nikomu mówić. 
Ciąg dalszy nastąpi
Autorem grafiki tytułowej akcji "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec

poniedziałek, 9 września 2013

Kibicujemy (332)

Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku banalnie prostych czynności celem zrobienia kawy, po czym zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do dalszej pracy i wymyślania pomysłów! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty! 
Dziś kilka słów mają dla Was Dawid Kuca i Kamil Karpiński, znany do tej pory z "Rycerza Ciernistego Krzewu". Tym razem udzielają się jako scenarzysta i rysownik komiksu "Plugawy".

Dawid Kuca: „Plugawy” jest komiksem, któremu gatunkowo najbliżej do cyberpunku. Twórca tytułowej postaci (a zarazem rysownik komiksu - Kamil Karpiński) prosząc mnie o napisane scenariusza, wykreowanie świata i fabuły, w pierwotnym zamiarze chciał otrzymać ode mnie projekt w klimatach superbohaterskich. Całość w procesie tworzenia nabrała nieco innego kształtu. Plugawy jest cyborgiem – potężnym, lecz w obliczu innych bohaterów i wykreowanego świata, jest on tylko jednym z ogniw niosących zmiany i decydujących o losach Namepolis. Szukanie w tej postaci syndromu superherosa okaże się stratą czasu, zapewniam. 
Wracając do wspomnianego powyżej Namepilos, jest to miejsce akcji komiksu, wielki, podziemny schron, w którym ludzie żyją od pokoleń, nie znają innego świata, cóż... zdecydowana większość nie zdaje sobie nawet sprawy, że istnieje coś jeszcze (bo czy faktycznie istnieje?). Niebo i horyzont to ogromne, poustawiane obok siebie telebimy wyświetlające pożądany krajobraz, porę dnia, czy roku. Ze zraszaczy umieszczonych przy suficie leci woda imitująca prawdziwy deszcz. Mieszkańcy Namepolis nie są zgodni w kwestii, kto, lub co jest odpowiedzialne za kontrolę warunków atmosferycznych, oraz cykliczności doby i pór roku. Niektórzy uważają, że odpowiada za to inteligentny, zaprogramowany „system”, do którego dostęp ma tylko Elita, inni czczą Boginię Synopsis jej przypisując stworzenie Namepolis i kontrolę pogody. 
W Namepolis wyróżnić można trzy główne frakcje grające przednią rolę w fabule projektu: Elitę, rewolucjonistów i podziemie. Fabularnym ogniwem zapalnym jest moment, gdy zaczynają się anomalia pogodowe: siarczyste mrozy przeplatane morderczymi upałami, częste burze, w Namepolis, gdzie prawie wszystko jest metalowe, będące zabójcze. Pogoda zaczyna zbierać krwawe żniwo. Wyznawcy Synopsis modlą się o łaskę do swojej bogini, reszta mieszkańców obwiniając Elitę, zrzesza się potajemnie jako rewolucjoniści pragnąc obalić rządzących, a Podziemie (zorganizowana grupa przestępcza) pragnie w wyniku powstałego zamieszania ugrać jak najwięcej dla siebie, może nawet wyjść z ukrycia i przejąć władzę. W wirze tych wydarzeń odnaleźć będzie musiał się Plugawy I ostatecznie opowiedzieć się po którejś ze stron. 
„Geneza” jest natomiast projektem zapoczątkowanym niedawno. Doszliśmy z Kamilem do porozumienia, że początek „Plugawego” może być nieco niejasny, niezrozumiały, dlatego ten krótki komiks ma służyć za wprowadzenie w realia świata, pokazać Plugawego jeszcze przed przemianą w cyborga, wyjaśnić kilka kwestii, oraz uzupełnić i wzbogacić jeszcze bardziej świat przedstawiony. Zdradza on jednak kilka ważnych fabularnych kwestii z komiksu właściwego, dlatego osobiście nie jestem przekonany, czy pokazywać go przed komiksem właściwym. Może po ukazaniu się mniej więcej 1/3 „Plugawego”? Wtedy ukryte w „Genezie” kwestie fabularne nie będą tajemnicą, a przedstawiony początek samego „Plugawego” stanie się dla czytelnika jasny i w 100% zrozumiały. 
Kamil Karpiński: Komiks powstaje już od jakiś dwóch lat. Jego rysowanie i kolorowanie (człowiek orkiestra) jest wyczerpującym i niełatwym zadaniem (przy okazji również biorę udział w różnych innych projektach). Cały czas uczę się sztuki komiksu. Jeżeli chodzi o samo powstawanie plansz, często szkice robię w programie graficznym. Wynika to z braku czasu. Bywa, że w pracy, w wolnej chwili, biorę do ręki tablet i zaczynam przy jego pomocy szkicować. Oczywiście zdarza mi się robić to i na papierze:) Sam komiks planujemy wydać w formie zeszytówek. Czas pokaże co z tego wyniknie. 
Ciąg dalszy nastąpi 
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Tomasz Kleszcz

niedziela, 8 września 2013

Co się z tobą stało, Green Lanternie?

“Co się z Tobą stało? Gdzieś się podział miłośniku Green Lanterna?” – rozpaczliwie pytał Arek Wróblewski w ostatnim polskim wydaniu przygód Zielonej Latarni. Serial został zamknięty znienacka w wakacje 1994 roku na zeszycie numer 25 oryginalnej serii. Po fantastycznej sadze „Szmaragdowy świt”, powrocie na OA i walce na pięści z Guyem Gardnerem, Hal Jordan wrócił na stanowisko Green Lanterna sektora ziemskiego. Jakaś historia się skończyła, można więc było odnieść wrażenie, że polski edytor dobrze trafił z likwidacją serii. Jednak w alternatywnym świecie Stanów Zjednoczonych, Hal Jordan - ten prawy, rozsądny Amerykanin, który niegdyś był rozbrykanym, wyluzowanym Amerykaninem - działał dalej. Historia trwała, a po zeszycie numer 25 ukazywały się kolejne. 
I były one powrotem do starego, dobrego „Green Lanterna”. Do tych rysunków i scenariuszy, które idealnie oddawały pulpowość serii. Gardner dostał po ryju, Jordan wrócił na ziemię. Powrócił również znany już ze „Szmaragdowego świtu” tercet Gerard Jones, M.D.Bright i Romeo Tanghal. 
„Czy w blasku dnia, czy w cieniu nocy – strzeż się zielonej pierścienia mocy” – recytując tę formułkę i wkładając paluchy do sporych rozmiarów latarni koloru zielonego, Hal Jordan zapewniał sobie doładowanie na cały boży dzień. Powrót na ziemię autorzy rozpoczęli rzecz jasna od ukazania pięknych spraw związanych z nasza planetą – Jordan wita się z kwiatkami, przybija piątkę z fajnymi krajobrazami i ślini się na widok hot-doga. Jest gwiazdorem – rozdaje autografy na lewo i prawo, a jednocześnie potrafi spojrzeć z pokorą na swoje życie. Scenarzysta komiksu wnika w osobowość Hala Jordana, zielonego superherosa odstawiając na bok. Zabieg zbożny, ale nie do końca udany. 
„Green Lantern” 26-28 to trzyczęściowa historia „Evil Star Rising”. Jordan snuje się po ulicach za dnia, a ślęczy nad lekturą poradników odnośnie zakładania własnego biznesu nocą. Plany ma sielankowe – własna działalność gospodarcza dotyczyć ma małego przedsiębiorstwa transportu powietrznego. W całą akcję pragnie włączyć również Carol Ferris – byłą szefową, byłą Star Saphirre (z którą stoczył walkę z gatunku „na śmierć i życie”), aktualną przyjaciółkę, przyszłą pracownicę. Telenowelistyczna pikanteria podrasowana jest rzecz jasna wątkiem miłosnym, a w tle… no właśnie. W tle musi pojawić się walka o władanie światem. Przeciwników Green Lantern ma wielu – Evil Star  ze swoimi Starlingami, Piston, czy wreszcie koleżka o groźnej ksywce Goldface. Na stronicach komiksu pojawia się również kilku innych, toczących ze sobą bezsensowne spory, lecz prym wiedzie postać tytułowa. Evil Star, wyposażony w niezwykle głupkowaty kostium, został swego czasu pozbawiony mocy przez Green Lanterna. Teraz chce ją odzyskać. Czy mu się uda? W normalnych warunkach nie miałby szans, ale przecież Hal może być zmęczony i sfrustrowany przez wzgląd na brak zdolności kredytowej i niemożność ruszenia z własną firmą. Może zrobić coś głupiego, np. nie zasłonić firanki podczas ładowania pierścienia w rytm średnio porywającej rymowanki… Kto wie? 
Co drugi odcinek przygód Green Lanterna kończył się w tamtych czasach podobnym obrazkiem: Hal Jordan, startujący w przestworza z pierścieniem na palcu i uśmiechem na buzi. Ten stały motyw stosowany był z innym, równie stałym, ukazującym bohatera w sytuacji nagłego zagrożenia. Przewidywalne cliffhangery to jeden z tych powodów, dla których darzę ten komiks sympatią. Podobnie, jak rysunki M.D.Brighta, który w klasie „rzemieślnika, któremu zdarzy się lekko potknąć” może być spokojnie stawiany na podobnym poziomie co Steve Dillon. In plus omawianego, ponad dwudziestoletniego już starocia, jest również to, że opowiada o początkach bohatera. Bez alternatywnych rzeczywistości, bez śmierci i zmartwychwstania, bez pierdyliarda głupich pomysłów, jakie przytrafiają się dziś niemal każdej komiksowej serii. Przytrafiły się i „Green Lanternowi”, dlatego warto sięgnąć po te starsze kawałki, aby oddać się niezobowiązującej rozrywce bez niepotrzebnego bagażu. 
Tekst pierwotnie ukazał się na łamach drukowanej edycji magazynu komiksowego "Ziniol" w cyklu "Straszny staroć” pod tytułem "Jak ruszyć z własnym biznesem? Hal Jordan służy radą".

sobota, 7 września 2013

Pokaż ścianę (04)

Kolejne osoby wychodzą z szafy i pokazują co mają na ścianie. Jeśli czytasz te słowa i kolekcjonujesz oryginalne plansze komiksowe, rysunki, mazaje na ścianach - dołącz do akcji. Podeślij zdjęcia swojej ściany, opisz je w kilku słowach, a Ziniol je opublikuje. Oryginały na ścianach to wspaniała sprawa!
Dzisiaj zaglądamy do mieszkania Katarzyny Babis i Daniela Grzeszkiewicza. Na ścianach tej komiksowej pary zawisło kilka ciekawych nazwisk. Sprawdźcie to: