Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yves H.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yves H.. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 sierpnia 2016

Bez przebaczenia/ Staruszek Anderson - Hermann/ Yves H.

W „Bez przebaczenia” nie ma ani Clinta Eastwooda, ani Gene’a Hackmana. Ten komiks, stworzony wspólnie przez ojca i syna komiksiarzy opowiada o relacji między ojcem i synem – bandytami. 

Hermann Huppen i jego syn Yves komiksują o tym, jak daleko lub niedaleko pada jabłko od jabłoni i jak bardzo grzechy ojców stają się grzechami synów. Akcja „Bez przebaczenia” dzieje się na przestrzeni kilku lat pod koniec XIX wieku w hrabstwie Sweetwater. Buck Carter, bezwzględny przestępca, ścigany jest przez szeryfa federalnego i jego paczkę. I co prawda ciągle unika złapania i niewątpliwego stryczka, lecz w momencie, gdy bandycka profesja wciąga jego syna, wychodzi z ukrycia… 

Ten niezwykle kameralny, ciągnący się niespiesznie western zrealizowany jest perfekcyjnie. Rysunki to klasa sama w sobie. Przepiękne pejzaże oddają wszelkie uroki Dzikiego Zachodu. Milczące panele wyznaczają tempo akcji. Poezja. Grafice nie ustępuje scenariusz, konsekwentnie podporządkowany głównemu wątkowi i niezwykle ważny w swej wymowie. 

„Bez przebaczenia” nie jest kolejną mdłą strzelanką, traktującą Dziki Zachód jako scenerię. To mocna i dramatyczna wizja relacji ojcowsko-synowskich, która bez przebaczenia traktuje zarówno bohaterów komiksu, jak i czytelnika. 

Co ciekawe, scenarzysta – mimo kilku możliwości – nie poszedł w tym komiksie na żadne kompromisy. Chyba dlatego wyszła tak świetna rzecz. Bo gdyby poszedł, zapewne zabiłby ten komiks. 

To nie pierwszy efekt współpracy Yvesa z Hermannem – w 2014 roku ukazała się ich „Stacja 16” a rok później na rynku pojawiła się kontynuacja średniowiecznej sagi o Wieżach Bois-Maury. Najnowszą produkcją sygnowaną nazwiskami ojca i syna jest "Staruszek Anderson"
To osadzona w Stanach Zjednoczonych w latach 50. ubiegłego wieku opowieść o zemście. Osiem lat po zaginięciu wnuczki, stary Anderson wchodzi wreszcie w posiadanie informacji o ludziach, którzy ją uprowadzili i zabili. Nie zbroi się jednak na wojnę jak Charles Bronson, gdyż nie ma ku temu warunków. Jest czarnym, żyjącym wśród białych, którzy mają prawo traktować go jak psa. Cała akcja rozgrywa się więc po cichu i w akompaniamencie rasistowskich haseł i ludzkiej znieczulicy. 

„Staruszek Anderson” operuje schematem w sposób może nie odkrywczy, ale również bez epatowania tanimi emocjami. To komiks antyrasistowski, ale odżegnujący się od moralizatorstwa. Album o bezsensownym szczuciu, obecnym wszędzie i ciągle. A wreszcie album o tym, że ludzie to jednak niezłe bydlaki. Hermann i Yves H. wymownym zakończeniem nie zostawiają złudzeń co do wartości gatunku ludzkiego. Pokazują też, że bohater bohaterowi nierówny, a jego efektywność uzależniona jest od warunków społecznych. 

Charles Bronson na swoje życzenie śmierci miał pięć szans. Zgadnijcie iloma musiał zadowolić się staruszek Anderson?  
"Bez przebaczenia"
"Bez przebaczenia". Scenariusz: Yves H. Rysunki: Hermann Huppen. Tłumaczenie: Jakub Syty. Wydawca: Wydawnictwo Komiksowe, Warszawa 2015.

"Staruszek Anderson". Scenariusz: Yves H. Rysunki: Hermann Huppen. Tłumaczenie: Jakub Syty. Wydawca: Wydawnictwo Komiksowe, Warszawa 2016.
Komiksy można kupić tutaj: Sklep. Gildia.pl

niedziela, 3 stycznia 2016

Bois-Maury: Assunta/ Rodrigo – Yves H./ Hermann

„Wieże Bois-Maury” Hermanna zakończyły się wraz z tomem dziesiątym, zatytułowanym „Oliwier”. Perypetie rycerza Aymara, podróżującego w poszukiwaniu ziem swych przodków doczekały się ciągu dalszego - serialu zatytułowanego po prostu „Bois-Maury” i traktującego o potomkach dzielnego rycerza. W ekspresowym tempie ukazały się na rynku dwa pierwsze tomy, zatytułowane „Assunta” i „Rodrigo”. Dlaczego jest to bardzo udana kontynuacja?

Przede wszystkim dlatego, że utrzymując klimat pierwowzoru, zaskakuje zmianą techniki rysowania. Hermann nie korzysta już z płaskich kolorów i klasycznego rysunku, a maluje. Po mistrzowsku oddaje pędzlem piękne krajobrazy. Jako, że akcja pierwszego tomu rozgrywa się na Sycylii pod koniec XIII wieku, obrazy wspaniałych plenerów i zamków Hermann kreśli na przemian z niepokojącymi okolicami Etny. Od pierwszych plansz albumu czuć, że w wulkanicznej scenerii rozegra się dramatyczny finał „Assunty”. Wydarzenia, które do niego doprowadzą to mikstura, składająca się z nutki romantyzmu i szczypty rycerskich przygód.

Czy jednak brak dzielnego Aymara, któremu czytelnik towarzyszył przez dziesięć tomów pierwszej serii, nie wpływa na jakość albumu? Otóż, nie wpływa. Hermann snując losy potomka rycerza de Bois-Maury dał mu nie tylko to samo imię, ale i rysy twarzy. Zresztą niemal wszystkie postaci obecne na łamach Assunty zdają się być inkarnacjami bohaterów z pierwszego sezonu. I dobrze. Czytając, czytelnik może się poczuć jak w odwiedzinach u starych znajomych. Komiks napędzany jest przez dwa wątki. Pierwszym jest oczywiście miłość i to od razu taka prawdziwa, od pierwszego wejrzenia, ale też niezwykle trudna do przeżywania, bo goszcząca w sercach pięknej Sycylijki i francuskiego przybysza. Konsumpcja takiego związku mogłaby skutkować rozpłataniem Aymara de Bois-Maury na pół przez ojca Assunty, lub poćwiartowaniem przez jej brata, bo przecież wydawanie córki czy siostry za przybysza napawa sycylijskich szlachciców odrazą. Drugim wątkiem jest pogoń szlachetnych i prawych rycerzy, których jednym z głównych zainteresowań jest palenie wiosek za przebrzydłymi rebeliantami, z rudowłosą Concettą na czele. A wszystko to z historią w tle. Assunta opowiada bowiem o wydarzeniach, które poprzedziły tzw. nieszpory sycylijskie, czyli powstanie Sycylijczyków przeciwko okupantowi w 1282 roku.

„Rodrigo”, czyli drugi tom serii, przenosi nas w czasie do Toledo około roku 1325. No i tak: Nie ma tu żadnego bohatera, który nosiłby nazwisko Bois-Maury – jest za to wielu którzy nazywają się de la Vega. Nie ma też Hermanna jako samodzielnego twórcy, bo scenariuszem wspomaga go jego syn, Yves. Na szczęście syn wywiązuje się z zadania całkiem nieźle, a Rodrigo de la Vega z twarzy podobny jest do Aymara de Bois-Maury. To właśnie poszukiwania utraconej przeszłości są jednym z wątków albumu. Poza tym mamy tu rywalizację dwóch braci, klucz do zrozumienia snów i chrześcijaństwo kontra islam. Seria Hermanna chyba jeszcze nigdy nie była tak przesiąknięta przemocą i drastycznymi scenami, jak w „Rodrigu”. Nic dziwnego – ten tom po części opowiada przecież o tym, jak ludzie zarzynali się w imię religii.

„Bois-Maury” znakomicie, pomysłowo i efektownie kontynuuje wątki głównej serii. Jest to ten sam, światowy poziom, a może nawet ze względu na nową technikę rysowania nieco wyższy? 
"Bois-Maury (tom pierwszy): Assunta, (tom drugi) Rodrigo". Scenariusz: Hermann Huppen i Yves H. Rysunki: Hermann Huppen. Tłumaczenie: Wojciech Birek. Wydawca: Wydawnictwo Komiksowe, Warszawa 2015.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep Gildia.pl