Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kibicujemy - Tainted. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kibicujemy - Tainted. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 września 2010

Kibicujemy (22)

Autor: Dominik Szcześniak Ósma wybiła! Tym, którzy jeszcze tego nie zrobili, zalecam wykonanie kilku prostych czynności celem zrobienia kawy, następnie poranną toaletę, po czym - jak w każdy roboczy dzień tygodnia - zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do pracy, wspierania w trudzie rysowania, wymyślania pomysłów, czy pisania scenariuszy! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty!
Choć kibicowanie komiksom "Tainted" i "Sprane dżinsy i sztama" zakończyliśmy w minionym tygodniu, samo życie dopisało nam kolejny odcinek tej historii. Oto bowiem wszyscy, którzy dzielnie wspierali Piotra Nowackiego, Bartosza Sztybora, Pawła i Jarosława Płócienników, moga przygotować się na ostateczne mega-kibicowanie. O co chodzi? Oddaję głos Szawłowi, od którego otrzymałem mejla poniższej treści:

Już 24 września, w piątek odbędzie się wydarzenie bezprecedensowe. W "Kawangardzie", przy ulicy Wilczej 32 w Warszawie, będzie miała miejsce długo oczekiwana premiera dwóch tytułów komiksowych. "Tainted" (Mroja Press) - to dzieło znakomitego rysownika "cartoonowego" Piotra Nowackiego oraz nie mniej uzdolnionego scenarzysty Bartosza Sztybora. Album jest komiksem niemym i porusza wątki miłosne. "Sprane dżinsy i sztama" (Timof) to nowela graficzna Pawła Jarosława Płóciennika (rysownika komiksowego oraz wokalisty zespołu Żelazna Brama) stworzona w duecie z ojcem - Jarosławem Płóciennikiem (scenariusz). Komiks opowiada o roku 1980 i o przygodach paczki przyjaciół żyjących na warszawskiej Woli. Oba komiksy będzie można zakupić 24 września w "Kawangardzie". Później trafią do sklepów oraz ponownie zostaną zaprezentowane na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu w Łodzi, który odbędzie się w dniach 1-3 października 2010.

24 września oprócz "Spranych dżinsów i sztamy" oraz "Tainted" będzie można zakupić najnowszy numer magazynu komiksowego "NetKolektyw" oraz komiks "Och. Przygody gentlemańskiego barbarzyńcy" autorstwa Jacka Kuziemskiego. Do tego wydawnictwo Timof i cisi wspólnicy zapowiedziało, że jest szansa również na premierę komiksu Rafała Szłapy "Bler".

Start o godzinie 19:00. Zapraszamy serdecznie! 24.09.2010 (piątek)
, KAWANGARDA (ul. Wilcza 32)
"Tainted" już zrecenzowaliśmy - lada moment ofiarą ziniolowego recenzenta padnie również komiks rodzinny Płócienników. Ponownie przekonamy się czy było warto.

Ciąg dalszy nastąpi...

Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.

wtorek, 14 września 2010

Kibicujemy (17)

Autor: Dominik Szcześniak
Ósma wybiła! Jak w każdy roboczy dzień tygodnia, zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do pracy, wspierania w trudzie rysowania, wymyślania pomysłów, czy pisania scenariuszy! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty!
Komiksy, którym od początku naszej akcji kibicowaliśmy we wtorek, podobnie do "Blera" Rafała Szłapy, niebawem opuszczą drukarnię. Czas wspierania dobiega końca. Przed nami radość z lektury (niebawem) i weryfikacja oczekiwań w postaci recenzji obu tytułów (nieco później). A są to: "Sprane dźinsy i sztama" Jarosława i Pawła Płócienników oraz "Tainted" Bartosza Sztybora i Piotra Nowackiego.

Na łamach akcji "Kibicujemy komiksiarzom" powiedzieliśmy już wiele o tych komiksach. Praktycznie wszystko, co było do powiedzenia. Na sam koniec twórcy raczą nas więc wisienką na swych tortach. Na początek, posłuchajcie w jakich warunkach powstawały "Sprane dżinsy" i co towarzyszyło Szawłowi przy ich produkowaniu:


- Preferuję pracę wieczora
mi bądź nocą. Czasem w ciągu dnia. Jednak lwią część "Spranych" rysowałem wieczorami, średnio jedną plansze na dzień. Blok techniczny, lubię na twardym. Najpierw storyboard (zazwyczaj, przyznaję się - w głowie), potem szkic i na końcu linia. Cienkopisy - "najlepiej Faber Castell wie to specu każdy". Szarości - do tego mam taki klawy zestaw również Faber Castell, pędzelków kolorowych i w tonacjach. Taki miks akwareli i flamastrów. Okładka została pokolorowana właśnie tymi kolorowymi. Aura pracy bardzo na czillu. Herba, farelka... (album zacząłem rysować koło grudnia). No i najważniejszy punkt to muza. Muza musi być. Zawsze. Przy okazji "Sztamy" katowałem ścieżkę dźwiękową do "Beats of freedom" oraz niezliczone albumy studyjne polskich grup rockowych... Brygada Kryzys, Oddział Zamknięty, Lady Pank, 1984, Siekiera, Manaam... i wiele innych. "Sprane dżinsy i sztama" to w 100% komiks "bezkompowy"... literki, grafika, szarości - wszystko łapą pociśnięte. Old school '80!

Brzmi nieźle? No pewnie. Jeśli ktoś nie czuje się przekonany, ostatnie słowa zachęty ze strony rysownika komiksu:


Dlaczego czytelnicy powinni sięgnąć po "Sprane dżinsy"? Myślę, że przede wszystkim dlatego, że jest to prawdziwa historia. Komiks przedstawia subiektywne spojrzenie na rok 1980. "Sztama" to także obserwacja zmian zachodzących w Warszawie. Mija ledwie 30 lat, a wszystko jest inne. "Sprane dżinsy i sztama" to zbiór powiązanych ze sobą anegdot oraz opowieści, które pokazują podwórkową perspektywę lat 80-tych. Wszystkich, którzy przed przeczytaniem albumu chcieliby bardziej wkręcić się w świat "spranych", zapraszam na spacer ulicami: Grzybowską, Żelazną, Pereca, Pańską, Prostą...


Jako bonus przedstawiamy surową wersję okładki. Na niej - widok od śródmieścia na ulicę Pereca. Dodatkowo, link do numeru nawiązującego do miejsc, które opisuje komiks.
Ostateczna rekomendacje wędruje również do was od Piotra Nowackiego. Wierny cytat tego, co powiedział, znajdziecie poniżej:

"(...) jest to jeden z nielicznych komiksów poruszających temat miłości autorstwa Polaków (w tej chwili nie przychodzi mi do głowy żaden taki tytuł), a także jeden z nielicznych komiksów niemych ukazujący się na naszym rynku. Myślę, że fani tego typu opowieści obrazkowych, a sam do takich się zaliczam, powinni sprawdzić ten tytuł. Bardzo jestem ciekaw odbioru "Tainted" i interpretacji zawartych w zbiorku historii."


Sprawdzić będziecie mogli już niebawem - zarówno "Tainted", jak i "Sprane" premierę oficjalną będą miały w Łodzi, a prapremierę - jeszcze we wrześniu w Warszawie. Tymczasem już dziś prezentujemy ulotkę reklamową, którą - bazując na rysunkach Jaszcza - wykonał Tomasz "Asu" Pastuszka.

Ciąg dalszy nastąpi...

Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.

wtorek, 7 września 2010

Kibicujemy (12)

Autor: Dominik Szcześniak
Ósma wybiła! Jak w każdy roboczy dzień tygodnia, zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do pracy, wspierania w trudzie rysowania, wymyślania pomysłów, czy pisania scenariuszy! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty!
Filmowej przepytywanki ciąg dalszy. Bartosz Sztybor to znany scenarzysta - zarówno komiksowy, jak filmowy - którego album "Tainted" współtworzony z Piotrem Nowackim wkrótce wyląduje na księgarskich półkach. Grzechem byłoby nie zapytać właśnie jego o historię obsady komiksu. Więc zapytałem:

Z "Tainted" jest problem w obsadzeniu kogokolwiek, bo - po pierwsze - wszystkie postaci nie mówią, przez co ciężko przyrównać ich charakter i temperament do charakteru i temperamentu aktora, bądź postaci filmowej. Staraliśmy się jednak z Jaszczem, by każdy z bohaterów komiksu był w jakiś sposób charakterystyczny, by każdy miał cechy (te widoczne, jak i te poznawane z czasem), które wyróżnią go na tle innych postaci.

I tym sposobem główny bohater z "Bąbelowe" - jak się zapomni o tych jego kolcach i kolorze ale a la "Avatar", czyli moda jesień-zima 2009/2010 - to wykapany Tom Selleck, na co można wpaść od razu, gdy zwróci się uwagę na jego bujne i charakterystyczne wąsy. Czy Tom Selleck to dobry wzór dla postaci poszukującej miłości? Może i nie, ale te wąsy od razu narzucają skojarzenie.
O wiele bardziej klarowna jest sytuacja w "L'Uomo E Mobile", gdzie facet - choć odziany w garnitur i o pięknej zaczesce - nie jest wielkim przystojniakiem, z kolei kobieta, to istne wcielenie bogini, ale z cechami dziewczyny z sąsiedztwa. No więc tutaj sprawa jest prosta, a mianowicie mężczyzna to cudowny, choć niezwykle nieaktrakcyjny Ricky Gervais. Natomiast piękna - ale należy pamiętać, że nie chodzi o typ modelki - kobieta, to bez wątpienia Katherine Heigl, która nie dość, że jest bardzo fajną aktorką komediową, to na dodatek potrafi doskonale manipulować swoim wyglądem. Raz może wyglądać, jak zwykła dziewucha, a czasami powala swoim pięknem. I właśnie tak ona, jak i Gervais do postaci z tego komiksu pasują idealnie.
Jeśli natomiast chodzi o "Poznacie go po paczce papierosów", to postać męska znowu jest pierwsza w kolejce do przybicia piątki ze swoimi aktorskim odpowiednikiem. Ten gość, z tym swoim kiczowatym ciuszkiem i równie modną fryzurą, to nikt inny, jak Kurt Russell. Ale żaden tam zwykły Kurt Russell, tylko koniecznie ten z "Grindhouse: Death Proof" Quentina Tarantino. Te oczy, to zachowanie, ta przebiegłość - to ewidentnie Stuntman Mike w swoim kolejnym numerze. A skoro jesteśmy już przy Tarantino, to kobieta - ten śliczny, choć zagubiony rudzielec - z tego samego komiksu nie może być nikim innym, niż Umą Thurman z peruką w stylu "Pulp Fiction" (tylko rudą, nie czarną). Zresztą - żeby tak jeszcze rozbudzić żądze czytelników - akurat ten komiks, ze swoją końcową przewrotką, jest taki trochę w stylu Tarantino, więc obsada pasuje idealnie.
A kogo widziałby w filmowej wersji "Spranych dżinsów i sztamy" Paweł "Szaweł" Płóciennik? Czy może z racji tematyki i historycznej aktualności tematu, taka ekranizacja byłaby raczej niepotrzebna?

Film... nie widzę sensu za bardzo robienia takiego filmu, jako że ostatnimi czasy w kinie ukazało się naprawdę sporo rzeczy w tym klimacie. "Beats of freedom", "Wszystko co kocham"... (moim zdaniem ten pierwszy dużo lepszy). No ale załóżmy, że już miałbym kogoś obsadzać to... pewnie obsadziłbym w tej historii swoich kumpli, którzy często bardzo przypominają mi ziomków z 1980. Są postaci, które nawet wyglądem by pasowały. "Typucie" mógłbym zagrać ja sam jako, że geny zrobiły swoje w tym temacie.


Taki film to chyba niezwykle trudna sprawa, bo trzeba zachować sporą wiarygodność szczegółów itp. Pod tym kontem naprawdę wporzo był zrobiony "Koń trojański" (fabuła już mniej mnie przekonuje). To spore wyzwanie uchwycić za pomocą filmu ale i komiksu te
n styl roku 1980. Czasy, które w pewien sposób nawiązują muzycznie do trendów w muzyce światowej z lat 70-tych. U nas wszystko przychodziło z opóźnieniem o jakieś 10 lat. Rock'n'Roll, hard rock, heavy metal, punk rock, hip hop... Rok 1980 to z tego co zakumałem inspiracja nową falą, punk rockiem, jakiś przełom w myśleniu o muzyce. Kończył się czas wesołych hipisów, zaczynał się czas twórczych i ponurych punk rockerów.

W "Spranych dżinsach i sztamie" pojawia się wiele miejscówek w pewien sposób kultowych i charakterystycznych dla tamtych lat: supersam "Fenix", "Rondo ONZ", "Klub osiedlowy Leda"... Co ciekawe wiele z miejsc pokazanych w komiksie już nie istnieje. Areną akcji jest teren w moim odczuciu najbardziej inspirujący i klimatyczny w latach 80-tych, to znac
zy dzielnica Wola i okolice... Wola, która jest matką sukcesu takich kapel jak: Immanuel, Brygada Kryzys, Kryzys. Spojrzenie w komiksie na tamtą rzeczywistość jest raczej "optymistyczne", nie ma wikłań w czarną stronę "PRLu"... jest to szczęśliwy rok 1980, z pewnym ziarnem zwątpienia na przyszłość. "Sprane dżinsy i sztama" to próba uchwycenia tego co spontaniczne i radosne w młodości pokolenia 1960-1970. Przygoda, muzyka i dziewczyny. Ciąg dalszy nastąpi...

Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.

wtorek, 31 sierpnia 2010

Kibicujemy (07)

Autor: Dominik Szcześniak


Ósma wybiła! Jak w każdy roboczy dzień tygodnia, zapraszam do kibicowania komiksiarzom! Mobilizowania ich do pracy, wspierania w trudzie rysowania, wymyślania pomysłów, czy pisania scenariuszy! Badania wykazały, że najlepszy dzień mają ci, którzy zawsze z rańca kibicują komiksiarzom. Kibicuj i Ty!


Dziś wtorek, a więc dzień, w którym o swoich komiksach opowiadają twórcy komiksów "Sprane dżinsy i sztama" oraz "Tainted". Paweł "Szaweł" Płóciennik, współautor tego pierwszego, znany jest z wszechstronności graficznej - a to uciekał w groteskę, a to w styl "angielski". A jak to jest ze "Sztamą"? Skąd w tym komiksie takie, a nie inne rysunki?

Kształt rysunków był w pewnym sensie zamierzony. Sporo inspiracji komiksem europejskim plus próba uchwycenia stylistyki komiksów PRL - trochę może inspiracji Papciem Chmielem, trochę własnych poszukiwań. Miał być old school, surowizna - graficznie i literkowo, lecz jednocześnie z zachowaniem wiarygodności miejsc, budynków. Szarości były wyborem oczywistym, próbą oddania czarno białych zdjęć. Zdjęć z tego okresu, których mam sporo w domu. Dokumentacja zresztą była bardzo istota w mojej pracy nad komiksem. Opierałem się na swoich zdjęciach, na zdjęciach taty z lat 80-tych, na albumach fotograficznych. Zresztą komiks zawiera bonus w postaci kolażu zdjęć. Chciałem pokazać konkretne miejsca w Warszawie. Miejsca, które tacie najlepiej kojarzą się z rokiem 1980. Ten rok 80 też jest dosyć umowny. Wspomnienia prawdopodobnie oscylują wokół lat 1978-86. Celowo często kadruję same postaci, bez tła - miałem jakąś taką wizję, by to wyglądało prosto, ale jednocześnie chciałem zrobić to inaczej niż "Gabriela Alfonsa" czy "Czaka". To miała być prostota na wyższym poziomie. Lubię poszukiwania w rysunku. Szybko nudzi mnie jakiś styl. Stąd przyznaje, miałem w połowie rysowania "Sztamy" kryzys. Zastanawiałem się, czy aby na pewno chcę by tak to wyglądało. Jednak na finiszu jestem zadowolony z efektu. Plan został osiągnięty. Starałem się jak najlepiej oddać rysunkiem rok 1980 i myślę, że mi się to udało. Tata nie miał bezpośredniego wpływu na "kreskę" - jednak często sugerował co jak ma wyglądać... szczególnie rzeczy charakterystyczne dla epoki.

Na koniec wyjaśniam tym, którzy martwią się o poziom komiksu, ponieważ prawdopodobnie źle odczytali jego tytuł: otóż, nie brzmi on "Sprane dżinsy i szrama" i nie jest kontynuacją potworka, o którym kiedyś pisaliśmy. Chodzi o "sztamę", nie "szramę". To nie jest cross-over! Będzie dobrze!

"
Tainted" to drugi z komiksów, które już są gotowe i niebawem pojawią się w dystrybucji. W odróżnieniu od "Spranych dżinsów..." jest to komiks zupełnie niemy. Bez słów. Operujący jedynie obrazkami. A więc najtrudniejszy z możliwych. Czy właśnie nieme, czy może me woli rysować Piot Nowacki? Posłuchajcie:

Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ale chyba nawet wolę robić komiksy nieme, niż te z dialogami. Mam wrażenie, że ich rysowanie przychodzi mi jakoś łatwiej. O, choćby z takiego praktycznego powodu, że nie trzeba kombinować nad zagospodarowaniem przestrzeni w kadrze na dymki. A, że pracuję zwykle na formacie A4, to każdy centymetr kwadratowy kartki jest na wagę złota. Wiadomo, że w komiksie niemym trzeba być bardzo ostrożnym, bo każda źle postawiona kreska może zwieść czytelnika na manowce, i zamysł autora/ów pójdzie w tak zwane pizdu. Każda emocja, czynność wykonywana przez bohatera musi być czytelnie narysowana, bo nie ma tu miejsca na dopowiedzenie czegoś dialogiem czy didaskaliami.

Z drugiej strony, fajne w komiksie niemym jest to, że zostawia on (przynajmniej moim zdaniem) więcej pola do interpretacji czytelnikowi. Wiadomo, autor czy autorzy mają swój zamysł, ale nie oznacza to, że jest to jedyny słuszny kierunek. Jeśli czytelnik zobaczy w historii coś zupełnie innego, to nie można powiedzieć, że błędnie odczytał komiks, jest niekumaty czy coś w ten deseń. Przy komiksie niemym czytelnik bierze na swój sposób udział w kreacji historii, jest jego współautorem. Kiedy za komiks "Szóstego dnia" otrzymaliśmy w serwisie wyróżnienie tzw. Digart Dnia, byłem w szoku ile ludzie zobaczyli w nim różnych dziwnych rzeczy, które mi podczas rysowania, a Bartkowi podczas pisania nawet nie przyszły do głowy. Podobnie było po publikacji tej samej nowelki na Polterze.I to jest super.

Każda historyjka w "Tainted" jest właśnie tak skonstruowana, że zaprasza czytelników do zabawy w interpretowanie tych miłosnych, krótkich opowieści na swój sposób. Zachęcamy do tego, kiedy albumik ukaże się już na rynku.


Jako ekskluziwy prezentujemy wersję okładki zaprojektowaną przez Piotra, która nie znalazła uznania w oczach wydawcy i scenarzysty oraz pierwszy rysunek, jaki rysownik wykonał, kiedy otrzymał od Bartka Sztybora scenariusz historyjki "Szóstego dnia".

Ciąg dalszy nastąpi...

Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.

wtorek, 24 sierpnia 2010

Kibicujemy (02)

Autor: Dominik Szcześniak

Hej! Kibicuj z nami pracom nad dobrymi komiksami. Takim, które są już w zapowiedziach wydawców albo które są dopiero rozrysowywane w pracowniach twórców. Do kibicowania zachęcają sami autorzy, którzy w regularnych raportach będą informowali na temat postępu prac. Większość z nich zaprezentuje ekskluzywne, niepublikowane dotąd materiały dotyczące ich utworów. Nieważne czy kochasz zeszytówki, czy lubisz albumy w twardych oprawach! Kibicuj!



"Sprane dżinsy i sztama" to komiks, który wzbudził moje zainteresowanie w momencie, gdy usłyszałem o tym, jaką tematykę poruszy i kto go wziął na warsztat. Klimaty lat 80-tych i kooperacja ojca i syna - Jarosława Płóciennika i Pawła "Szawła" Płóciennika zapowiada się smakowicie. Szawła zapytałem o to, jak to jest współdziałać z ojcem. Oto, co odpowiedział, wzbogacając kadrami komiksu:

- Koncept na komiks z moim ojcem zakiełkował mi w głowie z prostej przyczyny: jestem zafascynowany historią mojej rodziny i moich przodków. Niestety złożyło się tak, że nie wszystkie te historie z przeszłości zdążyłem zarejestrować. Ludzie czasem odchodzą w niespodziewanym momencie. Ludzie, którzy niosą ze sobą treść całego swojego życia. Zdałem sobie sprawę, że niezwykle ważne jest kultywowanie rodzinnych przekazów, opowieści. Pomyślałem, że bardzo bym chciał zarejestrować opowieść mojego ojca. Dla mnie każdy człowiek może być źródłem pasjonującej opowieści. Wiedziałem, że wspomnienia taty z lat młodzieńczych to będzie właśnie to.

Lubię sztukę uliczną, obserwowanie zmieniającej się tradycji ulicy. Dlatego wybór tematu był prosty. Powiedziałem: "Tato, napisz mi scenariusz do komiksu. O roku 80. O tym, jak miałeś 17 lat". Tata powiedział: "ok". A że czyta sporo komiksów i ma dobre pióro - poszło nam to gładko.

Systematycznie otrzymywałem kolejne rozdziały historii osadzonej w realiach lat 80-tych. W scenariuszu jest sporo odwołań do osobistych przeżyć ojca, przez co również poznałem go lepiej. Zależało mi na tym, by pokazać życie podwórkowych chłopaków, w oderwaniu od polityki. Młodzież niezaangażowaną politycznie, młodzież zaangażowaną w swoje marzenia i w sprawy codzienności. Co ciekawe, wychowałem się w tym samym M3, na tej samej ulicy i na tym samym osiedlu, co ojciec. Obserwacja podobieństw i różnic dwóch pokoleń, żyjących w tych samych murach, na tych samych klatkach i ławkach jest naprawdę pouczająca.


Dzisiaj, by lepiej zrozumieć sytuację naszego pokolenia, trzeba wdrożyć się w młodość naszych rodziców. Ja od zawsze lubiłem słuchać opowieści ojca, o przygodach z czasów szkolnych, o tym jak tata się naciął w pewnej hurtowni płyt winylowych, o tym jak wsadzili w pociąg do Poznania kumpla po pijaku, czy jak grywali koncerty ze swoją kapelą, kwitując je zawsze jakąś zadymą ... były to zabawne historie. Chciałem uchwycić tę magię za pomocą komiksu. Praca nad albumem "Sprane dżinsy i sztama" ukazała mi ogromny potencjał historii autobiograficznych. Chciałbym jeszcze kiedyś zanurzyć się z cienkopisami w historię czyjegoś życia. Polecam!


"Sprane dżinsy i sztama" zadebiutują z hukiem w październiku podczas Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi. Prapremiera prawdopodobnie odbędzie się w Warszawie. podobnie będzie zapewne z kolejnym komiksem, z którym wiążę duże nadzieje. Jest nim "Tainted", bliski ziniolowemu sercu przez wzgląd na pojawienie się w nim kolorowej wersji komiksu "Bąbelove", który w 2008 roku ozdobił strony pierwszego numeru "Ziniola". Na potrzeby "Tainted" komiks pokolorowała Ewa Juszczuk. A sam komiks traktuje o miłości. Dlaczego? I skąd taki tytuł? Odpowiada rysownik komiksu, Piotr Nowacki:

- Jeśli dobrze pamiętam, na pomysł takiego dokładnie tytułu wpadł Paweł Sawicki, na pokoszykarskim piwku. Myśleliśmy o "Tainted love", ale okazało się, że jeden z tomów Hellblazera ma taki właśnie tytuł, więc kombinowaliśmy dalej i Paweł rzucił tą ideą, która nam się spodobała. Dodatkowo Bartka inspirowała do napisania scenariuszy m.in. piosenka "Tainted love" Glorii Jones, więc to też się ładnie zamknęło. A na anglojęzyczną wersję tytułu zdecydowaliśmy się, żeby swobodniej prezentować i sprzedawać nasz komiks za granicą.

"Tainted" jest ładnym podsumowaniem naszej kilkuletniej współpracy, pewnego jej etapu. W pewnym momencie obejrzeliśmy się za siebie i zobaczyliśmy, że udało nam się wspólnie stworzyć kilka dobrych szortów, które łączyły dwie rzeczy - wszystkie były komiksami niemymi oraz opowiadały o miłości. Uznaliśmy, że jest to idealny materiał na taką mini-antologię. Większość rzeczy była publikowana w zinach i magazynach, ale na potrzeby "Tainted" zostały one pokolorowane przez znakomitych kolorystów. Graficznie te nowelki są bardzo różne. Choć poruszają się w stylistyce cartoonowej, to można tam zauważyć poszukiwanie przeze mnie stylu i różne próbowanie różnych patentów.


Myślę, że temat miłości jest bardzo wdzięczny. Bartek fajnie go czuje, lubi go podejmować w swoich scenariuszach i pokazywać miłość z bardzo różnych ujęć. Czy to jest recepta na dobry komiks to oczywiście ocenią czytelnicy kiedy "Tainted" wyląduje na półkach księgarń.



Ekskluziv, nadesłany przez Piotrka to znajdujące się powyżej: banner, przedstawiający autorów komiksu oraz element graficzny wykorzystany do numeracji stron w "Tainted".

Ciąg dalszy nastąpi...

Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.