Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Ridgway. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Ridgway. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 września 2018

The Trenchcoat Brigade #3 - Ney Rieber/Ridgway

Wątek ukraiński z poprzedniego numeru zwiastował dobro, a zakończenie dawało nadzieję na całkiem fajną vertigowską historię z przymrużeniem oka. Niestety, już początek trzeciego zeszytu mówi "do widzenia" fajnym, lekkim rozwiązaniom i funduje czytelnikom błahą opowieść o smutnych X-Menach w prochowcach, którzy stękają nad swoimi metafizycznymi problemami spoza granic naszego świata zamiast napić się wódki z Piotrem Konstantinem i zobaczyć co się stanie.
Świetna w tym zeszycie jest jedynie reklama komiksu Batman: Nosferatu z rysunkami Teda McKeevera. Nawet Glenn Fabry narysował swoją okładkę w taki sposób, jakby miał już dość tej bajeczki. The Trenchcoat Brigade #3 to przedostatni odcinek miniserii. Tak kiepski i zachowawczy, że nie mam ochoty sięgać po finał. Nie polecam. Śmiertelna dawka bzdurnej kosmologii.
"The Trenchcoat Brigade" #3. Scenariusz: John Ney Rieber. Rysunki: John Ridgway. Kolor: Alex Sinclair. Wydawca: DC Vertigo, maj 1999

wtorek, 25 września 2018

The Trenchcoat Brigade #2 - Ney Rieber/ Ridgway

Nie byłem zbyt życzliwy dla pierwszego numeru The Trenchcoat Brigade. Okładka drugiego, na której Piotr Konstantin (tak, jeden z tych) znów tuli się do flaszki wódki nie zapowiadała szału, ale muszę przyznać, że jest lepiej. Czyta się dobrze. Zawieszenie akcji jest odpowiednie. A z prochowców wciąż się żartuje. Może nie najlepiej, ale jednak żartuje. Żarty są bardzo spoko w sytuacji, kiedy mamy do czynienia z tak dużą dawką patosu i pompy.
Największą siłą tego zeszytu jest opowieść rozgrywająca się dawno temu na Ukrainie i wykorzystująca twist czasowy pojawiający się chociażby we Władcy gór z kochanej i szanowanej serii pod tytułem Thorgal. Gdyby cały odcinek był utrzymany w tym klimacie, byłoby fantastycznie. Niestety, są jeszcze wykwintni magowie, posługujący się skomplikowanymi równoważnikami zdań i próbujący wydostać się z intelektualnego limbo. Motyw magii w komiksach Vertigo jeszcze nigdy nie był tak denny.
Największa siła tego komiksu jest jego słabością. Phantom Stranger, Doctor Occult, Mister E i John Constantine zebrani w drużynę nie mają nic do powiedzenia, są bezsensownie udręczeni i żenująco mroczni. Z kolei opowieść uzupełniająca może dawać satysfakcję. 
Brygada gości w prochowcach to tacy vertigowscy X-Meni. Nie jestem na tak, ale z chorej ciekawości czytam dalej.
"The Trenchcoat Brigade" #2. Scenariusz: John Ney Rieber. Rysunki: John Ridgway. Kolor: Alex Sinclair. Wydawca: DC Vertigo, kwiecień 1999

piątek, 21 września 2018

The Trenchcoat Brigade #1 - Ney Rieber/Ridgway

Dr Occult, Phantom Stranger, Mister E i John Constantine - ci goście naprawdę lubią prochowce. Żart Constantine'a z Ksiąg Magii, komiksu, w którym ekipa mistyków prowadziła Tima Huntera przez różne magiczne aspekty, został usankcjonowany i zyskał powagę poprzez miniserię z 1999 roku zatytułowaną The Trenchcoat Brigade. Ekipa gości w prochowcach wkroczyła do akcji, przyczyniając się, przynajmniej w pierwszym zeszycie, do stworzenia pięknej katastrofy.
Zanim drużyna się zjednoczy, dostaniemy odpowiednie wprowadzenie: oto jeden z brygady przejawia wyjątkową niestabilność i rozsiewa ekstremalny defetyzm strasząc współtowarzyszy katastroficznymi banialukami. Reszta się o niego martwi. Tymczasem materializuje się wróg: gadający do wódki, zielonooki Rosjanin, robiący burdę w pustej barówie przyszłości.
Nie. To nie to. Początek serii wygląda jak skok na kasę. Nie ma chemii między trzema nabzdyczonymi, owianymi tajemnicą postaciami, a cynicznym Anglikiem, w tym wydaniu sypiącym wyjątkowo czerstwymi tekstami.
Niepotrzebny, zbędny produkt z nijakim scenariuszem, przeciętnymi rysunkami i stylową okładką Glenna Fabry'ego.
"The Trenchcoat Brigade" #1. Scenariusz: John Ney Rieber. Rysunki: John Ridgway. Kolor: Alex Sinclair. Wydawca: DC Vertigo, marzec 1999