Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Ziniol nr 52

Ziniol nr 52 jest jednorazową publikacją (z opcją na przedłużenie żywotności) zbierającą niepublikowane dotąd (w większości najnowsze) prace następujących twórców: Nikodema Cabały, Łukasza Kowalczuka, Grzegorza Pawlaka, Marcina Rusteckiego, Huberta Ronka, Piotra Nowackiego, Otoczaka i Dominika Szcześniaka. Publikacja ma 36 stron, wliczając w to kolorową okładkę autorstwa Daniela Grzeszkiewicza i równie kolorowy tył autorstwa Otoczaka. Premiera zbiorku nastąpi 23 czerwca w Rzeszowie.
Póki co jedyną formą zdobycia Ziniola jest zakup bezpośredni u nas - chętnych zapraszam do kontaktu z redakcją (ziniolzine@gmail.com). Cena egzemplarza to 10 zł plus koszt przesyłki (2 zł). Nakład limitowany. Poniżej kilka kadrów z komiksów.
Ciąg dalszy nastąpił - Hubert Ronek
Babcia i ja - Dominik Szcześniak/Grzegorz Pawlak
Paczka - Dominik Szcześniak/Marcin Rustecki
Smutne dzieci - Dominik Szcześniak/Piotr Nowacki
Gwiazdka - Nikodem Cabała

piątek, 8 czerwca 2012

Incubatorium Rustecki (58)

Autor: Marcin Rustecki
Incubatorium Rustecki wita przybyłych! Co tydzień o tej samej porze i w tym samym miejscu będziecie świadkami efektów pracy Marcina Rusteckiego, rzeźbiącego co mu do łba przyjdzie. Będzie satyra, będą stripy, będzie space-opera o niemotach space-explorerach... WSZYSTKO będzie! A dzisiaj... EURO!

czwartek, 7 czerwca 2012

Ziniol nr 52 - okładka

Ziniol wraca na papier. Premiera numeru 52 odbędzie się podczas Spotkań Komiksowych w Rzeszowie 23 czerwca. Numer będzie miał 36 czarno białych stron i kolorową okładkę. Jej autorem jest Daniel Grzeszkiewicz.
Twórcą postaci Orient Mena jest Tadeusz Baranowski.

Kibicujemy (270)

Autor: Maciej PałkaKibicujcie komiksiarzom! Jakub Babczyński właśnie skończył prace nad albumem do scenariusza Jerzego Szyłaka. Postanowił podzielić się tą informacją z czytelnikami Ziniola.
Prawdziwy Przyjaciel - dekada i ani dnia dłużej.
W 2002 roku odwiedziłem poznanego na GDAKU profesora Jerzego Szyłaka - aby pożyczyć jakieś komiksy. Po dwóch spotkaniach nieśmiało pokazałem profesorowi jakiś komiks zrobiony ołówkiem. Jerzy zaskoczony, że poza czytaniem coś tam dłubię, powiedział, że ma dla mnie scenariusz.. 46 stron!  odpowiedzialność olbrzymia, ale zawsze marzyłem o albumie.. BIORĘ!

Kolejne miesiące to próby rysowania historii. Zupełnie przypadkowe, pozbawione konsekwencji, cierpliwości, logiki - kolejne strony,  na których nie mam pojęcia co się pojawi za chwilę - totalny chaos, ale praca idzie do przodu!  Po ukończeniu szkiców, a trwało to chyba pół roku, szukam sposobu na ubranie szkiców w tusz. Kompletna masakra - kalki, pędzle, długopisy, ksero .. oj niedobrze.  

Ostatecznie pokazuję Profesorowi prace wielokrotnie kserowane, brudne, niechlujne - odpowiedź jest jednoznaczna - możesz to wydać własnym sumptem. 
A myślałem że jest super..
Zacząłem zbierać zaskórniaki, po czym dostałem od profesora kolejny scenariusz - EULALIA!                Kolejna szansa i to historia tak pięknie zakorzenioną w naszej kulturze!                        
Tu pomału uczę się warsztatu i cierpliwości - album ukazuje się, a ja stwierdzam, że chciałbym wrócić do Przyjaciela. 
Zaczynam poprawki - wszystko powstaje na papierze dobrej jakości - przy pomocy nieco bardziej świadomie dobranych środków.  W międzyczasie także uczę się obróbki komputerowej, dzięki czemu mogę sam zająć się przygotowaniem plansz - trwa to kilka lat .. ale chyba się udaje.


O samym komiksie: 
Cała akcja ( choć nie ma to wpływu na historię ) toczy się w Gdańsku - moim rodzinnym mieście i poparta jest poważną, jak na moje ówczesne możliwości, dokumentacją, nawet zdjęcia z aparatu analogowego wywoływane w pawilonie na rogu. 
Targ węglowy kościół św. Katarzyny przed spaleniem, Mariacki, mieszkania i ulice we Wrzeszczu i na starówce oraz wiele innych.  
Postacie także oparte były sporą pracą z modelami - najgorszą porażką jest chyba upodobnienie Przyjaciela do Profesora, oraz ostatniej pojawiającej się kobiety do Jennifer Connelly. .. może dziś by się udało ? 


Historia luźno ( chyba, że nie tak luźno, ale to wie tylko Jerzy  ) łączy się z serią o Detektywie Dampcu = must have dla każdego kolekcjonera komiksu!
Komiks zdążył zagościć na kilku wystawach i  choć nadal bardzo mocno opiera się na pierwotnych planszach ( 90% jest niezmieniona, tylko dopracowana, kilka stron trzeba było zrobić trochę inaczej - stąd czuje się momentami różnice ), ale stwierdziłem że zachowam go w takiej formie jako świadectwo moich początków. 
Także projekt okładki powstał w 2004 roku,  jednak zaginął  i musiałem go odtworzyć przedwczoraj .
No to teraz czas po raz ostatni uśmiechnąć się do Pana wydawcy... KIBICUJCIE !!!!!


Ciąg dalszy nastąpi...
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Ratboy - Prosiak

Autor: Dominik Szcześniak
Kiedy siostry zakonne w pogoni za Ratboyem zostają przez niego wysłane do katasorcjum, po czym w owczym pędzie orientują się, że jednak nie ma w obrębie kościoła czegoś takiego, ze śmiechu polały mi się łzy. Płynęły tak samo, jak kilkanaście lat temu, kiedy Ratboya Prosiaka czytałem po raz pierwszy. Jest to dla mnie nie tylko oznaka tego, że komiks o anarchizującym superbohaterze z Katowic zupełnie się nie zestarzał, ale również tego, że Prosiak - twórca nieco zapomniany i przywoływany zazwyczaj w kontekście wybitnej Ósmej czary - trafił do panteonu najlepszych twórców komiksu z Polski. A trafił tam dzięki wielu (wszystkim) swoim komiksom i zinom.
Ratboy początkowo miał się nazywać Ratman. Kiedy jednak Prosiak zobaczył opublikowany w Fantastyce pierwszy epizod z przygodami bohatera o tym samym pseudonimie, ale stworzonym przez Tomasza Niewiadomskiego, mina mu zrzedła. Ze względu na prawa autorskie, wymuszona została zmiana i w ten sposób powstał Ratboy. Na łamach Ziniola nr 3/98 Prosiak stwierdził, że w sumie dobrze się stało, ponieważ nikt obu szczuropodobnych herosów nie pomyli. I rzeczywiście o pomyleniu nie mogło być mowy - Ratman to bohater działający na powierzchni kilkuplanszowych historii ograniczonych umiejętnościami autora, Ratboy z kolei zaistniał w jednym zwartym komiksie, nie ograniczonym absolutnie niczym.

Akcja komiksu rozgrywa się w Katowicach i Gnieźnie. Oba te miasta zostały przez rysownika oddane znakomicie - znajdziecie tu precyzyjnie oddane budynki (oddział PKO BP), świetnie wykreskowane miejsca głównych spędów w miastach, ale również wspaniale odwzorowaną atmosferę podczas koncertów punkowych czy mszy kościelnych. Podobnie do miejskiego przepychu narysowane są kanały, czyli miejsce stałego zameldowania Ratboya. Początkowo mroczne i duszne (wprowadzenie do albumu rozgrywające się właśnie w tym miejscu przywołuje zresztą oglądane na VHSach horrory), z czasem zamienia się w przyjemną kanciapę, pełną anarchistycznych zinów.

Na album wydany przez kulturę gniewu składają się cztery istotne elementy: część pierwsza zatytułowana Pierwsza krew, druga pod tytułem Wet za wet, powstały w 2000 roku szort Ratboy vs McDonald's oraz Ratboy rozbrojony, czyli dopisane po latach spostrzeżenia/wyjaśnienia autora na temat komiksu. Te ostatnie do świetny dodatek i bardzo istotny smaczek dla kolekcjonerów, którzy są w posiadaniu poprzednich, skromniejszych wydań Ratboya.

Główny bohater komiksu, heros z kanałów strzelający śmierdzącym gazem i przemieszczający się rurami kanalizacyjnymi, choć reprezentuje środowisko punkowe, momentami ucieka od pewnych rygorystycznych tez - świadczy o tym chociażby scena w pociągu, w której zgraja punków w niewybredny sposób atakuje młodą zakonnicę, którą ostatecznie w obronę bierze Ratboy. "Uważacie się za kontrkulturowców? To chyba nie oznacza by występować przeciwko jakiejkolwiek kulturze. Bo co wy polskie chamy macie do zaoferowania w zamian? Jaką wartość?" - mówi uszaty bohater. Cytuję i przywołuję nie bez kozery - to wołanie o dialog, (zamiast bezrefleksyjnego negowania) - jest charakterystyczne dla pewnego okresu w twórczości Prosiaka - okresu, kiedy odszedł od komiksów czysto kontestujących na rzecz dzieł metafizycznych, drążących temat, zadających pytania. Spowodowało to falę oskarżeń o zdradę ideałów - ot, choćby przez redakcję zina Saturator twórca został określony mianem "pomyłki za zaliczeniem pocztowym" i wysłany z areału alternatywy do Disneylandu. Zajadła kontrkultura okazała się być bardzo stanowcza i nie przyjmująca żadnych skarg i zażaleń. A Prosiak pytał, wgłębiał się w temat, gryzł z różnych stron. Widać to jak na dłoni w Ratboyu.

Pierwsza krew to wyjście bohatera z cienia (czyli z kanału) i związana z tym akcja policyjna wymierzona w zamaskowanego obrońcę punków. Sensacyjny charakter historyjki został wzbogacony w fantastyczne tło społeczne i nietuzinkowy humor. Są one obecne również w części drugiej, której trzon stanowi akcja Ratboya polegająca na porwaniu biskupa wojskowego Ględzia i wymianę "kominiarza" na tych, którzy siedzą w pace za odmowę służby wojskowej. Clue odcinka stanowi fenomenalne kazanie wygłoszone przez Ratboya w kościele, prowokujące zgromadzone zakonnice do tańca, a żyłki siedzących w ławach kościelnych generałów do pęknięcia.

Ratboy to dzieło polskiego komiksu. Bogate w sceny, które zostają w głowie na zawsze i dialogi, które stają się cytatami i funkcjonują w codziennej mowie. Lektura absolutnie obowiązkowa. I równie obowiązkowo do postawienia na półce obok największych mistrzów komiksu polskiego.
Ratboy. Autor: Krzysztof "Prosiak" Owedyk. Wydawca: kultura gniewu 2012   
Komiks można nabyć tutaj: Sklep Gildia.pl

niedziela, 3 czerwca 2012

Woroszyłowgrad w Noc Kultury

Autor: Dominik Szcześniak
Od lewej: Artur Wabik, Marcin Surma, Serhij Żadan
Spotkanie z Arturem Wabikiem, Marcinem Surmą i Serhijem Żadanem odbyło się podczas Nocy Kultury w Bibliotece im. Hieronima Łopacińskiego w Lublinie. Duet Wabik i Surma odpowiedzialny jest za stworzenie komiksu Woroszyłowgrad, luźnej adaptacji powieści Żadana. Zgromadzona publiczność miała okazję poznać tajniki pracy komiksiarza, jak również uzyskać darmowy egzemplarz komiksu wraz z autografem. Trzeba przyznać, że z tej ostatniej opcji publika skorzystała masowo, skutkiem czego cały przywieziony przez autorów nakład rozszedł się w mgnieniu oka.
Dla czytelników Ziniola wynotowałem kilka ciekawostek oraz istotnych spraw związanych z komiksem, które pozwolę sobie wypunktować:
- scenarzysta, Artur Wabik, korzystał z roboczego tłumaczenia niemal 300-stronicowej książki Serhieja Żadana (która w Polsce zostanie wydana dopiero w 2013 roku); na potrzeby adaptacji komiksowej dokonał cięcia wątków, skutkiem czego powstało 30 plansz komiksowych. Podczas pracy Wabik obrał metodę dostarczania rysownikowi scenariusza rozpisanego na plansze, bez podziału na kadry. Zaprzyjaźnieni rysownicy, którym pokazywał scenariusz, zgodnie twierdzili, że tak naprawdę jest to materiał na 60 stron.
- rysownik, Marcin Surma, poradził sobie z ogarnięciem materiału przygotowanego przez scenarzystę wyśmienicie, realizując plansze z bardzo dużą ilością kadrów - mniej więcej 12-16 na stronie. Surma dokonał również istotnej zmiany w scenariuszu, eliminując kwestie wypowiadane z offu przez narratora. W porozumieniu ze scenarzystą, wprowadzili również kilka swoich własnych kwestii dialogowych, które nie były zawarte w pierwowzorze.
- Serhijowi komiks bardzo się podobał.
- autorzy mieli bardzo mało czasu na realizację komiksu. Nie odwiedzili lokacji, w których dzieje się akcja książki. Zaczynając prace nad rysowaniem, Marcin wykorzystał przystanek, znajdujący się na końcu trasy autobusu nr 15 w Lublinie. Mimo tych spontanicznych akcji, wjeżdżając do Ługańska czuli się jakby wjeżdżali w swój komiks, a co zabawne - również i miejsce podobne do wspomnianej lokacji lubelskiej znalazło się w Ługańsku.
- podczas wizyty w Ługańsku autorzy wzięli udział w promocji albumu (połączonej z koncertami), jak również przeprowadzili czterodniowe warsztaty z mieszkańcami.
- odbiór komiksu na Ukrainie był bardzo dobry, choć znaleźli się malkontenci, twierdzący, że komiks jest za ładny (faktycznie, wydany jest elegancko - na grubej kredzie, co wg. autorów jest nieco w opozycji do offowego charakteru tamtejszych publikacji).
- przewidziana jest polska wersja komiksu.
- liternictwo w komiksie robione było ręcznie przez Przemysława Surmę. "Gdyby nie on, ten komiks by nie powstał na czas" - zgodnie stwierdzili scenarzysta i rysownik.
- Serhij Żadan, poza byciem poetą i prozaikiem, grywa również w piłkę oraz jest wokalistą w zespole Sobaki w Kosmose, grającym "erotyczne ska". Energetyczny koncert zespołu odbył się późną nocą.
Artur Wabik, Marcin Surma oraz plik Woroszyłowgradów
Publiczność była bardzo blisko autorów
Maraton autografów. Marcin Surma rysuje...
Serhij Żadan podpisuje...
Artur Wabik dopełnia dzieła.
Warto wspomnieć o trzecim autorze komiksu - Przemysław Surma (pierwszy z lewej) wykonał liternictwo w Woroszyłowgradzie.
Koncert zespołu Sobaki w Kosmose. Erotyczne ska porwało Lublin

sobota, 2 czerwca 2012

Incubatorium Rustecki (57)

Autor: Marcin Rustecki
Incubatorium Rustecki wita przybyłych! Co tydzień o tej samej porze i w tym samym miejscu będziecie świadkami efektów pracy Marcina Rusteckiego, rzeźbiącego co mu do łba przyjdzie. Będzie satyra, będą stripy, będzie space-opera o niemotach space-explorerach... WSZYSTKO będzie! A dzisiaj...