Cybersferyczna kontynuacja papierowego hitu! Recenzujemy nie tylko komiksy w twardej oprawie! Redaktor prowadzący: Dominik Szcześniak. Kontakt: ziniolzine@gmail.com

poniedziałek, 31 stycznia 2011

Dziwne historie (05)

Autor: Paweł Wojciechowicz
 Kontynuacja historii z minionego tygodnia:

Kibicujemy (110)

Autor: Dominik Szcześniak "Zakazany Owoc nr 6" to nie xerowany zin. To nie ładnie wydany album. To film, stworzony przez grupę Le Kolektiff Negatif. Co o dokumencie, opowiadającym historię undergroundowego guru z Lublina, sądzi jego główny bohater - Dariusz "Pała" Palinowski? Zanim przeczytacie, zasłońcie dzieciom uszy:
Nie jestem zachwycony tym materiałem, dlatego że za mało jest w nim punk rocka i jakiejś estetyki konceptualnej. Gdybym rysował regularnie, miałoby to może jakiś sens, a tak wydaje mi się, że ten dokument to tylko marna ciekawostka – dla tych których poznałem. Plusem jest chyba tylko to, że każdy kadr tego filmu miał charakter przypadkowy. Chłopcy nie powtarzali żadnych ujęć. Jebało mnie to, że na parapecie stoi klatka z chomikiem, mam brudne paznokcie, jestem nieogolony czy siedzę w wieśniackim fotelu. 

Zgodziłem się na ten dokument tylko i wyłącznie dlatego, ponieważ byłem przekonany, że zostanie on jednorazowo zaprezentowany w Toruniu oraz będzie częścią mojego albumu rodzinnego, a te podłe skurwysyny: Buratyński, Kowalski i Śmigielski wciskają ludziom szit pod postacią teasera w stylu: elektryk wysokich napięć w wersji punk. Ze względu na to, że od zawsze starałem się i staram o złą reputację – jebie mnie to jak, kto, gdzie i co sobie kurwa chuj mnie to obchodzi. Gdybym wiedział wcześniej, że "Zakazany owoc nr 6" zahaczy o festiwale punk, pokazałbym przynajmniej kutasa lub jak mi gówno z dupska wychodzi, a tak - szaleństwem to, co zobaczą widzowie, nie jest. 

Pała, 29.01.2011

Ciąg dalszy nastąpi... 
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.

piątek, 28 stycznia 2011

DC Maniak (11)

Autor: Damian Maksymowicz
Przegląd newsów z okresu 14.01.2011 - 26.01.2011:

*Od maja Jesus Saiz zostanie nowym regularnym rysownikiem "Birds of Prey".

*Phil Jimenez podpisał z DC Comics kontrakt na wyłączność. Artysta zilustruje (będzie też współautorem scenariusza) najbliższą historię w "Adventure Comics".

*Superbohateorowie w serii "Baśnie" - w #102 serii rozpocznie się historia "Super Team".

*Brian Azzarello, Eduardo Risso i reszta ekipy twórców znana ze "100 Naboi" znowu razem! W tym roku zaprezentują nam w imprincie Vertigo nową serię - "Spaceman". Komiks wg kilku zdawkowych słów scenarzysty będzie jak "Superman", ale jednocześnie zupełnie inny. A główny bohater wygląda tak.

*Wśród zapowiadanych przez Vertigo powieści graficznych znalazł się komiks napisany przez naszą rodaczkę Marzenę Sowę (rysunki stworzył Sylvain Savoia). Znany polskim czytelnikom 1 tom "Marzi" ukaże się w USA w tym roku.

*Darren Aronofsky pracuje nad komiksem z Batmanem. Więcej.

*DC Comics zrezygnowało z "Comics Code Authority" na rzecz własnych oznaczeń.

*Peter Milligan o serii "Red Lanterns". Tony Bedard o "Green Lantern Corps".

*J.M. Straczynski i Shane Davis pracują już nad sequelem bestsellerowej powieści graficznej "Superman: Earth One". W kontynuacji pojawi się klasyczny złoczyńca pokazany w nowy sposób.

*6 rzeczy, które znajdziemy w 900 numerze "Action Comics", kolejna grafika promująca event "Flashpoint", kwietniowe zapowiedzi komiksów.

*Joe i Erich Hoeber napiszą scenariusz sequela "Red". Pierwszy film był pozytywnym zaskoczeniem odnośnie liczby widzów i recenzji stąd decyzja o powstaniu kontynuacji.

*Chris Nolan na konferencji prasowej ogłosił, że w rolę Seliny Kyle/Catwoman wcieli się Anne Hathaway. Toma Hardy'ego zobaczymy zaś w roli Bane'a.

*NBC zamówiło pilot serialu "Wonder Woman". Reżyserem być może zostanie McG.

*Zdjęcia z niepowstałego serialu animowanego "Gotham High" oraz zdjęcia gadżetów związanych z filmem "Green Lantern".
 
Okładka tygodnia (12.01.2010): "Justice League: Generation Lost" #17, autor: Aaron Lopresti
Lopresti dobrym rysownikiem jest - to fakt, z którym polemika jest zbędna, wybór mój padł na tę okładkę jednak z powodu sympatii do postaci Blue Beetle'a (oby pogłoski o jego rychłej śmierci na kartach "JL: GL" okazały się nieprawdziwe).
 
Zeszytówka tygodnia (12.01.2010): "R.E.B.E.L.S." #24. Scenariusz Tony Bedard, rysunki Claude St. Aubin i Scott Hanna
Po dwóch latach Starro Zdobywca powraca i zaczyna wcielać w życie plan zemsty na Vrilu Dox'ie i jego drużynie. Sycący przedsmak tego, co czeka na nas w najbliższym czasie.
 
Okładka tygodnia (19.01.2010): "Batman: Streets of Gotham" #19, autor Dustin Nguyen
Błazeński Książę Zbrodni pełen szyku i elegancji w wykonaniu topowego bat-rysownika Dustina Nguyena.
 
Zeszytówka tygodnia (19.01.2010): "Green Lantern Corps" #56. Scenariusz Tony Bedard, rysunki Tyler Kirham i Batt.
Słaby tydzień, ale wybrać trzeba. Wygrywa komiks pisany przez autora zeszytówki z poprzedniego tygodnia - Tony'ego Bedarda. Bieżący numer "GLC" to łubudu, które zwiastuje wielkie łubudu w kolejnym zeszycie. A ci, którzy zaczęli podejrzewać, że Sinestro zmiękł ostatnio będą usatysfakcjonowani - Sin przypomina, że nie należy lecieć z nim w kulki.

Kadr z "Brightest Day" #18 - czyżby "wielkim kolesiem" był Anty-Monitor?

Kibicujemy (109)

Autor: Dominik Szcześniak Dziś prezentujemy garść doniesień z frontu "Ostatniego wynalazku". Rafał Trejnis kończy prace nad albumem, w związku z czym przygotował następujące promo: 

"Ostatni wynalazek" wychodzi na ostatnią prostą. Wszystko narysowane i zeskanowane. Do pokolorowania zostało 40 z zaplanowanych 49 stron. A jak od kuchni wygląda tworzenie warstwy graficznej komiksu?
Szkic. Przybory: ołówek, gumka myszka i papier A4 marki Tesco. Kiedy zasiadam do rysowania po dłuższej przerwie idzie dość topornie. Są problemy z anatomią, proporcjami i ogólnie trzeba dużo ścierać. W miarę upływu czasu szkicowanie wychodzi coraz lepiej, aby w szczytowej formie ciskać praktycznie bez używania gumki. Literki wpisuję ręcznie, aby później nie było problemów z wielkością dymków.
Tuszowanie - czyli znowu miód. Z przyborów potrzebny jest marker czarny i szpanerski niemiecki cienkopis za 1,80 zł. Wygodnie się tym operuje ale minusem jest brak możliwości zróżnicowania grubości kreski (chyba przerzucę się na stalówki). Tuszowanie na tablecie odpada gdyż mój 6-letni pecet wiele już przeszedł i nie działa zbyt płynnie. Ja zresztą też, dlatego nigdy nie rysuję na kacu.

Gdy już wszystko jest pociągnięte na czarno ścieram ołówek i wrzucam to na skaner. Dalej już w fotoszopie nadaję kontrast, czyszczę rysunek z niechcianych paproszków, składam planszę do kupy i robię równiutkie ramki kadrów. Następny etap to etap irytacji, jakie to wszystko koślawe, i wyrzutów, dlaczego do kroćset ciskałem praktycznie bez używania gumki. Trzeba narysować od nowa, ale spoglądam na zegarek i biorę się za nakładanie kolorów.
Koloruję w fotoszopie na tablecie Wacom Bamboo. Nakładam warstwa za warstwą, od ogółu do szczegółu. Po wszystkim zostaje już tylko wklejenie literek w dymki.
Ciąg dalszy nastąpi... 
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.

czwartek, 27 stycznia 2011

Grywalne komiksy (02): Supergames

Autor: Paweł Wojciechowicz 
 Witam w drugim artykule poświęconym grom opartym na przygodach wprost z amerykańskich komiksów. Dziś nadszedł czas na przybliżenie wam gier o jednym z najgorzej ubranych herosów. Zimny oddech, wielka klatka, loczek opadający na czoło - tak to on; jedyny facet, który jest w stanie uratować kobietę spadającą z wieżowca, jednocześnie sprawdzając, jaką bieliznę nosi- Clark "Superman" Kent. 
Lećmy (ha, ha, rozumiecie, dowcip taki) więc od początku. Rok 1979 to debiut Człowieka ze stali na ekranach telewizorów - przynajmniej tych, do których podpięte było Atari 2600. Fascynująca przygoda, w której nasz bohater zmuszony jest odnaleźć skradziony przez Lexa most, po czym zdążyć na czas do swej ukochanej redakcji. Prosty, ale jak na tamte czasy całkiem udany tytuł.
W roku 1985 pojawiła się gra na komputery osobiste, natomiast w roku 1988 Superman zaszczyca swoją obecnością NESa. Wykonana w stylu kojarzącym się z kultową Goal 3 gra oparta była (przynajmniej teoretycznie) na filmowych przygodach naszego harcerzyka. Możliwość biegania jako Clark Kent, specjalny pasek po naładowaniu, który pozwalał nam na wykorzystywanie supermocy oraz przyjmowanie zleceń od Statuy Wolności sprawiają, ze do tej pory zdecydowanie lubię co jakiś czas odpalić ten dziwaczny tytuł. Co ciekawe, nie trzeba było nawet przebierać się za bohatera by kopać tyłki złym ludkom, a po świecie nasz bohater podróżował Metrem. Warto wspomnieć również o możliwości doładowania paska życia, przy pomocy Lois Lane (spokojnie, chodzi o zwykły całus).
Lepszą jakościowo pozycją jest zdecydowanie wydany tego samego roku "Superman Arcade". Niezła grafika, oraz możliwość gry w dwie osoby, sprawiła, że tytuł cieszył się sporą popularnością w salonach.
Na kolejnego Supermana fani musieli czekać do roku 1992. Wtedy też na Mega Drive za sprawą specjalistów od licencjonowanych tworów Sunsoftu pojawiła się gra pod wyjątkowo oryginalnym tytułem "Superman". Ta podzielona na dwa typu rozgrywki (poziomy "latane" i "skakane") gra oferowała całkiem niezła grywalność, ale była przy tym piekielnie trudna.
Dobiliśmy do lat dziewięćdziesiątych, mogę przejść więc wreszcie do mojej ulubionej pozycji. "Death and Return of Superman", czyli wykonana przez Blizzard (tak ten Blizzard) chodzona bijatyka idealnie oddawała klimat komiksów z lat 90. 
Oparta oczywiście na wydanej i u nas historii o śmierci Supermana wiernie śledziła fabułę komiksu. Gra dawała możliwość wcielenia się we wszystkich superchłopców: oryginalnego, który oczywiście musiał polec w walce z Doomsdayem; jego wyszczekanego klona; cyborga; stalowego Murzyna oraz tego od bąbelków, którego imienia nie chciało mi się sprawdzić.
Cudnie narysowane, zajmujące z pół ekranu postacie, dobre tła i niezła muzyka - jedynie brak opcji zabawy we dwoje psuł obraz całości. Pierwsza i do tej pory ostatnia naprawdę udana gra o Supermanie. 
Trójwymiar nie przywitał naszego bohatera z otwartymi ramionami. Wydana w 1998 roku na N64 gra na stałe zapisała się w historii elektronicznej rozrywki. Nie znajdziecie podsumowań typu "najgorsza gra ever”, w której S na N64 nie zajmuje wysokiej pozycji. Lex Luthor porywa przyjaciół Clarka i więzi ich w jakimś wirtualnym świecie. Tylko odpowiednio dużo "przelecianych" obręczy może ich wyzwolić. Lecimy wiec nad wielkim płaskim dywanomiastem (o takim) i walczymy, głównie z chęcią rzucenia tego niedopracowanego produktu w kąt. Warto zagrać choćby po to by przekonać się jak nie powinno się robić gier. 
Kolejne gry o Superfacecie pojawiły się dopiero 4 lata później. "Superman: Shadow of Apokolips" (2002, ps2, GameCube), "Superman: The Man of Steel" (2002, Xbox) - obie wydane przez Atari prezentowały sobą podobnie niski poziom. 
Były lepsze oczywiście od przygód z 64-bitowej konsoli Nintendo, ale wciąż ledwo grywalne. Jeśli macie jeszcze konsolę z poprzedniej generacji i musicie zagrać w coś z Supermanem, lepiej zagrajcie w tą pierwszą pozycję - przynajmniej udanie oddaje klimat serialu animowanego i pochwalić się może oryginalną dubbingowa obsadą. 
Ostania próba obrony dobrego imienia Supermana to wydana w 2006 roku gra "Superman Returns", oparta na filmie Singera pod tym samym tytułem. Pamiętam, ze przed jej premierą wiele sobie po niej obiecywałem, ponieważ pokazane w Internecie materiały dawały nadzieję na udaną grę akcji. Niestety EA, chcąc zdążyć na premierę filmu, wydała strasznie niedopracowany produkt, który mimo przyzwoitej grafiki i niezłego modelu lotu nie nadawał się do grania.
Ostatnie lata dla Człowieka ze Stali były raczej chude jeśli chodzi o gry z jego udziałem. Czy doczekamy się wreszcie jakiegoś porządnego tytułu z nim w roli tytułowej? Czas pokaże. Natomiast w następnym odcinku bohater mający więcej szczęścia do swych elektronicznych przygód.

Kibicujemy (108)

Autor: Maciej Pałka Kibicujemy "Człowiekowi bez szyi"! Tym razem czas na doniesienie z pisma "Weekly Wormle" - konkurencyjnej gazety dla "FAKeTu":

Przypadkowo odnaleziona przez jednego z mieszkańców Neckburga tajemnicza kartka została odszyfrowana, zaś nadpalony fragment (efekt działania mechanizmu samoniszczącego) zrekonstruowano. O autorstwo niżej przytoczonego tekstu podejrzewa się niejakiego Adama Blacknatowitcha, jednego z zaangażowanych w śledztwo dziennikarskie poświęcone Człowiekowi Bez Szyi. Publikujemy go bez autoryzacji i wiedzy autora.
 
Żadnej daty, żadnego miejsca. Niczego, co może stanowić TROP, co może wskazać DROGĘ. Te słowa czytacie, bo CHCIAŁEM, byście je odnaleźli. Miejsce jest całkowicie przypadkowe, chaos umiejscowił je zgodnie ze swoim kaprysem. Natura wiernie mu służy, CHAOS RZĄDZI. ON mnie NIE odnajdzie.
Cały czas widzę GO nad miastem. Gardzę NIM całą esencją swojej istoty. Uważa się za BOHATERA, ale mnie nie zwiedzie, ja znam PRAWDĘ! Nieświadom niczego kopie sobie swój własny grób, do którego ja PRZYGOTOWAŁEM JUŻ TRUMNĘ! Nie zdaje sobie nawet sprawy z mojego istnienia! Jestem mitem, plotką, CIENIEM skrytym pośród innych cieni. WY także nie wiecie czy istnieję naprawdę! Kontakt wie, ale mnie nie zdradzi, bo WIE ile ryzykuje. Jego dawne mafijne powiązania czynią jego język niebywale DRĘTWYM w próbach wyciśnięcia z niego informacji.
CZŁOWIEKU BEZ SZYI ZBLIŻA SIĘ KRES TWOICH KŁAMSTW! Nareszcie zatriumfuje PRAWDA, a MIT twojego „superbohaterstwa” odejdzie w niebyt! „Ceterum censeo Hominem Sine Collo esse delendum!”
Długa jest lista JEGO zbrodni, póki co wiedzcie, że najpierw POKAŻĘ, jak przyczynił się do zdegenerowania policji! UJAWNIĘ, gdzie ten ZBOCZENIEC założył swoje LEGOWISKO ohydy i obrzydliwości! ZDRADZĘ, jak wespół z bezduszną MASOŃSKĄ korporacją doprowadził do zniszczenia człowieczeństwa prostego sprzedawcy i jak ten przy pomocy BESTII szukał sprawiedliwej POMSTY. Gad! GAD! GAD WAM TO PRZEDSTAWI!
Wiedzcie, że wciąż PATRZĘ.
AB
Ciąg dalszy nastąpi... 
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.

środa, 26 stycznia 2011

Kibicujemy (107)

Autor: Dominik Szcześniak Magda Łysak to rysowniczka komiksu "Immortal Suicide", któremu kibicowaliśmy dotychczas dwukrotnie. Po wypowiedziach swoich kolegów na temat przygotowywanego albumu, przyszedł czas na kilka słów od tej niezwykle utalentowanej autorki... 
O pracy nad "Immortal Suicide" 
Praca nad "Immortal Suicide", jak i nad komiksem w ogóle, choć przyjemna i bardzo satysfakcjonująca do najłatwiejszych nie należy. Wymaga dobrej organizacji czasu, wytrwałości i samodyscypliny (zwłaszcza jeśli pracuje się z kumplami, którzy często nie mają serca powiedzieć kilku dosadnych, a jakże motywujących słów ;P), by nie rzucać szkicownikiem w kąt i nie szukać zapomnienia przy jakimś czasożernym crpgu, gdy rozchlapana facjata głównego bohatera "nie chce się narysować" przy dziesiątym podejściu, a kartka grozi przedziurawieniem. 
Uwielbiam character design, mój szkicownik to w większości akty i portrety.. Jednak projektowanie plansz, tła, panoramiczne kadry z pięknie wykreśloną perspektywą i bogactwem detali sprawiają, że nerwowo przygryzam ołówek. "Immortal Suicide" to dla mnie wyzwanie i okazja do zmierzenia się z własnymi słabościami, psychozami i demonami których byłam świadoma, ale z których pokonaniem do tej pory zwlekałam.* 
O dotychczasowych spotkaniach z komiksem 
Punkt zwrotny, kiedy komiksy zaczęłam traktować „na poważnie”, uświadomiwszy sobie, że to dziedzina sztuki dalece wykraczająca poza świat Marvela, Asterixa, czy nawet Thorgala nastąpił około 5 lat temu za sprawą Klaudiusza Stochmala, który do dziś jest moim „pierwszym” scenarzystą. Do tej pory wspólnie próbowaliśmy swoich sił w krótkiej formie komiksowej, dwukrotnie na MFK w Łodzi i w konkursie „Miasto bez dymków” w Stalowej Woli. W planach na najbliższe lata jest rozwinięcie wątków z tych pierwszych, konkursowych i powiedzmy „próbnych” plansz, które teraz z perspektywy czasu oceniam jako etap „szlifowania” techniki. Choć wydaje mi się, że ten proces, czy też właściwie chęć doskonalenia się nie ma końca. Nie wiem jak to jest u innych, ale mnie, gdy spoglądam wstecz na swoje „twory” często towarzyszy myśl, że coś mogłam zrobić, narysować lepiej. I mało istotne, czy to szkic sprzed kilku lat, czy kilku dni. Rysować coraz lepiej i lepiej i mieć coraz większą frajdę! O to w tym chodzi. Chyba.** 
O "Immortal Suicide" 
W warstwie fabularnej określiłabym IS jako swego rodzaju realizm magiczny. Z jednej strony świat przedstawiony łudząco podobny do naszego z podatkami i agentami, ciskającymi w gwiazdy rocka tony papierków, z drugiej zmagający się z własną nieśmiertelnością główny bohater, wampiry, szalone tempo, akcja i żarty z praw fizyki (;P). Chciałabym, aby kreska – lekka, ekspresyjna, swobodna - korespondowała ze scenariuszem, z konwencją, z nastrojem. A jaki to nastrój? Cóż, "Immortal Suicide" to mocno zakrapiany czarnym humorem wywar z musicalu i thrillera w sosie słodko – gorzkim. Mamy tu obrzydliwe bogactwo, hedonizm, i iście barokowy przepych, siłę, witalność ale też średniowieczne vanitas vanitatum, makabreskę i ziejące grobem gdzieś w tle Rock is dead. 
Muzyka jest zresztą kluczem, lejtmotywem, rdzeniem całej opowieści. Główny bohater, Stone, to metafora rocka. Rzeczywiście nieśmiertelny? Czy żywy trup? 
O mistrzach 
Moimi niedoścignionymi wzorami są w skali światowej (tu zaskoczenia raczej nie będzie) wirtuozi komiksu jak Sergio Toppi, Moebius, ekspresyjny Hugo Pratt, czy mistrz kompozycji i „zabaw z kadrem” Andreas, także Milo Manara. Jeśli chodzi o polskich twórców pozostaję lokalną patriotką, uznaniem darząc Jerzego Ozgę i Janusza Ordona. Jakżeby inaczej.
Mam nadzieję, że już niedługo będziemy mogli razem z Janem i Norbertem zaprosić Was do lektury. 
* Przez wrodzone lenistwo i malkontenctwo.
** Radość z tworzenia i samorozwoju to oczywiście ściema. Liczą się trzy słowa. Kasa, sława, faceci.;) 
Ciąg dalszy nastąpi... 
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.

wtorek, 25 stycznia 2011

Kibicujemy (106)

Autor: Dominik Szcześniak Kibicujemy (nietypowo) "Konstruktowi". Specjalnie dla "Ziniola" Jakub Kiyuc przygotował podsumowanie roku 2010 i wytypował trzy najlepsze zeszytówki. Posłuchajcie:

Styczeń to czas podsumowań. Stary rok za nami. Stary rok pełen komiksów w kioskach, tazosów w kieszeniach, na półkach, w paczkach z czipsami i w każdym innym miejscu, które sobie możecie/chcecie/nie chcecie ale samo Wam jakoś przychodzi na myśl (niepotrzebne skreślić) wyobrazić.

Krótko: domknijmy rozdział, jakim był poprzedni, 2010 rok. Chyba najlepszym sposobem na to będzie lista  - top lista. Wybrane spośród 150 zeszłorocznych komiksów w formie zeszytowej tych trzech, moim zdaniem najlepszych. Oto one: 

Opium VI
„5078”
44 strony
Scenariusz: Henry Hop
Rysunki: Henry Hop i George Zaunhopfen
Maketh 2010
Kontynuacja psychodelicznej historii zwierzęcia z gatunku naczelnych, które poddane eksperymentom genetycznym w ułamku sekundy osiąga poziom Zrozumienia dostępny nielicznym. Chwilę później, w wymiarze mistycznej „nakrętki” konstruuje czerwony wóz pancerny Opium VI...
W ostatnim zeszycie serii, który został wydany w ubiegłym roku nakładem wydawnictwa „Maketh”, droga do pełnej ascencji Pana T. dobiega końca, co ostatecznie „betonuje” jego pogardę dla rodzaju ludzkiego. W towarzystwie swoich dwóch pomagierów, Ab Ragat'ha i Azethot'ha, szturmuje granicę Wszechświata. Taki manewr może się zakończyć tylko w jeden sposób... Chyba, że pancerni z oddziału Goliath PSF nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Końcówka wbija w fotel. Posłowie Baby Vangi. Szczerze polecam.
Egzemplarz dostałem bez okładki od znajomego. Choć [u nich] komiksy dostępne są w każdym kiosku, to coraz głośniej mówi się o zakazie sprzedaży osobom dbającym [nieodpowiednio] o stan książek. Znajomy z lęku przed komiksową „ekskomuniką” pozbywa się swoich podniszczonych zbiorów. A ja mogę zamieścić tylko jedną z fajniejszych, moim zdaniem, stron ze środka komiksu. I to z jakim nawiązaniem. Henry Hop u szczytu formy. Szkoda, że to ostatni zeszyt z serii.

Abstrakt
„Space & Space Again... and Above”
Scenariusz: Jurgen D. Day
Rysunki: Jerry Doomway
Jedna z krótkich opowieści z serii Abstraktu i jednocześnie prolog do historii, która wstrząśnie całym uniwersum. Ale akurat w tej chwili to mało ważne. Ważne, że historia jest bardzo, bardzo fajna. To jedna z lepszych rzeczy, jakie czytałem w 2010 roku.
Do Obiektu, pędząc z prędkością stałą zbliża się kwadratowy czarny „punkt”. Co dziwne przez teleskop (wszyscy pamiętamy jakie ma przybliżenie) ów „punkt” wydaje się być tej samej wielkości, co widziany gołym okiem... Czy coś w tym rodzaju. Jakoś tak.
Nie chcę psuć zabawy tym, którzy jeszcze nie czytali, dlatego nie napiszę czym jest czarny kwadrat. Wyjawię tylko tyle, że może rzucić nieco światła(?) na to kim, lub czym jest Kapitan Obiektu. Końcówka nie tak mocna jak w Opium VI. Wzbudza zupełnie inne odczucia – graniczące z obrzydzeniem. Jeśli ktoś nie darzył specjalną sympatią Profesora... cóż, na pewno nie polubi go za to, co robi tutaj...
KOMIKS WY-MIA-TA!
Zamiast okładki dołączam reprodukcję zdjęciową rysunku, który był bazą do okładki. Oryginał w moich zbiorach!

Qliphot'h
Wydawca: DARKBADWRONGBEDONG STUDIO DEATH & kill polite.
Nie opiszę. Tego nie da się opisać. Nie chodzi o to, że komiks jest nadzwyczajny. Jest dobry, nawet bardzo dobry. Jest świetny. Głównym motorem napędowym komiksu Qliphot'h są postacie które są po prostu złe. Nie dobre, zmuszone do zła, żeby przeżyć. Nie złe, ale czasem potrafiące w imię wyższych celów, czy to z przypadku, zrobić coś dobrego. Nic z tych rzeczy. One są złe. Po prostu. Koniec kropka. Świetna konstrukcja postaci > wg niektórych zła. TAK! ZŁA!
Wkrótce wydamy ten komiks u nas na licencji, więc darujmy sobie jakiekolwiek ilustracje...
Prawa do Opium VI też już mamy.
Wydamy.
Chcecie?


Ciąg dalszy nastąpi...
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Dziwne historie (04)

Autor: Paweł Wojciechowicz
Po tygodniach przerwy spowodowanych moją walką o wyższe (umiarkowanie) wykształcenie, wróciłem do was z kontynuacją "Dziwnych historii". Dziś kolejne kadry do zaczętej niedawno historii, za tydzień powoli zbliżymy się do końca.
 
Co dalej? Dalej wrócę do bardziej klasycznego stylu rysowniczego i popływamy w klimatach oldschoolowego s-f w historii "Planet of Death", której trailer możecie zobaczyć poniżej. Miłego oglądania i mam nadzieję "komentowania".

Kibicujemy (105)

Autor: Dominik Szcześniak "Zakazany owoc nr 6" - dokument o bohaterze komiksowej kontrkultury - Dariuszu "Pale" Palinowskim już niebawem będzie mógł cieszyć oczy widzów, spragnionych anegdot i historyjek z butnych czasów xerowanego undergroundu. Na łamach naszego cyklu wypowiadają się twórcy filmu - Piotr Buratyński, Michał Kowalski i Dawid Śmigielski... 
„Zakazany owoc nr 6” to pełnometrażowy (około 90 minut) film dokumentalny, opowiadający o Darku „Pale” Palinowskim – undergroundowym rysowniku punkowych komiksów, które tworzył w latach 90. Pała urodził się w roku 1969, w Lublinie. Na początku lat 80., jako nastolatek, związał się z subkulturą punk, która dopiero zaczęła się pojawiać w PRLu. Obecnie, w wieku 41 lat, jest osobą, która przeżyła swoje życie będąc cały czas związaną z tym ruchem. Jest żywą historią punk rocka w Polsce i chętnie dzieli się tą historią z nami. Udzielał się jako twórca zinów oraz wokalista takich zespołów jak „07 zgłoś się” czy „Amen”. W czasie transformacji systemowej zaczął rysować swoje pierwsze komiksy. Są to chaotyczne, wulgarne dzieła, które w bezlitosny sposób opisują otaczającą go rzeczywistość oraz samą scenę punk. Stworzył 5 numerów komiksowego zina pt. „Zakazany owoc”, stając się tym samym pionierem niezależnego komiksu w Polsce.
W 2000 roku zaprzestał rysowania. My, kręcąc o nim film dokumentalny stworzyliśmy swoisty suplement, który zdecydowaliśmy się nazwać „Zakazany owoc nr 6”. Jest to kolejny numer jego słynnego wydawnictwa, tylko w formie filmowej. Nadal jednak oddaje jego brudną, okropną, bezlitosną estetykę. Film jest historią jego życia jako punka, niezależnego rysownika, antyspołecznego ironisty. Dariusza „Pałę” Palinowskiego odkryliśmy w Toruniu w roku 2008. Od roku 2000 był uważany za zaginionego. Okazało się, że spędził kilka lat w Wielkiej Brytanii – żyjąc na sqotach, prowadząc nihilistyczny tryb życia. Z londyńskich squotów przywiózł swój materiał video, który wykorzystaliśmy w filmie. W roku 2010 Palinowski zdecydował się otworzyć w Toruniu sklep z komiksami o nazwie „Komix Gadżet Shop”. Przygotowania do otwarcia tego niezwykłego miejsca stanowią oś spajającą „Zakazany owoc nr 6”.
Nie zawiodła nas stara punkowa dewiza - „Do It Yourself”. Mimo braku odpowiednich środków koniecznych do realizacji filmowej, udało nam się doprowadzić nasz projekt do końca. Na temat twórczości Palinowskiego wypowiadają się „znane i lubiane” osoby z komiksowego światka. Kto taki? Dowiecie się oglądając „Zakazany owoc nr 6”. Film ilustruje ścieżka dźwiękowa, na którą składają się utwory najlepszych, młodych zespołów punk rockowych, oraz muzyka zespołu Darka – Lublińskiego „Amenu”. "Zakazany owoc nr 6" jest dziełem wulgarnym, niekiedy bluźnierczym, szokującym. Taki jednak jest nasz bohater. Uczciwa praca dokumentalistów nie pozwoliła nam na jakąkolwiek autocenzurę.
kontakt: zakazanyowocnr6@wp.pl
Le Kolektiff Negatif (Piotr Buratyński, Michał Kowalski, Dawid Śmigielski)
Zakazany owoc na facebooku
Ciąg dalszy nastąpi... 
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.

niedziela, 23 stycznia 2011

Spotkanie z Truścińskim

Zapraszamy na spotkanie z Przemysławem Truścińskim już w poniedziałek 24.01.2011, godz. 18.00 w Studiu BWA Wrocław przy ul. Ruskiej 46 a. Spotkanie poprowadzi Piotr Machłajewski.
Przemysław Trust Truściński opowie o swojej twórczości, pracy nad planszami pokazywanymi na wystawie "Czas na komiks" oraz o swoich najważniejszych komiksach. Rozmowie towarzyszyć będzie pokaz dokumentacji artystycznej. 
Przemysław Truściński (ur. 1970) - absolwent łódzkiego Liceum Plastycznego, studiował na ASP w Łodzi. Współzałożyciel stowarzyszenia „Contur”, wieloletni współorganizator łódzkiego OKTK. Autor licznych komiksów opartych na eksperymentach formalnych (kolaż, fotografia), twórca albumów: "Trust: Historia choroby", "Najczwartsza RP: Antylista Prezerwatora" (do scenariusza Tobiasza Piątkowskiego), "Komiks W-wa" (wraz z Alexem Kłosiem oraz Tomkiem Kwaśniewskim). Twórca cyklu „Męska muzyka” drukowanego w Dużym Formacie. Autor projektu graficznego postaci Wiedźmina stworzonego na potrzeby gry komputerowej. Współtworzył (opracował i wyreżyserował) prezentację Warszawy w konkursie na Europejską Stolicę Kultury 2016. Zdobywca Grand Prix OKTK w roku 1993.  W roku 2010 wyróżniony honorową odznaką „Zasłużony dla Kultury Polskiej”. 
Ilustracja: Kadr z komiksu "Niebajka", rys. Przemysław Truściński do scenariusza Jacka Waliszewskiego.
(materiał nadesłany przez organizatora)

piątek, 21 stycznia 2011

Kibicujemy (104)

Autor: Dominik Szcześniak O "Ksionzu" już na łamach cyklu wspominaliśmy. Tym razem kibicowanie temu tytułowi połączone jest z konkursem, w którym można wygrać bardzo cenną rzecz. O szczegółach - autor rysunków, Marcin Rustecki, który przy okazji prezentuje spin-offową historię z uniwersum Ksionza... 
Niewierny wyznawco.... tak sobie tu kibicujemy od bóg wie jakiego czasu i wydawać by się mogło, że wszystko w tym naszym komiksowym (lokalnym) bajzlu bajzluje sie świetnie... Jak zresztą ZAWSZE! A niejeden komiksowy bajzel już przeżyłem... "w tym dwa światowe!" Tracąc po raz kolejny wiarę, że nastąpi w kraju zwanym Polandia komiksowy renesans - postanowiłem mimo wszystko wezwać los na pokuszenie i wspólnie z Ojcem Dominikiem opowiedzieć historię jedynie słuszną, jedynie prawdziwą i jedynie jedyną... na kartkach noweli graficznej spisaną. 
Ojciec De, kataloguje obecnie zebrane informacje a ja, Ojciec Ru, w międzyczasie praktykuję formę niepełną w postaci parostronicowych, luźnych opowieści, spiętych tematycznie, ale jednak obok głównej historii. Wszystkie informacje na temat technik graficznych, ikonografii postaci, wywartych wrażen, wpływów wiary i 666 alternatywnych okładek znajdą się (zapewne) na stronach naszej książki, ale póki co... nieprzerywając konklawe - zamieszczamy dzisiaj krotką historię, do której możesz wymyślić własne zakończenie. 
Szczegóły poniżej.
 
ZŁAP NAGRODA! 
Ok, klecha, miłośnik przyrody, rospudowiec, sklepał krzyż. Pytanie do Ciebie - co TY byś postawił w miejscu drzewa. Jak wyglądałby Twój ostatni panel strony 6? Przystanek autobusowy, biurowiec, kierunkowskaz... to wszystko wiemy. Zaskocz klechę, zwal nas z nóg i wymyśl SWOJE zakończenie. Grzeszne jak najbardziej być może! 
Najlepszy, jedynie słuszny pomysł, zostanie narysowany, zamieszczony w książce i być może siną barwą wykuty również... nie wiemy jeszcze w którym miejscu i komu. Zwycięzca Jedynak dostanie pocztą oryginalną grafikę z postacią z książki, nieoprawioną niestety, jednak jedynie z jedyną dedykacją. Jedyny to NAGRÓD będzie! 
Pomysły do Ojca De... 
Lęcę teraz w czeluści piekielne... po inspiracje. A potem dla relaksu wystrugam sobie krzyżyk. 
Pozdrawiam.
Pomysły ślijcie na adres ziniolowy. 
Ciąg dalszy nastąpi... 
Autorem grafiki tytułowej akcji społecznej "Kibicujemy komiksiarzom" jest Wojciech Stefaniec.

czwartek, 20 stycznia 2011

Czas na komiks we Wrocławiu - fotorelacja

13 stycznia o godz. 19:00 w BWA Wrocław odbył się wernisaż wystawy "Czas na komiks", nad którą objęliśmy patronat. Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z tego wydarzenia. Autorami zdjęć są Rafał Otoczak Tomczak, Studio BWA i Piotr Machłajewski.
Czas na komiks. Studio BWA Wrocław
Studio BWA Wrocław
Studio BWA Wrocław
Studio BWA Wrocław
Studio BWA Wrocław
Studio BWA Wrocław
Adrian Madej, Ola Spanowicz, Piotr Machłajewski
Piotr Stasiowski, Benedykt Szneider
Maciek Sieńczyk, Adrian Madej, Ola Spanowicz
Ola Spanowicz
Maciek Sieńczyk i Wrzątkun
Adrian Madej i Benek Szneider
Tomek Płonka i Benek Szneider

After after party
After after party